Transkrypcja odcinka

Player. Maciej Gozdowski i ZK Collaboration

Technologia
[00:00:12]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Naszym tematem dzisiaj jest cyfrowa rozrywka. To się kiedykolwiek wykluczało? Cyfrowość i rozrywka?

[00:00:20]

M. GOZDOWSKI: W pewnych miejscach się wykluczało, kiedyś. Weźmy sobie festiwale, weźmy sobie jakieś koncerty. W pewien sposób można powiedzieć, że się wykluczało, ale covid wszystko zmienił.

[00:00:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No tak, dzisiaj jak chcesz pójść na koncert, to tak naprawdę musisz coś kliknąć, żeby być na koncercie. To co w takim razie dla takich nadawców jak ty, dla Playera, jest wyzwaniem, żeby dać zbliżone, no bo nie te same emocje?

[00:00:47]

M. GOZDOWSKI: To jest chyba największe wyzwanie, to znaczy jak ludzi, którzy są osobno połączyć? Sprawić, żeby byli razem, żeby to doświadczenie było wspólne i żeby to przeżywali razem. Na szczęście social media nam w tym pomagają, to jest miejsce, w którym można wymieniać, nawet na żywo, pewne komentarze, można jakoś współuczestniczyć w tym. To jest chyba największe wyzwanie naszych czasów- co zrobić, żeby być osobno, ale razem.

[00:01:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli oglądam, jestem, słucham, przeżywam, ale chce się od razu z tym kimś podzielić i to robię w real time właściwie.

[00:01:21]

M. GOZDOWSKI: Tak, to jest chyba największe wyzwanie i to jest coś, co wydaje się naszą najbliższą przyszłością. Jak odzwierciedlić to, co było w offline w online.

[00:01:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co jest największym wyzwaniem, żeby to się udawało?

[00:01:40]

M. GOZDOWSKI: Wiesz co, ja może jestem starej daty, ale wydaje mi się, że bezpośrednia relacja i bliskość, to jest coś niezwykle trudnego, co prawdopodobnie, nawet na pewno moje dzieci zupełnie inaczej czują niż ja. One żyją w online. Jak spotykają się, to spotykają się w online. Dla mnie, dla mojego pokolenia, ten bezpośredni kontakt jest niezwykle istotny.

[00:02:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czy właśnie jest jakaś forma zastępstwa, jakaś forma hybrydy albo protezy? Teraz to brzmi pejoratywnie, ale żyjemy w takich czasach, że nawet jeżeli, to musimy gdzieś tego spróbować dotknąć.

[00:02:20]

M. GOZDOWSKI: Absolutnie, to trochę jak z protezą. Czasami proteza potrafi być bardziej efektywna niż prawdziwa noga. Chyba tutaj będziemy do tego dążyli, będziemy szukali takiego miejsca. Ja już byłem na kilku imprezach online, które się odbyły w czasie covidu zdalnie i to da się w jakiś sposób odzwierciedlić. Czy idealnie? Pewnie nie, szukamy wszyscy tej drogi dzisiaj.

[00:02:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jesteście także po festiwalu filmowym, który pokazaliście na Playerze. Teraz, festiwale, koncerty, czy w ogóle jakiekolwiek eventy, to jest jednak tak jak mówiliśmy potrzeba tego bezpośredniego spotkania. Czasem wymiana wizytówek, czasem wymiana emocji, z budowania jakiejś relacji. Jak myślałeś sobie o festiwalu, który miałeś przenieść do sieci, to od czego to trzeba było zacząć budować, żeby w finale można było powiedzieć udało się?

[00:03:10]

M. GOZDOWSKI: Festiwal był już naszą drugą przygodą przeniesienia czegoś z offline do online, co wydawało się nieprzenaszalne. W czasie covidu nie wiem, czy pamiętasz, na samym początku zrobiliśmy koncert dla bohaterów. To był projekt, który był małym projektem oddolnym, który wymyśliliśmy sobie w Playerze, że go zrobimy, żeby oddać hołd, zebrać trochę pieniędzy dla lekarzy. Nagle przerodziło się to w coś, co było niespodziewane. W ciągu tak naprawdę kilkunastu dni od pomysłu, zaangażowaliśmy w to stację TVN i TVN24 i stwierdziliśmy, że w ogóle wszyscy, którzy chcą, to niech w tym uczestniczą. To miała być 2 godzinna audycja, skończyło się po 5 godzinach. Mieliśmy zebrać… liczyliśmy na jakiś milion, udało się zebrać milion, ale dolarów. To było niesamowite i to pierwszy raz nam uświadomiło, że jeśli coś jest prawdziwe, jeśli coś jest dla kogoś ważne to na pewno da się to przenieść i nie trzeba do tego scenariusza, ludzie napiszą ten scenariusz sami.

[00:04:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Zastanawiam się właśnie, czy ta forma, w której my właśnie uczestniczymy… Powiedziałem ci na początku nie przejmuj się, bo mamy czas. Tylko czy rzeczywiście to jest tak, że ta digitalowa wersja znanych do tej pory formatów czy programów może się ciągnąć w nieskończoność, pod warunkiem, że jest treść, która może się nieść?

[00:04:42]

M. GOZDOWSKI: Moim zdaniem tak. Ja uważam, że tutaj również mamy możliwość bieżącego nazwijmy to grzebania w scenariuszu. Widzimy, co się udało, co się nie udało, jesteśmy w stanie szybko zmienić tę treść.

[00:04:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale co, wydłużenie koncertu zespołu dobrze konwertuje na liczbę słuchaczy?

[00:05:04]

M. GOZDOWSKI: Tak, to był case właśnie koncertu dla bohaterów. Oprócz tego, że wszyscy grali trochę dłużej niż mieli, to nie wszyscy chcieli zejść z anteny online.

[00:05:17]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No tak.

[00:05:19]

M. GOZDOWSKI: I to było tak naturalne, że my chyba po 45 minucie porzuciliśmy cały scenariusz i powiedzieliśmy niech się dzieje. Niech po prostu się dzieje i dajmy się temu ponieść. To jest jeden element takiego spontanicznego przejścia. Również koncerty mają to do siebie, że są w pewien sposób spontaniczne, dzieją się rzeczy, które nie są w scenariuszach.

[00:05:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wiesz, bis to czasem 2 utwory i do widzenia, no jak zespół jeszcze chce, to jest ich więcej, ale tutaj czasem bisy trwają i trwają.

[00:05:50]

M. GOZDOWSKI: To prawda. Ostatnio oglądałem koncert Michaela Bubble chyba sprzed 5 lat, w którym -na pewno to nie było w scenariuszu- jedna z mam próbowała wymusić na nim, żeby jej syn zaśpiewał. Nikt nie rozumiał o co chodzi, dopóki ten syn, piętnastolatek nie zaśpiewał i miał głos lepszy niż Michael Bubble, więc są scenariusze, ale jest też życie, które pisze chyba najfajniejsze scenariusze. To chyba jest coś, co jest fajnie przenaszalne właśnie z tego świata, który wcześniej znaliśmy do dzisiaj.

[00:06:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak myślę sobie, jak pracowałem w programie Trzecim Polskiego Radia, to był chyba jedyny na tę skalę moment, w którym słuchacze mogli dzwonić do radia. Wiedzieliśmy, że słuchacze są bardziej inteligentni, niż nie jeden prowadzący po drugiej stronie. To byłocudowne, bo można było rozmawiać na niezwykłym i niepowtarzalnym chyba do tej pory poziomie. Teraz ta era social mediów sprawia, że rzeczywiście gwiazdy są na wyciągnięcie ręki. Artyści, dziennikarze, są na wyciągnięcie ręki. W jaki sposób dzisiaj z twojej perspektywy, trzeba angażować tą publiczność, co jej dać więcej niż tą główną rzecz, koncert, film, dokument, żeby ona chciała być z tobą?

[00:07:00]

M. GOZDOWSKI: A wiesz, ja mam taką refleksję a propos obecności w social mediach tych gwiazd, że wiele z nich jest bardzo na pokaz. To są bardzo przemyślane scenariusze, kreowanie swojego wizerunku. Wydaje mi się, że to co jest takim game changerem relacji, to jest to, że ci ludzie zaczynają być sobą, czyli przestają być w wyprasowanych koszulach, a zaczynają być w wygniecionych. Ten covid też dużo dał.

[00:07:32]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Pamiętam taki koncercik na instastories Crisa Martina z Coldplay, który jak zobaczył, że jest tyle ludzi, którzy na niego patrzą, to pomyślał boże, nigdy tego nie robiłem. Zaczął drapać się po nosie, po fryzurze i tak dalej, zagrał przepięknie, jak to on. Z naszej perspektywy pewnie wyglądało to na amatorskie, natomiast dla ludzi to była najszczersza emocja jaką można sobie wyobrazić.

[00:07:58]

M. GOZDOWSKI: I skrócenie tego dystansu, bo to wciąż są gwiazdy w jakiś sposób. My pewnie z nimi obcujemy trochę inaczej, ale dla ludzi to są gwiazdy i teraz jeśli skracamy ten dystans i pokazujemy, że ktoś z domu, w którym ma podrapaną ścianę, bo ktoś tam nie odmalował, dzieci biegają a psy szczekają, no to nie jest wypracowany wizerunek, to jest prawdziwy wizerunek i nagle wszyscy mówimy ej, może oni wcale nie są tak daleko, może oni są razem z nami bardzo blisko i to wydaje mi się ten rzeczywisty kontakt, wejście głębiej, ale nie grzebanie w czyjejś sypialni, tylko popatrzenie, że ludzie mają takie same problemy jak wszyscy inni, to znaczy i są czasami zgniłe banany gdzieś tam, bo ktoś zapomniał zdjąć i czasami się dziecko przysunie z czekoladą…

[00:08:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Albo książki zakurzone. Był taki moment, kiedy wszyscy pokazywali swoje biblioteki, ale nie wirtualne, tylko realne. Natomiast z perspektywy rozrywki, ale tej rozrywki przeniesionej do cyfrowego świata… Już wiemy jakie są wyzwania, ale jaka może być przyszłość tej rozrywki w sieci?

[00:09:03]

M. GOZDOWSKI: Bardzo dużo ostatnio o tym wszyscy myślimy, bo trzeba może nie zdefiniować, ale spróbować odnaleźć tę przyszłość. Będziesz miał ciekawych gości w ramach tych dyskusji, bardzo różnych i bardzo różne punkty widzenia, ale tutaj wszyscy mają ten sam mianownik- nowa definicja rozrywki. Ona się dzisiaj zaczyna być może nawet razem z budzikiem. My jesteśmy z tych momentów, kiedy był prime time poranny i tak dalej, dzisiaj nie ma czegoś takiego w moim odczuciu dla użytkownika. Ta rozrywka musi im towarzyszyć przez cały czas, tylko w różnym natężeniu, ona już dzisiaj im towarzyszy. Wszystkie tiktoki tego świata są niczym innym jak rozrywką, ostatnio miałem taką przyjemność, dawno nie stałem na przystanku, ale ostatnio stanąłem na przystanku na Placu Konstytucji i popatrzyłem na przystanek po drugiej stronie. Kiedyś takim obrazkiem ludzi czekających był papieros w ręku, dzisiaj jest telefon. Jestem przekonany, że to jest rozrywka, którą oni w jakimś mniejszym lub większym stopniu przyjmują.

[00:10:08]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Choć myślę sobie, że w sumie powinniśmy może zdefiniować co dzisiaj jest rozrywką, bo jeżeli ona jest odbierana przez użytkowników na innych platformach, ona może być przerwana, my możemy sobie ją zacząć rano w drodze do pracy a dokończyć w drodze z pracy. To czym ta rozrywka dzisiaj jest? Bo to nie tylko muzyka, nie tylko sztuka, ale zakładam, że dobry dokument, dobry serial może być traktowany jako rozrywka.

[00:10:34]

M. GOZDOWSKI: Absolutnie i również podcast i książka i wszelkie przyjemności dla umysłu, które sobie sprawiamy są pewnego rodzaju rozrywką i to zależy od pewnie poziomu i potrzeby użytkownika, ale to jest dla mnie w jednym, ogromnym worku rozrywki i tej atencji użytkownika, bo ta rozrywka w zasadzie może towarzyszyć nam non stop. Dzisiaj czasami mam takie poczucie z przeszłości, kiedy patrzyłem na open space w moim biurze i wszyscy siedzieli w słuchawkach głównie słuchając muzyki, to też była rozrywka. Dzisiaj siedzą na telefonach i słuchają kogoś innego, to już trudno pewnie nazwać rozrywką.

[00:11:11]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Choć tak jak mówisz, można posłuchać rozrywkowych rzeczy i można ich posłuchać i zobaczyć. Też widzę w którą stronę idzie chociażby Spotify, który za gigantyczne pieniądze kupuje faceta, który siedział w fajnym miejscu, miał dwa miejsca, dwa mikrofony, dwie słuchawki, dwie kamery i nagrywał fajne rozmowy, które potrafiły trwać po 3, 4 godziny i to jest jakiś kolejny krok. Tylko pytanie, czy to wyczerpuje to co teraz możemy zrobić. Mamy dźwięk i mamy obraz, co jeszcze można dołożyć?

[00:11:42]

M. GOZDOWSKI: Rozmawialiśmy chwile wcześniej o tej sztucznej inteligencji, to też według mnie będzie game changerem. Przypominam sobie kilka futurystycznych filmów, w których pewna rozrywka lub pewne zachowania były odzwierciedleniem zachowań użytkownika, takich kreowanych na żywo. Pomyślmy sobie, że to jest przyszłość, to znaczy nie ma 2 scenariuszy danego serialu. Jest miliard scenariuszy danego serialu.

[00:12:11]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak jak słyszę, że cyberpunk będzie czymś takim. To będzie twoja gra w jakimś sensie, chociaż zakładamy, że zagra w nią miliony ludzi na całym świecie.

[00:12:21]

M. GOZDOWSKI: To jest o tych miliardach scenariuszy, to znaczy tych ścieżek będzie tyle jak w grach. To jest bardzo fajne porównanie, bo wydaje mi się, że w niedługiej przyszłości seriale… była taka próba kilka lat temu, nie wiem, czy pamiętasz HBO zrobiło serial Mosaic. On miał chyba 7 czy 8 różnych scenariuszy, w różnych momentach można było je wybierać. To wciąż trzeba było klikać i to było zaprojektowane. Jednak wyobrażam sobie, że ta rozrywka będzie taka, że nie będzie końca scenariuszy. To nie scenarzysta będzie pisał scenariusze, tylko będzie zaprojektowany jakiś świat, w którym będzie można się poruszać.

[00:12:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli taka totalna personalizacja tej rozrywki też?

[00:13:01]

M. GOZDOWSKI: Tak, to znaczy indywidualizacja pod konkretnego widza i pod konkretne potrzeby.

[00:13:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko myślę sobie, że jeśli mówimy o personalizacji, a jednocześnie mówimy o ty, że koncerty, sztuka, może teatr nie, bo jednak wszyscy siedzieliśmy sfokusowani na tym co się dzieje na scenie, ale na koncercie wymienialiśmy się emocjami, tańczyliśmy razem i tak dalej. Jednak, kiedy wszyscy będziemy spersonalizowani, to jak będziemy razem?

[00:13:25]

M. GOZDOWSKI: Dobre wyzwanie, dobre pytanie. Nie wiem. Podam taki przykład chyba sprzed 6 lat, który zrobiliśmy w Playerze, to była nasza pierwsza produkcja VR-owa, która zmieniła w ogóle nasze zdanie o VR-rze. Nam się wydawało, że to jest wszystko takie proste, postawimy kamerę, która będzie centralnie jak tutaj mamy mikrofon i kamerę i będzie widziała po prostu z kilku perspektyw. Okazało się chyba po pierwszym dniu zdjęciowym, że my nic o tym nie wiemy, to znaczy musimy o tym projekcie pomyśleć zupełnie od nowa, tu, ponieważ dużo rzeczy dzieje się z tej strony, backstage się dzieje, tam się coś dzieje…

[00:14:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I to bywa ciekawsze dla widza niż to co jest w głównej kamerze?

[00:14:15]

M. GOZDOWSKI: Absolutnie, zdradzę ci takie kulisy, w ramach jednej ze scen…

[00:14:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale powiem ci, przepraszam, dobrze, że włączyłem Maciek wszystkie możliwe kamery, które tu są i tak to zrobimy, że widzowie będą widzieli, co się dzieje na krzesłach, na których nie ma nikogo.

[00:14:33]

M. GOZDOWSKI: Wracając do tych kulis, w jednej ze scen, całkowity przypadek. Jak na planie czasami trzeba się szybko przebrać i wrócić na ten plan. No i oczywiście co się działo? Kobiety się przebierały. Nie zrozumieliśmy naprawdę, dlaczego jeden odcinek ogląda się dużo lepiej i tylko kilkanaście minut, nie było tam żadnych scen erotycznych, ale były kobiety przebierające się, wystarczająco, żeby zwrócić uwagę i atrakcję. Jak robiliśmy później badania okazało się, że sceny, które my projektowaliśmy jako główne nie miały nic wspólnego z byciem głównymi, były pobocznymi. Głównymi scenami były inne rozmowy i to jest ciekawe, bo być może możemy to przeżywać razem z innych perspektyw. Razem, tak jak my dzisiaj w tym pokoju, ale z innych perspektyw.

[00:15:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Fajnie, czyli pokazywanie jak najwięcej takiego w miarę uczesanego, ale jednak backstage’u, takich extrasów, które dla widza raczej do tej pory nie występowały.

[00:15:30]

M. GOZDOWSKI: Wiesz, raczej zamkniętego świata, ja tak o tym myślę. Czyli mamy jakiś zamknięty świat, ale on jest wielowymiarowy, w wielu miejscach się to dzieje i być może to jest to wspólne doznanie. Oczywiście nie wiemy tego, możemy to projektować, możemy pomyśleć o tym, ale myślę, że najbliższe 5 lat nam pokaże gdzie jest ta przyszłość.

[00:15:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Może nie tyle zdumiewa, ale cieszę się, że jest jakaś perspektywa, bo wydawało mi się, że covid jakoś poskracał to wszystko i tak jak się mówiło o cyfrowym podpisie, o e-recepcie, o wizycie u lekarza, ale zdalnie, jako jakieś fantasmagorie i nagle się okazało, że nie ma co czekać, bo musisz to zrobić teraz ale masz miesiące, a nie lata.

[00:16:10]

M. GOZDOWSKI: Tak, no wczoraj ogłosiliśmy w ramach naszej fundacji Digital Poland, taki coroczny konkurs Digital Shapers 2020. To było najtrudniejsze kilka godzin, które poświęciłem razem z całą radą na wybór finalistów. Prawie 300 zgłoszeń i oczywiście były takie nazwiska jak Solorz, ale pojawiły się nazwiska, które absolutnie mi nic nie mówiły. Nauczycieli, którzy zmienili w ogóle myślenie o prezentacji, w jakiś sposób contentu, czyli programu dzieciom.

[00:16:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wiesz, też muszą dać dzieciom rozrywkę w jakimś sensie.

[00:16:54]

M. GOZDOWSKI: Absolutnie. Oni wykorzystali tę szansę moim zdaniem, to znaczy zamienili tę rozrywkę, którą dzieci konsumują bezrefleksyjnie często tak wciągając się, w to, żeby ich to zainteresowało. Lekcja stała się dla nich pewnego rodzaju rozrywką, a co ciekawe przestała być takim czymś bardzo unikalnym, elitarnym. Wiesz, są szkoły, które tylko zajmują się badaniami i trochę inaczej prezentują podstawę programową, ale ci nauczyciele jeden z Pomorza, drugi ze Śląska, nagle mogli mieć nie 30 uczniów, tylko 3 000, 30 000 uczniów.

[00:17:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak myślę sobie teraz a propos tej rozrywki i stawania się osobowością przez nauczyciela. On miał swój charakter, ale tak jak mówisz, to była ograniczona grupa ludzi, teraz on zostaje hostem trochę takim telewizyjno-showmenem czasami, żeby w tym nowym świecie gdzieś te dzieciaki wciągnąć i przytrzymać ich uwagę, on musi złamać każdy schemat.

[00:17:57]

M. GOZDOWSKI: Absolutnie, ale to też zobacz jakie ogromne szanse daje, to znaczy pewne w dzisiejszych czasach już nie ma wykluczenia cyfrowego lub jest nieznaczne, jednak to się w ciągu ostatnich kilku lat zmieniło znacząco. Ale jaką szanse chłopak spod Kozienic miał z człowiekiem, który jest w Warszawie w najbardziej elitarnej szkole?

[00:18:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To prawda, też rozrywka, jakby nie było, siłą rzeczy. Cyfrowa. Bardzo dziękuję za spotkanie i trzymam kciuki.

[00:18:28]

M. GOZDOWSKI: Dziękuję bardzo.

[00:00:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: ZK Collaboration, jak patrzycie na taką płytę, którą tutaj przynieśliście pięknie do studia i ją położyliście, płytę, która przypomina trochę XX wiek, XXI też, ale dzisiaj mówimy o digitalu. Czy wydaje wam się, że przyjdzie taki moment, kiedy w ogóle nie będziecie mieli czegoś takiego fizycznie, jako zespół, w ręce?

[00:00:42]

M. KĄDZIELA: Moment już przyszedł, bo wiele wytwórni, wydawnictw muzycznych wręcz nie chce wydawać muzyki w formie fizycznej. Wszyscy chcą wydawać w digitalu, także to już nas nie minie, a płyta fizyczna, właśnie taka, co trzymasz w ręku, to jest fizyczny dowód naszej artystycznej pracy.

[00:00:59]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Że istniejecie.

[00:01:00]

M. KĄDZIELA: Tak, że jesteśmy. Fajnie coś, nad czym się pracowało przez 2 lata potrzymać w ręku, ale to już naprawdę nie jest tak potrzebne.

[00:01:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Potrzebne, ale wam, jako zespołowi, żeby mieć właśnie taki dowód na to, że kurcze, jesteśmy, istniejemy, może książeczka tutaj nie jest najgrubsza, ale tak naprawdę każdy może zobaczyć jakieś zdjęcia, może zobaczyć kim jesteśmy, może o nas trochę poczytać. Na streamie już tego już raczje nie będzie.

[00:01:22]

A. ZAGÓRSKI: Wydaję mi się, że jest istotną rzeczą to, że muzyka jednak posiada swoją fizyczną wersję, żeby mieć dowód na to, że to wszystko się wydarzyło, czyli ta cała muzyka jest gdzieś fizycznie dostępna. Jednak wydawnictwa majorsowe obecnie deklasują, jeśli chodzi o wydawnictwa powiedzmy fizyczne. Są deklasowane przez digital i tutaj w tę stronę musimy iść za duchem czasu. Kiedyś słyszałem nawet o takich motywach, w których zamiast płyty fizycznie, można by było mieć pendrive’a z muzyką. Teraz, gdzie można odtworzyć płytę, oprócz ewentualnie samochodu, ale jeszcze można, w niektórych wersjach na dzień dobry już nie ma się nawet możliwości odtwarzania płyt CD, tylko zawsze jest to forma digital.

[00:02:17]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko szanowna ZK Collaboration, wy jesteście też na tym etapie życia i zawodowego i w ogóle, że nie denerwujecie się na to, że to się tak zmienia, tylko próbujecie za tym nadążać. Dobrze rozumiem?

[00:02:30]

M. KĄDZIELA: Jesteśmy młodzi, więc musimy iść z duchem czasu. Co prawda gramy muzykę jazzową, ona najlepsza w odbiorze jest na żywo, aczkolwiek jakoś nam to idzie przekładanie tego sieci. Także jakoś sobie z tym radzimy i mamy też z tym dużo fun’u, bo jako muzycy musieliśmy się też nauczyć wielu rzeczy, musieliśmy się nauczyć jak się dobrze nagrać, jak się nagrać na wideo, jak się zaprezentować w tej sieci, także był to okres dużej nauki dla nas, żeby sprostać wyzwaniu. Jeszcze chciałbym tylko nawiązać do płyty, do fizycznego nośnika, bo to przecież nie jest sama muzyka, to też jest sztuka wizualna, bo artysta robił okładkę. Mi się wydaje, że dlatego warto cały czas współpracować i cały czas je wydawać w formie fizycznej, żeby było widać, że ktoś jeszcze tę okładkę zrobił.

[00:03:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To prawda. Wiesz, można tę okładkę przerzucić na okładkę do waszego miejsca na Spotify, albo na innym narzędziu, to już jednak nie będzie to samo. Natomiast na ile dla waszego zespołu ta warstwa wizualna ma znaczenie? Muzyka muzyką, ale to co powiedziałeś, ponieważ pojawiają się kamery, ponieważ mogą mnie ludzie oglądać na streamie, no to umaluję się, uczeszę i będę myślał też o tym, że cholera, tych kamer to ja nie zlekceważę.

[00:03:42]

A. ZAGÓRSKI: Oczywiście, że nie, ponieważ muzycy muszą być otwarci wobec publiczności, która po prostu teraz w większości opiera się na popularyzacji wszystkiego na Instagramie, na Facebooku i tak dalej, tam trzeba docierać.

[00:03:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Na TikToku…

[00:04:00]

A. ZAGÓRSKI: No, z tego ja akurat nie korzystam.

[00:04:01]

M. KĄDZIELA: Z tego nie korzystamy.

[00:04:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: 15 sekund utworu jazzowego, TikTok, poszło.

[00:04:05]

A. ZAGÓRSKI: Dokładnie, no ciężko by było na przykład imitować na TikToku solówkę naszego pianisty, który lubi preparować swój fortepian lub też pianino.

[00:04:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale całkiem serio teraz, niech to będzie mała dygresja teraz. Właśnie to co powiedziałeś pięknie, preparować, to, że on otwiera te bebechy tego swojego cudownego instrumentu i nie uderza w klawisze, tylko zaczyna wydobywać te dźwięki z wnętrza, to idealne pod TikToka.

[00:04:36]

A. ZAGÓRSKI: Przekażemy panu Mateuszowi Gawędzie.

[00:04:39]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Zespół jazzowy idzie na TikToka, ale ZK Collaboration, jakbyście byli tam pierwsi, to by było. To by było w digital.

[00:04:45]

A. ZAGÓRSKI: Ja uważam, że formy digitalowe są bardzo dobre, ostatnio żeśmy zrobili dużo fajnych rzeczy, jeżeli chodzi o kwestię digitalu. Po pierwsze zrobiliśmy taki najpierw pilotażowy projekt, wymyśliliśmy go razem z Maciejem, na temat tego, żeby stworzyć big-band, pierwszy w Polsce wirtualny big-band i udało nam się to zrobić. Najpierw zaprosiliśmy pewną liczbę osób, Polaków, którzy to nagrali, później dostaliśmy projekt Kultury w sieci, gdzie mogliśmy coś zrobić, ale to może Maciek opowie trochę o tym.

[00:05:18]

M. KĄDZIELA: Znaczy chciałem tylko powiedzieć, że siedząc w domach, my wszyscy muzycy w trakcie lockdownu, trochę nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić. Tak jak wspomniałem wcześniej, dopiero zaczynaliśmy się uczyć tej całej promocji, może nie promocji, ale performance’u w sieci. Jednak muzyka jazzowa, muzyka improwizowana, w dużej mierze opiera się na tym, że my spotykamy się i improwizujemy razem. Tutaj wpadliśmy na pomysł z Adamem, nie możemy się razem spotkać, bo jest to fizycznie niemożliwe, ale dlaczego by nie zaprosić kupy muzyków do jednego projektu, zrobić aranż taki w miarę precyzyjnie napisany, ale jednak w dużej części improwizowany i wziąć naszych przyjaciół muzyków z całej Polski, bo pierwszy projekt akurat opierał się tylko na muzykach z Polski i spróbować zrobić coś, czego nie było wcześniej, czyli wirtualny big-band. Wzięliśmy 20 muzyków, może na początku ich nie było 20, ich tam chyba było 10 czy 12 osób, ale każdy nagrał z domu improwizując do konkretnego utworu co nam wyszło całkiem fajnie. Oczywiście wspomogliśmy się montażem kolegi kamerzysty naszego zaprzyjaźnionego Kuby Szkudlarka, który to bardzo fajnie zmontował i tak właśnie powstał nasz pierwszy wirtualny pilotażowy projekt big-bandowy, który później przerodził się w coś znacznie większego.

[00:06:35]

A. ZAGÓRSKI: No właśnie, co większego to było, to było to, że dostaliśmy fajne dofinansowanie, bo przez Chodzieski Dom Kultury.

[00:06:41]

M. KĄDZIELA: Zostało to zauważone.

[00:06:44]

A. ZAGÓRSKI: Tak, zostało to zauważone, bo na wszystkich właśnie streamach, również cross-share. Zrobiliśmy taką rzecz, pewnego rodzaju cross-share’y również z magazynami jazzowymi i tak dalej. Dotarł ten projekt do ponad 80 000 ludzi, także to już było naprawdę fajnie, jeśli chodzi o oglądalność, no i stworzyliśmy big-band z 25 osób, między innymi w big-bandzie też zaśpiewała pani Krystyna Prońko.

[00:07:33]

M. KĄDZIELA: Pani Dorota Miśkiewicz.

[00:07:35]

A. ZAGÓRSKI: Dorota Miśkiewicz, na przykład pan Janusz Szrom, Piotr Baron i jeszcze 15 czy może nawet więcej muzyków, którzy są Polakami, ale mieszkają rozsiani po całym świecie i stworzyliśmy taki projekt big-bandowy.

[00:07:51]

M. KĄDZIELA: Od Indonezji po Stany Zjednoczone.

[00:07:54]

A. ZAGÓRSKI: Tak, od Indonezji po Stany Zjednoczone, a nawet i bym powiedział od Nowej Zelandii po Stany, także generalnie muzycy rozsiani po całym świecie, Polscy muzycy.

[00:08:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli tutaj digital tak naprawdę sprzyjał temu co zrobić.

[00:08:06]

A. ZAGÓRSKI: Niesamowicie sprzyjał.

[00:08:08]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Skrzyknąć ich wszystkich w realu, to byłoby niemożliwe.

[00:08:10]

M. KĄDZIELA: Byłoby niemożliwe, a tutaj pomogło nam to, ale też zmusiło nas do myślenia. Normalnie moglibyśmy w ogóle na to nie wpaść, żeby podjąć się takiego projektu.

[00:08:21]

A. ZAGÓRSKI: Tak, wydaje mi się, że na te 80 000 ponad wyświetleń, jak na muzykę jazzową, to jest bardzo dużo i na pewno dało nam to wiele do myślenia. Ponadto, przez to, że nagrywaliśmy ten projekt, każdy z nas nauczył się nagrywać, każdy z nas nauczył się obsługiwać cały sprzęt nagraniowy.

[00:08:43]

M. KĄDZIELA: Programy muzyczne i wszystko.

[00:08:45]

A. ZAGÓRSKI: Realizacja tych nagrań i tak dalej. Ja u siebie w studio mogłem troszeczkę popracować. Okazuje się, że muzycy potrafią się adaptować bardzo szybko do takich wydarzeń i pokazują się z innej roli, jako realizatorzy dźwięku, montażyści, po prostu nagle wszystkie te cechy, które moglibyśmy mieć już dawno w sobie, zostały uzyskane.

[00:09:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko czy one były potrzebne wcześniej? Bo jeżeli jesteście muzykami jazzowymi, którzy cudnie sobie improwizują na jednej scenie i tak naprawdę wchodzicie na nią i jest jakieś założenie, ale to, w którą stronę popłyniecie, pojedziecie, to się już zadziewa na scenie. Kiedy musicie przypilnować dźwięku, musicie przypilnować wideo, światła i takich innych rzeczy, to nie rozprasza?

[00:09:29]

A. ZAGÓRSKI: Nie, ponieważ wtedy czas jest nieograniczony. Nie mamy ograniczonego czasu. Zwykle to bywa tak, że muzyk wchodzi do studia nagraniowego, które wynajmuje na przykład na 2-3 dni i on musi się śpieszyć, musi wszystko nagrać jak najszybciej. To jest trochę taki fastfood tak bym powiedział, po prostu muzycy robią w ten sposób, że po prostu nagrywają te albumy bardzo szybko. Przychodzą, jest kilka take’ów i utwór jest nagrany i lecimy dalej i tak przez 3 dni, a to dlatego, że budżet jest taki a nie inny. A tu na przykład mamy taką możliwość, że możemy sobie spokojnie nagrywać tyle, ile chcemy, czyli nie śpieszymy się, to jest też ważne, bo przez to możemy sobie przemyśleć dużo fajnych rzeczy, ustawić sobie te światła i nie przejmować się tym, że coś nam przeszkadza.

[00:10:17]

M. KĄDZIELA: Muzyka się staje bardziej wyrafinowana i eklektyczna właśnie przez ten nowy rodzaj pracy, który trochę podkradliśmy od muzyków popowych, bo oni pracują długo nad jedną melodią aż ją wyszlifują i zrobią tak jak by chcieli. Muzycy jazzowi w drugą stronę, może to trochę wychodzi przez umiejętności. Umiejętności instrumentalne w jazzie są, powiedzmy sobie szczerze, na poziomie mistrzowskim. Często przez to może sam wątek kompozycyjny odejść na drugą stronę, a my chcieliśmy połączyć produkcję popową muzyki z produkcją właśnie jazzową improwizowaną i tak właśnie w pandemii zaczęliśmy pracować.

[00:10:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bo zwykle jazz, raz bardziej raz mniej, ma ten może nie tyle problem, co wyzwanie, żeby on trafiał pod strzechy. Żeby to nie była muzyka wyjątkowa, dedykowana małej grupie, która zrozumie jazz. Nawet zastanawiam się czasem po co coś rozumieć, po prostu dobrze brzmi albo nie. Ale digital rozumiem, że jest w stanie trafić do innej publiczności, niż jazz bez kamery.

[00:11:21]

A. ZAGÓRSKI: Tak, teraz przygotowujemy nowy album, to jeszcze na razie jest owiane małą nutą tajemnicy, ale jest to album, który prawdopodobnie już przygotowaliśmy oczywiście demo i tak dalej, dla największej majorsowej wytwórni. Chodzi o to, że w tym albumie stawiamy na to, aby nie grać muzyki dla muzyków, tyko muzykę jazzową, która nie jest aż tak trudna w odbiorze, powiedzmy jak w przypadku tej pierwszej płyty, która moim zdaniem, była troszeczkę trudniejsza w odbiorze niż ta, która będzie teraz.

[00:12:07]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale trudniejsza nie znaczy słabszej jakości.

[00:12:10]

A. ZAGÓRSKI: Nie, nie znaczy słabszej jakości, bo mamy dużo czasu na przemyślenia i możemy to wzmacniać też dodatkową osobą w bandzie. Mogę zdradzić, że ZK Collaboration na następnej płycie już nie będzie kwartetem a kwintetem. Właśnie tu jest taka możliwość wzmocnienia tego dość mocniejszym brzmieniem gitary elektrycznej, także tutaj będziemy wchodzić w taką muzykę prostszą, ale jednak przystępną dla muzyków i dla nie muzyków, ale właściwie target już chcemy trochę zmienić, żeby nie grać muzyki dla muzyków, granej przez muzyków.

[00:12:52]

M. KĄDZIELA: Tak wejdę szybko w słowo, muzyka ta którą gramy, często kojarzy się z ludźmi 50+, nikomu tutaj nie ujmując.

[00:13:01]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja już jestem blisko.

[00:13:03]

M. KĄDZIELA: Ale spokojnie, następna płyta będzie też dla ciebie, że tak powiem. Ja mam 30, Adam też ma 30 i chcemy grać dla ludzi, którzy są też w naszym wieku, więc chcemy dotrzeć do naszego pokolenia, a umówmy się, że w digitalu, w mediach społecznościowych, we wszystkich socialsach, ludzie w naszym wieku tam głównie egzystują, robią kariery i pracują, więc chcemy być tego częścią i dotrzeć z tym, co robimy, do jak największej rzeszy, a przede wszystkim do młodszego odbiorcy, bo uważamy, że ta muzyka jest na tyle wartościowa, piękna, że jest tego warta, żeby o tego młodszego odbiorcę zawalczyć.

[00:13:38]

] REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jeździcie i koncertujecie nie tylko w Polsce, ale bywacie w Europie. To jest trend, który jest widoczny poza granicami? Jak wygląda taki digital na przykład albo jak wygląda wasz odbiór, albo na ile publiczność, która w Wiedniu na przykład przychodzi na wasz koncert, zna was, bo widziała Instagrama, zna was, bo widziała Facebooka, zna was, bo dotknęła jakiegoś waszego digitalu?

[00:14:01]

A. ZAGÓRSKI: Musieli dotknąć digitalu, ponieważ inaczej byśmy musieli im wysyłać płyty pocztą, co nie jest już w dzisiejszych czasach trendy. Chodzi o to, że po pierwsze to oczywiście byliśmy zaproszeni przez Instytut Polski, gdzie mieliśmy prezentację naszego albumu, tego który tutaj widać.

[00:14:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I tu pięknie mogę ci dać też bez folii.

[00:14:27]

M. KĄDZIELA: Możesz otworzyć.

[00:14:28]

A. ZAGÓRSKI: Proszę bardzo, Double Univers, ta płyta ma już ze 3 lata, także wydaje mi się, że już czas na tą nową. Chodzi o to, że tam oczywiście też rozmawialiśmy właściwie z organizatorami, którzy opowiedzieli nam, że w klubach tamtejszych i to bardzo mocnych klubach, np. Purge in Bas w Wiedniu oni poszli totalnie w digital i żeby nie zamknąć w ogóle działalności klubu, to robią po prostu koncerty, na których nie ma publiczności i cały czas to się tam odbywa. Tylko kwestia jest taka, ja bym się bał tego aż tak digitalizować, ponieważ w pewnym momencie ludzie dostaną taki content, tak dużo tego contentu, że się znudzą tym i na przykład nie przyjdą na koncert, nie zapłacą za bilet, bo będą wiedzieli, że mają nas w digital.

[00:15:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko właśnie o tym chciałem z wami porozmawiać, na ile ten digital powinien być tylko przystankiem w drodze do fizycznego koncertu, na ile powinien być dodatkiem, na ile powinien być czymś naturalnym przy okazji premiery płyty, takim trochę bonusem, wydaniem specjalnym zespołu dla słuchacza, tak, żeby jednak nie było tego strachu kanibalizacji.

[00:15:37]

M. ZAGÓRSKI: Digital jest świetnym przekaźnikiem tego, jacy my jesteśmy na co dzień, to, jak my pracujemy w studiu, jak wyglądamy. My robimy sobie te zdjęcia wstawiamy je na Instagrama, więc dzięki temu widz czy publiczność może z nami się trochę bardziej się utożsamić. To, że ja gram na scenie na saksofonie, to nie znaczy, że ja nie jestem człowiekiem i nie myję rano zębów. Ten kontakt z publicznością, to nam znacznie pomaga i dzięki temu możemy się promować, łapać tych ludzi i zachęcać ich właśnie po to, żeby oni potem przyszli na nasz koncert na żywo. Jakby artysta świetnie nie grał i jakby ten koncert nie został zrealizowany w digitalu, to i tak moim zdaniem duch tej muzyki może zostać przekazany najbardziej na scenie, a tutaj ta cała cyfryzacja pomaga nam dotrzeć do największej liczby publiczności. Tak jak Adam powiedział, płytę moglibyśmy wysłać do Wiednia pocztą, a trochę nie o to tutaj chodzi. Dzięki digitalowi możemy tych wszystkich ludzi, którzy masowo są na social mediach sprawić, żeby się z nami zapoznali, zobaczyć, jacy my jesteśmy i może to sprawi, że oni potem przyjdą na ten koncert.

[00:16:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Myślę teraz o koncercie, który sam widziałem na Playerze, wasz. Stoicie w fajnym światełku, ładne miejsce, zaczyna się wasza muzyka, czy dla was ta świadomość tego, że to jest streamowane, że ludzie oglądają to na małym telefoniku, może czasem na komputerze, może wrzucili to na dużą plazmę w domu, okej. Ale ta świadomość tego odbioru końcowego cokolwiek robi muzykowi na scenie?

[00:17:18]

A. ZAGÓRSKI: Mam takie wrażenie, że czasami jak gramy koncert, to ja sobie ustawię telefon z boku, włączę tę transmisję na żywo i widzę, że tam są ludzie i że oni po prostu oglądają ten koncert…

[00:17:32]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Serduszka wysyłają, kocham cię, gdzie będziesz po koncercie, podaj numer hotelu!

[00:17:33]

A. ZAGÓRSKI: Dokładnie, podaj numer hotelu, numer pokoju w hotelu. Chodzi mi o to, że wiemy, że tam ci ludzie są i to nie jest tak, że się gra do naprawdę pustej ściany, bo tam, gdzie grywaliśmy jakieś koncerty typu digital…

[00:17:54]

M. KĄDZIELA: No jest barman, obsługa kawy.

[00:17:56]

A. ZAGÓRSKI: Barman, obsługa, są ludzie, którzy są powiedzmy takimi organizatorami danego wydarzenia, oni tam są, czyli nie gramy dla tłumu, ale wiemy, że są.

[00:18:06]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No tak, ale widzisz liczbę widzów, widzisz serduszka, ale nie słyszysz tego, że ktoś będzie bił brawo, że będzie dawał ci coś, co też niesie muzyka.

[00:18:16]

A. ZAGÓRSKI: No fakt faktem jest to, że kończy się utwór i jest nic.

[00:18:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nic, cisza. Ufamy, że było ładnie.

[00:18:27]

A. ZAGÓRSKI: Ufamy, że było ładnie, ale kilka razy mi się zdarzyło prowadzić koncert i jest sytuacja, w której mówię, że no proszę państwa, jeżeli jesteście tutaj, to prosimy nas tu zalajkować i w ogóle, może to jest takie dziwne, ale no nie wiem.

[00:18:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Znak czasu.

[00:18:45]

A. ZAGÓRSKI: Ale jednak ten odbiór tam gdzieś jest, dlatego ciekawą rzeczą jest to, że niektórzy fizycznie nie mogą przyjść na taki koncert i są zmuszeni gdzieś zostać, są gdzieś zamknięci, czy coś takiego, a my możemy do nich dotrzeć i to jest plusem. Minusem jest to, że czasami nie można do końca przekazać tych emocji, bo się ich nie czuje. Za każdym razem jest tak, że normalnie na koncercie, powiedzmy, że gramy koncert dla kilkuset osób i można od razu po 2, 3 numerze wyczaić jaka jest ta publiczność i zrozumieć ją.

[00:19:19]

M. KĄDZIELA: I jak pokierować koncertem.

[00:19:21]

A. ZAGÓRSKI: Jak pokierować koncertem. To jest właśnie istotą tego, że są i plusy i są i minusy.

[00:19:27]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak myślę sobie, że wśród obsługi, poza tym, że z kwartetu stajecie się kwintetem, ale może tam trzeba kogoś, kto będzie na bieżąco czytał i mówił kochani, żądają tego i tego, zrobiłem głosowanie, żądają tego utworu, że wiesz, cały czas jest ta interakcja z publicznością, której ty, jako muzyk jednocześnie nawet jeśli też prowadzisz, nie bardzo możesz się temu oddać na 2 sposoby.

[00:19:47]

M. KĄDZIELA: Znaczy wiesz co, przeważnie to działa tak, że my naprawdę możemy wyczuć tę energię z publiczności i gramy te partie solowe i powiedzmy motywy bardziej improwizowane w kwartecie, czy teraz już w kwintecie, to ta publiczność daje energię. Jak jej nie ma, to nam się źle gra. Naprawdę, nie możemy dać z siebie tak dużo, jakbyśmy chcieli, a kiedy ta energia leci od publiczności i my ją inhalujemy, to naprawdę koncert od koncertu może być zupełnie inny.

[00:20:15]

A. ZAGÓRSKI: Powiedzmy, że mamy te 100% możliwości jak nie ma publiczności, a jak jest ta publiczność, która nas ciepło wspiera, to nagle okazuje się, że można grać nawet na te 120-150%.

[00:20:33]

M. KĄDZIELA: Z godzinnego koncertu robi się 2 godziny i schodzimy spoceni jakbyśmy wyszli z sauny, więc to jest właśnie ta różnica.

[00:20:39]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli digital nie daje ograniczeń krótko mówiąc i to takich w czasie spędzonym na scenie, ale jednocześnie w dostępie publiczności do was.

[00:20:47]

A. ZAGÓRSKI: Tak, udostępnia naszą muzykę w internecie, czyli wszędzie tak naprawdę i w ogóle człowiek w dzisiejszych czasach może mieszkać w przysłowiowym Władywostoku a dowiedzieć się co dzieje się na długiej półkuli i dokładnie obejrzeć stream z sekundy na sekundę co się dzieje, więc jest to przyszłością, ale proszę pamiętać, że naprawdę nie można aż tak rozpieszczać publiczności, że oni będą mieli wszystko za darmo na streamie, tylko właśnie też powinni przyjść na koncert i wesprzeć nas w dany sposób, żeby to miało miejsce i żeby to miało sens.

[00:21:28]

M. KĄDZIELA: Tak myślę o nadchodzącym sobotnim koncercie na Jazzie nad Odrą we Wrocławiu, który będziemy razem grali. Będziemy grali w Imparcie, tam wchodzi mniej więcej z 1000 ludzi na widownie, coś koło tego chyba. Z racji koronawirusa będzie tam mogło chyba być z 300 osób na sali, czy coś koło tego. Podczas naszej rozmowy pomyślałem o jednej rzeczy- jakie byłoby najlepsze rozwiązanie dla tej sytuacji? Mianowicie niech wejdzie cała sala, niech wejdzie tamto 1000 czy 1500 osób ile wchodzi do Impartu, ale jednocześnie niech ten koncert będzie streamowany dla ludzi, którzy jak Adam wspomniał wcześniej, nie mogą być na tym koncercie, ale są gdzieś w Nowym Jorku czy Brazylii, czy są nawet chorzy w domu.

[00:22:10]

A. ZAGÓRSKI: Czy nawet stoją pod Impartem i nie mogą wejść, bo nie ma już miejsc, bo fizycznie już nie można wpuścić więcej osób.

[00:22:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bo ZK Collaboration przyciągnęło tłumy.

[00:20:19]

M. KĄDZIELA: Więc wiecie, jazzowe koncerty nie odbywają się na stadionach narodowych, że tam wchodzi 80 000 osób, ale te 80 000 osób dzięki temu możemy osiągnąć.

[00:22:29]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko powiedzcie, czy zakładając, że dzisiaj patrząc po eventach, patrząc po koncertach ta hybrydowość będzie czymś naturalnym? Gramy dla tych, którzy są fizycznie i dla tych, którzy są z nami online. Zachowanie muzyka na scenie, strojenie instrumentów, w ogóle granie samego utworu będzie inne dla tych, którzy są fizycznie i dla tych, którzy są w online, czy to jest to samo?

[00:22:51]

A. ZAGÓRSKI: Zależy kto jak to zrealizuje, ponieważ dużą rzeczą w tym wszystkim jest realizacja tego nagrania, bo fizycznie na przykład mix może być nie taki, jak powinien być, to trzeba też sprawdzić, zobaczyć jak to brzmi, żeby ludzie mieli w domu jak najlepszy odbiór. Jeżeli mówimy o takim słuchaniu w telefonie, nawet bez słuchawek tylko tak po prostu, to to w ogóle nie ma nic wspólnego z tym, co się dostaje na żywo.

[00:23:19]

M. KĄDZIELA: Ale to może być nowa dziedzina w technice muzycznej, w sensie w byciu inżynierem dźwięku, żeby móc zrealizować ten koncert w digitalu tak, jak to się czuje na scenie. W dniu dzisiejszym nie wiem, czy to jest w ogóle możliwe.

[00:23:35]

A. ZAGÓRSKI: Ja chciałbym opowiedzieć o jednej rzeczy.

[00:23:36]

M. KĄDZIELA: No to słuchamy cię Adam.

[00:23:37]

A. ZAGÓRSKI: Jakiś czas temu, gdzie było takie pierwsze odmrożenie lodów po tym covidzie, była taka sytuacja, w której stwierdziliśmy, że kupimy kamerę 360 stopni i pojechaliśmy sobie do takiego opustoszałego pałacu, gdzie to było?

[00:24:00]

M. KĄDZIELA: To było w Białaczowie, tam, gdzie kręcili „Zimną Wojnę”, Adam.

[00:24:04]

A. ZAGÓRSKI: Okej. Pałac w Białaczowie, opuszczony pałac i tak dalej. Tam rozstawiliśmy się na środku takiej olbrzymiej, pięknej sali, takiej troszeczkę podstarzałej, bo to wszystko jest opustoszałe, niestety. Tam zrealizowaliśmy koncert z okazji dnia kobiet.

[00:24:22]

M. KĄDZIELA: Nie nie nie, z okazji dnia kobiet wypuściliśmy nasz pierwszy gitarowy filmik.

[00:24:28]

A. ZAGÓRSKI: Okej, to z jakiej to było okazji?

[00:24:32]

M. KĄDZIELA: Chyba z żadnej okazji.

[00:24:33]

A. ZAGÓRSKI: Moim zdaniem była okazja, dobra.

[00:24:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dzień chłopaka.

[00:24:37]

A. ZAGÓRSKI: Nie.

[00:24:44]

M. KĄDZIELA: Po prostu można było wyjść z domu.

[00:24:46]

A. ZAGÓRSKI: Tak, wyszliśmy z domu, pojechaliśmy tam na cały dzień i tam nakręciliśmy koncert w technologii 360 stopni, ta kamera była na środku. Oprócz tego przywiozłem mobilne studio, mam kilka mikrofonów i tak dalej, żeby to dobrze zabrzmiało. Postawiliśmy tę kamerę, zmontowaliśmy ten film i na YouTube go sobie wrzuciliśmy, na Facebooku również. To był taki nasz prototyp tego jak zrobić koncert, żeby ten słuchacz mógł być tak jakby na środku i rozglądać się w 360 stopniach dokładnie patrzeć sobie tak jak normalnie człowiek patrzy na koncert, to nie patrzy tak ogólnie, tak, jakby że widzi wszystkich naraz jednocześnie, tylko najpierw spojrzy na perkusistę, albo na saksofonistę potem na basistę. Tak samo można sobie zobaczyć było ten koncert właśnie w technologii 360 stopni, w VR, virtual reality. To właśnie też był taki innowacyjny pomysł, który żeśmy zrobili ostatnio.

[00:25:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wkręciliście się w to.

[00:25:47]

M. KĄDZIELA: Tak, trochę się wkręciliśmy w ten digital i w tę cyfryzację.

[00:25:51]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Macie takie poczucie, że on wam daje szanse dotrzeć do zupełnie innej publiczności, albo do większej publiczności i że na tej scenie, jeżeli wy będziecie bardziej digitalowi niż inne jazzowe zespoły, tym jesteście w stanie dzisiaj wygrać?

[00:26:06]

M. KĄDZIELA: To chyba czas pokaże.

[00:26:07]

A. ZAGÓŚSKI: Czas pokaże.

[00:26:10]

M. KĄDZIELA: Też chciałem tu się wtrącić, że to nie są zawody, żeby ktoś wygrywał i przegrywał.

[00:26:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale jest na tej scenie jakaś konkurencja cały czas.

[00:26:16]

M. KĄDZIELA: No wiadomo, wiadomo.

[00:26:18]

A. ZAGÓRSKI: Jednak jak ja mieszkam tu w Warszawie, moim sąsiadem jest Jan Ptaszyn Wróblewski i kiedy się przeprowadziłem powiedział mi, że dobrze, że się tu przeprowadziłem, bo w Warszawie każdy znajdzie swoje miejsce i nikt sobie w drogę nie wchodzi. Taka jest prawda, jest sporo miejsca tutaj, a ponadto, w Polsce jest około 250, czy nawet więcej festiwali jazzowych.

[00:26:44]

M. KĄDZIELA: Teraz przez covida to może się trochę przerzedziło, ale rynek jest dość duży, także tutaj bym się o to nie martwił. Jeszcze jedną rzecz bym dodał, że może digital digitalem i cała oprawa wizualna jest fajna, ale żeby o popularyzacji muzyka jazzowego jednak definiowało walory instrumentalne, bo chyba to jest jednak najważniejsze.

[00:27:06]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli jednak nieważne, co się dzieje z nim na Instagramie, ważne, żeby grał dobrze.

[00:27:10]

M. KĄDZIELA: Tak mi się wydaje.

[00:27:10]

A. ZAGÓRSKI: Oczywiście, żeby grał dobrze, uważam, że nie dość, że trzeba dobrze prowadzić te wszystkie media społecznościowe, docierać do tych fanów online’owych, docierać do fanów fizycznych, czyli grać te koncerty, to jeszcze trzeba dobrze grać. Jest takie powiedzenie też, że co się nie dogra, to się dowygląda.

[00:27:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dlatego zaprosiłem was do studia, gdzie nie tylko są mikrofony, ale jest też odrobina kamer.

[00:27:40]

A. ZAGÓRSKI: Jakoś to wygląda.

[00:27:43]

M. KĄDZIELA: Ale jako pedagog w Łódzkiej Akademii Muzycznej, nie mogę się z tym zgodzić, przepraszam panowie bardzo.

[00:27:49]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Teraz w sumie to jest pocieszająca puenta dlatego, że rozumiem, że digital niezależnie od tego, jakie możliwości daje, to jeżeli na końcu nie będzie dobrej muzyki, czyli warsztatu…

[00:27:59]

M. KĄDZIELA: To się nie obroni.

[00:28:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Panie profesorze, to to się nie obroni.

[00:28:03]

A. ZAGÓRSKI: Dokładnie, to się może nie obronić, a ponadto ostatnio zauważyłem taką rzecz, że jak się dużo wrzuca tego całego contentu, to później jak na przykład spotka się… Taki przykład, byłem na Jam Session w Warszawie i spotkałem tam masę ludzi i każdy mi coś mówił typu, widziałem to, robisz to, tamto, gratulację. Także ludzie cały czas się oglądają tak naprawdę nawzajem. Muzycy i nie muzycy.

[00:28:33]

M. KĄDZIELA: Tak, to trzeba mieć rękę na pulsie, jak się przegapi ten moment…

[00:28:33]

A. ZAGÓRSKI: Każdy widzi, co każdy z kim robi, z kim gra, co gra, gdzie gra, to także jest zauważalne, więc tej dziedziny i sfery nie można ignorować, to jest bardzo istotne.

[00:28:49]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Amen.

Autor odcinka
Jarosław Kuźniar
Kuźniar Media

Multiinstrumentalista. Właściciel Kuźniar Media. Jego doświadczenie radiowe, prasowe, sceniczne i telewizyjne, pomaga w świecie budowania marek osobistych. Wspólnie z klientami rozwija ich wizje i nadaje kształt. Buduje nowe platformy dla relacji z odbiorcami, szkoli i inspiruje.

Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.