Transkrypcja odcinka

Sukces w inwestowaniu: jak go osiągnąć?

Autor: Jarosław Kuźniar
Biznes
[00:00:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Inwestowanie staje się w Polsce coraz bardziej modne. Nie chodzi tylko o giełdę, powstaje sporo funduszy, pojawia się mnóstwo aniołów biznesu. Jest na rynku podobno sporo pieniędzy i wiedzy, którą dojrzali przedsiębiorcy chcą dzielić się z młodszymi. Czy polski inwestor ma wiedzę o tym, o co w tym wszystkim chodzi? Jakie są ich finansowe możliwości? Co nimi kieruje? O jakich pieniądzach mówimy? Czym są profesjonalni inwestorzy? Jak wyglądają ich inwestycje? Moim gościem jest Tomasz Nietubyć z Mercaton ASI, przedsiębiorca, inwestor, były sportowiec, a z wykształcenia psycholog.

[00:00:55]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Korci mnie cały czas, trzymając kawę w dłoni, żeby zapytać: czy ta nasza ci smakuje?

[00:01:00]

T. NIETUBYĆ: Jeszcze tak naprawdę się na tym nie skupiłem. Też kawę traktuję trochę, można by powiedzieć, że w sposób mechaniczny. Lubię ruch, nawet bardziej niż sam smak.

[00:01:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Myślałem, że podchodzisz do niej czysto inwestycyjne.

[00:01:16]

T. NIETUBYĆ: A to też, to też. Chociaż nie tylko czysto inwestycyjnie, bo co nieraz zdarzyło mi się słyszeć takie zarzuty, że bardziej inwestycyjnie niż ideologicznie i z pełną miłością podchodzę do projektu, w który jestem zaangażowany, ale to nieprawda. To jest zdecydowanie nieprawda, mam z nimi duży związek emocjonalny.

[00:01:37]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Właśnie, od razu przejdę do pytania, które zaplanowałem sobie gdzieś w trakcie, ale sprowokowałeś, więc masz: jest więcej serca czy rozumu w inwestowaniu? U ciebie.

[00:01:46]

T. NIETUBYĆ: Jest jedno i drugie. Jedno i drugie jest tak samo ważne. Rozum jest ważny, żeby zapewniać bezpieczeństwo. Serce jest ważne, bo mimo wszystko samym rozumem nie zrobi się dobrej inwestycji. Więc jedno i drugie musi być, nieprzechylone w żadną stronę. Teraz w projekcie, w którym jestem bardzo zaangażowany, w Mercaton ASI jesteśmy wspólnie z partnerem, który reprezentuje tę działkę bardziej analityczną. W ogóle wywodzi się z funduszy, tam zdobywał doświadczenie, którym głównie operują w Szwajcarii, w Londynie. Ma taki duży sznyt zachodnioeuropejskiej, ale jest przede wszystkim analityczny i taki bardzo ostrożnościowy. Więc ja, który jestem przechylony bardziej w drugą stronę, znowu jestem do przodu: Zróbmy to trochę bardziej w embrance-onowskim stylu, screw it, let’s do it. On równoważy dobrze. No i to zapewnia taką zdrową formę balansu właśnie w inwestowaniu.

[00:02:41]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chociaż myślę, Tomek: to ty go sobie dobrałeś, żeby cię balansował czy to inaczej się zaczęło?

[00:02:47]

T. NIETUBYĆ: Nie wiem, jak Paweł by do tego podszedł, że ja go sobie dobrałem, aczkolwiek jest to forma pewnego rodzaju uknutego planu, żeby mieć dobrą styczność z gruntem. Tak.

[00:03:02]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To jest najistotniejsze dzisiaj w inwestowaniu?

[00:03:03]

T. NIETUBYĆ: Nie. To jest jeden warunków, tak. Trzeba patrzeć w górę, ale dotykać ziemi.

[00:03:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Właśnie, bo w inwestowaniu... Ja wiem, że inwestowanie to nie jest granie. Wiele osób mówi: "Grasz na giełdzie?", nie, nie gram, ja inwestuję na giełdzie. Inwestowanie to ryzyko. Jak ty je sobie mierzysz?

[00:03:21]

T. NIETUBYĆ: Ja dzisiaj nie będę robił wykładu na temat zarządzania ryzykiem, ale muszę powiedzieć dwie rzeczy, na temat w ogóle ryzyka, podejścia do ryzyka. Ja w ogóle jestem wychowany w sporcie. I sportowcy mają daleko przesunięte różne granice. Więc ja tę granicę ryzyka też, mimo wszystko, patrząc obiektywnie na siebie i słuchając też tego, co inne osoby z branży o mnie mówią, to ja mam tę granicę ryzyka przesuniętą trochę dalej. I na to, mimo wszystko, patrzę przez pryzmat raczej szans niż problemów. Ale te szansę pozwalają mi widzieć rzeczy, których inni nie widzą. Więc ta moja percepcja ryzyka – raczej postrzegam jako asset, aniżeli jako wadę.

[00:04:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Zespół, który z tobą to robi, to jest zespół, na który miałeś stuprocentowy wpływ? Jak to wyglądało?

[00:04:10]

T. NIETUBYĆ: Zawsze są też ich wybory, czy chcą. Natomiast tak, poznaliśmy się już jakiś czas temu, pracowaliśmy ze sobą już jakiś czas, albo przy wcześniejszych inwestycjach, albo przy innych projektach, więc także zdecydowanie zespół jest dobrany na bazie doświadczeń i sprawdzenia w boju. To jest też ważne, bo często teamy inwestycyjne, spotykają się w dużej mierze pierwszy raz. I w boju – że tak powiem – doznają doświadczeń, a te doświadczenia są, mimo wszystko, trochę ryzykowne dla tych, którzy dają pieniądze.

[00:04:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ten twój bój to jest bój, gdzie było więcej zwycięstw? Przegranych bitew, przegranych wojen?

[00:04:51]

T. NIETUBYĆ: Zdecydowanie było więcej zwycięstw. Natomiast ja mam takie postrzeganie w ogóle inwestowania biznesu i prowadzenia biznesu… Bo ja jestem przede wszystkim przedsiębiorcą, a dopiero potem inwestorem. To znaczy: ja wywodzę się z wychowywania biznesu, w różnym tego słowa znaczeniu. Ja zawsze się w nie angażowałem bardzo mocno operacyjnie. W jedne trochę bardziej, w drugie trochę mniej, ale zawsze poznawałem branżę, w której byłem. I mogę rzeczywiście przynajmniej sporo rzeczy o niej powiedzieć i na pewno mogę stwierdzić, że rozumiem mechanizmy, które w niej rządzą. Oczywiście nie wiem wszystkiego, bo od tego są te osoby, które prowadzą na co dzień ten biznes. Natomiast ja powiem jedno: na pewno ten, który ma dużo sukcesów, ma też dużo porażek. To jest w ogóle taka kwestia, którą ja często podkreślam, że całe inwestowanie i przedsiębiorczość to jest – w moim przekonaniu – przyjemna, ale ciężka praca. Przyjemna, ale ciężka.

[00:05:49]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wiele osób, które patrzy na mnie i mówią tak: "Stary, po jaką cholere była ci ta zmiana? Przecież jesteś na swoim, a to oznacza o wiele więcej roboty niż kiedyś". Ja z perspektywy kiedyś medialnej, dzisiaj przedsiębiorcy, nie sądziłem, że to jest tyle roboty, nie? Że odpowiedzialności za zespoły itd. to jest dużo, natomiast to jest praca w sumie niekończąca się, w jakimś sensie. Może dlatego, że to jest początek drogi, ale tak naprawdę jest tutaj dużo takiej odpowiedzialności. Natomiast powiedziałeś o tym, że też lubisz być w środku i pilnować. Jesteś tym, który dokręca śrubę cały czas? Tym, który drażni tych, którzy biorą od ciebie inwestycje?

[00:06:27]

T. NIETUBYĆ: Drażni tak, to jest dobre określenie. Ale ja bym znowu powiedział o tym w pozytywnym słowa znaczeniu. Ja ich drażnię, dlatego że ja jestem zwolennikiem ciągłego szukania nowych rzeczy. Ciągłego szukania sposobów na rozwój, ciągłego doskonalenia się. Bardzo często mi przeszkadza w projektach, w których jestem zaangażowany, to, że jak spółka, dany projekt znajdzie swoją trakcję, odpowiedni rytm działania, to często zamyka się na nowe pomysły i mówi: „Tego nie chcemy”. Oczywiście, czasem nie warto doprowadzać do większego bałaganu, ale przez to też często stają się te spółki bardzo inertne. I nagle z takich bardzo elastycznych start-upów, które szybko rosną, mają problem z tym, żeby urosnąć bardziej, bo nagle się zachowują jak duża korporacja, chociaż wcale nią nie są. Ale jedną rzecz chciałem nawiązać, bo powiedziałeś coś o pracy na swoim i to jest dla mnie taki bardzo istotny temat i chciałbym do niego nawiązać. Bo ja mam takie poczucie, ty powiedziałeś o tym, że praca się nigdy nie kończy. Ja mam w ogóle trochę inne na to patrzenie. To znaczy, że to, co robię jest mną i ja jestem tym czymś. Ja nie rozdzielamy w życiu pracy i nie pracy. Nie rozumiem trochę…

[00:07:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale czy przez "nie pracy" rozumiesz odpoczynek czy "nie praca" znaczy "nic nie robię"?

[00:07:45]

T. NIETUBYĆ: Znaczy, jeżeli lubię to, co robię, jeżeli jestem zaangażowany w to, co robię, to czemu miałbym tego nie robić? To trochę mi się kojarzy z takim katorżniczym rozdzieleniem. Znaczy ja pracuję, żeby coś tam mieć, a odpoczywam, czytam, mam przyjemności, żeby mieć te przyjemności. Więc dla mnie to, co robię, jest przyjemnością. I w to co robię, jestem zaangażowany. Więc ono się bardzo mocno przeplata. I to nie ma takich okresów pracy i nie pracy, tylko np. jest funkcjonowanie w ramach nowych projektów, ale może niekoniecznie takich bardzo stricte biznesowych.

[00:08:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Uśmiecham się też, dlatego że ostatnio widziałem wpis Michała Sadowskiego, naszego dobrego znajomego z Dolnego Śląska - Brand24, pozdrawiamy Michał - który chwali się - w pozytywnym tego słowa znaczeniu, nie przechwala, tylko chwali - mówi: "Od 10 lat, jak pracuję w Brand, nie ustawiłem sobie nigdy w czasie urlopu autorespondera. Czy to jest patologia, czy to jest normalne?". Więc odpisuje mu, że w sumie po 10 latach może jeszcze nie patologia, ale w dłuższej perspektywie, jeżeli rzeczywiście nie damy sobie miejsca na oddech, to już może być trudne.

[00:08:51]

T. NIETUBYĆ: Tak, tylko ja nie widzę problemu w oddychaniu w projektach. To znaczy: to jest kwestia percepcji, przede wszystkim percepcji, tego, jak się podchodzi. My tak w ogóle możemy trochę filozoficznie do tego podejść…

[00:09:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bardzo cię proszę, mamy czas.

[00:09:02]

T. NIETUBYĆ: Ale ja mam w ogóle takie podejście do tego, że największy problem, jaki widzą ludzie z różnymi rzeczami w życiu, to jest to, że oni po prostu rozgraniczają to, co jest w rzeczywistości a to, co by chcieli, żeby było. I oni mają permanentny stres, że nie jest jakoś, nie jest tak, jakby chcieli. W związku z tym sami sobie robią tę krzywdę. Więc jakby bycie w projekcie jest przyjemne, bycie w projekcie może być odprężające, bycie w projekcie to jest poznawanie nowych ludzi, bycie w projekcie to jest rozwiązywanie problemu, który może być bardzo satysfakcjonujące, odprężające. Szczerze powiedziawszy, to ja powiem tyle: że ja się odprężam często np. poprzez sport, ale odprężam się dlatego, że mogę się w danym momencie skupić na jednej rzeczy. To jest odprężające. Czyli np. nie idę biegać – pozdrawiam wszystkich biegaczy, bardzo szanuje – ale ja nie odpoczywam biegnąc. Dlaczego? Bo mam gonitwę myśli, różnych myśli. Przechodzą różne warianty. Ale chodzę na akrobatykę. Jak nie skupię się na tym, co robię, to spada na głowę. Więc muszę się absolutnie skupić na jednej rzeczy. Dla mnie odpoczynek, to jest skupienie się na jednej rzeczy, całkowite się temu oddanie. Wtedy mózg odpoczywa.

[00:10:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To prawda. Ja widzę tę różnicę między bieganiem, a pójściem na kort np. Odrobina zamyślenia się i koniec. Gem, set, mecz i do widzenia.

[00:10:19]

T. NIETUBYĆ: Coś w tym jest.

[00:10:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko Tomek: mamy Etno i ja od tej kawy zacząłem, mamy Dr Brew. Mówisz o tym, że lubisz wiedzieć najwięcej jak się da o biznesach, w które wchodzisz. Co wiesz o kawie?

[00:10:31]

T. NIETUBYĆ: Myślę, że wiem wystarczająco dużo, żeby rozumieć mechanizmy, które sterują rozwojem danych przedsiębiorstw. Szczerze powiedziawszy: nie znam się dobrze na typach wypałow, na typach ziaren itd. Ja wręcz nie potrzebuję tego wiedzieć. Ja muszę rozumieć, na czym polega rozwój tego biznesu. Czy to w obszarze kawiarni, czy to w obszarze B2B i sprzedaży tej kawy wypalonej w ramach Etno do klienta ostatecznego. Ale też przede wszystkim muszę rozumieć, jak usuwać albo przynajmniej starać się usuwać bariery, które ograniczają jej wzrost. To jest główne zadanie przedsiębiorcy, a nie to, żeby się znać specjalistycznie na tym, na czym zna się specjalista lub ekspert. Ja nigdy nie będę ekspertem w wybranej branży gdzieś tam, w którą wchodzę.

[00:11:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A jest różnica między przemysłem czy branżą kawową a branżą piwną, jeśli chodzi o konsumenta ostatecznego? To picie i to picie.

[00:11:28]

T. NIETUBYĆ: Wiesz co? Nie ma takich dużych. Nie ma takich dużych, ponieważ… Moje zdanie jest takie, że przede wszystkim sprzedaje się emocje i sprzedaje się brand, a nie sprzedaje się tak do końca produkt. Oczywiście, on musi być na dobrym poziomie, ale czy on jest ekstremalnie dobry czy bardzo dobry czy dobry, to zazwyczaj klient mniej interesuje od tego, jaki z nim się wiąże przekaz. Co tak naprawdę do tego klienta mówi i jak on się chcę z nim emocjonalnie związać. I bardzo fajną robotę… Tutaj akurat pozdrawiam serdecznie i Łukasza Mrowińskiego i Karolinę Kugandę, która była twórcą w ogóle brandu Etno. Mogę powiedzieć, że stworzyli wspólnie bardzo spójną markę, z którą ludzie chcą się identyfikować. Teraz podam przykład alkoholowy, w którym też jestem i pokazuję brand Bucha, który stworzył Janusz Palikot z Kubą Wojewódzkim. To jest też przykład czegoś, z czym ludzie chcą się identyfikować. To może być kontrowersyjne… Z partią polityczną czy czymkolwiek innym, ale to nie o to chodzi. Chodzi o to, że niesie to silny przekaz emocjonalny. I to jest najważniejsze, a nie to, czy w środku… Bo bardzo często jest też tak, że spotykam się opiniami specjalistów w danej branży – to nie jest dobry produkt. Nie, ten produkt jest tak dobry, jak bardzo ludzie chcą się z nim identyfikować.

[00:12:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A chcą, z Buchem?

[00:12:46]

T. NIETUBYĆ: Bardzo duża część osób chce, jak najbardziej. To jest pewien sposób na taki protest song, na trochę pewną filozofię.

[00:12:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Zaczyna się sloganu "Przyjazne państwo", później "Weź bucha" i to gdzieś tam wokół tego rzeczywiście krąży.

[00:13:00]

T. NIETUBYĆ: Tak. Ja myślę, że to jest bardziej kwestia takiego sentymentalnego podejścia do takiego legalnego buntu. Tu bym bardziej upatrywał tego emocjonalnego przywiązania. Oczywiście siła medialna i Kuby Wojewódzkiego i Janusza – jak najbardziej.

[00:13:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Natomiast fajną rzecz mówił zresztą w tym studiu, właśnie Janusz Palikot, kiedy rozmawialiśmy o jego biznesie alkoholowym. Chciałem się zapytać o twoje doświadczenie, że dzisiaj idąc do pewnego pokolenia, na którym ci zależy, żeby było twoimi klientami, musisz być gotowy na to, żeby dawać im co chwilę coś nowego. Że oni są tak, w jakichś obszarach swojego zaangażowania w marki, niewierni, że jak ta marka nie daje im co chwilę jakichś nowości, to oni właściwie idą, zdradzają, szukają czegoś nowego. Dlatego pojawia się tak wiele czasem nowych smaków piw, żeby właśnie tej grupie, która jest z jakimś brandem, co chwilę czymś ich zaskakiwać.

[00:13:51]

T. NIETUBYĆ: No to jest trochę dyskusja o naturze ludzkiej. Bo nie lubimy jeździć na wakacje w to samo miejsce cały czas. Znaczy są takie osoby, które lubią i one zostaną zawsze, ale większość z nas wybiera inne miejsca na wakacje, po to, żeby mieć przyjemność poznawania, doświadczania czegoś nowego itd. Tak samo jest produktem. Produkt musi tak ewoluować. On fajnie, gdyby miał taką jedną linię filozoficzną, z którą można się związać na długi czas, prawda? Bo to daje takie continuum, taką ciągłość, tak jak z – powiedzmy – psychiką ludzką, że ten związek jest. Natomiast jak najbardziej ta zmienność jest konieczna. Konieczna zawsze tak naprawdę.

[00:14:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Mówimy o kawie i mówimy o piwie. Chciałbym to teraz rozdzielić, bo jeśli chodzi o piwo, wielkiego kryzysu nie ma. Wręcz, jak czytam statystyki, jeśli chodzi o spożycie alkoholu, to w czasie covidu jest lepiej dla wielu firm produkujących alkohol. Jeśli chodzi o kawę, kawiarnie w tym przypadku, no to jest... Najlepiej wziąć to w nawias i zapomnieć, ale się nie da. Jesteś w biznesie, który mocno dostał przez pandemię.

[00:14:46]

T. NIETUBYĆ: Mocno dostał przez pandemię, ale też dzięki tej pandemii, poszukuje nowych rozwiązań i traktuje, mimo wszystko, tę pandemię jako sposób na uelastycznienie się. I to na pewno było pole doświadczalne, na którym można było się rozwijać. Szczerze powiedziawszy, może nie ucieknę się do takiego stwierdzenia, że dobrze że ona się wydarzyła, bo niedobrze. Z wielu różnych względów, także bezpośrednio dla Etno. Natomiast ona pozwoliła też spojrzeć na różne sprawy, które w pewien sposób w niedużej dalej organizacji, były już zastane i bardzo trudno je było rozruszyć, jako na zupełnie nowy fundament.

[00:15:27]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Też Łukasz Mrowiński - o którym wspominałeś - też w tym studiu, kiedy rozmawialiśmy, uśmiechaliśmy się razem do próby wyobrażenia sobie, że na rowerze, ktoś przez Warszawę jedzie z tym kubkiem kawy i ona, cholera, się nie rozlewa. Jak to zrobić, żeby ona dojeżdżała w takim stanie, w którym estetycznie i smakowo wciąż jest do wypicia? Rozumie to są te nowości, o których mówisz, warte przetestowania, tak?

[00:15:47]

T. NIETUBYĆ: To też, ale bardziej kwestia jest tego uelastycznienia sposobu podejścia do budowania samego biznesu. Mówię tutaj o elastycznych sposobach budowania czynszów z właścicielami. Mówię tutaj o trochę innym podejściu do inwestowania, może trochę zrezygnowaniu z pewnych elementów fit outu, czyli wyposażenia, po to, żeby inwestycja się szybciej zwracała. Trochę innego sposobu zarządzania zasobami ludzkimi, trochę innych pozycji menu. Niekoniecznie tylko kanał delivery, o którym wiadomo, że teraz, w pandemia on jest mocniejszy, później będzie słabszy. Bo kawiarnia to jest generalnie meeting place, więc z tego nie zrezygnujemy i tego się nie da zmienić zupełnie. Ale z drugiej strony, jeszcze raz do tej elastyczności: niemożność prowadzenia biznesu w standardowy sposób powoduje albo załamanie rąk, albo szukanie rozwiązań. No dobrze, że wszyscy szukają rozwiązań, bo większość tych przynajmniej, których ja znam.

[00:16:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jako inwestor, kiedy przychodzi taka sytuacja kryzysowa, ludzie wiedzą, że mają w sobie oparcie? Ludzie wiedzą, że zapuka Tomek i nie będzie dobrze? Jak się zachowujesz, kiedy sytuacje w biznesach, w których jesteś inwestorem, nie wyglądają dobrze?

[00:16:58]

T. NIETUBYĆ: To jest też generalnie podejście przedsiębiorcze do inwestowania. Ja postrzegam swoją rolę i naszą rolę, jako inwestorów, w kategoriach: Pomóż znaleźć rozwiązanie. To tak samo, jak ze wspomnianym Łukaszem Mrowińskim, śmialiśmy się nieraz, że postrzegamy radę nadzorczą nie jako nadzorczą, a radę. I to są te wszystkie takie elementy. Jako inwestor korzystam ze wszystkich dostępnych sposobów na to, żeby spróbować pomóc firmie w tym kryzysie, który nastał. Różny on może być. Też przyznam się szczerze, że spotykałem się z wieloma, bo mam też doświadczenia niekorzystne, nieudane z funduszami inwestycyjnymi. Szczególnie w momencie, kiedy kończy im się horyzont inwestycyjny, albo też coś idzie nie tak w ogóle na całym portfelu inwestycyjnym, że zaczynam zachowywać się bardzo nerwowo i sztywno. A to jest najgorsze, bo to szkodzi wszystkim. Im w spółce, innym inwestorom, każdemu.

[00:17:55]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No tak, ale to tak samo, jak już odwoływałeś się raz do emocji człowieka i do jego różnorodności. Jeden tak reaguje na stres, drugi innaczej. To zapytam o to: co tobie daje w takim razie ten spokój?

[00:18:04]

T. NIETUBYĆ: Już dziś o tym troszeczkę powiedziałem. Znaczy to jest to podejście na zasadzie: nie będę sobie sam nakładał dodatkowych stresów. To znaczy na to, na co mam wpływ, to mogę mieć na to wpływ. Jeżeli mam na to wpływ, to mogę coś z tym zrobić. Jeżeli mogę z tym zrobić, to znaczy, że to nie musi być takie, jakie jest w tym momencie. I to jest jakby najważniejszy element. Czyli postrzeganie sytuacji, niezależnie od tego, w jakiej się znaleźliśmy, przez pryzmat tego, że można: A. Można coś z nią zrobić? I B. Żeby coś z nią zrobić. To jest jakby główny element. Drugą rzeczą na pewno jest to, że ten, że ten stres, jeżeli już się pojawia, no to te równowagi, o których rozmawialiśmy. Jakiś sport, ta koncentracja na jednej rzeczy, czyli brak martwienia się o dane rzeczy powoduje, że można dużo więcej zrobić. To z takich prostych recept.

[00:18:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Do sportu i do jeszcze jednego obszaru, talentu wrócę nieco potem, ale chciałbym zapytać: jak rozumieć alternatywne spółki inwestycyjne? Co znaczy? Dlaczego tą drogą poszliście?

[00:19:04]

T. NIETUBYĆ: Poszliśmy tą drogą z kilku różnych względów, tak naprawdę. Pierwszą motywacją było to właśnie, że jako przedsiębiorca, spotykałem się często z potrzebą pozyskania kapitału, więc nabrałem wprawy pewnej skuteczności w jej pozyskiwaniu. Z czasem stałem się również inwestorem. To była pierwsza rzecz, która powiedziała: chcę inwestować, chcę kanalizować moją wiedzę i doświadczenie, które nabyłem jako przedsiębiorca do tego, żeby pomagać innym przedsiębiorcom, ale też rozwijać swoje projekty. Tylko z perspektywy właśnie tej inwestycyjnej, a nie już koniecznie z perspektywy zarządzania daną spółką i bycia w środku operacji. Teraz żeby to zrobić: w Polsce mamy pewien układ różnych warunków, które trzeba spełnić, żeby móc inwestować w ogóle. Oczywiście od lat dostępne są na rynku np. fundusze inwestycyjne, zamknięte, oparte o TFI, one mają tam swoje wymagania, mają swoich depozytariuszy itd. Ten cały system jest dosyć skomplikowany i kosztogenny. On nie pozwala też na zbyt dużą elastyczność, stąd wyjściem naprzeciw w ogóle rozwiązaniom uelastycznienia tego rynku są alternatywne spółki inwestycyjne. To jest taki wehikuł, taki fundusz, który ma bardziej elastyczny sposób funkcjonowania. Nadzorca, czyli KNF zgodził się na to, żeby dać taką szansę, możliwość inwestowania w sposób trochę bardziej płynny i elastyczny. Z drugiej strony: one mają wszystkie charakterystyki powodujące, że można liczyć na różnego rodzaju benefity podatkowe. Czyli to, że zainwestujemy na określony czas, tutaj akurat 3 lata, 10 proc. wartości w portfelu itd. To te wszystkie rzeczy powodują, że można uniknąć w procesie inwestycyjnym podatku Belki. No i na koniec, dopiero przy oddawaniu pieniędzy inwestorom się ten podatek płaci. Więc wszystkie te elementy skonfrontowane także z tym, że 2 lata, 2,5 roku temu w Polsce rozpoczął się ten proces budowania rynku venture capital… On jest oczywiście stymulowany państwowo, bo przecież i PFR i NCBiR to są instytucje państwowe, które wyłożyły środki głównie na powstanie tego rynku. Ale to głównie było spowodowane tym, że ten rynek był mały i był – powiedzmy – niezbyt dobrze zbudowany. Powodujący, że bardzo często spółki, które miały potencjał międzynarodowy, nie były w stanie podnieść kolejnych rund, nie były w stanie pójść do inwestorów, takich już bardziej dorosłych i wychowanych – nazwijmy to – w tym zachodnim świecie. Właśnie dlatego, że np. pierwsi aniołowie biznesu albo te fundusze, które istniały wcześniej, zabierały za duże kawałki tortu, nie oddawały founderom odpowiednio… Potem się to nie mieści po prostu w kryteriach inwestycyjnych.

[00:21:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A to są pieniądze prywatne?

[00:21:56]

T. NIETUBYĆ: To są pieniądze prywatne. Na dziś dzień są to pieniądze prywatne, choć pracujemy też nad tym, żeby przejąć – to nie jest nie ma nic wspólnego z batalistyką, tylko tutaj…

[00:22:08]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Na wojnach już byliśmy.

[00:22:10]

T. NIETUBYĆ: Tak, na wojnie już byliśmy. Przejąć fundusz, który jest oparty o PFR też i skorzystać z takiej możliwości lewara, który daje budżet, który tam funkcjonuje. Natomiast tak, zdecydowanie na dziś opieramy się o środki prywatne, daje nam bardzo dużą elastyczność. Właściwie nie musimy się pytać: co robimy, jak robimy? Nasi inwestorzy – jest ich dzisiaj ponad 50 – zaufali nam w tamtym roku. To jest młody fundusz, ale głównie ci inwestorzy znają nas już z innych projektów, które mieliśmy przyjemność czy to współprowadzi, czy to w których mieliśmy przyjemność inwestować. Więc zaufali nam w horyzoncie pięcioletnim, żeby pomnażać ich kapitał.

[00:22:47]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: 5 lat. Ty masz szansę przez 5 lat udowodnić, że warto było?

[00:22:51]

T. NIETUBYĆ: Ja myślę, że to będzie nawet dłuższy proces trochę. 5 lat to jest taki minimalny horyzont inwestycyjny po to, żeby na siłę się nie wyprzedawać. Pamiętajmy o tym, że rynek venture capital ma to do siebie, że inwestuje na wczesnym etapie rozwoju. Jeżeli na wczesnym, to potrzebny jest odpowiedni czas, żeby wychować – niektórzy brzydko mówią – utuczyć daną spółkę, żeby ona nabrała odpowiedniej masy i odpowiedniego rozmiaru. Więc nie można za szybko próbować z niej wyjść, przynajmniej w pierwszym ruchu.

[00:23:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ten ticket inwestycyjny w waszym przypadku jaki jest?

[00:23:23]

T. NIETUBYĆ: Minimalny 50 000 zł, ale też bardzo mocno opieramy się o to, żeby on nie ważył dużo w portfelu danego inwestora. To znaczy: pomijając to, że jako ASI, mamy obowiązek ustalony z regulatorem, z KNFM, żeby weryfikować inwestorów jako tzw. profesjonalnych…

[00:23:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli oni wiedzą wiele o inwestowaniu, tak?

[00:23:45]

T. NIETUBYĆ: Tak. Musimy sprawdzić pewne kryteria. Mamy pewne kryteria doboru, którymi oni się muszą charakteryzować, albo muszą zadeklarować pewną wiedzę, albo muszą zadeklarować wcześniejsze inwestycje na określonym poziomie. W naszym przypadku to nie jest dużo, bo to jest 50 000 zł, ale muszą pokazać, że to nie jest ich pierwszyzna. Jeżeli zostanie to pozytywnie zweryfikowane, to mogą do nas dołączyć. I ten ticket 50 000 zł, to nie jest dużo. Jednocześnie nie chcielibyśmy, żeby to była połowa czyjegoś portfela, albo nawet 20 proc. To by było z jednej strony: nieodpowiedzialne, a z drugiej strony: dla niego niebezpieczne. Mówimy o inwestycjach, mimo wszystko tzw. high risk – high reward, czyli wysokie ryzyko – wysoka nagroda.

[00:24:27]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Więcej jest ryzyka czy nagród?

[00:24:29]

T. NIETUBYĆ: Mądrze poprowadzony portfel inwestycyjny to są nagrody. Ja mogę powiedzieć tyle, że ja mam w ogóle taką charakterystykę, że ja nie zostawiam projektów. Dlaczego? Dlatego, że zostaliśmy wychowani – jeszcze zanim ten rynek venture capital powstał – na rynku kapitału dłużnego głównie. To znaczy, że niezależnie od tego, w jakim stanie była spółka, zawsze trzeba było te pieniądze oddać. Więc zawsze dobro inwestora i ochrona jego kapitału stały na pierwszym miejscu. Więc i dzisiaj, ja nie zmieniam perspektywy. To znaczy ja nie mówię: „A, najwyżej się nie uda”. Nie. To musi się udać. Oczywiście nie każde przedsięwzięcie biznesowe się udaje, ale dla mnie to jest kwestia pomocy w wykonaniu pewnego rodzaju biznesowego flipa, czyli zmiany koncepcji, dostosowania się do rynku…

[00:25:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli jak nie idzie w prawo, to idziemy w lewo, tak?

[00:25:17]

T. NIETUBYĆ: To idziemy w lewo, tak, dokładnie. Bo to jest kwestia z jednej strony: doboru odpowiednich ludzi, nie zawsze ludzie się sprawdzają, czasem trzeba ich wymienić, nawet wszystkich founderów, po to, żeby dana inwestycja się udała. A z drugiej strony: czasem po prostu trzeba zmienić kierunek, w którym idzie się w kierunku rynku. To wszystko powoduje, że ostatecznie to możemy mówić o stopie zwrotu z inwestycji, być może dłuższej niż pierwotnie zakładana. Ale nie o tym, żeby spółki – brzydko mówiąc, jak to niektórzy opowiadają – po prostu wysyłać do piachu.

[00:25:48]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Brzmi ciekawie. Ale szanuję to, że rzeczywiście nie dajesz za wygraną tak łatwo. Czy widzisz, pracując na tym rynku, że ludzi nie tylko z pieniędzmi, ale z wiedzą, jest coraz więcej? Mówimy profesjonalnych inwestorach, powiedzmy.

[00:26:03]

T. NIETUBYĆ: O profesjonalnych inwestorach czy teamach zarządzających?

[00:26:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Inwestorach. Czy ci, którzy przychodzą, mówią: "Tomek, mam 50, 100 tysięcy, zainwestujemy", mówisz: "Ale czy rozumiesz ryzyko?". I czy czujesz, że ta osoba, która przynosi gotówkę, też wie, z czym to się je?

[00:26:17]

T. NIETUBYĆ: Tak, jest pewna tendencja do takiego wzrostu świadomości. Ale też przyznam się szczerze, że dalej to pozostaje znakomitą mniejszością. To znaczy: w większości przypadków, w sytuacjach, z którymi ja się spotykam, inwestorzy raczej mówią: „Słuchaj, oddaję ci w zarządzaniu, czy wróci? Czy wróci? Czy się tym zaopiekujesz?” i to może nie kończy się „ty”, może „wy”, może „instytucja”. I oni chcą wiedzieć, że wróci. Ale też zazwyczaj oni nie chcą uczestniczyć w aktywnym zarządzaniu. Nie chcą. Można oczywiście czasem zapytać, ale mam wielu inwestorów w różnych projektach, którzy teoretycznie mają możliwości pchnięcia tego biznesu na nowe tory, ale praktycznie z jakichś powodów tego nie robią. Najczęściej dlatego, że są zajęci swoimi biznesami, mają inne priorytety w życiu w danym momencie itd. Ale my też czy ja też, jako tutaj prowadzący, nie mam takiej potrzeby, żeby na siłę zmuszać ich do tego, żeby oni nam pomagali. My bierzemy odpowiedzialność za pieniądze i w związku z tym zobowiązujemy się do tego, żeby sobie radzić. Znaleźć osoby, które nam pomogą, jeżeli potrzeby pomocy, ale niekoniecznie musimy tych inwestorów za tym ciągnąć.

[00:27:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dotknąłeś ważnego wątku, który chciałem też poruszyć. To znaczy: że oni przychodzą z pieniędzmi, mają własne przedsiębiorstwa, być może mogliby popchnąć biznes w jakąś fajną stronę, czyli mają pewne kontakty, które też do prowadzenia tego biznesu się przydają. Teraz rozkładając sobie te inwestycje różne na czynniki pierwsze: mamy pieniądze, mamy networking, mamy wiedzę, doświadczenie - co tutaj jest dzisiaj najistotniejsze z perspektywy inwestora?

[00:27:50]

T. NIETUBYĆ: Z perspektywy inwestora? Ja patrzę na to w taki sposób, że jeśli chodzi o samo inwestowanie w dane spółki, to najważniejszy jest, mimo wszystko, team, człowiek. Oczywiście kontakty są ważne, ale do kontaktów można dojść. Jak się ich nie ma, to się jakoś je zdobędzie. To trochę jak w tym anegdotycznym: jak nie drzwiami, to oknem. Jak się jest przedsiębiorcą, to trzeba tak robić. Do pewnego momentu to jest konieczność. Potem dobrze by było, żeby tak robić. Więc jeśli chodzi o inwestowanie w same projekty, to to jest oczywiście branża, tylko, że są mody na branże, tak? Więc z drugiej strony: jak zaczynaliśmy z kawą, nie było mody na kawę. Jak jak zaczynaliśmy z recyklingiem, a to jest taka duża część, w którą bardzo mocno wierzę, też jest to związane z tym pack investingiem, o którym też głośno mówimy, że chcielibyśmy w tym obszarze jak najwięcej uczestniczyć. No to też nie było żadnej mody na recykling. Do dzisiaj nawet wśród inwestorów: recykling? Niekoniecznie. Może branża i potrzebna społecznie, ale na zasadzie: za wiele o tym nie wiem jeszcze. W związku z tym w samych projektach teamy, ale z punktu widzenia inwestora ja mimo wszystko patrzę przez pryzmat bezpieczeństwa. Dlatego my skonstruowaliśmy fundusz w ten sposób, że chcemy inwestować w portfel, a nie tak, jak co poniektóre fundusze mówią: „Zapraszam cię, inwestorze, do konkretnego rozwiązania”. Ponieważ oczywiście, czasami można wygrać na tym rozwiązaniu bardzo dużo, ale również można bardzo dużo stracić.

[00:29:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli w ramach tego portfela dywersyfikujesz po prostu ryzyko też, tak?

[00:29:24]

T. NIETUBYĆ: My też mówimy: „Inwestorze, wejdź do funduszu. My ci z tego funduszu damy zwrot”, a nie: „Wejdź w konkretny projekt razem z nami i liczy na to, że on się uda”, ponieważ nie na wszystkich… Chcemy mówić o średniej stopie zwrotu, a nie o poszczególnych relacjach z daną spółką.

[00:29:40]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Recykling to jest coś, co może dawać fajny zwroty kiedy? Skoro jeszcze nie wszyscy czują?

[00:29:48]

T. NIETUBYĆ: Już teraz, już teraz. To jest w ogóle taka historia… To jest też temat rzeka, tak naprawdę. To jak o medycynie można by o recyklingu, tak że uwaga, bo wchodzimy na długi i grząski obszar – że tak powiem – z wieloma meandrami. Recykling daje zwroty już. Recykling, tak naprawdę, to jest nie tylko branża potrzebna społecznie, taka, która robi dobro społeczne, ale także taka, na której można sporo zarobić. Bo dzięki temu, że bardzo mocno zmienia się legislacja. Dzięki temu, że Polska…

[00:30:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dzięki czy przez? Bo to różnie bywa czasami.

[00:30:25]

T. NIETUBYĆ: Ja powiedziałem o tym, że patrzę przez pryzmat pozytywów zawsze, tak że dzięki temu. Te zmiany są nieuchronne, te zmiany są konsekwentne, realizowane tak naprawdę przez każdą z ekip – wcześniejszych, późniejszych – i jednokierunkowe. Myśmy przy wejściu do Unii Europejskiej też zobowiązali się do pewnych poziomów recyklingu, z których dziś jesteśmy rozliczani, a wciąż jeszcze daleko nam do spełnienia tych poziomów. Co oznacza, że nad nami kary. Nawet nie nad nami, tylko z nami kary, można powiedzieć. A z drugiej strony: w takich – dla przykładu – odpadach komunalnych, my mamy możliwości przetwórcze całej branży, jeśli chodzi o recykling, około nawet można powiedzieć, że 10 razy za małe niż to, ile odpadów produkujemy. Więc wbrew choćby temu, co wiele osób, sądzi – że my jesteśmy głównie importerem śmieci, odpadów, surowców – w moim rozumieniu i w rozumieniu moich wspólników to my jesteśmy również ogromnym eksporterem. Dlatego że my sobie ze swoimi odpadami nie radzimy. Więc to jest taka działka, o której można by naprawdę szeroko. Ale jak wchodziliśmy w tę branżę w 2013 roku, to ona w ogóle nie była znana. A właściwie mógłbym to porównać trochę do mroków średniowiecza.

[00:31:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ci, którzy przychodzą do ciebie z pieniędzmi - co nimi kieruje?

[00:21:49]

T. NIETUBYĆ: Tak naprawdę to są dwie motywacje. Jedna motywacja jest taka: „OK. Mam portfel inwestycji, mam nieruchomości, mam różnego rodzaju papiery, które znam na rynku od dłuższego czasu. Chciałbym coś innego” – to jest pierwsza motywacja – „Chciałbym coś innego spróbować”. Dlatego też mówimy o części portfela inwestycyjnego – 5, 10 proc. może, nawet bliżej 5 niż 10 tych procentów. I to są raczej tacy inwestorzy lat 50-60, czasem 40-kilka. Oni już coś w życiu osiągnęli, zrobili. W statystyce oczywiście, bo są młodsi, którzy osiągnęli. Natomiast druga grupa to są ludzie, którzy się identyfikują z tym, co my robimy, po prostu. Czyli mówią: „Ja tu chcę być, bo ja w to wierzę. Bo zmienianie świata na lepsze, robienie rzeczy dobrych, inwestowanie w firmy, które mają ten impakt społeczny jest czymś, w co wierzę i w co jestem gotowy zainwestować swoje pieniądze”.

[00:32:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli twoja marka też jest gwarancją dla nich, tak?

[00:32:53]

T. NIETUBYĆ: No ja zawsze czułem się odpowiedzialny za pieniądze inwestorów i swoje. Bo to było w takiej kolejności: najpierw miałem pieniądze inwestorów w sumie, potem swoje. Można powiedzieć, że w pewnym momencie to się zrównolegliło. Dzisiaj dbam o swoje i o innych, bo w funduszu także jestem inwestorem. To nie tak, że tylko zarządzam tymi środkami, ale także wkładam swoje prywatne środki, żeby pokazać, że wierzę w to, co robię.

[00:33:17]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dzisiaj, jak popatrzymy sobie na branże - wspomniałeś o recyklingu, wiemy o branżach, w których jesteś, czy COVID sprawił, że nagle - z twojej perspektywy, także inwestora - pojawiły się na tym stole z inwestycjami branże, które nagle stały się atrakcyjne?

[00:33:33]

T. NIETUBYĆ: Być może tak jest. Aczkolwiek na dzisiaj… Ja myślę o funduszu jako o katalizowane i ukierunkowaniu doświadczenia, które zdobyłem w ostatnich latach. Znaczy: ja nie chcę eksperymentować. Ja mam swoje doświadczenia z branżą IT, dość spore, z branżą gamingową też już całkiem duże i wystarczy nam tych obszarów, tak naprawdę, żeby dzisiaj nie wchodzić w obszary, na których się nie znamy. Np. szczerze powiedziawszy, nie znam się na medycynie w żaden sposób i daleko mi jest do tego, żeby wchodzić w te obszary…

[00:34:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chociaż wydaje się, że dzisiaj byłoby idealnie.

[00:34:05]

T. NIETUBYĆ: Oczywiście. Są pewnie osoby, które będą to chciały robić, i są osoby, które się pewnie na tym znają. Ja się na tym nie znam. A jeszcze raz: swoje doświadczenie przedsiębiorcze i poznanie tych branż przedkładam jako jedną z najwyższych wartości, które mogę dać tym projektom, w które inwestujemy i o które dbamy. A przez to i tym środkom, za które jesteśmy odpowiedzialni.

[00:34:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Lepszej puenty chyba nie będzie.

[00:34:29]

T. NIETUBYĆ: Jeżeli to puenta…

[00:34:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Choć obiecałem, że poza biznesem, poza inwestowaniem, szukaniem branż i mową o wiedzy, odpowiedzialności, porozmawiamy sobie jeszcze o innych niż gimnastyczne twoich talentach. Sport to jedno, a muzyka to drugie. Co to znaczy?

[00:34:45]

T. NIETUBYĆ: Tak, rzeczywiście w rozmowie przed wspomniałem o tym. Miałem taki epizod, kiedy byłem nie tylko chórzystą, ale i solistą w chórze. Pozdrawiam z tej strony Macieja Wojciechowskiego, mojego byłego dyrygenta. To było rzeczywiście ładnych parę lat temu, ale to są takie doświadczenia, których suma powoduje, że np. mam poczucie, że dobrze sobie radzę ze stresem. Ja w ogóle jestem psychologiem z wykształcenia. Dorastałem w sporcie, kilkanaście lat treningu pływackiego na takim dość wysokim poziomie. Także podczas studiów w Stanach pracowałem ze sportowcami, którzy wtedy uczestniczyli w różnych sportach, więc mam też takie doświadczenia w pracy z nimi. Myślę sobie, że przede wszystkim praca ze stresem to jest jakby jeden z największych elementów, który sportowcy mają przed sobą do przepracowania. No więc nie można z kimś prowadzić czegoś, jak się nie ma tego przynajmniej w części przepracowanego. Oczywiście niekoniecznie trener musi grać tak samo dobrze jak zawodnik, ale ja mam poczucie, że przez te doświadczenia wszystkie to radzenie sobie ze stresem mam na dobrym poziomie opanowane. Właściwie mogę powiedzieć inaczej: nie trzeba sobie radzić ze stresem, jeśli go się nie generuje. Bo bardzo dużą działką tej psychologii sportu jest psychologia motywacji, motywacji wewnętrznej. Stres powoduje się najczęściej poprzez te różnice w postrzeganiu rzeczywistości a to, co bym chciał, żeby było. Oraz przez to, że motywatorem jest motywacja zewnętrzna: muszę być pierwszy, mam zdobyć medal itd. To nie są motywacje wewnętrzne. To są wszystko jakieś odniesienia do rzeczywistości, na zewnątrz mnie. 3 podstawowe czynniki motywacji wewnętrznej? Fun, poczucie przynależności, poczucie kompetencji. Więc na nich, budując to, co się robi na co dzień, można rzeczywiście robić to, w czym się jest dobrym i przede wszystkim też to, co nie powoduje stresu.

[00:36:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Choć dzisiaj patrząc na współczesny sport: ten moment, w którym on jest tak bardzo publiczny, w którym tak naprawdę każdy z nas w sekundę może dosłownie Idze Świątek powiedzieć, że się nam coś nie podoba. To jest nagle coś takiego, że myślisz sobie: Kurcze, nawet jeżeli ja, Iga, mam fun. Ja, Iga, mam wewnętrzną motywację. I ja, Iga, mam tę trzecią rzecz, o której wspomniałeś, to jest ogromna rzesza ludzi, widzów, fanów, którzy bardzo łatwo mogą dać nam wpływ jednak, nie?

[00:37:16]

T. NIETUBYĆ: No tak. Znaczy: tak, i się nie zgadzam. Przyznaje, że może to być czynnikiem mocno stresujący albo wpływającym na postrzeganie. Ale – z drugiej strony – to jest trochę tak, jakbyśmy… Ostatnio taka osoba, którą bardzo szanuję, powiedziała mi: „Słuchaj, czy wiesz, co znaczy woda?”, „No wiem, co to znaczy woda. Każdy z nas wie, co to znaczy woda”, „A czy przez to, że wiesz, jesteś mokry?”. No i tyle w tym temacie. Pewnie i będzie wielu krytyków Igi Świątek. I też mam nadzieję, że Iga Świątek nie patrzy na swoje działania przez pryzmat tych krytyków.

[00:37:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak myślę, znając otoczenie i cały team Świątek, wiem, że rzeczywiście ma mocne wsparcie, także psychologiczne, co nie zawsze u zawodników jest takie oczywiste. Patrząc po amerykańskich sportowcach, dzisiaj też, ale i na innych rynkach widać, że to jest w sumie jeden z najważniejszych obszarów, który nie zawsze były zaopiekowany.

[00:38:12]

T. NIETUBYĆ:: Tak. Też często bardzo w ogóle patrzyło się na sport przez pryzmat radzenia sobie ze stresem. A potem zaczęto mówić o tym, że w pewnych dziedzinach sportu w ogóle ten stres… Znaczy: stres pakując do jednego worka. Mamy różne rodzaje stresu, ten pozytywny i ten negatywny, ale w niektórych – też powołując się na badania – w niektórych dziedzinach sportu i też życia, ten stres jest w ogóle niepotrzebny. To znaczy: im mniej jest go, tym lepiej. Np. biegacze na 100 m muszą mieć pewien poziom pobudzenia, czyli takiego pozytywnego stresu, bo inaczej nie osiągną rekordowych wyników. Ale już łucznik nie potrzebuje go w ogóle. Im ma go więcej, nawet tego pozytywnego, jak on jest taki rozedrgany i nastawiony szczęśliwie do tego, co robi, to będzie miał mniejszą precyzję w wykonywanych działaniach, a musi być superprecyzyjny. I teraz przenosząc to trochę na przedsiębiorczość i na biznes: to w biznesie liczą się bardzo często precyzyjne ruchy. Precyzyjne i spokojne ruchy. No, więc po co nam to pobudzenie? Tak naprawdę ono nam nie pomaga.

[00:38:19]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bardzo dziękuję za spotkanie.

[00:39:20]

T. NIETUBYĆ: Bardzo proszę. Dziękuję serdecznie.

Autor odcinka
Jarosław Kuźniar
Kuźniar Media

Multiinstrumentalista. Właściciel Kuźniar Media. Jego doświadczenie radiowe, prasowe, sceniczne i telewizyjne, pomaga w świecie budowania marek osobistych. Wspólnie z klientami rozwija ich wizje i nadaje kształt. Buduje nowe platformy dla relacji z odbiorcami, szkoli i inspiruje.

Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.