Transkrypcja odcinka

Językowe igrzyska olimpijskie. Sportowe wyrażenia cz. 2

Autor: Olga Pietrykiewicz
Edukacja
[0:01:17]

O. PIETRYKIEWICZ: W poprzednim odcinku poświęconym biznesowym idiomom sportowym, rozmawialiśmy o takich wrażeniach jak: "in deep water", "get the ball rolling" czy "frontrunner". Teraz z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że: "I hope we are not in deep water with our idioms and you are sports idioms frontrunners and let's get the ball rolling with another set".

[00:01:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Widzisz? Nawet dla ciebie to nie jest aż takie łatwe, jakby się wydawać mogło.

[00:01:47]

O. PIETRYKIEWICZ: No, potknęłam się.

[00:01:48]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To drobna rzecz, ale ten moment, w którym ty tę poprzeczkę cały czas wysoko zaczynasz śrubować, choć wszyscy już mówią na mieście, że nie są w stanie przeskoczyć.

[00:02:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Kto tak mówi? Chyba ty...

[00:02:02]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Idziemy do meritum?

[00:02:03]

O. PIETRYKIEWICZ: Idziemy zdecydowanie, ale zanim przejdziemy do meritum, chciałabym tylko zauważyć pewną różnicę kulturową, jeśli chodzi o popularność tych wyrażeń. W Stanach Zjednoczonych najpopularniejsze idiomy to te związane z bejsbolem i futbolem amerykańskim, w Europie ich popularność jest nieco mniejsza również przez brak bezpośrednich konotacji kulturowych. Na starym kontynencie cenimy sobie wyrażenia ze słowem "ball", czyli piłka, a także sporo wyrażeń związanych z futbolem - po amerykańsku "soccer" - i z jazdą konną. W drugim odcinku poświęconym idiomom sportowym będzie trochę o piłce, trochę o strzelaniu, a już na pewno będzie o wodzie i pływaniu.

[00:02:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale jakim strzelaniu? Bo to mnie zaintrygowało.

[00:02:47]

O. PIETRYKIEWICZ: Właśnie od tego idiomu zaczynamy, bo to będzie "call the shots". Kilka lat temu był taki - chwała Bogu - ulotny trend polegający na nazywaniu szefa "honcho".

[00:03:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Honcho? Ale gdzie ty to słyszałaś? W jakiej to było fabryce?

[00:03:06]

O. PIETRYKIEWICZ: To było straszne. Na szczęście Financial Times i reszta opamiętali się, bo gdybym jeszcze raz gdzieś przeczytała lub usłyszała, że Elon Musk to "honcho", to prędzej zrobiłabym sobie lobotomię tępą kredką świecową. Nie mówimy tak, absolutnie.

[00:03:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Gdybym ja chciał cię pochwalić – chciał, nie mówię, że pochwalił – jako nauczycielkę języka Business English, to mógłbym powiedzieć, że jesteś taka „honcho” w tym?

[00:03:34]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja bym jednak wolała usłyszeć, że "call the shots". My używamy sportowego idiomu "call the shots" właśnie, czyli "be in charge" albo "I decide on the course of action". Czyli po prostu być decydentem, zarządzać, kierować sytuacją.

[00:03:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale „be in charge” znamy, natomiast „I decide on the course of action”, czyli to ja decyduję, kto tu się odzywa, a kto nie?

[00:04:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie. Ja w ogóle uwielbiam ten zwrot jeśli chodzi o rekrutację, bo jest taki formalny. Jeśli mamy jakiegoś dyrektora i on zaczyna zdanie właśnie od tego...

[00:04:13]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Już nikogo nie przyjmie, wszyscy się boją.

[00:04:15]

O. PIETRYKIEWICZ: Jak mamy to połączenie słów "decide" i "action", to to jest takie mocne. Ale skupmy się na przykładach z "call the shots". "Jarek calls the shots in this studio". "But Olga calls the shots in the swimming pool". "English PRO audience calls the shots on podcasts list". Jest to jeden z ulubionych zwrotów w polityce amerykańskiej, szczególnie na stronie Politico. Za czasów Obamy codziennie pojawiał się wpis, gdzie moglibyśmy zaobserwować użycie tego idiomu: "Obama is calling the shots" albo "White House was calling the shots". Oczywiście możemy powiedzieć: "He is the boss", "He is my supervisor" itd. ale jeśli chcemy brzmieć poważnie, profesjonalnie i ciekawie dla świata zewnętrznego, to będę się upierać, żeby once in a blue moon jednak powiedzieć: "He is calling the shots". Tak jak ja mogę powiedzieć, że: "In this studio, Jarek is calling the shots". Albo tak mu się przynajmniej wydaje.

[00:05:37]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dokładnie. Tutaj akurat znam swoje miejsce w szeregu, ale myślę sobie tak: „Jarek is calling the shots…” albo właśnie nawet ten: „White House was calling the shots…” – czyli to oni tutaj rządzą, tak?

[00:05:47]

O. PIETRYKIEWICZ: Oni byli decydentem, oni tu rządzą. Tak jak ty tutaj rządzisz.

[00:05:51]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Rządziłem. Czyli: „Jarek was calling the shots…”.

[00:05:54]

O. PIETRYKIEWICZ: Zanim ja się pojawiłam.

[00:05:55]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To prawda. Jak my się uzupełniamy. W kolejnym idiomie mnie nie będzie prawie wcale. A brzmi on…

[00:06:04]

O. PIETRYKIEWICZ: Następny idiom to: "a whole new ball game". Ostatnio jeden z redaktorów naczelnych znanego tygodnika użył tego sformułowania na jednym z portali społecznościowych i od razu mi się oczy zaświeciły. Niestety tak szybko jak się zaświeciły, to zgasły...

[00:06:19]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Taki on jest.

[00:06:21]

O. PIETRYKIEWICZ: Bo nie napisał "a whole new ball game", tylko "a totally new ball game". Teraz mam pytanie do Jarka, eksperta od poprawnej polszczyzny, bo już to ustaliliśmy, że u mnie to kilo mułu i szuranie brzuchem po dnie. Jarek, powiedz mi proszę, czy mówimy: "Co ma wiatrak do piernika?" czy "Co ma piernik do wiatraka?".

[00:06:40]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale ty nawet takich rzeczy nie wiesz? OK, ja jestem tu od tego, żeby cię nauczyć. Mówimy: „Co ma piernik do wiatraka?”.

[00:06:47]

O. PIETRYKIEWICZ: Voilà. Dziękuję, pozamiatane. Więc nie zamieniamy "whole" na "totally", bo tak nam się podoba i takie mamy widzimisię, proszę państwa. Tak to nie działa, muszą być wszystkie 4 słowa koło siebie: "whole", "new", "ball" i "game". Nie wiem, czy widzieliście, ale "game" to jest też dziczyzna lub zwierzyna.

[00:07:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Seriously?

[00:07:17]

O. PIETRYKIEWICZ: Musiałam...

[00:07:19]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chodź, pojedziemy w Bieszczady i zapolujemy na „game”?

[00:07:23]

O. PIETRYKIEWICZ: Musiałam coś przemycić związanego z jedzeniem, przepraszam.

[00:07:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ważne, że nie cholerny serniczek n-ty raz. Co ma piernik do wiatraka?

[00:07:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Dlatego dzisiaj wyjechałam z dziczyzną. Już wracamy do języka biznesowego... "A whole new ball game" to coś zupełnie nowego, całkiem nowa sytuacja, w której się znajdujemy - głównie oczywiście z biznesowym podtekstem. "Having a podcast is a whole new ball game for me".

[00:07:48]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dla ciebie, bo ja to już się tam… Ale spróbuję, na potrzeby tego odcinka cofnę się do prehistorii. „Having a podcast is a whole new ball game for me”.

[00:07:58]

O. PIETRYKIEWICZ: Super. "Working with such a lovely person like Jarek is a whole new ball game".

[00:08:07]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: „Working with such a beautiful, handsome, lovely person like Jarek is a whole new ball game”.

[00:08:16]

O. PIETRYKIEWICZ: To chyba miało być coś innego powiedziane. Może trzymajmy się skryptu.

[00:08:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To było za krótkie, brakowało wyraźnie kilku przymiotników. Daj mi poprawić swoją wartość choć raz w tym podcaście.

[00:08:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Bardzo proszę.

[00:08:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: „Working with such a lovely person like Jarek is a whole new ball game”. Pamiętajcie, ma być: „whole”, „new”, „ball” i „game”.

[00:08:41]

K. HYTREK-PROSIECKA: Cześć. Nazywam się Karolina Hytrek-Prosiecka. Skoro słuchasz tego podcastu, to mam dla ciebie coś interesującego. Polecam program Brandbook, który współtworzę z Jarosławem Kuźniarem. O czym jest? O szeroko rozumianej komunikacji wokół marek, firm, mediów, artystów i polityków. Oboje z Jarkiem na komunikację patrzymy z perspektywy lat spędzonych w mediach. W naszym podcaście łączymy światy, które uznawane są za wrogie sobie lub konkurencyjne. Wszystko oceniamy wprost, bez skrupułów. Do usłyszenia w podcaście Brandbook.

[00:09:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Idziemy dalej.

[00:09:17]

O. PIETRYKIEWICZ: Dla porządku dodam tylko, że jest to idiom wywodzący się oczywiście z bejsbola, czyli typowo północnoamerykański. Swój początek miał w 1971 roku i to w magazynie New Yorker, choć pewne źródła donoszą, że w języku prawniczym pojawił się już w XVII wieku - jeśli w ogóle możemy mówić o takim języku w tamtym okresie - przy okazji dzielenia się ziemią między spadkobiercami. To tak dla pasjonatów ciekawostek historycznych.

[00:09:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Pięknie to zabrzmiało. Czyli był jakiś tam język angielski, ale trudno go zdefiniować, czy to był English czy coś, tak?

[00:09:52]

O. PIETRYKIEWICZ: Wiesz, myślę, że jeśli chodzi o XVII wiek, to ciężko jeszcze mówić o Legal English.

[00:09:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale nie było żadnego słownika? Ty nie masz do czego sięgnąć, nie było żadnej Merriam-Webster do tego czasu?

[00:10:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja właśnie sięgnęłam i to jest informacja, którą znalazłam, natomiast ja osobiście mam wątpliwości, czy wtedy możemy mówić o jakimś jednym, zunifikowanym języku prawniczym w języku angielskim, takim jak np. obowiązuje w tej chwili.

[00:10:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To były Stany, tam już wtedy prawnicy czuli pismo nosem.

[00:10:22]

O. PIETRYKIEWICZ: I to mówi nowy fan serialu Suits.

[00:10:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szanowni słuchacze, sami widzicie i słyszycie: „Working with such a lovely person like Olga is a whole new game.

[00:10:33]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie podlizuj się.

[00:10:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Choć raz.

[00:10:38]

O. PIETRYKIEWICZ: Kolejny idiom, równie fantastyczny, to jest: "learn the ropes". W odcinku o słówkach i wyrażeniach, których Polacy nie używają, ale mam nadzieję, że po wysłuchaniu naszego podcastu zaczną, mówiliśmy o wyrazie...

[00:10:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Uwaga… Spróbuj powiedzieć: „zaczną”. „Ą”.

[00:11:03]

O. PIETRYKIEWICZ: Zaczną.

[00:11:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Da radę?

[00:11:10]

O. PIETRYKIEWICZ: Mówiliśmy o frazie "on the ropes", czyli być w kłopotach lub tarapatach. Dzisiaj te nasze liny, czyli "ropes", pójdą w zupełnie innym kierunku - mianowicie my się ich nauczymy. "Learn the ropes" to fantastyczny idiom oczywiście rodem z ringu bokserskiego, który oznacza nauczenie się czegoś nowego, poznanie swojego fachu od podszewki i nabycie nowych umiejętności. Dlatego bardzo często polecam moim uczniom używanie tego wyrażenia w trakcie rozmów rekrutacyjnych, bo kiedy rekruter pyta nas o nasze mocne strony, nasze "merits" to przecież aż się prosi, żeby odpowiedzieć: "One of my merits is that I learn the ropes very fast".

[00:11:59]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: „Merits”, czyli co?

[00:12:01]

O. PIETRYKIEWICZ: Nasze "advantages".

[00:12:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja cię pytam co to jest „merits”, a ty mi odpowiadasz kolejnym słowem, o które chcę zapytać?

[00:12:06]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie do końca, Jarek, bo wszyscy wiemy, że znasz to słowo, więc proszę nie kokietuj tutaj. Albo: "I am a person who is keen on learning the ropes". Trzeci przykład: "I am goal-oriented and focused on learning the ropes at work". Można powiedzieć, że to jest taka językowa bita śmietana, naturalnie ukręcona i na najlepszej śmietance. Proszę sobie zapisać te zdania i iść na kolejną rozmowę rekrutacyjną - job interview - z podniesionym czołem i znaczkiem "approved by English PRO".

[00:12:59]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ładne. „Approved by English PRO”. Taką pieczątkę ci zrobię z ziemniaka i ty będziesz mogła każdemu dać taki znaczek.

[00:13:05]

O. PIETRYKIEWICZ: Z ziemniaka to chyba dla siebie. W ogóle co ty, z jakiego ziemniaka?

[00:13:08]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dla mnie to z cebuli. Bo na mieście już o tobie trochę gadają, nie? Że ty jesteś ta co wydziwia, że jak już ktoś złapie jakieś dziwne słówko, to od razu wiadomo, można w ciemno powiedzieć, że był na lekcjach u Olgi.

[00:13:23]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale przykładów użycia tego sformułowania, czyli "learn the ropes", nie trzeba daleko szukać w świecie sportu i biznesu. To jest taki zespół naczyń połączonych. Na oficjalnej stronie reprezentacji Wielkiej Brytanii przed igrzyskami pojawiło się kilka artykułów, opisujących właśnie "learning the ropes", jeśli chodzi o trening w czasach pandemii. Też polecam sprawdzić to.

[00:13:46]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: OK. Szanowni słuchacze podcastu English PRO, który ma naprawdę miłe statystyki na Apple Podcasts, i który prosi się o więcej gwiazdek i reviewsów – czas na kolejny idiom.

[00:13:55]

O. PIETRYKIEWICZ: Zdecydowanie. Tu już przechodzimy do wody: "go overboard". Chciałabym wam tutaj przedstawić perłę w koronie, idiom, który dla mnie często jest prawdziwym game changerem. Bardzo lubię mówić, że ktoś przesadził, pojechał grubo, za daleko, wysilił się za mocno etc. Do takich sytuacji mamy tak naprawdę tylko jedno wyrażenie w języku angielskim - również biznesowym - i jest to oczywiście "go overboard". Po angielsku to po prostu "go to extremes" albo "be highly or even too much enthusiastic about something".

[00:14:37]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie da się krócej? Bo ty masz tak zawsze, że wszyscy na świecie – nawet ten mój nauczyciel języka angielskiego, który mnie przygotowuje do spotkań z tobą – to jest zawsze jakieś jedno słówko, a u ciebie to jest po prostu pół zdania.

[00:14:51]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale przecież to są piękne wyrażenia. Jest to bezpośrednio też związane z językiem polskim, bo u nas też mamy takie słowo jak "entuzjastyczny", więc myślę, że to będzie bardzo łatwo naszym słuchaczom skojarzyć.

[00:15:06]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak, ale nie w naszym przypadku.

[00:15:08]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie w twoim. "Go overboard" to oczywiście idiom wodno-statkowy, czyli wracamy do mojego ulubionego tematu pływania. Ale żeby nie było nudno, to na początku XX wieku idiom ten był kojarzony głównie - i teraz panowie proszę posłuchać uważnie - z traceniem głowy dla jakiejś dziewczyny. W znanej książce Melville Goodwin padło takie zdanie: "Did you ever hear about General Goodwin going overboard over an American girl in Paris?".

[00:15:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: „Did you ever hear about General Goodwin going overboard over an American girl in Paris?”.

[00:16:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie. Stracił dla niej głowę.

[00:16:06]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dziwnie brzmi, ale poprawnie, tak? Dajesz gwarancję?

[00:16:10]

O. PIETRYKIEWICZ: Yes sir.

[00:16:11]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Approved by English PRO?

[00:16:12]

O. PIETRYKIEWICZ: Yes.

[00:16:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Let’s go further.

[00:16:15]

O. PIETRYKIEWICZ: Wracając do profesjonalnego użycia tego sformułowania, proszę posłuchać: "He went overboard during this presentation". "I want to make an impression on my boss but I don't want to go overboard".

[00:16:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dlaczego jest „boss”, skoro wiemy, że ma nie być już „boss”? Że nie używamy tego słowa, że lepszym słowem zdecydowanie jest to, którego używaliśmy w kontekście Elona Muska, czyli zobacz, jak by to piękniej brzmiało: „I want to make an impression on my honcho but I don’t want to go overboard”.

[00:17:04]

O. PIETRYKIEWICZ: Albo: "... on a person who is calling the shots". Reasumując... Za każdym razem jeśli ktoś się wygłupi, popłynie, poleci za mocno mile widziany jest wasz komentarz: "He/she went overboard". "Our director usually goes overboard on the Board meeting".

[00:17:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nikt tak nie powie o dyrektorze w Polsce. Wiesz o tym?

[00:17:31]

O. PIETRYKIEWICZ: Dlaczego?

[00:17:32]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Że dał ciała, że popłynął…

[00:17:33]

O. PIETRYKIEWICZ: A w trakcie small talku między sobą?

[00:17:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No między sobą…

[00:17:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Jestem przekonana, że tak.

[00:17:37]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ty, ale spieprzył sprawę, ale popłynął. Widziałaś? Heniek dał ciała, wszyscy o tym mówią, Heniek odleciał.

[00:17:45]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, naprawdę ja ci na złotym talerzu dostarczam właśnie idiom, który oznacza dokładnie to samo...

[00:17:49]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Żeby plotkować.

[00:17:50]

O. PIETRYKIEWICZ: Tak. Ale jest to nawiązywanie relacji, jest to small talk, więc uważam, że idiom jest genialny.

[00:17:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ile razy tobie się zdarzyło, że tak wyszłaś tutaj, tam stoją moi przyjaciele z zespołu, a ty mówisz tak: „Hey guys, Jarek usually goes overboard during our recordings”.

[00:18:08]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, ja jestem znanym introwertykiem i broń Boże, nie podchodzę do żadnych obcych ludzi. To prędzej naprawdę lobotomia tępą kredką świecową.

[00:18:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale te zwroty są PRO?

[00:18:19]

O. PIETRYKIEWICZ: Są bardzo, wierz mi. Naprawdę nerka na stół, przysięgam.

[00:18:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Approved by English PRO. Next again.

[00:18:30]

O. PIETRYKIEWICZ: "One-horse race" to typowo brytyjski idiom związany z wyścigami konnymi, choć strona Idiom Origins podaje, że idiom ten miał swój początek w XIX-wiecznej Ameryce. Jest to naprawdę cudowne określenie sytuacji, gdzie mamy tylko jednego frontrunnera, natomiast reszta stawki kompletnie nie liczy się w wyścigu. Tak kiedyś było z amerykańskim dream teamem w koszykówce, ale wiadomo w Tokio here they come: Luka Dončić i reprezentacja Słowenii. Mam nadzieję, że zdecydowanie będzie to "one-horse race". Poza sportem idiom ten jest wykorzystywany przede wszystkim w polityce. W 2016 roku został wykorzystany w trakcie briefingu w Białym Domu a propos "one-horse race" w Partii Republikańskiej. W XX wieku to wyrażenie przewijało się na łamach Washington Post i New York Times niezliczoną ilość razy, dlatego dzisiaj słownik Merriam-Webster zastrzega, że jest to typowo polityczne określenie, nawet nie tyle co sportowe, ile właśnie jasno kojarzone ze sceną polityczną. Ale przecież to nie znaczy, że nie możemy go pożyczyć do naszego języka biznesowego. Jarek, co myślisz?

[00:19:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja się boję twoich przykładów, ale spróbujmy. Jeżeli możemy krążyć między sportem, polityką a English PRO, to let’s try.

[00:19:49]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale to jest najlepszy mariaż, match made in heaven. Posłuchajmy tych przykładów. "This election has been a one-horse race right from the start". "It is a one-horse race regarding who becomes the next director". "I just wanted to make sure that it's not a one horse race". Co ciekawe, i w sumie logicznie rzecz biorąc, "a two-horse race" to zawody lub sytuacja polityczno-biznesowa, gdzie mamy 2 liderów i 2 strony mają szansę na wygraną. Coś jak np. druga tura wyborów. "This is a two-horse race".

[00:21:02]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szanowni słuchacze English PRO. Bardzo dziękujemy za to, że jesteście, słuchacie, dzielicie się, rozpoznajecie Olgę już nie tylko w Gdyni, ale także na ulicach stolicy w Warszawie, że reviewsujecie nas, że oceniacie nas i że macie do nas swoje uwagi. To jest bezcenne. Parę razy poprosiliście, żebyśmy podsumowywali pewne rzeczy na koniec odcinka, bo po drodze dobrze się czujemy, rozmawiamy sobie o różnych rzeczach, więc od teraz na koniec każdego odcinka, gdzie będą pojawiały się słowa, których nie używają Polacy, albo w tym przypadku idiomy sportowe, będziemy to podsumowywać.

[00:21:40]

O. PIETRYKIEWICZ: "Call the shots". "Caeleb Dressel is calling the shots in swimming in Tokyo".

[00:21:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co to znaczy, najkrócej mówiąc?

[00:21:54]

O. PIETRYKIEWICZ: Będzie rozdawał karty.

[00:21:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Kolejny?

[00:21:58]

O. PIETRYKIEWICZ: "A whole new ball game". "Olympics during the COVID outbreak is a whole new ball game for everybody".

[00:22:12]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli?

[00:22:13]

O. PIETRYKIEWICZ: Jest to całkowicie nowa sytuacja dla wszystkich sportowców, trenerów, kibiców. "Learn the ropes". "Firstly you have to learn the ropes".

[00:22:27]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Te „ropes” to co to jest?

[00:22:29]

O. PIETRYKIEWICZ: To są liny, ale w znaczeniu metaforycznym, czyli tłumacząc ten idiom, to po prostu poznać swoją firmę lub swoje stanowisko od podszewki. "Go overboard". "Don't go overboard with watching Olympics at night". Czyli nie przesadzaj, nie poleć za grubo.

[00:22:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale ty nie masz z tym problemu, nie? Bo ty jesteś osobą, która i tak nie śpi, więc czy to będzie w Tokio, czy to będzie kiedyś na Antarktydzie, czy to będzie kiedykolwiek w Europie – to nie ma znaczenia.

[00:23:01]

O. PIETRYKIEWICZ: Wiesz, ja mam specjalnie urlop w tym roku ustawiony na pływanie na Tokio.

[00:23:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ty bierzesz urlop?

[00:23:05]

O. PIETRYKIEWICZ: No taki semi-urlop dajmy na to. Następny: "one-horse race". "We hope that getting English PRO to number 1 on Apple Podcasts is a one-horse race".

[00:23:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli?

[00:23:29]

O. PIETRYKIEWICZ: Czyli mamy być pierwsi.

[00:23:30]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dokładnie. Ale pytanie, czy zasłużyliśmy?

Autor odcinka
Olga Pietrykiewicz
Trenerka Business English

Uczy języka angielskiego w biznesie w Polsce i za granicą. Mieszka w Gdyni, prowadzi szkołę Work Up English oraz zajęcia i warsztaty w całej Polsce. Obecnie zajmuje się głównie szkoleniem kadry menedżerskiej w fabrykach produkcyjnych.

Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.