Transkrypcja odcinka

Perlage Stories. Gościem Katarzyna Bonda

Autor: Jarosław Kuźniar
Lifestyle
[00:00:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ten moment, kiedy wypuszczasz książkę na rynek, to jest jak wypuszczenie dziecka z domu?

[00:00:42]

K. BONDA: Teraz już nie. Teraz jestem już 3 książki do przodu, więc to jest tak… Właściwie to przyszłam tylko dlatego, żeby wyjść domu i założyć sukienkę – tak że dziękuję ci za zaproszenie.

[00:00:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ten moment, kiedy rzeczywiście w książce pojawia się legendarny rok 2020... Ciebie COVID przemielił w jakimś sensie?

[00:01:03]

K. BONDA: Totalnie. Ja kompletnie zmieniłam sposób zapisu, sposób pracy. Na początku to mi się wydawało, że to jest dramat, dlatego że nie mogłam dokumentować tak, jak zwykle, a lubiłam chodzić tymi ulicami, lubiłam czytać dokumenty, zbierać materiał, rozmawiać z ludźmi. Nagle się okazało, że to jest kompletnie niemożliwe – i miałam taką zapaść, miałam taką przestrzeń, wydawało mi się, że kończę się, że nie dostosowałam się do rzeczywistości. Zwykle tak jest u mnie, że jak już spadam, to muszę dojść do końca i dopiero jak dotknę dna, to się odbijam – wtedy usiadłam do tej książki, którą teraz tu pokazujemy. To było zupełnie niesamowite, dlatego że zaczęłam odkrywać całkowicie nową przyjemność, przygodę w podróżowaniu w przestrzeni, która jest kompletnie niesprawdzona, bo właściwie w internecie sprawdzałam, jeszcze zadzwoniłam do paru osób.

[00:02:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Otworzyłaś sobie Google Maps i patrzyłaś którędy ta uliczka prowadzi?

[00:02:08]

K. BONDA: Już nawet nie. Po prostu wykonałam pewne prace wcześniej, a potem usiadłam i kompletnie się odkleiłam. Pandemia pomogła bardzo, bo i tak nie mogłam nigdzie się wydostać, więc spożytkowałam tę energię skupienia na pracę. To jest chyba jedna z najszybciej napisanych przeze mnie książek, bo napisałam ją w 2,5 miesiąca – znaczy pisałam ją 2 miesiące, a te pół to jeszcze kolejne pytanie i poprawianie. Powiem ci, że to było coś, jakbym płynęła kajakiem albo takim szybkim pontonem – gdzieś zjeżdżasz i po prostu były różne sytuacje, które były niebezpieczne. Pamiętam, że wymyślałam jakieś sceny, z którymi… Kończyłam pisać, była 4 nad ranem i skończyłam pisać sceny – myślałam sobie, tutaj brzydkie słowo, co ja jutro będę pisać, jak ja z tego wyjdę, co ja tutaj naplątałam.

[00:03:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli popłynęłaś nie tam?

[00:03:05]

K. BONDA: Kompletnie. Poddałam się temu żywiołowi i to było fascynujące. Powiem ci, że następne były łatwiejsze, bo dla mnie to było coś takiego, że ja się przestałam bać. Rozmawialiśmy przed programem – jakbym się przeistoczyła pisarsko. Uświadomiłam sobie ze wstydem, że ta moja obszerna dokumentacja, wszystkie elementy sprawdzania, wszystkie te moje badania terenowe, one tak naprawdę były pokłosiem mojego poprzedniego zawodu, czyli kiedy byłam reporterką. Ja przez te wszystkie lata nie mogłam się puścić drążka. Bałam się, totalnie się bałam odpowiedzialności, żeby pójść naprzód bez planu, bez GPS-a.

[00:03:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Rozumiem, że kryminał też jednak jest czymś takim - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - schematycznym. Musisz mieć jakieś ramy, które wypełniasz treścią, dowodami, papierkami...

[00:04:06]

K. BONDA: Teraz już myślę, że nie musisz.

[00:04:07]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Kryminał jako taki czy Bonda nie musi?

[00:04:09]

K. BONDA: Teraz już Bonda nie musi. Pozwoliłam, żeby bohaterowie mnie prowadzili, okazało się, że bohaterowie sami działają, totalnie prowadzą mnie w różne ścieżki i to jest o wiele lepsze, aniżeli ja usiądę i… Wydaje mi się, że to jest praca na podświadomości, wcześniej używałam głównie rozumu. Piszesz plan, potem wypełniasz ten plan i oczywiście satysfakcja jest, bo stawiasz sobie zadanie, robisz sobie biznesplan, wypełniasz go i masz efekty, ale w tym przypadku postanawiasz, że jedziesz bez planu na drugi koniec świata i wszystko to, co ci się przytrafia po drodze, jest fajne.

[00:04:46]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Odzyskałaś wolność w jakimś sensie?

[00:04:48]

K. BONDA: W jakimś stopniu też uwolniłam się od lęku.

[00:04:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale lęku takiego, że Bonda musi mieć dowody na to, że pisze to i to, a teraz nagle Bonda puszcza wodze fantazji i mówi: "To moi bohaterowie mnie tam zaprowadzili"?

[00:05:02]

K. BONDA: Ja zawsze się bałam, czy ta książka mi się uda i czy będzie dobra. Czy czytelnikom zapewnię taki rodzaj przygody, który będzie wartościowy, żeby zasługiwał na te 20, 30 zł, ile ta książka kosztuje, bo uważam, że moim psim obowiązkiem jest dać czytelnikowi rozrywkę i w momencie, kiedy pozwoliłam sobie na to: „Dobra, OK. Spieprzę tę książkę, a potem napiszę lepszą, postaram się poprawić”… Kiedy sobie to powiedziałam, to jakbym zdjęła te wszystkie kolczugi i ciężkie plecaki, tę kuloodporną kamizelkę, które mi ciążyły. To można trochę przyrównać do tego, co się dzieje w pandemii: do masek, do całego tego dystansu, do tych wszystkich elementów – i tak, mimo wszystko, jest zagrożenie, że się zarazisz. Tu jest dokładnie to samo. Dla mnie też kompletnym zaskoczeniem było… Tutaj wracam do bohatera poprzedniego, którego nie było prawie przez 10 lat. Bałam się tego strasznie, zanim się przyzwyczaiłam do tego, że będę pisała Huberta Meyera – bo tak się nazywa ten facet, który jest profilerem – i zrobiłam sobie przerwę, bo pisałam inne książki. To był tak jakby powrót do domu, to było niesamowite. Tak jakbyśmy się nie widzieli długi czas, a potem, kiedy on wszedł na scenę, kiedy napisałam pierwsze 2 sceny, to już wiedziałam, że będzie dobrze. Myślę sobie, że akurat z tym bohaterem się udało, bo, być może, z innym by to nie miało racji bytu, a w tym przypadku – totalnie tak.

[00:06:38]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Gdzie oni czekają na ten moment, kiedy Bonda po 10 latach powie: "Dobra, chodź Meyer, zrobimy znowu coś razem"? Siedzą w głowie i np. pojawiają się w jakichś innych książkach, tylko w innym wydaniu czy w oni muszą mieć swój zupełnie inny moment?

[00:06:49]

K. BONDA: Oni są zamknięci w jakiejś przestrzeni, w jakiejś szufladce i ja tam nie zaglądam. Czytelnicy bardzo chcieli, żeby bohater wrócił – dla mnie to jest totalny zaszczyt, że czytelnicy ci przypominają, czyli że pamiętają tego bohatera. Zanim nastała pandemia podróżowałam po kraju na różne spotkania autorskie, przychodzili ludzie i zawsze padało pytanie: „Kiedy Hubert Meyer wróci i my chcemy, żeby akcja rozgrywała się u nas”. Ja wtedy nawet nie zdawałam sobie sprawy, jaki to jest wielki zaszczyt. Dzisiaj jest tak wielu autorów, tak wiele książek wychodzi rocznie – a moi czytelnicy o nim pamiętają. Myślę, że to jest ta palma pierwszeństwa, że zaczynałam w tamtych czasach, kiedy jeszcze rzeczywiście ten polski kryminał się odradzał po Joe Alex, po Joannie Chmielewskiej i pamiętam ten czas, kiedy było nas dziesięcioro na festiwalu kryminału w Krakowie – jeszcze wtedy się odbywał. To był też taki czas, że kryminał nie był takim gatunkiem, który był uznawany za coś wartościowego – jak już nie byłeś w stanie napisać nic normalnego, to brałeś się za powieść kryminalną. Dziś jest totalnie odwrotnie, dzisiaj wielcy autorzy z działu „literatura piękna” sięgają po kryminał, żeby się sprawdzić warsztatowo, ponieważ zmieniło się to i świat też mocno używa powieści kryminalnej w celach przepracowania pewnych tematów. To jest taki szerszy temat, dlaczego te kryminały są takie popularne.

[00:08:27]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja mówiłem o tym frame'ie, o tej ramie, którą ma kryminał. Tak jak mówisz - oni wracają, żeby się sprawdzić. Ta wolność, którą odzyskałaś, puściłaś się tego krążka, zdjęłaś tę kamizelkę kuloodporną i popłynęłaś tam, gdzie chciałaś, to jest ważne. Natomiast myślę o tym, że ten kryminał w sumie był niedoceniany, a ilość pracy, którą trzeba wykonać, żeby mieć pełną dokumentację - to jest kawał roboty.

[00:08:49]

K. BONDA: Ja myślę, że nigdy tak naprawdę nie pisałam kryminałów i może to jest dopiero mój pierwszy stricte kryminał, gdzie usiadłam i postanowiłam, że to nie będzie powieść kryminalna, tylko kryminał.

[00:09:01]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli możesz odejść faktów, zabawić się tą formą.

[00:09:04]

K. BONDA: Bawisz się, tak. Tam nie ma ani żadnych retrospekcji, ani żadnych elementów historycznych, szybka akcja, dużo dialogu, dużo różnych zdarzeń… Nie chcę opowiadać, bo bardzo dużo się dzieje, mimo że to jest najkrótsza książka, którą napisałam. Nie z tej przyczyny, że mi się nie chciało, tylko pisałam w ciągu, pisałam non stop – zaczęłam, skończyłam i tyle wyszło.

[00:09:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dwa miesiące minęły, a świat się w ogóle, cholera, nie zmienił.

[00:09:38]

K. BONDA: Następną też napisałam w 2,5 miesiąca, więc teraz się robi taki timing. To zupełnie inna opowieść niż np. seria o Saszy albo seria „Miłość”, gdzie zupełnie inne rzeczy były dla mnie wyzwaniem. Uważam, że to jest w moim przypadku bardzo pozytywny płodozmian, który mnie otwiera, bo też wierzę bardzo w to, że należy robić różne rzeczy, żeby stawiać sobie różne wyzwania sama dla siebie, bo dla czytelnika to nie ma znaczenia. Mam takich czytelników – i to jest piękne – są jeszcze tacy ludzie, którzy kupią moją książkę i sprawdzą się ze mną. Być może nie spodoba im się i następnej nie kupią, ale potem może jednak dadzą mi znowu szansę. Ja powtarzam, że przede wszystkim piszę dla tej opowieści, dla siebie. Piszę tę opowieść, ona do mnie przychodzi, ja ją zapisuję i nie myślę wtedy ani o czytelniku, ani jak będzie odebrana, nie myślę o sukcesie komercyjnym, czy wydawca zarobi, czy ja zarobię. Zrobiłam bardzo wiele książek dokumentalnych, które po prostu wiedziałam, że one są pisane dla idei – paradoksalnie często się okazuje, że one były sukcesem komercyjnym właśnie przez to, że czytelnicy to doceniają, oni to wiedzą. To tak samo jak twój program. Jeżeli to jest szczerze robione – ja totalnie w to wierzę – to kupujesz serce tego odbiorcy nie dlatego, że mu przedstawiasz: „To jest wartościowe, a to jest totalnie zabawne”, tylko to jest połączenie intymne i myślę, że to jest jedyna droga.

[00:11:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dzisiaj, ten świat, który ty masz, twoi czytelnicy... Bonda - użyję tego, ale obiecuję, że tylko raz - królowa polskiego kryminału i ona ma tę swoją społeczność. Dzisiaj wielu twórców dąży do tego, żeby mieć tę swoją społeczność, zacząć ją budować i być z nią w tej intymnej relacji, o której mówisz. Ale to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy - utrzymanie tego i niespowodowanie zawodu.

[00:11:48]

K. BONDA: To jest bardzo ciężki dla mnie teraz temat, dlatego że ja wcześniej budowałam tę relację z czytelnikiem bezpośrednio: jeździłam do nich, do najmniejszych miejscowości i się z nimi kontaktowałam, przytulałam się z tymi ludźmi, podpisywałam książki, rozmawialiśmy i to mi bardzo pasuje. Ja jestem bardzo społeczną osobą, jestem towarzyska, ja potrzebuję człowieka, uwielbiam gadać z ludźmi. W dzisiejszych czasach jest coś zupełnie innego, czyli masz tę wirtualną przestrzeń – to to jest super, że ona istnieje i pandemia pokazała, że tutaj też jest bardzo wielka siła – natomiast ja nie do końca jestem przekonana, czy… Bo ja mam problem z takim odsłanianiem się. W dzisiejszych czasach musisz dać coś z siebie, ze swojego życia prywatnego, ze swoich jakichś pieleszy domowych. Nie mogę się przełamać, żeby tak wrzucać zdjęcia w kołdrze albo…

[00:12:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: W kołdrze nie, ale miejsce pracy widziałem.

[00:12:57]

K. BONDA: Tak. To jest taka moja granica, gdzie do pewnego momentu mogę się odsłonić. Czymś zupełnie innym jest, jak piszę np. kilometrowe posty – piszę kilometrowe książki, piszę kilometrowe posty, bo raz na jakiś czas coś mnie tak wkurwi albo poruszy, albo zachwyci. Ja po prostu wtedy muszę się wypisać.

[00:13:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A propos tej historii, o której ostatnio pisałaś - spuścisz psa ze smyczy.

[00:13:22]

K. BONDA: Puszczam cały czas, pozdrawiam panów z patrolu. Mam swoich ludzi w parku i oni mi donoszą. To było cudowne, ponieważ mi się wydaje, że taka konspiracja, takie połączenie w dzisiejszych czasach jest takie, że my się rozpoznajemy – my, rebelianci.

[00:13:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ten świat, który jest zamknięty i nie daje ci tej szansy spotkania, przytulenia, porozmawiania - jak sobie to rekompensowałaś? No nie możesz otworzyć komputera i połączyć się z miejscowością X, ze wszystkimi, którzy normalnie w liczbie kilkuset czy kilkudziesięciu ludzi przyszliby ciebie.

[00:14:00]

K. BONDA: Robiłam live’y, na tych zoomach miałam spotkania i raz na jakiś czas puszczam post czy wrzucam zdjęcie na Instagrama. Uważam, że robię to beznadziejnie i cały czas mój wydawca mi mówi, że muszę przestać być takim dziadersem, ale powiem, że live’y i to wszystko – one mi nie zastępują tego, co było. Dlatego że jak wychodzisz na scenę i masz tłum ludzi, to oni ci oddają swoją energię i ja to czuję, ja im oddaję swoją i się dzieje magia. Ja opowiadam coś, wygłupiam się, żartuję i jak sala rży, ja rżę, to się robi z tego takie połączenie. Tutaj oni nie rechoczą, bo ja nic nie słyszę, tylko jakieś serduszka lecą i się pojawiają pytania. Ja w ogóle nie mogę się skoncentrować, ja jestem jednopudełkowa i nie jestem w stanie tutaj odbierać komentarzy, a tutaj odpowiadać na pytania, bo to już mnie przerasta.

[00:15:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Cieszysz się, że z tego świata powoli wychodzimy?

[00:15:28]

K. BONDA: Nie wyjdziemy. Myślisz, że wyjdziemy z tego? Ja myślę, że to już tak zostanie.

[00:15:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja myślę, że dłużej potrwa wychodzenie. Nawet u ciebie jest ten moment przełamania. Jest sylwester 2020 i ludzie myśleli sobie: "Dobra, w marcu się zaczęło, doszliśmy do grudnia, to już najgorsze jest za nami". Nagle zaczyna się styczeń: najgorsze jest przed nami, zaczyna się luty: w ogóle nie widać wolności, jest marzec: nie widać wolności, jest kwiecień: znowu są kolejne restrykcje. Dzisiaj żyjemy nadzieją maja, ale to jest już, cholera, prawie połowa roku znowu.

[00:15:58]

K. BONDA: Może trochę się poluźni na wakacje, a jesienią znowu przywali nowa mutacja i będzie od początku. Mi się wydaje, że świat się totalnie zmienił i my się już nie cofniemy. Ja dlatego też przyzwyczajam się do live’ów na Instagramie.

[00:16:17]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ty, jednopudełkowa, przyzwyczajasz się do czytania komentarzy i mówienia.

[00:16:20]

K. BONDA: Jeszcze nie, ale próbuję. Wydaje mi się, że nie ma innego wyjścia i trzeba iść z tym duchem czasu, bo najzwyczajniej w świecie stracę kontakt z moimi ludźmi, a po to przecież to robię. Rzecz polega na tym, że ja istnieję, ponieważ ktoś chce mnie czytać, taka jest prawda. Jakikolwiek autor jeśli uważa inaczej, to jest w błędzie albo kłamie. Jest tak wiele książek, tak wiele opowieści, seriale dzisiaj są konkurencją dla rozrywkowych książek, które ja piszę – człowiek ma tak wielki wybór, że on pójdzie gdzieś indziej, jeżeli ja nie będę tego doceniać. To też jest coś takiego, że ja właściwie nigdy nie chciałam pisać książek. To nie jest tak, że ja mam takie ego, że postanowiłam, że będę teraz pisała książki i zostanę sławną pisarką. Tu jest problem, że to moje pisanie wzięło się z sytuacji życiowej, przypadkiem się wzięło. Nagle okazało się, że wszystkie moje kompetencje, to, co było w moim starym życiu wadą – bo to jest najpiękniejsze – wszystkie moje wady są tutaj zaletami. Okazało się, że akurat dokładnie się do tego nadaję, bo do niczego innego się nie nadaję i uważam to za bardzo piękny moment odnalezienia się. W związku z tym myślę, że dalej bym pisała, chciałabym, żeby ludzie o mnie nie zapominali, bo to jest najsmutniejsze. Pytasz mnie o to, jak ta książka wychodzi i dla mnie zajebiste było, kiedy opublikowałam informację z okładką, że wychodzi moja książka, miesiąc przedsprzedaży i widziałam, że od razu weszła na topki i zaraz była na trzecim miejscu i czekam, aż będzie na pierwszym. To oznacza, że ludzie dają mi nadal kredyt zaufania. Nie ma nic piękniejszego, a ja jestem na rynku już 17 lat. A wchodzą nowi, młodzi, którzy umieją live’y na Instagramie robić…

[00:18:29]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ten moment, w którym, dobra, robisz to 17 lat...

[00:18:32]

K. BONDA: A ty ile robisz?

[00:18:34]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: 28.

[00:18:38]

K. BONDA: Ale też, widzisz, się zmieniasz, też się przeistaczasz i też obserwujesz.

[00:18:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak. Jak powiedziałaś: nie ma odwrotu, wydaje mi się, od tego, żeby żyć, żeby robić to, co chcemy robić. Natomiast ten moment, w którym patrzysz na topki - duże to ma znaczenie?

[00:19:02]

K. BONDA: Ma znaczenie totalne, dlatego że w momencie, kiedy piszę książkę, nie myślę w ogóle o tym, że to będzie produkt, ale w momencie, kiedy to się staje produktem, to przystępujesz do zawodów.

[00:19:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czy właśnie versus ci, którzy przyszli i wymiatają na Instagramie, a ty myślisz sobie: "Bondy po 17 latach nie pokonacie"?

[00:19:24]

K. BONDA: Nie no, ja versus moja konkurencja.

[00:19:32]

K. BONDA: Tak nie myślę, bo pokonają, ale to jest kwestia taka... Ja właściwie teraz walczę o to, żeby się utrzymać, żeby jeszcze nadal być. Nie tylko obserwuję tę rzeczywistość, czytam książki wszystkich autorów, którzy wychodzą, nie tylko polskich, ale zagranicznych, widzę co wychodzi, orientuję się, w jaki sposób kryminał się zmienia - musisz to wiedzieć, to jest biały wywiad, to jest podstawa, to jest abecadło. Potem oczywiście przychodzi test, czyli ten moment, kiedy ja wychodzę, to jest dla mnie test, czy ja dobrze idę swoją ścieżką, czy ja dobrze prowadzę moją drużynę, czy ja popełniam błąd, czy ja idę naprzód. Musisz przewidywać kilka kroków naprzód. Teraz się spotykamy przy tej książce, a ja mam 2 już napisane.

[00:20:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale właśnie dlaczego? Żeby mieć spokojniejszą głowę czy miałaś taki cug, że jak weszłaś w pisanie, skończyłaś jedną, to od razu zabrałaś się za drugą i za trzecią?

[00:20:24]

K. BONDA: Tak. To po prostu daje mi frajdę. Mało tego: jeszcze robię domówki, żyję i prowadzę normalne życie. Wcześniej to było niemożliwe, bo mi się wydawało, że muszę siedzieć w jaskini, totalnie się odciąć, być samotnicą czy zakonnicą. A tutaj się okazuje, że właściwie to jest kwestia organizacji i pewnej strategii, którą zastosowałam. Jestem z siebie bardzo dumna. Mi się wydaje, jakbym dopiero zaczynała pisać.

[00:20:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Po 17 latach tak, jakbyś dopiero zaczynała pisać?

[00:20:56]

K. BONDA: Tak i uważam, że to jest najlepsze, że odnalazłam na nowo radość w tej robocie.

[00:21:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale COVID to sprawił, że ten świat wygląda zupełnie inaczej, więc doszło do pewnego przewartościowania?

[00:21:08]

K. BONDA: Pośrednio tak, ponieważ nie miałam wyboru. To tak, jak przychodzi do ciebie kryzys - życiowy czy zawodowy - wydaje ci się, że jesteś w totalnej dupie i w ogóle z niego nie wyjdziesz. Okazuje się, że wystarczy zrobić taki jeden myk, potem kolejny myk i nagle zmienia się perspektywa i zmieniasz modus operandi i układa się wszystko. To było coś takiego. Jak skończyłam, nie byłam pewna, czy to ma jakiś sens, więc zaczęłam dawać tę książkę...

[00:21:39]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Po raz pierwszy nie byłaś tego pewna czy to zawsze tak jest? Kończysz książkę i: „Cholera, wiem, że to jest kropka postawiona, ale ja, Bonda, jeszcze nie wiem, czy oni to kupią”?

[00:21:47]

K. BONDA: Nie, to przy tej książce tak było. Wcześniej miałam plan, wiedziałam, jaki mam zamysł, więc jedyne, co było trudnością, to konsekwentne wypełnienie tego planu. Było to moje osobiste wyzwanie, ale wiedziałam, że to, co chciałam, to zrobiłam. W tym przypadku skończyłam i byłam taka zaskoczona, bo napisałam epilog, napisałam datę zakończenia i nawet posłowia nie napisałam, chociaż zawsze piszę takie długaśne posłowie, teraz jest takie krótkie... I dałam moim ludziom do czytania, moim pierwszym czytelnikom, którzy zawsze czytają moje książki. Od razu im powiedziałam, że to jest taki brudnopis, bo przed chwilą skończyłam, tak że rzucam te bazgroły na stół i można się pastwić - w razie czego wyp***dolę do kosza. Mało czasu zainwestowałam, 2,5 miesiąca, to co to za strata? Najwyżej wyrzucę.

[00:22:39]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale byłabyś w stanie naprawdę wyrzucić dwa miesiące pracy?

[00:22:40]

K. BONDA: Tak. To nie była poważna robota, mogłam to potraktować jako taką wprawkę. Potem zaczął spływać do mnie feedback: pierwszy to była moja przyjaciółka Dorotka, pozdrawiam ją z tego miejsca, przeczytała po 2 dniach, czytała dzień i noc i tylko na bieżąco mi wysyłała SMS-y. Potem powiedziałam jej, że jest zakaz wysyłania SMS-ów, dopiero jak skończy, to mi powie, co tam nie siedzi, czy wątki się nie składają itp. Potem kolejni czytali i stwierdziłam, że to jest niesamowite, doświadczam jakiejś magicznej rzeczy. Życzę każdemu, żeby w swoim zawodzie miał momenty takich iluminacji, które są... Bo prawdopodobnie dla nikogo więcej to nie ma znaczenia, tylko dla mnie, ale mnie to strasznie cieszy.

[00:23:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Próbuję zrozumieć ten twój proces, już abstrahując od 2020 i COVID-u. 2 miesiące poświęcasz na pisanie książki, jest gotowa, ludzie mówią: „Dawaj, bierzemy”, wysyłasz do wydawnictwa – a ty siadasz, otwierasz komputer i piszesz od razu kolejną?

[00:23:47]

K. BONDA: Tak było, ale ta następna, którą zaczęłam pisać, to napisałam 80 stron i wyrzuciłam do kosza. Potem zaczęłam pisać jeszcze inną, tę napisałam i potem jeszcze kolejną napisałam. Wcześniej miałam tak, że musiałam pojechać na urlop, żeby się zresetować - nie mogłam pojechać na urlop, bo zrobili pandemię. Mam wrażenie, że ja się zmieniam, zmieniam swój sposób działania, całkowicie zmieniam system, robię update systemu - i pomiędzy tymi dwiema już potrzebowałam urlopu. Teraz sobie pojadę na urlop, jak moje dziecko pozdaje egzaminy, to pojedziemy na urlop. Natomiast tak normalnie to bym musiała pojechać na urlop, bo wcześniej się tak przyzwyczaiłam, że muszę mieć reset. Teraz obejrzałam sobie "Mindhunter" ciurkiem i to był mój urlop, a po drugiej obejrzałam "Peaky Blinders".

[00:24:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale – zobacz – dzisiaj jest świetny czas, żeby tego typu historie robić, tego typu zdjęciami, bo to też jest ważne, że tam w sumie nikt się nie spieszy, pięknie ustawione plenery, piękne kolory, piękne światło, wszystko i nagle się okazuje, że tłumy siedzą i czekają, aż będzie ciąg dalszy. To też mnie fascynuje dzisiaj w tym świecie – masz „Peaky Blinders” do obejrzenia na BBC, na Netfliksie, ale jednocześnie dzieje się równoległa historia socialowa. Oni poprzez zdjęcia z backstage’u, wspomnienie jednej z bohaterek, która ostatnio umarła na raka itd., oni cały czas rozmawiają z widzem w oczekiwaniu na nowy sezon. Nie ma czegoś takiego, że wyplute, obejrzane, zapominamy i spotykamy się jak będą nowe odcinki, tylko oni rozmawiają z tymi, którzy są ich potencjalnymi widzami.

[00:25:34]

K. BONDA: Widzisz, to jest właśnie chyba znak naszych czasów. Jednocześnie cały czas trzymasz ten kontakt i to połączenie.

[00:25:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Pamiętaj, jak pojedziesz na urlop, to tak: córkę musimy zobaczyć, kokosy musimy zobaczyć, twoje nogi na leżaku, najlepiej, żeby to był Zanzibar – musimy, Kaśka, to widzieć. Drinka pokaż, barmana, zrób jakieś InstaStories, zrób ze 2, 3 tiktoki, to jest tylko 30 sekund.

[00:26:01]

K. BONDA: Nie, Jarek, ja widziałam twojego Instagrama i ty masz takie super te posty, można to robić z klasą.

[00:26:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dałoby się opowiedzieć kryminał w wersji TikTok?

[00:26:13]

K. BONDA: Ja oczywiście dostałam wyzwanie, był tam jakiś challenge, żeby śpiewać czy tańczyć i moje dziecko przychodzi do mnie, że: "Dlaczego ty się nie zgodziłaś, wszyscy mówią, że zostałaś wyzwana, a ty się nie zgadzasz". Ja mówię: "Jejku, dziecko, naprawdę muszę to robić?". "No wiesz co? Bo okaże się, że jesteś tchórzem" czy coś takiego.

[00:26:34]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Myślę o tym w kontekście, o którym powiedziałaś: czytasz wszystko, co wychodzi na świecie, wszystko, co się dzieje w Polsce, żeby wiedzieć i nadążyć. Czy pokolenie twojej córki to jest też pokolenie twoich przyszłych czytelników, czy nie? Ty musisz ich sobie wychować teraz, żeby oni z tobą byli, czy jak to jest? Myślisz w ogóle o tym?

[00:26:49]

K. BONDA: Ja myślę, że mam czytelników ze wszystkich generacji, natomiast ci młodzi czytelnicy to są czytelnicy, którzy też już są zaawansowani. Najpierw czytają te książki, które są szybsze, a potem jak już mocno wejdą w kryminał, to czytają moje dopiero. Albo na zasadzie takiego sprawdzenia, bo zobaczyli mnie gdzieś, zobaczyli, że sobie umieściłam zdjęcie z pieskiem albo się nadymiło wokół tego, że powiedziałam brzydkie słowo na Facebooku pod kilometrowym postem - i wtedy rzeczywiście jest zainteresowanie, żeby mnie sprawdzić. Gdyby oni nie czytali moich książek, to by oznaczało, że zaczną moi czytelnicy umierać i ja wtedy też zniknę.

[00:27:46]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale – zobacz – język nam się przyspiesza. OK, mogą być kilometrowe posty, ale Twitter to 140 czy 280 znaków, Instagram Stories to jest 15 sek. razy ileś, TikTok to jest 15 sek. razy ileś, ten świat się nam spiętnastosekundował. Twoje książki nie są 15-sekundowe.

[00:28:07]

K. BONDA: Nie są. Ja myślę, że ja nie mogę udawać kogoś, kim nie jestem i nie zamierzam, więc jeżeli się okaże, że już nie przystaję do tych czasów i się skończyłam, to będę musiała to zaakceptować. Tak myślę, bo trudniej byłoby mi udawać, robić zdjęcia drinka i kokosa, nóg - chociaż mam dobre nogi.

[00:28:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dokładnie, ale one muszą być w hamaku z widokiem na ocean i palma najlepiej, żeby lekko się przechylała w twoją stronę.

[00:28:38]

K. BONDA: Ja bym zachowała moje nogi dla osób, które lubię, cenię - muszą być jakieś tajemnice, w kryminałach też są tajemnice.

[00:29:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie masz poczucia, że granica potrzeb tej społeczności jest coraz bardziej przesuwana? Pokaż mi więcej, daj mi więcej siebie?

[00:29:06]

K. BONDA: Ale dlaczego mam udawać, skoro ktoś potem weźmie moją książkę i ona jest totalnie moja, w związku z tym jest specyficzna i według mnie ten komunikat pomiędzy książkami powinien być spójny z tym, co czytelnik u mnie dostaje.

[00:29:19]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A co jest u ciebie między książkami?

[00:29:22]

K. BONDA: Mało. Pamiętam, że jak rozmawiałam ostatnio z moim wydawcą i oni mnie opieprzyli, że u mnie są tylko reklamy, bo ostatnią wydałam książkę, a wcześniej jakąś inną i że tutaj nic więcej nie ma i jest nuda. Mi się wydaje, że to jest prawda. Natomiast jeżeli mam coś do powiedzenia, to mówię, a nie uważam, że mam mówić ot tak, jeżeli niczego nie przemyślałam i nie chcę tego powiedzieć.

[00:29:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To jest bezcenne doświadczenie i nie każdy jest w stanie sobie na to pozwolić. W tym sensie, że jeżeli moje nazwisko ma moc, moja głowa ma moc, to odzywam się tylko wtedy, kiedy rzeczywiście fajnie, żeby to ludzie usłyszeli. Jak będę mówił codziennie wszystko, to nikt nie zwróci uwagi.

[00:30:09]

K. BONDA: Wydaje mi się, że to działa. Jeżeli już coś mówię, to ludzie wiedzą, że zabrałam głos w jakiejś sprawie, czyli wzbudziło to moje emocje. Nigdy nie polecam np. książek, które mi się nie podobają, nie biorę takich zleceń, czyli zawsze jeśli polecam coś - czy to muzyka, czy to film, czy to sztuka czy serial - to oni wiedzą, że ja to rekomenduję, podpisuję się swoim nazwiskiem. Wydaje mi się, że taka szczerość jest podstawą, że nie ma tam reklamy, to nie jest tak, że ja dostałam jakąś kasę i teraz zaprezentuję jakiś rodzaj ubezpieczenia albo coś tam.

[00:30:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale też zapracowałaś sobie na taką wolność, żeby powiedzieć „nie”, krótko mówiąc.

[00:30:56]

K. BONDA: Mogę sobie na to pozwolić. Nie muszę brać tego, żeby móc funkcjonować... Jak ja teraz będę tyle książek pisać, to w ogóle będzie jeszcze lepiej. Ale tak na poważnie, to mi się wydaje, że pisarz nie powinien tego robić. Cały czas dostaję różne propozycje reklamowe i odmawiam.

[00:31:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co chcą, żebyś reklamowała? Nie musisz mówić firm, ale generalnie produkty. Szminkę na przykład?

[00:31:24]

K. BONDA: Począwszy od farby do włosów, poprzez pończochy, przez garnki, samochód, alkohol itd. Były bardzo różne propozycje. Odmawiam. Raz zgodziłam się, jak była ta akcja Max Factora, ale przez to, że to była akcja tak naprawdę społeczna. Było 12 kobiet z całego świata, ja byłam wybrana jako Polka. Zresztą to mój wydawca brytyjski, moja książka wychodziła na tamtym rynku i moja agentka poprosiła mnie, żebym spróbowała. Przez to, że to była też budowa reklamy pt. "Siła kobiet" i był content też społeczny, więc ja w to weszłam. Jeden, jedyny raz. Teraz mi się wydaje, że dopóki będę mogła z tego żyć godnie, to mi się wydaje, że to nie ma sensu. Jeśli człowiek bierze moją książkę do ręki, to musi mieć poczucie, że ja jestem niepodległa. Skoro lobbuję niepodległość, skoro lobbuję wolność, skoro lobbuję, żeby być blisko siebie i nie poddawać się, nie dać się złamać - to nie mogę chodzić na smyczy. Miałam różne etapy w życiu i zawsze o to walczyłam, to była moja jedyna wartość, która jest nieprzekraczalna. Ja też nie oceniam decyzji innych - jeżeli ktoś ma taką potrzebę i ma inne poglądy, to ja to szanuję, to jest respekt, nie o to chodzi, że każdy ma tak samo żyć. Poza tym to nie jest tak, że ja nie lubię pieniędzy. Jak człowiek mówi, że nie lubi pieniędzy, to chyba coś jest z nim nie tak, ma jakiś kłopot.

[00:33:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jamie Oliver kiedyś o tym opowiadał, ktoś go spytał: „Po jaką cholerę kolejna rzecz, restauracja itd.?”. On mówi: „Jak ja zerknę sobie rano na konto, to ja się czuję taki wolny, że mogę powiedzieć, że to jest gówniane, tamto jest gówniane, a tego w ogóle macie nie jeść. Ale ja muszę mieć tę pewność, że moja rodzina na tym nie straci, ja na tym nie stracę i to mi daje poczucie ogromnej wolności”.

[00:33:46]

K. BONDA: Tak. Ja zawsze mówię, że mam prawo do powiedzenia "nie", mogę odmówić. Zgłaszają się do mnie z reklamą za milion i ja mogę odmówić, i nie mam z tego powodu dyskomfortu. Zgłaszają się do mnie z jakąś propozycją innego typu - ja nie muszę tego robić. Tak naprawdę dopiero wtedy jesteś wolny, decydujesz o tym. Mogę napisać tę książkę, mogę ją wyrzucić do kosza.

[00:34:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: 80 stron wywaliłaś, poszło z dymem. Nie bolało cię serce?

[00:34:15]

K. BONDA: Bolało mnie, bo miałam bardzo dobry algorytm, naprawdę ciekawie wymyśliłam seryjniaka, ale przestało mnie to interesować. Przestało mnie to interesować, człowieku, w ogóle wyobrażasz sobie? Stwierdziłam, że przestał mnie interesować ten pomysł, więc go wywalam i zaczynam nowy - i to jest fajne.

[00:34:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To jest droższe niż ten milion.

[00:34:33]

K. BONDA: No właśnie. Dzisiaj wstaję rano i stwierdzam, że dziś będę oglądała "Peaky Blinders", nic nie piszę i oglądam do oporu. Jak sobie to oglądałam, to sobie myślałam: "Boże, jakie ja mam zajebiste życie". Znajdź mi człowieka, który może sobie pozwolić na siedzenie cały dzień i oglądanie serialu.

[00:34:51]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko pisarze, tylko pisarze kryminalni.

[00:34:55]

K. BONDA: Daj Boże, żeby dalej tak było, żeby to działało. Ciężej byłoby wrócić, gdyby się pogorszyło i potem musisz się dostosować, myślę, że to jest o wiele trudniejsze w drugą stronę. Czujesz do siebie pogardę, ponieważ wcześniej doświadczyłeś tej niepodległości. Mi się wydaje, że to o to chodzi, chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby zabezpieczyć sobie taki poziom, żeby móc pozostać człowiekiem rebelii, chociaż tak naprawdę jesteś spokojny i nic nie musisz, ale gdyby coś się zdarzyło, to jesteś w stanie wypowiedzieć wojnę.

[00:35:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale ty jesteś taka generalnie rebeliantka. Samo nazwisko jest bardzo niosące i idealne na sztandar. Czy czytasz to, widzisz u swoich czytelniczek, które mówią: „Kaśka, my za tobą nawet w ogień, ty nam dodajesz odwagi, ty nam dodajesz mocy”?

[00:35:52]

K. BONDA: Często tak piszą czytelnicy i czytelniczki...

[00:35:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Oni też?

[00:36:00]

K. BONDA: Mam czytelników, mam sporo czytelników. W mediach społecznościowych są te słupki i tam widać. Oczywiście jest 70 proc. kobiet i 30 proc. mężczyzn, ale to i tak jest bardzo dużo, bo w ogóle w Polsce to kobiety czytają książki, wszystkie książki.

[00:36:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A co my robimy? Nie czytamy, bo co?

[00:36:21]

K. BONDA: Nie wiem, ale na pewno jest to dla mnie duży komplement, ponieważ mężczyźni zwykle skupiają się na twardych danych, na dokumentalnych elementach, merytoryce, na elemencie racjonalnym - to jest męska energia. Więc dla mnie to jest komplement, bo to oznacza, że mężczyźni nie uważają, że to jest "bla bla bla", tylko dostarczam coś, co...

[00:36:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Narobiła się Bonda, dowiozła.

[00:36:46]

K. BONDA: Dowiozłam, tak. Teraz, to jestem na takim etapie, że jak wrzucałam kiedyś zdjęcie, to pojawiały się komentarze: "Ojej, jaka pani jest ładna", a dzisiaj: "Jaka pani jest inteligentna". Więc się dożyłam, to mnie naprawdę cieszy.

[00:37:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Mówimy o 2020 roku w różnych kontekstach, ale słyszę od psychologów i psychiatrów ostatnio, że oni widzą, jak bardzo ta sytuacja zamknięcia sprawiła, że kobietom się też przewartościowało, że one stały się odważniejsze do mówienia tego „nie” – w swoich domach, związkach, w ogóle. Też ten rok 2020 to był rok bardzo walczących kobiet na ulicach. Zastanawiam się, czy to eksplodowało i zgasło. Czy masz poczucie, że to wciąż się gdzieś tli? Że kobiety mają dzisiaj moc jak nigdy?

[00:37:38]

K. BONDA: Ja myślę, że to jest kwestia uświadomienia sobie, bardzo wiele kobiet uświadomiło sobie, wiesz - bogini Kali. Ten ogień, który my posiadamy, on może być niszczący. Kiedy Kali wybucha, to może zniszczyć świat. Ja się zastanawiałam nad mężczyznami, nad tym, jak wy się czujecie z tym, że te wszystkie wściekłe baby wyszły na ulice i zaczęły głosić. Ja miałam, paradoksalnie, odwrotnie, to znaczy: tutaj wszędzie dzieje się wspaniała wizja, czyli właśnie honor, niepodległość, mówienie prawdy, szczerość, gniew, wkurw i wszystkie takie wszystkie elementy, które są oczyszczające...

[00:38:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To było fajne, że właśnie to nie był gniew, tylko to był taki realny wkurw.

[00:38:30]

K. BONDA: To było katharsis. Ogień płonie, spala i niszczy to, co było złe, to, co było zgniłe, stare. Ten motyw, kiedy masz dom, w którym zdarzyła się tragedia albo są elementy, które się łączą z traumą i bardzo często jest to wykorzystywany motyw w ogóle przez ludzi i przez przestępców też - czyli to podpalasz. Totalnie niszczysz, bo ogień czyści. Dla mnie ten czas, paradoksalnie - bo oczywiście to, co się dzieje na ulicach, to, co się dzieje w sferze publicznej - jak najbardziej sympatyzowałam z tym i wspierałam - natomiast dla mnie to był czas, kiedy ja wróciłam do takich źródeł kobiecości, delikatności, wrażliwości i uległości. To było dla mnie fascynujące przez to, że nie musiałam wojować, skończyły się te wojenki, ponieważ się nie wychodziło z domu i ja mogłam znowu odnaleźć w sobie tę przestrzeń żeńskiej energii, która jest opozycyjna do tego, co się działo tam. To było paradoksalne, ale jednocześnie bardzo możliwe, że też zaczęłam pisać w taki sposób, bo wróciłam do źródła, więc dla mnie... Ja może oczywiście walnę czasem pięścią, jak przychodzą 4 patrole do mojego parku i akurat wychodzę z pieskiem, ale to jest tylko i wyłącznie zaznaczenie absurdu, komiczna scena, którą zamierzam wykorzystać. Natomiast to wcale nie oznacza, że ja się spełniam w tym. W tej pandemii udało mi się wrócić do tego, co jest jądrem mojej osobowości, takiej wrażliwej przestrzeni - to mi się strasznie podoba, ponieważ to mnie przeistoczyło emocjonalnie.

[00:40:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Kiedy za oknami – umownie – dzieje się to, co się dzieje, to ty na tyle szczelnie te okna chcesz mieć pozamykane, żeby to nie przenosiło się do książki, bo ona raczej powinna być ponadczasowa? Czy właśnie dopuszczasz te sytuacje takie tu i teraz, które się dzieją i które mają na ciebie wpływ? Przecież słuchasz, czytasz, więc siłą rzeczy to w twojej głowie jest.

[00:40:50]

K. BONDA: Nie da się uniknąć tego wszystkiego, co do ciebie dociera. To wchodzi do fabuły, musisz tego używać. Staram się w jak najmniejszym stopniu, bo wierzę w to, że opowieść powinna być uniwersalna. Natomiast nie da się tego uniknąć: elementy związane z COVID-em, elementy związane z tym, co się dzieje w kraju, z polityką, z przestrzenią zmian… One muszą wejść - w małym stopniu, gdzieś zaznaczone nawet w dialogu albo w przestrzeni takiej, która już jest skutkiem. Natomiast staram się, żeby nie wchodziło tego za dużo. Dlatego że wydaje mi się, że to nie jest dobre, nie po to bierzemy książkę do ręki, żeby znowu przeżywać te wszystkie historie, które mamy w telewizji, które mamy na ulicach, które są w internacie, które wyświetlają się na każdym portalu. Mi się wydaje, że powieść kryminalna powinna dostarczać rozrywki, bo, jeżeli ja sobie włączam "Peaky Blinders", to ja po prostu odklejam się, jestem w tym świecie i dla mnie ważniejsze są te mechanizmy emocjonalne. Wiesz, przecież oni wszyscy cały czas kogoś mordują, a ja ich kocham, tak?

[00:41:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A jak pięknie to robią. Ale też jest trochę picia, seksu, wszystkiego – tak, jak u ciebie.

[00:41:58]

K. BONDA: No właśnie. A jednocześnie oni są osadzeni totalnie w tej historii i w tych czasach - to jest baza, to są kotwice. Tak samo jest z opowieścią, że te kotwice dajesz, ale potem to, co się rozgrywa, to jest na emocjach, na takim uniwersalnym archetypie, który pozwala nam przeżywać własne emocje.

[00:42:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ciekawi mnie to, co powiedziałaś a propos twojej konkurencji, że to nie zawsze są inni pisarze kryminałów, tylko właśnie Netflix czy gry komputerowe. Nagle ty wchodzisz ze swoimi książkami i walczycie o uwagę tego samego odbiorcy w sumie?

[00:42:35]

K. BONDA: Tak jest. Ja jestem odbiorcą seriali, więc wiem, jak to jest, że czasem chcesz się totalnie zresetować, nie masz na nic siły. Serial jest bierną rozrywką, czyli jak byłam chora, to po prostu oglądałam serial, nie dałam rady czytać książki, więc rozumiem czytelników. Paradoksalnie, mi się wydaje, że w dzisiejszych czasach te seriale - zwłaszcza te wielosezonowe, te superzrobione, z taką pieczołowitą starannością, te rekwizyty, te wszystkie kostiumy, świetne scenariusze i gra aktorska itd. - to one w jakimś stopniu są odpowiednikiem tych serii kryminalnych, które ja i moi koledzy tworzymy. To nie jest ta 90-minutowa fabuła, która jest filmem nagradzanym w Cannes czy na Berlinale, tylko to jest taka opowieść, gdzie te detale mają znaczenie, gdzie ja np. się uzależniam od tych bohaterów, chcę wiedzieć, co u nich słychać, identyfikuję się z niektórymi, zastanawiam się, czy ja się identyfikuję z tą postacią czy z jakąś inną.

[00:43:48]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Pamiętam, jak się zafiksowałem na „Trapped” – to jest serial pokazujący islandzkiego policjanta, który tam swoje robi. Kryminalna historia, ale w nich jest łatwiej wybrać sobie kogoś, z kim sympatyzujesz bardziej, mniej itd. To jest rzeczywiście fajnie wciągające, ale – z drugiej strony – twoje książki też są serialami.

[00:44:10]

K. BONDA: No tak, zaczynają być. Nie mogę nic więcej powiedzieć, ale fajne to jest. Kiedy spełnia się marzenie, a już w ogóle przestałeś na nie liczyć, to jest takie bardzo miłe. To jest takie jakby magiczne. Nie chcę oceniać tutaj produkcji, bo mi się bardzo podoba od trzeciego odcinka, potem już jest super. To, że w ogóle powstał serial na podstawie "Lampionów", czyli książki o Saszy... Ja właściwie podchodzę do tego z takim spokojem, nie jaram się tak na maksa, nie jest tak. Myślę, że jakby to wyszło wtedy, kiedy oni kupili pierwszy raz prawa - bo sprzedawałam je wielokrotnie, pierwszy raz w 2014 roku - to pewnie bym się tak jarała. Ale jak obserwuję moje życie, jak mam tyle lat, co mam - mam 43 - to mogę się cofnąć i zobaczyć, jak to wyglądało w całym procesie. Jak to robię, to widzę, że u mnie w życiu to wygląda tak, że nie od razu mi wychodzą rzeczy, bardzo możliwe, że z tej przyczyny, że jestem taka egocentryczna, narcystyczna i by mi od razu woda sodowa uderzyła do głowy, a jak ja tak muszę wyczekać, to ja podchodzę do tego ze spokojem i mogę powiedzieć, że jestem z tym totalnie zen. Cieszę się bardzo, że to wyszło, ale już osiągnęłam taki etap, że jakby teraz nie wyszło, to trudno. Tak samo było z tłumaczeniami, mnóstwo jest takich małych przygód. Moment, kiedy ten serial rzeczywiście został wyemitowany, to ja miałam taką tremę, że ja 2 miesiące zwlekałam z obejrzeniem. 2 miesiące nie byłam w stanie usiąść do Playera i go włączyć. Wszyscy już oglądali, wszyscy już mi mówili: "Nie martw się, jest naprawdę dobrze, jest sztos i w ogóle super, będzie jeszcze lepiej i już obejrzyj". Zastanawiałam się: "Dlaczego ja w ogóle tak to odwlekam, skąd ta prokrastynacja?" Tak sobie myślę, że ja tak to sobie odsuwałam, bo jak już to obejrzałam, to marzenie jest już spełnione. Chciałam sobie potencjalnie zrobić jeszcze większą przyjemność. To tak, jak z przesuwaniem momentu pierwszego seksu, kiedy poznajesz kogoś, zakochujesz się... To jest niesamowite, że zawodowo przestałam naciskać, bo jak jest się młodym człowiekiem pełnym wigoru i koniecznie musisz cisnąć... Jak sobie tak pomyślę, to co ja właściwie mam jeszcze sobie udowodnić? Jedyne, co mam sobie udowodnić, to czy skończę tę książkę i zrobię sobie urlop albo sobie zrobię kolejny sezon jakiegoś serialu, albo pójdę z moimi przyjaciółmi gdzieś czy nie. Więcej nie muszę niczego udowadniać, bo już sobie naudowadniałam tyle w życiu, że już nie muszę. Poza tym teraz jeszcze włączył mi się taki - i to może też wynik różnych postpandemicznych przemyśleń - że ja się złapałam na tym, że się cały czas czegoś bałam. Lęk kompletnie absurdalny, bo mi się wydawało, że jak coś się wydarzy, to... I teraz sobie myślę: "No i, k***a, co?". Nic, pieprzysz to. To nawet nie chodzi o wyobrażanie sobie najgorszego scenariusza, tylko sobie myślisz, że nic z tego więcej nie wyniknie.

[00:49:01]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak patrzę sobie na tę sytuację pandemiczną – jeszcze wciąż ona jest nie post-, ale pandemiczna – że ludzie często nie wyobrażali sobie śmierci. Dzisiaj ona jest tak blisko i ona jest tak oczywista, tak namacalna, że ten moment, w którym siedzisz i mówisz: „I co?”, jest taki, że najgorsze się dzieje, więc co więcej?

[00:49:22]

K. BONDA: Ja miałam taki moment, bo wokół mnie też oczywiście pojawiały się informacje wstrząsające, że młodzi ludzie, zdrowi ludzie umarli. Nagle widzę ich zdjęcie w kolorze czarno-białym i nie mogę w to uwierzyć, trudne jest to do przyjęcia. Ja pamiętam, że miałam taki moment tego narastającego strachu, kiedy jeszcze była niewiadoma, a potem sobie pomyślałam: "No dobra, umrę. Trudno". Jedyne, co mogę zrobić, to zabezpieczyć moje dziecko: wszystkie PIN-y, kwity, testament itd. Zresztą mój ojciec tak zrobił i moja mama tak zrobiła, zanim zmarli, więc uważam, że to jest bardzo miłe dla tych, którzy zostają, żeby był porządek - ale więcej nic nie mogę zrobić. W momencie, kiedy sobie to uświadomiłam, że są sprawy moje, twoje, boskie - i tylko te 3 rodzaje spraw są - i ja mam wpływ tylko na moje, na swoje już nie mam, a na boskie tym bardziej - to totalnie muszę się z tym pogodzić i mogę mieć luz.

[00:50:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I to jest testament Bondy. Bardzo dziękuję za spotkanie i rozmowę.

[00:50:36]

K. BONDA: To ja dziękuję.

Autor odcinka
Jarosław Kuźniar
Kuźniar Media

Multiinstrumentalista. Właściciel Kuźniar Media. Jego doświadczenie radiowe, prasowe, sceniczne i telewizyjne, pomaga w świecie budowania marek osobistych. Wspólnie z klientami rozwija ich wizje i nadaje kształt. Buduje nowe platformy dla relacji z odbiorcami, szkoli i inspiruje.

Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.