Transkrypcja odcinka

Mówcy doskonali. Jak oni mówią?

Autor: Jarosław Kuźniar
Biznes
[00:01:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Najlepsi mówcy świata to wcale nie są ci, którzy doskonale mówią do kamery i mikrofonu. Współcześnie najdoskonalej z publicznością radzą sobie ci, którzy mają historię do opowiedzenia, potrafią siebie samego zamknąć w format story. Jak dbać o widzów? Jak dbać o ich zaangażowanie? O tym w najnowszym odcinku.

[00:01:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Masz swojego ulubionego człowieka na świecie, który jak wchodzi na mównicę czy scenę TED-a i mówi, to myślisz sobie: "Kurcze, nie śmiem mu przerywać..."?

[00:01:41]

K. HYTREK-PROSIECKA: Nie. Nikt mnie jakoś szczególnie nie zwala z nóg.

[00:01:48]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chwaliłaś Donalda Tuska, że potrafi ogarniać słowa.

[00:01:50]

K. HYTREK-PROSIECKA: Tak. Uważam, że jest świetnym mówcą – ale tak samo świetnym mówcą jest Jarosław Kaczyński.

[00:01:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Mówca to jest ten, który stoi i umiejętnie mówi, czy mówca to jest ten, który oratorsko też jest w stanie to tak ogarnąć, że to ma sens i swoją sztukę?

[00:02:05]

K. HYTREK-PROSIECKA: Właśnie to chciałam powiedzieć, bo pomysł, który nam się zrodził, był też nie bez przyczyny, dlatego że za chwilę będą się odbywać wszystkie wszelakie kongresy gospodarcze i tam ludzie spotykają się albo są keynote speakerami, występują w różnych panelach i czasami tak przynudzają, że wszyscy śpią na tych panelach. Teraz właśnie pytanie: kim jest taki dobry mówca? Chciałabym, żebyśmy sobie to zdefiniowali, bo dla mnie to jest wieloskładnikowa definicja. Możesz być dobrym mówcą, bo nauczyłeś się odpowiedniej intonacji, bo nauczyłeś się odpowiednio zawieszać głos, stawiać kropki – wiele osób tego nie potrafi, po prostu jadą na jednym tonie. Dobry mówca to jest ktoś, kto po prostu się z tym urodził – wychodzi, mówi i ludzie go słuchają. Dobry mówca to jest ktoś, komu ktoś napisał świetne przemówienie, a on ma w sobie tyle charyzmy, że przemówienie brzmi jakby mówił z głębi serca. Dobry mówca to też może być ktoś, kto bardzo dobrze czyta – bo to też jest umiejętność. Więc definicji dobrego mówcy jest bardzo dużo, natomiast moim zdaniem mają jeden wspólny mianownik – dobry mówca to jest ktoś, komu wierzysz, kiedy go słuchasz.

[00:03:38]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wtedy mógłby być też tylko dobrym manipulatorem.

[00:03:41]

K. HYTREK-PROSIECKA: Ale to też jest dobry mówca mimo wszystko.

[00:03:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak, to prawda. Wydaje mi się, że jak popatrzymy sobie na to, co się dzieje globalnie na świecie, to sporą robotę zrobił tutaj TED, czyli "Ideas worth spreading". Oni zbudowali fajną przestrzeń dosłowną i przenośną, która zaprasza na scenę ludzi, którzy nie zawsze są dobrymi mówcami, ale TED daje pewien szablon, pewien format i pewien styl, że ci ludzie wiedzą, że mają kilkanaście minut, a nie kilkadziesiąt, że muszą to dobrze przygotować, że te prezentacje będą nagrane, więc to musi być także jakiś element show, kiedy wchodzimy na scenę itd. Niezależnie od tego, czy jesteś świetnym lekarzem ortopedą, który opowiadał o niezwykłych operacjach, czy jesteś lekarzem, który obciął wiele nóg i rąk u wysokogórskich wspinaczy, czy jesteś kimś, kto coś wynalazł - jak wchodzisz na scenę TED-a, to musisz być dobrym storytellerem, czyli osobą, która ma pewną historię, albo ma pewien produkt, myśl, usługę. Sam w sobie może być fajny, ale musiał wcześniej usiąść, rozłożyć to sobie na czynniki pierwsze i napisać swoją historię. Z tym mam czasem duży problem. Są ludzie, którzy potrafią gadać bez przerwy przez 2 godziny, ale na końcu myślisz sobie: "Dobra, ale jaka jest jego historia? Dokąd my ku*wa idziemy?". Wydaje mi się, że dzisiaj u tych mówców historia jest najważniejsza. Ta historia może być napisana przez ghostwritera czy copywritera, a potem potrzeba dobrego aktora do tego, żeby to świetnie zagrał. Ostatnio w jednym z podcastów, który jest w ogóle przygotowywany przez profesora Stanfordu, który skupia się na dobrym mówieniu, zatytułowany "Think Fast, Talk Smart", jeden z gości powiedział, że dla niego jednym z najlepszych mówców i storytellerów na świecie jest Ronald Reagan. Wystąpienie, które on miał pod Bramą Brandenburską w Berlinie, zostało napisane, natomiast zostało przez niego świetnie odegrane.

[00:05:50]

K. HYTREK-PROSIECKA: Przyniosłam kolejną książkę, dzisiaj w ogóle pół mojej biblioteki przyniosłam.

[00:05:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak pięknie pozaznaczane.

[00:05:56]

K. HYTREK-PROSIECKA: Fantastyczne wydanie Polityki sprzed wielu lat, 4 tomy: „Wielkie mowy historii”. Między innymi zaznaczyłam sobie też Ronalda Reagana. Konstruowanie samej wypowiedzi też jest szalenie istotne i pewnie wiele osób słucha nas dla warsztatu, więc myślę, że o tym też trochę powiemy. „Ronald Reagan o imperium zła, brytyjska Izba Gmin, 8 czerwca 1983 rok”. Ja bardzo państwu polecam te książki. Tom I: „Od Mojżesza do Napoleona”, Tom II: „Od Lincolna do Stalina”, Tom III: „Od Hitlera do Eisenhowera” i Tom IV: „Od Kennedy’ego do Ratzingera”. Droga Polityko, jeśli słyszycie, przydałby się Tom V, bo sporo nowych, ciekawych postaci na pewno by się pojawiło. Jeżeli państwo chcieliby być dobrymi rozmówcami, to ja jednak wychodzę z założenia – to też robią najlepsi na świecie ghostwriterzy – że nie ma w tym nic złego, żeby czerpać z najlepszych przykładów, jeśli chodzi o przemówienia.

[00:07:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szczególnie, że tutaj nakładają się 2 rzeczy. Jedna to jest twoja umiejętność czysto technologiczna. Karolina mówi, że nasi słuchacze zwracają uwagę na nasz warsztat i rzeczywiście to bez zbędnej skromności możemy powiedzieć, że ponieważ przepracowaliśmy X lat w mediach, to choćbyśmy nawet chcieli, to spieprzyć to będzie trudno, a poziom polskich podcastów technicznie - już nawet nie mówię o samym dźwięku i mikrofonie - ale o tym, że ktoś odzywa się, ale w finale albo nie ma nic do powiedzenia, albo nie potrafi nawet sklecić paru zdań i zadać pytania, to jest coś normalnego, więc OK, tym możemy wyróżniać. Ale to jest tylko część tego wszystkiego, to jest technika, którą można wypracować, jeśli się chce i ma potrzebę. Drugie to jest właśnie meritum, o którym mówimy. Tak jak mówi Karolina: to są mowy najczęściej przygotowywane nie przez tego, kto w finale je prezentuje, tylko stoi za tym sztab. Jest taka piękna scena w "House of Cards", że zbudowali mównicę w Gabinecie Owalnym, prezydent jest ubrany tak jak będzie ubrany na wystąpieniu, jest światło takie jak będzie na wystąpieniu, są promptery rozstawione tak jak będą rozstawione na wystąpieniu, on ma kartkę na mównicy i zaczyna mówić. Cały sztab ludzi siedzi dookoła i przerywa mu dosłownie co słowo i cyzelują: nie to słowo, wolniej, szybciej, intonacja. Wygląda to strasznie, ale jednocześnie jeśli jesteś prezydentem, albo masz naprawdę ważny news do przekazania, to to jest jedyny sposób. Ćwiczenie i ćwiczenie...

[00:08:47]

K. HYTREK-PROSIECKA: Ja pracowałam też z wieloma osobami pisząc przemówienia i ćwicząc potem czytanie tych przemówień czy też mówienie, bo też trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że nie każdy potrafi mówić. Są osoby, które muszą czytać, ale to czytanie jest wbrew pozorom dużo większą sztuką niż mówienie.

[00:09:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szczególnie z promptera, albo jeśli stoisz na scenie i masz te kartki gdzieś.

[00:09:07]

K. HYTREK-PROSIECKA: Albo nie potrafisz czytać z promptera – tak jak ja. Ja wolę mówić z głowy, bo nie umiem czytać po prostu. Przy czym też zaznaczam często, że uczenie się przemówienia na pamięć niestety może wsadzić państwa na minę, bo wystarczy, że zapomni się jednego słowa, które daje flow danego zdania, i po prostu siada całe przemówienie. Powiem ci, że z tym jest duży problem u nas, że mówcy nie mają świadomości, że ich najlepsze przemówienia muszą być po prostu przećwiczone – najlepsza improwizacja to jest improwizacja zaplanowana. Często jest tak, że mówca wchodzi na scenę na godzinę przed wystąpieniem, na 12 godzin przed wystąpieniem, a tak naprawdę to powinno być minimum 2-3 dni przed wystąpieniem, on powinien być katowany w pewnym sensie, a potem przed samym wystąpieniem powinien mieć relaks, powinien mieć czas na to, żeby to sobie poukładać w głowie.

[00:10:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak z maturą.

[00:10:11]

K. HYTREK-PROSIECKA: Trochę tak. A u nas robi się wszystko na ostatnią chwilę.

[00:10:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Też nie zawsze masz szansę wcześniej wejść do tej sali, w której będziesz miała prezentację.

[00:10:19]

K. HYTREK-PROSIECKA: To można zaaranżować inne miejsce.

[00:10:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Karolina sięgnęła po wodę... Miejcie obok siebie zawsze szklankę z wodą - żadnej kawy, herbaty czy soku. Jeżeli ta woda będzie stała w pobliżu to super, bo zawsze możecie po nią sięgnąć w momencie, w którym zapomnicie czegoś. Możecie zagrać szklanką piękną pauzę, albo jeżeli zakrztusicie się czymś, dosłownie wam zaschnie w gardle, a najczęściej z uwagi na stres tak się dzieje, możecie ją wypić. Pamiętajcie: nie haustem, nie nerwowo, bo się zakrztusicie tak, że nie będzie kogo zbierać ze sceny.

[00:10:57]

K. HYTREK-PROSIECKA: Najlepiej jeszcze to okrasić jakimś żarcikiem, że ciężko to przełknąć, ale…

[00:11:02]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak się uda. Wracając do tego miejsca, w którym się dzieje. Wspominałem o warsztacie, który jest cholernie ważny, ale nie jedynym. Miejsce, w którym występujecie jest ważne, dlatego że jeżeli to jest jakaś duża konferencja i wy wchodzicie jako ktoś w kolejności, to warto być tam wcześniej, zobaczyć jak są rozstawione fotele, zobaczyć jacy ludzie są przed wami i po was, bo być może warto będzie nawiązać do czegoś, co słyszeli wszyscy wcześniej, albo co usłyszą za chwilę, warto zobaczyć jak rozstawione są światła, warto zobaczyć co będziecie widzieli, kiedy staniecie na scenie. Więc czasami ten moment, gdy ktoś przychodzi i mówi: "Wejdę, wyjdę i dziękuję do widzenia"... Przeżyłem to kiedyś prowadząc taką dużą galę w Teatrze Wielkim. Było 2 bohaterów na scenie: jeden to był prezes ogromnej telekomunikacyjnej firmy w Polsce, a drugi był jednym z najważniejszych dyrektorów Facebooka w Europie. Panowie przyszli na próbę i mówię do tego prezesa polskiej firmy: "Mam jakieś doświadczenie, czy pan potrzebuje jakiegoś wsparcia, podpowiedzi?". "Nie, ja sobie to ćwiczyłem, to będą 2 minuty 40 sekund - tyle mi wychodziło przed lustrem w toalecie". Mówię: "Super, bardzo krótkie wystąpienie, ale ludzie takie lubią". Pan z Facebooka w tym samym czasie uśmiechnięty, otwarty, zadowolony mówi: "Super, dobrze się tu czuję". Jest wieczór, jest już gala i nagle okazuje się, że światła wyglądają zupełnie inaczej, walą w oczy itd. Z 2 minut 40 sekund przy lustrze w toalecie wyszło prawie 13 minut. Miałem takie poczucie, że pan prezes dużej telekomunikacyjnej firmy, mimo że ćwiczył, to za każdym razem kiedy coś skończył na scenie, nie był z tego zadowolony, więc wracał do tego, myśląc, że nikt nie zauważy, bo chciał lepszą puentę. I jeszcze raz, i jeszcze raz - wydłużał tak tę puentę, że to bolało. W tym samym czasie pan dyrektor Facebooka z Londynu był na scenie jak u siebie, czuł się doskonale, czarował wszystkich, opowiadał o tym, że Facebook to jest tak zajebiste narzędzie, które w ogóle nie chce naszych danych, nie chce naszych pieniędzy - ono po prostu ma łączyć ludzi.

[00:13:12]

K. HYTREK-PROSIECKA: I ty mu wierzyłeś. To jest właśnie ta definicja mówcy.

[00:13:13]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wszyscy mu wierzyli, wszyscy mieli ochotę wstać i dać mu brawa. W tej prezentacji - bo to też dzisiaj jest ważne - wcale nie miał Bóg wie ilu słów za swoimi plecami, tylko kilka zdjęć, które idealnie pasowały do momentu, o którym on mówił.

[00:13:27]

K. HYTREK-PROSIECKA: Jeden element to są PR-owcy w Polsce. Ja szkoląc zarządy czy np. wystąpienia ludzi na radach nadzorczych itd., zauważyłam bardzo często powtarzający się schemat: „Bo nasza pani od PR-u powiedziała, że ja muszę to przemycić”.

[00:13:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak. Przemycić i to najlepiej tak, jak ona to napisała.

[00:13:48]

K. HYTREK-PROSIECKA: „Wie pani, ja muszę to przemycić”. Ja mówię: „A co się stanie, jak pan tego nie powie?”.

[00:13:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ona będzie zła.

[00:13:53]

K. HYTREK-PROSIECKA: Otóż to. Oczywiście PR-owcy są od tego, żeby przemycić jakieś elementy do przemówienia, ale one muszą być tak sprytnie wbudowane, żeby ten prezes nie był zafiksowany, że on musi to powiedzieć, tylko u niego to powinno naturalnie przyjść.

[00:14:13]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Symbolicznie mówiąc - nie wiem, czy słuchacze widzieli wczoraj jeden z odcinków Tour de Pologne - nasz wspólny przyjaciel Rafał Hirsch zrobił takie piękne zdjęcie pokazujące, jak w jednym z ujęć tego Tour de Pologne widać ze śmigłowca balony Drutexu, ogromne płachty logotypów na pięknej polanie w Bieszczadach, po prostu zniszczonej, dlatego że widać piękne Lotto, pięknego Carrefoura, piękny Drutex i piękne coś jeszcze. I to zasłania wszystko. To jest ten ekwiwalent reklamowy. Mam wrażenie, że coraz więcej ludzi tego nie znosi. Jeśli chcesz coś czule i sprytnie przemycić, to nie możesz robić tego łomem czy młotkiem. Albo uznajesz, że twoi widzowie są inteligentni i rozumieją, kiedy puścisz oko, powiesz, zwrócisz na coś uwagę, albo traktujesz ich jak idiotów i musisz im to wyłożyć kawa na ławę, tak, żeby oni zobaczyli to, czego być może wcale nie powinieneś im tłumaczyć.

[00:15:17]

K. HYTREK-PROSIECKA: Załóżmy, że masz kilku mówców w swoim zespole, bo organizujesz konferencję, na której będzie mówiło 6 osób, i istnieje ryzyko, że nastąpi odchylenie od tematu, bo mówcy są jacy są. Masz super eksperta, który musi wystąpić. Podobało mi się coś, co robiło kiedyś Prawo i Sprawiedliwość na swoich konferencjach prasowych, czyli mównica była opatrzona hasłem przewodnim danej konferencji, np. „500 plus”, „rodzina”, „dom”, „wieś”. To jest też coś, co powoduje, że masz wspólny mianownik na danej konferencji i jednocześnie w taki bardzo, mimo że z dużą ekspozycją, subtelny sposób zwracasz uwagę o czym my dzisiaj mówimy. Innymi słowy taki odbiorca podświadomie podciąga każde słowo pod ten widoczny wspólny mianownik – nawet jeśli ono jest nie na temat. Żyjemy znowu w czasach piktogramów.

[00:16:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak. Ale pamiętajmy, że mówimy dzisiaj o zajebistych mówcach, czyli tych, którzy niezależnie od tego co mają napisane, na mównicy i tak robią swoją robotę.

[00:16:29]

K. HYTREK-PROSIECKA: Jeszcze jeden element, który chciałabym tutaj podkreślić. Powiedziałeś o panu z Facebooka, który miał 5 obrazków. Koszmarny grzech mówców w Polsce, głównie biznesowych, ale też i prawników – o których mam nadzieję, że porozmawiamy w swoim czasie, w osobnym odcinku – czyli na prezentacji mają napisane dokładnie to samo, co mówią, mają tego nawalone tyle, że sami nie są w stanie odczytać co jest napisane. Kolejny koszmarny ból mówców: możesz być nawet fantastycznym mówcą, ale jeżeli masz za sobą prezentację, na której jest nawalone wszystkiego, to nikt nie będzie ciebie słuchał, bo będą starali się odczytać to, co ty masz na tej prezentacji.

[00:17:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak. Świętej pamięci nieodżałowany Jobs mówił, że jeżeli ktoś chce od niego Keynote'a, to on mówi "nie", bo po to przychodzi do kogoś, żeby się z nim spotkać, żeby ta osoba skupiała się na nim, a nie na prezentacji. Stąd właśnie 5 zdjęć pana z Facebooka, dlatego że one mają tylko coś uzupełniać. Nawet nie musisz się do nich odnosić, chyba że są przełomowe i warto byłoby zrobić wtedy pauzę, ale to nie może być coś, co dopowiada i nie jest tym samym, co mówisz.

[00:17:50]

K. HYTREK-PROSIECKA: To jest dosyć zabawne, bo ja oczywiście robię prezentacje ofertując coś, ale w momencie kiedy jestem prelegentem na jakiejś konferencji, zawsze dostaję pytania: „Czy będziemy mogli wysłać pani prezentację naszym słuchaczom?”. Ja mówię: „Tak, ale ona zawiera same obrazki”. „Ale jak to obrazki?”. Ja przychodzę po to, żeby oni usłyszeli, co ja mówię i żebyśmy współpracowali warsztatowo – nienawidzę robić wykładów – a nie po to, żeby oni czytali moją prezentację, bo przeczytać to oni sobie mogą tysiące rzeczy w książkach, a oni oczekują praktyki.

[00:18:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Masz takie poczucie, że w Polsce jesteśmy daleko od tego, jak wygląda ładne mówienie po angielsku np. w Stanach? Że mówcy amerykańscy są lepsi niż mówcy europejscy?

[00:18:37]

K. HYTREK-PROSIECKA: Bezwzględnie. Zeszłabym bardzo nisko: w szkołach nie uczy się mówienia. W szkołach uczy się dukania – jeżeli się w ogóle czegokolwiek uczy. Nie uczy się dbałości o język. Oczywiście kwestia tego, że młodzież w tej chwili bardzo mało czyta, co powoduje, że niekoniecznie wzbogaca ten swój język.

[00:19:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale paradoksalnie bardzo dużo ogląda. Gdyby wersja choćby tiktokowa uczyła ich fajnego występowania... TikTok cholerny czy Instagram to jest też public speaking - nagrywasz 15 sekund i musisz zrobić to tak, żeby się przebiło.

[00:19:16]

K. HYTREK-PROSIECKA: Ile razy ja widziałam jakichś żałosnych celebrytów, którzy robią takie błędy językowe – często w treściach sponsorowanych – że ja łapię się za głowę. Więc w szkołach się tego nie uczy, ale też nie uczy się dykcji – a to jest bardzo istotne. Potem masz ludzi, którzy mówią „om” na końcu, zjadają końcówki…

[00:19:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Olga, to nie o tobie.

[00:19:44]

K. HYTREK-PROSIECKA: Olga mówi „om”?

[00:19:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bardzo.

[00:19:48]

K. HYTREK-PROSIECKA: Olga, mamy jutro lekcję, to zrobimy pół angielskiego, pół polskiego. Więc zjadają końcówki, mówią bardzo niedbale, mówią „pieniążki”, „na parkecie” itd… Ja nie jestem purystką językową, oczywiście też popełniam błędy językowe, natomiast są takie momenty, w których dostaję gęsiej skórki, bo nie jestem w stanie tego słuchać. Zobacz, że już na etapie szkoły nie kształci się w tych młodych ludziach umiejętności mówienia. W Stanach tak. Ja kiedyś byłam na stypendium Departamentu Stanu i tam mieliśmy odwiedziny w szkołach różnych dzieciaków, które miały lekcje przedsiębiorczości. One oczywiście w domach przygotowywały swoje biznesplany i one musiały to przedstawić, zrobić prezentację, podzielić się rolami, opowiedzieć o tym w sposób ładny i ciekawy – po prostu sprzedać.

[00:20:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To jest duży problem w ogóle. Pamiętam czasy SWPS-u i zajęć ze studentami, kiedy mówiłeś im: "Dobrze, że chcesz być dziennikarzem, trzymam kciuki za twoje marzenie, żebyś poprowadził Fakty, że twoim największym problemem dzisiaj to jest lewy czy prawy profil, ale to jest zupełnie nieistotne, bo twój background jest tak daleki od tego, żeby usiąść o tej 19:00 i swoje zrobić, że po prostu skup się na pracy u podstaw". Ten moment, w którym ludzie myślą sobie, że przecież ten zajebisty gamer ma tylu followersów, a przecież sepleni, ta pani aktorka w sumie się nie ogarnia i ma tylu fajnych fanów, ten pan... To jest takie równanie zawsze do słabszych. Ale moment, w którym musisz wejść i sprzedać siebie, swoją ideę, swój biznes, swój pomysł, to jest coś takiego, że przemyślałeś to, przygotowałeś się, przetrawiłeś i wiesz, że ty nie masz Bóg wie ilu minut, to jest czasami tyle, ile jedzie winda. Pamiętam kiedyś ktoś z Borysem Szycem nas poprosił, żebyśmy przygotowali grupę dziewczyn, która leciała do Londynu na pitch swoich biznesów. Dziewczyny miały swoje biznesy już rozwinięte i to nie była pierwsza runda finansowania, tylko trochę dalej, i one były obrażone, że to będzie tylko 60 sekund. Więc mówimy: "Popróbujmy". Zbudowaliśmy takie niby jury, usiedliśmy tam, i każda z nich tak mniej więcej po 20-paru sekundach mówiła: "What else?". Czyli zupełnie nie przemyślała sobie tego, co chce powiedzieć, cały czas to było myślenie: "Cholera, 60 sekund, ile ja zmieszczę slajdów?". Nie, żadnego - po prostu opowiedz why, what i how. To jest ten moment, w którym rzeczywiście warto sobie to przemyśleć. My klientów Voice House wysyłamy do logopedy, bo jednak o ile kamera, kiedy widać cię i słychać, pozwala ukryć pewne niedoskonałości językowe, to w studiu podcastowym, cholera, trudno. Lądujemy u Mai, naszej kochanej logopedki, i oni się dziwią temu, że ona np. chwali ich wymowę, ale mówi, że problemy są zupełnie w czymś innym: w nierozgrzanej buzi, w niewyregulowanym oddechu... Myślisz sobie: "Ile to potrwa? Czy to będzie psychoterapia trwająca całe lata?".

[00:22:55]

K. HYTREK-PROSIECKA: Ale to jest trochę psychoterapia.

[00:22:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak, tylko właśnie zanim zaczniesz gadać, to musisz się nauczyć oddychać. Pamiętam szkołę na Miodowej w Warszawie - na pierwszym roku to oni tylko oddychają.

[00:23:06]

K. HYTREK-PROSIECKA: Ja robiąc szkolenia nigdy nie zaczynam bez 2 etapów. Pierwszy to jest etap rozluźnienia. Tu powiem ciekawostkę: ja wykorzystuję ćwiczenia rozluźniające, których nauczono mnie m.in. w szpitalu onkologicznym. One są bardzo śmieszne, bo ludzie robią różne dziwne rzeczy, to też pozwala fajnie rozluźnić grupę, bo prezes tak samo głupio wygląda jak pani asystentka. Druga rzecz to właśnie oddychanie, którego nauczyłam się w TVN, bo to też nie jest tak, że ja przyszłam pracować do telewizji i wszystko potrafiłam. Ja mam bardzo piskliwy głos naturalnie i Kasia Szczepańska, z którą ja pracowałam, wcześniej był jeszcze taki pan profesor – oni uczyli mnie oddychać na antenie.

[00:23:59]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja zasysałem głośno powietrze. W Programie 3 Polskiego Radia panie realizatorki cudowne, Basia Głuszczak i później kolejne, one mnie nienawidziły za to.

[00:24:12]

K. HYTREK-PROSIECKA: Wiesz, nie byłeś tego świadom. Ja też do pewnego momentu nie byłam świadoma, że mam aż tak piskliwy głos. W końcu ktoś mi to powiedział i oczywiście zrobiłam krok wstecz, bo mnie to przeraziło. Wyobrażam sobie, że ludzie, których szkolimy, też są przerażeni na swój sposób i tacy trochę zdeprymowani tym, że ktoś im wytyka te błędy, ale to jest szalenie istotne. To jest warunek sine qua non do tego, żeby zacząć pracować nad sobą. Mnie nauczono obniżać głos – ale i tak miałam zawsze stres na antenie.

[00:24:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja go nawet pielęgnuję, bo bez niego jesteś skończony.

[00:24:44]

K. HYTREK-PROSIECKA: Otóż to. Jak masz stres, to ta przepona zupełnie inaczej pracuje, ściskasz gardło i automatycznie zaczynasz wyżej mówić.

[00:24:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak stoisz, to też przepona ma więcej szans na to, żeby oddychać, ale jak siedzisz, to ją siłą rzeczy zgniatasz, więc też musisz inaczej usiąść.

[00:25:00]

K. HYTREK-PROSIECKA: Trzeba się tego nauczyć. Często jest tak, że ludzie często chcą od razu przejść do ćwiczeń.

[00:25:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak nie ma parteru, to nie będzie pierwszego piętra.

[00:25:10]

K. HYTREK-PROSIECKA: Oczywiście. Jak wsiadasz do samochodu, to musisz się najpierw nauczyć zmieniać biegi – bez tego nie ruszysz.

[00:25:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: W aucie się zmienia biegi?

[00:25:17]

K. HYTREK-PROSIECKA: Właśnie mówię. Tacy ważni redaktorzy jak ty pewnie mają ludzi od zmieniania biegów.

[00:25:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja siedzę na tylnym siedzeniu i w ogóle nie wiem, że trzeba zmieniać biegi.

[00:25:28]

K. HYTREK-PROSIECKA: Więc trzeba się nauczyć tych fundamentów i od tego trzeba w ogóle zacząć pracę z dobrym mówcą.

[00:25:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Przygotowaliśmy sobie kilka takich wystąpień, które chcielibyśmy wam też we fragmentach puszczać. To jest fragment wystąpienia człowieka, który - odkładając na bok sympatie i antypatie polityczne - po prostu ma język w gębie i potrafi go używać. Nazywa się Donald Tusk.


„Kilka miesięcy temu Wirtualna Polska – to było przed moim powrotem do polskiej polityki – zwróciła się do mnie z pytaniem o powody przepisania majątku na moją żonę Gosię. Tak, podjęliśmy taką decyzję kilka lat temu. Rodzina i moja żona Gosia odczuwali zagrożenie związane z nieustającą nagonką i zorganizowanym polowaniem na mnie z powodów politycznych przez PiS i rząd PiS-u. Absolutnie rozumiałem to poczucie zagrożenia. Jedyną intencją tej decyzji było bezpieczeństwo mojej rodziny”.

[00:26:29]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Mówiliśmy z Karoliną, że na polskim rynku, tych, którzy potrafią ogarniać język polski i potrafią ogarniać narrację, pewnie kilku by się znalazło, w biznesie też. Natomiast wszystko co dobre idzie do nas ze Stanów Zjednoczonych. Mówiliśmy, że u nich w szkole już się uczy w ogóle życia z mównicą. W Polsce na maturze czasem masz szansę coś zrobić, ale to jest 15 minut w takim stresie, że w ogóle jest to zawsze do bani, ale to jest jedyny moment, kiedy coś sprzedajesz - w tym przypadku swoją wiedzę czy siebie.

[00:27:00]

K. HYTREK-PROSIECKA: Może egzaminy ustne na studiach?

[00:27:02]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Później na studiach już tak, ale to też jest ten moment, kiedy jesteś jakieś 5 lat spóźniony do nauki. Masz takich Amerykanów, którzy pracują publicznie inaczej, język angielski też jest bardziej plastyczny, inaczej wyraża emocje, jest taki podzielny, więc można ładnie stawiać kropeczki... Chcielibyśmy zasłuchać się za chwilę w Michelle Obamie. Myślę, że w ogóle Obamowie jako tacy są świetni.

[00:27:30]

K. HYTREK-PROSIECKA: Jarek, to jest najlepsza szkoła prawa, czyli umiejętności mówienia. Tego się uczy prawników. Ja skończyłam prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, fantastyczna szkoła, ale nas nikt nie uczył mówienia. Pamiętam, że na jednym z egzaminów, na który nie za dobrze byłam przygotowana, postanowiłam trochę zagrać właśnie swoją umiejętnością mówienia. I pan profesor, który mnie egzaminował, powiedział wtedy: „Widzę, ale mówi pani tak, że na sali sądowej by mnie pani przekonała, dlatego dam pani 5”. Ja mam to w sobie, poza tym ja jestem gadatliwą osobą z natury, ale prawników się tego nie uczy. A w Stanach…

[00:28:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale jak można nie uczyć tego prawników?

[00:28:23]

K. HYTREK-PROSIECKA: Ja nigdy w życiu nie miałam żadnych zajęć z mówienia.

[00:28:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nawet jak pooglądasz cholernych Suitsów, to choćbyś nie wiem jak nie chciała, to się nauczysz. Wychodzisz i musisz korzystać z argumentów, albo takich sztuczek retorycznych, że nawet jeżeli wiesz, że zabił, to oni powiedzą "niewinny".

[00:28:42]

K. HYTREK-PROSIECKA: Jeżeli słucha nas jakiś prawnik, którego uczono na studiach wystąpień publicznych, błagam napiszcie do mnie na Twitterze, LinkedIn czy Facebooku, bo ja bym chciała usłyszeć, jak to wyglądało w praktyce. To jest właśnie Michelle i Barack Obama.

[00:29:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Na razie sama Michelle. Barack niech sobie szaleje z Bruce'em Springsteenem w podcastach, a Michelle Obama wychodzi na mównicę i opowiada tak...


„These issues aren’t settled. These freedoms that we take for granted aren’t guaranteed in stone and they certainly didn’t just come down to us as a gift from the heavens. These rights were secured through long, hard battles waged by women and men who marched and protested and made their voices heard in courtrooms, boardrooms and voting booths and the halls of Congress”.

[00:29:48]

K. HYTREK-PROSIECKA: Puściłeś Michelle Obamę… Chciałam ci też opowiedzieć o ciekawej historii, której doświadczyłam osobiście. Byłam kiedyś na wystąpieniu Hillary Clinton, która walczyła o prezydenturę, widziałam ją na żywo i to jest dla mnie mówca, który jest wyćwiczony. Dla mnie to było czytelne – dla człowieka pracującego w telewizji i uczącego.

[00:30:08]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czytelne, że ona to ćwiczyła?

[00:30:09]

K. HYTREK-PROSIECKA: Tak. Ja widziałam, że to nie była jej natura, ona nie miała tej swobody, którą mają Obamowie, ale tam nie było przestrzeni na pomyłkę, tam każdy krok, każdy ruch, każde spojrzenie, każdy gest były perfekcyjnie zaplanowane. Ja obserwowałam to oczywiście pod zupełnie innym kątem niż inni odbiorcy na tej sali, czyli jej potencjalni wyborcy. Nieprawdopodobny warsztat nawet dla takich ludzi jak ty i ja. Ale ci ludzie jej wierzyli. Osoba, która być może wcale nie jest stworzona do wystąpień publicznych, jeżeli ma dobrego mentora i dobrego trenera, jest w stanie zrobić wszystko.

[00:30:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Musi. Jesteśmy w roku 2021, kiedy przez cały 2020 wszyscy testowali się jako hości, każdy musiał wejść w rolę występującego. My mówimy tu wielkich scenach, padają wielkie nazwiska, ale tak naprawdę każdy z nas odkrywający kamerkę w komputerze czy używający TikToka, ale tak, że widać naszą gębę i coś publicznie do kogoś mówimy - to jest publiczny występ.

[00:31:18]

K. HYTREK-PROSIECKA: Bardzo duże było zapotrzebowanie na szkolenia takich osób, ponieważ okazywało się nagle, że tę kamerkę naprawdę trzeba otworzyć, że nie można jej zamknąć, a nagle słuchało cię np. tysiące twoich pracowników, co nie zdarzało się przez ostatnią dekadę.

[00:31:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Problem polegał na tym, że lekceważymy sobie takie rzeczy, bo przecież po co mielibyśmy się tym przejmować? - to jest tylko kamerka w komputerze. Nie ma znaczenia, czy to jest komputer, telefon czy duża telewizja. Słuchałem ostatnio - zresztą w tym samym secie podcastów ze Stanfordu o komunikacji - jednego z wykładowców, autora książki zahaczającej o komunikację. Padło pytanie: "Jak ty sobie radziłeś z tym światem zamkniętym?", a on odpowiedział: "Żeby czuć powagę sytuacji, żeby przypilnować swojego brandu - jestem wykładowcą, autorem książek, sprzedaję swoje szkolenia - ja zbudowałem sobie w domu studio, tak, żeby się poczuć jak w telewizji. Oczywiście nie było to studio telewizyjne, ale zadbałem o tło, o światło, mikrofon, kamerę i to mi też dodawało zupełnie innego poczucia siebie i swojej energii".

[00:32:27]

K. HYTREK-PROSIECKA: Bo to już nie jest ta łazienka, to lustro w łazience.

[00:32:30]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Też widzę taką dużą różnicę, nawet kiedy ostatnio Bartek Pucek z naszego podcastu Technologicznie był w Szwecji. Tam go życie zatrzymało, ja byłem tu i nagrywaliśmy audycję, Bartek dogrywał pewne rzeczy do swojego super mikrofonu - nawet takiego samego jaki mamy w studiu - ale w pokoju hotelowym to jest zupełnie energia, nie wytworzysz tego w sobie. Musisz o tym pamiętać, że ktoś tego będzie słuchał - to jest podcast, to jest wystąpienie, więc ci ludzie mają dać się porwać. Jeżeli ty sam nie dajesz szansy innym, żeby ich porwało, to to w ogóle nie ma sensu. Jak sam nie czujesz emocji, nie pokazujesz tej emocji, nie żyjesz tym, co mówisz - to jesteś w dupie.

[00:33:09]

K. HYTREK-PROSIECKA: Tak jest. Najlepszym przykładem znowu są dziennikarze, bo dobrze wiesz, że nieraz przychodziło nam nagrywać offy pod kołdrą w pokoju hotelowym czy na lotnisku przy taśmie bagażowej – było tysiące dziwnych okoliczności. Chyba najdziwniejsze miejsce w jakim nagrywałam offa, to była huta stali w Czarnogórze, więc to też się zdarza. Okoliczności nie powinny decydować o jakości tego, co mówisz i jak mówisz.

[00:33:37]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak. "Co" i "jak" na końcu jest tak samo ważne. Gdybym miał wybrać jedną najważniejszą rzecz przy okazji wystąpienia publicznego czy w ogóle mowy jakiejkolwiek - to sens wygrywa, bo możecie czasem seplenić, możecie mieć problemy z "r" jak Tusk, możecie czasem być bardziej zestresowani, ale jeżeli wasza historia będzie porywająca, to nikt nie będzie zwracał na to uwagi. Wszystko jest do wytrenowania. W Polsce największy problem mamy z treścią. Gdybym był firmą ceramiczną, która sprzedaje kubki, i wiem, że konkurencja jest spora, to ja muszę pomyśleć w jaki sposób ja o tym moim kubku opowiem, o sobie, o mojej firmie, żeby to było porywające.

[00:34:30]

K. HYTREK-PROSIECKA: Jarek, ile razy zadaje się pytanie: „Ale co państwo chcą powiedzieć?”. I jest cisza…

[00:34:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak. Najgorzej jak się to słyszy po 45 minutach.

[00:34:40]

K. HYTREK-PROSIECKA: Nawet nie o to chodzi, tylko ktoś cię prosi o przygotowanie przemówienia, strategii komunikacji czy czegokolwiek i pytanie brzmi: „Ale co państwo chcą powiedzieć?” – i nagle jest albo cała litania tego, co chcą powiedzieć, co oznacza, że nie wiedzą, co chcą powiedzieć, albo jest milczenie. To się naprawdę zdarza bardzo często, a tymczasem dobre mowy zawierają się w tym jednym przewijającym się Leitmotivie. Tylko wtedy one rzeczywiście pozostają w historii i mogą być zebrane w takich super wydaniach. Ja nawet sobie to otworzyłam: „Ronald Reagan o imperium zła”, „Abraham Lincoln o domu podzielonym” – to są sformułowania, które przeszły do historii. „Opozycja totalna” – ja na przykład bardzo lubię to sformułowanie Grzegorza Schetyny.

[00:35:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chociaż nie jest najlepszym mówcą. Wracając do tego, o czym Karolina wspominała... Szanowni PR-owcy i marketingowcy, nie róbcie krzywdy swoim liderom, którzy mają wystąpić. Dajcie im sporo szansy na to, żeby mieli oddech w tym, co chcą zrobić, bo to oni później wychodzą na scenę z waszą wiedzą, to oni są sam na sam ze światłami, mikrofonami, odbiorcami, i oni są w tym stresie, a nie wy, więc im więcej rzeczy będą musieli zrobić, a nie będą chcieli zrobić, tym bliżej będziecie przegranej. To wy będziecie patrzyli, jak wasz lider upada, a tego przecież nie chcecie. Myślę sobie o jeszcze jednym wystąpieniu, które we fragmencie chcielibyśmy puścić. To jest Steve Jobs na Uniwersytecie Stanforda, którego nie kończył. A propos historii... Mamy faceta, którego każdy chciałby znać osobiście, robić taki biznes, mieć taką wiedzę i podejście. Mamy takiego Jobsa, który na scenie jest tym, który pokazał, że w firmach technologicznych Adidasy, czarne spodnie, czarny T-shirt to jest enough, ale - to o czym też mówiliśmy - prezentacja nie jest przegadana, tylko że w którymś odpowiednim momencie twojej narracji pojawi się ten telefon, ten produkt, że wszyscy powiedzą "wow" i będą realnie bić brawo, widząc produkt na prezentacji. Na Stanfordzie jest ubrany jak na uczelnię przystało, mówi z dużym stresem - czyta właściwie, bo to jest przygotowane, napisane wystąpienie - ale właśnie tam jest ta jego historia. "Jestem chłopakiem, który nigdy w życiu nie skończył studiów, jestem adoptowanym chłopakiem, którego rodzice próbowali zebrać kasę na studia, ale jak zobaczyłem, ile to jest pieniędzy, to powiedziałem »nie«". To jest coś takiego, że już masz łzy w oczach, i dopiero idziesz dalej. Posłuchajcie, jak mu poszło.


„Your work is going to fill a large part of your life, and the only way to be truly satisfied is to do what you believe is great work. And the only way to do great work is to love what you do. If you haven’t found it yet, keep looking. Don’t settle. As with all matters of the heart, you’ll know when you find it”.

[00:37:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Story przed technologią, pamiętajcie. Myślę jeszcze o tych sytuacjach, w których wychodzimy i mamy kartkę albo prompter, albo tylko głowę. Karolina, jak mówiła, jest zwolenniczką tego, żeby sobie to przemyśleć i przygotować, ale nie wyuczyć się, nie wydukać, nie wyrecytować, ani nie przeczytać z promptera. Do tego namawiamy. Jeżeli chcielibyście próbować się na scenie, zawsze starajcie się zapanować nad tym, co macie do powiedzenia, ale pilnujcie się raczej freestyle'u niż tego, co - jeszcze nie daj Boże - ktoś wam napisał, bo to jest nie do odtworzenia 1:1.

[00:38:34]

K. HYTREK-PROSIECKA: Pamiętasz, jak prawa strona w Wiadomościach pastwiła się nad wszystkimi, którzy mówią z kartki? Nie ma nic złego w tym, że ma się kartkę.

[00:38:48]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak. Trzeba tylko umiejętnie nią zagrać.

[00:38:50]

K. HYTREK-PROSIECKA: Otóż to. Powiedziałabym, że to nawet świadczy o dużym profesjonalizmie, bo ma się przygotowane te bullet pointsy…

[00:38:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko widzisz, są kartki i kartki. Są tacy, którzy mają całe swoje wystąpienie na kartce, i są ci drudzy.

[00:39:03]

K. HYTREK-PROSIECKA: Właśnie dlatego mówię o tych bullet pointsach. Jak ktoś ma jeszcze jakimś Arial 8, to już się całkowicie nie odnajdzie w tym, co sobie napisał. Ja w telewizji miałam takie wejścia, że jak coś się wysypywało, to moi wydawcy – Marcin Drążek albo Agata Gorgoń – mówili: „Karola, szyj, bo się zepsuło”. No to ja szyłam, czyli musiałam gadać ile wlezie. Ja często miałam ze sobą kartkę, na której miałam bullet pointsy. Rozmawiając z tobą też mam kartkę i mam w punktach hasła… Naprawdę nie ma nic złego w tym, żeby mieć ze sobą notatki.

[00:40:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko są dwie różne 2 różne sytuacje. Jeżeli jesteście Jobsem, Obamą, Tuskiem, Kaczyńskim czy kimkolwiek, kto ma naprawdę coś bardzo ważnego do powiedzenia i jesteście przy mównicy, to możecie mieć nawet całe swoje wystąpienie przed sobą, tylko też nie możecie się go kurczowo trzymać. Wy możecie sobie do niego wracać, jeżeli chcecie, ale też musicie umiejętnie sobie podzielić to na akapity. Cała sztuka w tym, żeby mądrze, spokojnie i ładnie to zagrać. Natomiast jeżeli mówimy o wystąpieniu, które nie ma mównicy, wychodzicie, to - tak jak Karolina mówiła - musicie mieć mocne hasła i wiedzieć co się za danym hasłem kryje. To nie mogą być długie hasła, to musi być coś, co otworzy wam pole do popisu, jeśli chodzi o opowiadanie historii w historii, bo tak naprawdę przychodzicie z jedną dużą, ale każdy wątek to jest osobny świat.

[00:40:51]

K. HYTREK-PROSIECKA: Dlatego dobrze jest sobie zaplanować to, co chcemy powiedzieć, ułożyć scenariusz tej wypowiedzi.

[00:40:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A ile razy słyszysz: "Pani Karolino, ja to lubię na freestyle'u"?

[00:41:00]

K. HYTREK-PROSIECKA: Super, bo freestyle to jest właśnie rozwinięcie tych bullet pointsów, bo ty nie masz wyuczone co masz powiedzieć, tylko rozwijasz jedną myśl dowolnymi słowami, w dowolny sposób, ale ją rozwijasz. Dlatego jest warto to sobie zaplanować, bo jak sobie to zaplanujesz, to ułożysz sobie te wątki tak, że żaden ci nie wypadnie, bo one będą jednym ciągiem logicznym, czyli jeden będzie wynikał z kolejnego. Tutaj jeszcze jedna uwaga do osób szkolących swoich prezesów itd.: słowo pisane brzmi zupełnie inaczej niż słowo mówione. To się spotyka niestety bardzo często, że…

[00:41:40]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Dokonałem podziału" - nie "podzieliłem". "Dokonałem spotkania z innym prezesem wraz z moją małżonką" - nie z żoną, bo my jesteśmy na tym etapie, że mamy małżonkę.

[00:41:57]

K. HYTREK-PROSIECKA: Więc często jest tak, że PR-owiec myśli, że jak napisze przemówienie i ono pięknie brzmi na papierze, to tak samo będzie brzmiało podczas wystąpienia – a to już nie jest to samo. Tak samo artykuł w gazecie przeczytany na antenie telewizyjnej nigdy nie będzie brzmiał tak samo jak to, w jaki sposób ty byś to powiedział na antenie.

[00:42:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: W ogóle jest taka duża różnica, i to też jest fajne do poćwiczenia, jeśli chcecie. Onet pozwala posłuchać swoich tekstów, ale robi to maszyna i robi to tak jak robiły to prehistoryczne nawigacje kiedyś w Polsce. W tym samym czasie New Yorker zatrudnia - zresztą Agorze też się zdarzało - aktora, lektora, który bierze ten artykuł i go zajebiście czyta. To nie jest stracone 5-10 minut słuchania czegoś takiego, bo jak aktor się za coś zabiera, to tam jest właśnie to, do czego też namawiamy - nie tylko sam sens i technika mówienia, ale umiejętności retoryczne: granie pauzą, intonacja, tempo itd... To musi mieć też znaczenie, to też sprawia, że ktoś albo cię słucha i jest zaangażowany, albo nie.

[00:43:17]

K. HYTREK-PROSIECKA: Tak. Pani Kasia zawsze mówiła: „Pani Karolino, oddech, bo się pani udusi”. To jest szalenie istotne. Wiele osób, które występują publicznie, boi się brania oddechu, bo myślą, że wtedy to jest źle odbierane.

[00:43:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ten moment, w którym na scenie się zatniecie, to wszystko mówi: "Jezu, ile to trwa, ale wstyd", ale jak obejrzycie to potem, to tego w ogóle nie widać. Obamowie czy inni mówcy amerykańscy właśnie bawią się tym, że jest jakiś moment, do którego oni dochodzą, i to jest jedna z najważniejszych rzeczy w danej chwili, więc po niej musi być cisza, musi być kropka. Potem idziemy dalej, raz idziemy szybciej, raz idziemy wolniej - kiedy trzeba bawimy się tym. Szczególnie jeśli dzisiaj wielu dziennikarzy - ale wierzę, że wielu mówców też - rozlicza się z czasu spędzonego i zaangażowania publiczności, to ona będzie zaangażowana, jeżeli wy będziecie umieli z nią też rezonować, prowadzić ją w różnym tempie, na różne poziomy itd. To nie może być monotonne, jak czytali kiedyś dziennikarze Polskiego Radia Programu 1, bo karta mikrofonowa wymagała, że czytamy bez żadnej emocji. Zresztą dzisiaj w niemieckich dziennikach wieczornych tak się zdarza, tam nie ma żadnej emocji, pani jest młodą dziewczyną, ale czyta tak, że po prostu masz ochotę wyskoczyć przez okno.

[00:44:45]

K. HYTREK-PROSIECKA: Tak, to jest prawda. Ale u nas też serwisy są często tak czytane.

[00:44:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Te o 19:30 czy niezależne?

[00:44:52]

K. HYTREK-PROSIECKA: Te to są z pełną emocją ukierunkowaną tylko w jedno miejsce. Ale ja zauważyłam, że u nas też jest problem w mediach z umiejętnością czytania. Albo nawet dzisiaj to widać, kiedy osoby z jakąś szkołą Trójkową czy generalnie Polskiego Radia czytają serwisy, to jest duża różnica między tymi pozostałymi. Bardzo duża. Także warto o to dbać, bo umiejętność ładnego mówienia buduje wiarygodność. Mało kto to rozumie. Ja znam osoby, które mają niesamowity zasób słów, pięknie piszą i ładnie konstruują zdania, co też jest rzadkie, gdybyś przeczytał ich tekst, to pomyślałbyś sobie: „Kurcze, wpuszczam gościa na antenę, jest niesamowity” – nagle on się do mnie odzywa i ja sobie myślę: „O rany, to był błąd…”. Gość po prostu ma taką wymowę i tak złą manierę mówienia, że to jest straszne.

[00:46:11]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chyba musimy kończyć. Wierzę, że to był jeden z kilku być może podcastów, kiedy mówimy o komunikacji w taki właśnie sposób, bo dzisiaj w sytuacjach publicznych mikrofonowo-kamerowych musicie robić to dobrze, a my chcielibyśmy, żebyście to robili najlepiej jak się da. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, śmiało możecie o tym napisać do nas na DM twitterowym, linkedinowym, facebookowym czy jakimkolwiek innym, albo w komentarzach na Apple Podcasts. Bardzo dziękujemy i powodzenia.

[00:46:54]

K. HYTREK-PROSIECKA: Ja również dziękuję i poszukuję prawników, których uczono mówienia i wystąpień publicznych.

Autorzy odcinka
Karolina Hytrek-Prosiecka
Brandbook Co-Host

Dziennikarka, PR-owiec, działająca w obrębie mediów, ekonomii, polityki i sportu. Przez 10 lat związana była z Grupą TVN. Obecnie prowadzi własną firmę w obszarze doradztwa strategicznego w komunikacji oraz public affairs.

Jarosław Kuźniar
Kuźniar Media

Multiinstrumentalista. Właściciel Kuźniar Media. Jego doświadczenie radiowe, prasowe, sceniczne i telewizyjne, pomaga w świecie budowania marek osobistych. Wspólnie z klientami rozwija ich wizje i nadaje kształt. Buduje nowe platformy dla relacji z odbiorcami, szkoli i inspiruje.

Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.