Transkrypcja odcinka

Rozmowa kwalifikacyjna PRO

Autor: Jarosław Kuźniar
Edukacja
[00:01:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Rozmowa kwalifikacyjna PRO, krótko mówiąc. Teraz zobaczymy, jak Olga sobie to ładnie poukładała. Ja pewnie będę grał rolę tego, który świeci oczami, a ona tej, która przyjmuje do pracy.

[00:01:29]

O. PIETRYKIEWICZ: Dobrze. Jarek, dzisiaj porozmawiamy sobie o głównych grzechach Polaków, przychodzących na rozmowy rekrutacyjne.

[00:01:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dużo ich?

[00:01:37]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja wypisałam sobie 5 głównych. Faktycznie jest to 5 głównych grzechów Polaków, które wydaje się, że wszyscy popełniają, którzy biorą udział w job interviews.

[00:01:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: In English, tak?

[00:01:51]

O. PIETRYKIEWICZ: Tak. My mówimy konkretnie o tym, kiedy ktoś ma rozmowę rekrutacyjną w języku angielskim.

[00:01:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli przychodzi i musi zrobić wszystko, żeby oczarować, wygrać. Na ile, jak czujesz, sama znajomość języka angielskiego i tego, żeby on nie był zbyt prosty, może też już dawać dodatkowe punkty?

[00:02:12]

O. PIETRYKIEWICZ: Na pewno daje takie punkty, natomiast przygotowanie do rozmowy rekrutacyjnej w języku angielskim jest dosyć specyficzne. Tutaj duży ukłon dla osób, które już mają tę świadomość i np. zgłaszają się do mnie konkretnie pod przygotowanie do rozmowy rekrutacyjnej, ponieważ uważam, że na Zachodzie jest to jakby best practices, czyli jest to po prostu dobra praktyka, że przed czymś takim warto skonsultować się z osobą, która się na tym zna, czy brała udział w takich rozmowach. Ja też jestem tłumaczem tzw. rekrutacyjnym, czyli bardzo często pojawiam się na różnych rekrutacjach po to, żeby na najwyższe stanowiska sprawdzić nie tylko język angielski, ale przede wszystkim tę merytorykę w języku angielskim.

[00:02:55]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli od ciebie to może zależeć, tak? Czy ktoś dostanie robotę czy nie? Czyli get the job.

[00:03:02]

O. PIETRYKIEWICZ: Czasami tak.

[00:03:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Trzeba być dla ciebie miłym po prostu, jak się ciebie spotka, idąc na rozmowę kwalifikacyjną na korytarzu albo w kuchni, trzeba się uśmiechnąć, bo pani może wpłynąć.

[00:03:12]

O. PIETRYKIEWICZ: Przede wszystkim trzeba mówić pięknie po angielsku. Ja nic więcej nie wymagam.

[00:03:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja mam być tym dzisiaj, którego sobie przetrenujesz, tak?

[00:03:19]

O. PIETRYKIEWICZ: Zdecydowanie. Chciałabym zauważyć na początek, że głównym grzechem Polaków przychodzących na rekrutację nawet nie jest egocentryzm, ale ja to nazywam troszeczkę samocentryzmem, ponieważ wszystkim się wydaje, że są jedynymi kandydatami na daną pozycję i rekruter po prostu nic innego nie robi danego dnia, tylko czeka, żeby sponiewierać kogoś po angielsku. A to zupełnie nie o to chodzi i to tak nie działa. Przede wszystkim w takiej rekrutacji chodzi o to, że przychodzi kandydat i ma błyszczeć w języku angielskim, więc kiedy on błyszczy w języku angielskim, to rekruter też się cieszy, że znalazł swojego kandydata. Warto, żeby ludzie pamiętali, że jest to swego rodzaju one of chance, czyli kiedy my się spotykamy z tym rekruterem, to naprawdę musimy z siebie dać te 110 proc. pokonać stres, który dodatkowo towarzyszy takiemu wydarzeniu, i jednak przejść przez to.

[00:04:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wiesz, o czym myślę? W jednym z naszych odcinków powiedziałaś o tym, co trzeba zrobić, kiedy się wychodzi na scenę, prawda? Zastanawiam się, czy to jest też taki moment, w którym ja mogę przyjść i powiedzieć: "Let's get the ball rolling". Tylko pytanie, czy się odezwać pierwszym czy nie? Witamy się i co?

[00:04:44]

O. PIETRYKIEWICZ: Zwykle rekruter zadaje pytanie pierwszy. Jeśli chodzi o pytanie, to też mam taką uwagę do osób, które idą na rozmowę rekrutacyjną po angielsku, bo też bardzo popularnym ostatnio stało się wyszydzanie tych pytań rekrutacyjnych. Np. takie pytanie jak: „Gdzie się widzisz za 5 lat?” – nawet jeśli usłyszycie takie pytanie i ono się wam wyda po prostu rakiem, Rowem Mariańskim dla inteligencji, to nas nie powinno interesować, czy to pytanie jest inteligentne czy nie, ponieważ nas powinno interesować, żeby dowieźć profesjonalną odpowiedź, która pozwoli nam usiąść w fotelu lidera. Akurat mamy Tour de France, więc możemy powiedzieć, że żółta koszulka lidera Tour de France to jest ciekawa biznesowa odpowiedź na pytanie rekrutacyjne.

[00:05:40]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Spróbujmy w ten sposób... Ktoś mnie pyta: "Gdzie pan się, panie Jarku, widzi za 5 lat?" - i co, jakie są sposoby na to, żeby mądrze o tym opowiedzieć? Używając fajnych idiomów bez wstydu?

[00:05:50]

O. PIETRYKIEWICZ: Akurat tutaj nie skupiałabym się na idiomach, tylko na pierwszym punkcie, który sobie wypisałam, czyli problemie z czasownikami. Ja to nazywam w Polsce problemem DMTH, czyli „do, make, take, have” – to jest po prostu przekleństwo 4 czasowników, które są cały czas nadużywane w trakcie rekrutacji, ale nie tylko, ponieważ one są generalnie nadużywane w Business English i chciałabym też, żebyśmy dzisiaj słuchaczom zaproponowali, w jaki sposób możemy podmienić te 4 czasowniki, które oni cały czas tak nachalnie używają.

[00:06:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bo są bezpieczne.

[00:06:27]

O. PIETRYKIEWICZ: Są bezpieczne, ale właśnie rozmowa rekrutacyjna to moment, w którym możemy wyjść z tej swojej – wiem, znienawidzonej – strefy komfortu. Wiem, że to wyrażenie się źle układa w uszach, ale to jest ten moment, to jest po prostu ten moment, w którym my musimy dać z siebie te 110 proc. i to 110 proc. zakłada, że nie używamy tego „do, make, take, have”.

[00:06:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Skreślam, wiesz, bo ja mam takie notateczki tu... Z czym ja, kochana, zostaję, jak ja wykosiłem ze swojego słownika 4 fajne rzeczy?

[00:07:03]

O. PIETRYKIEWICZ: Już ci mówię: zamiast „do” natychmiast wchodzisz na np. „carry out” albo „conduct”. Zobacz, jaka jest różnica między „I carried out numerous business presentations” albo „I conducted multiple projects”. Czy to nie brzmi lepiej?

[00:07:30]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No tak. Bo mogłem powiedzieć "I did a lot of projects"?

[00:07:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Or I made a lot of presentations.

[00:07:38]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Przynajmniej by mnie zrozumieli.

[00:07:40]

O. PIETRYKIEWICZ: Myślę, że z „carry out” czy „conduct” też cię zrozumieją, nie bójmy się tego.

[00:07:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra, czyli "do" zamieniamy na "carry out" i "conduct".

[00:07:48]

O. PIETRYKIEWICZ: Kolejna rzecz to jest „make”. Tutaj mam takie 2 propozycje: „build up” albo „put together”.

[00:07:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli "zbudować", czy co?

[00:08:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie: zbudować, stworzyć – czasami od podstaw, czyli „from scratch”. I built up a team of dedicated employees; I built up this company from scratch.

[00:08:17]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I built up a company from scratch.

[00:08:21]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie. Fajnie, że zaakcentowałeś to „T” na końcu.

[00:08:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: U ciebie tego nie słyszałem...

[00:08:26]

O. PIETRYKIEWICZ: Prawda. Ale ty to zrobiłeś pięknie, bo oczywiście mówimy o czasie przeszłym.

[00:08:32]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak, bo teraz chcę z tą nową firmą to budować, prawda?

[00:08:35]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak.

[00:08:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Take" też mam skreślone - na co ja mam wymienić sobie "take"?

[00:08:40]

O. PIETRYKIEWICZ: Chciałabym, żebyśmy „take” zamienili na „grasp”, „get hold of” albo „grip”. I teraz posłuchajmy tego: I get hold of new ideas quite easily.

[00:09:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A "grip" to jest to samo, czy to musi być inny kontekst?

[00:09:19]

O. PIETRYKIEWICZ: Może być, aczkolwiek ja jestem tą osobą, która częściej używa „grasp”.

[00:09:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bo? Zaraz powiesz: "Proszę państwa, jak to brzmi".

[00:09:29]

O. PIETRYKIEWICZ: Bo ma to „P” na końcu. Zaczyna się od „G”, kończy się na „P”, jest krótkie, chwytliwe i dynamiczne. I grasp new challenges.

[00:09:41]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli że podejmuję się, szanowny rekruterze, nowych wyzwań?

[00:09:54]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie.

[00:09:55]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak my się uzupełniamy, zauważyłaś to? Nie boisz się tego?

[00:10:02]

O. PIETRYKIEWICZ: Jakie było 4 słowo?

[00:10:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Have" wywalamy.

[00:10:05]

O. PIETRYKIEWICZ: „Have” absolutnie wywalamy i to jest nie tylko uwaga do rekrutacji, ale też w ogóle do Business English. Zamiast „have” mamy „gain”, „obtain” i „possess”. Gain experience; obtain leadership skills.

[00:10:41]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli co, że umiem w lidera?

[00:10:45]

O. PIETRYKIEWICZ: „Pozyskuję”, bo my szukamy synonimów do „have”.

[00:10:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I easily obtain entrepreneurship skills.

[00:10:56]

O. PIETRYKIEWICZ: Gdybyś przyszedł do mnie na rozmowę kwalifikacyjną, to wzięłabym cię pod uwagę.

[00:11:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jednak? Ale dopiero pod uwagę.

[00:11:08]

O. PIETRYKIEWICZ: Ostatnio chwalisz się tym, że zafascynowałeś się osobą Harvey’ego Specter’a.

[00:11:12]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jest takim dziadem, że tak. Ty też. Im większym cynikiem ktoś jest, tym bardziej go kocham.

[00:11:20]

O. PIETRYKIEWICZ: Harvey Specter miał jedną z takich najbardziej znanych scen w Suits, gdzie… Kurcze, szkoda, że nie ma kamery, bo byśmy to fajnie pokazali.

[00:11:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Kto kazał wyłączyć kamerę?

[00:11:29]

O. PIETRYKIEWICZ: No ja.

[00:11:30]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No właśnie.

[00:11:33]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale miał taką jedną z najbardziej znanych scen w serialu Suits, gdzie pokazywał ręką mniej więcej na swoją brodę i mówił, że niektórzy ludzie lubią takie życie i potem dał rękę wyżej ponad swoją głowę i stwierdził, że on lubi takie. My tak samo mamy z angielskim w English PRO: można mówić „have” i to jest taki level, powiedzmy sobie, twarzy, ale można mówić „gain” albo „obtain” i wtedy idziemy tak jak Harvey Specter do góry.

[00:12:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wiesz, co mi się podoba u niego najbardziej? I don't have a dreams, I have a goals.

[00:12:10]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, czy ty dałeś article „a” przed liczbę mnogą? Naprawdę, już tyle razy rozmawialiśmy…

[00:12:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szanowni słuchacze, małe résumé: "do" wywalamy, "make" wywalamy, "take" wywalamy, "have" wywalamy. Macie: "carry out", "build up", "grasp" i "gain". What's next?

[00:12:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Teraz płynnie możemy przejść z czasowników do przymiotników. To są przymiotniki, których używamy do opisywania siebie, ponieważ nie da się ukryć, że Polacy mają tę tendencję, żeby zamykać się w przymiotnikach dosyć prostych, jak np. „ambitious”, „hard-working”, „patient”, „determined”.

[00:12:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Harvey style.

[00:13:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Na pewno to jest Harvey style, for sure… Dla mnie po prostu miałkość tych słów jest absolutnie przytłaczająca, one nie wyrażają nic.

[00:13:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A jakbyś poszła na konkurs piękności, Miss jakaś tam, to tam musiałabyś takich używać.

[00:13:15]

O. PIETRYKIEWICZ: To nie ja.

[00:13:17]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Na co możemy wymienić? Proszę bardzo, "ambitious" na co mam wymienić?

[00:13:21]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, ja już kilka razy w podcaście mówiłam, na co wymieniamy „ambitious”…

[00:13:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Powtórz, słuchacze nie mają czasu biegać po twoich podcastach non-stop.

[00:13:28]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale ja myślę, że słuchacze to wiedzą, to ty teraz wpadłeś jak śliwka w kompot.

[00:13:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ambitious, czyli... Poczekaj, wrócę za godzinę...

[00:13:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Pięknie… Naprawdę ja kolejny raz powtórzę: nie wiem o kim to gorzej świadczy, o mnie czy o tobie.

[00:13:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale gdzie są te twoje podcasty, gdzie je można złapać? "Ambitious" na co? Powiedz, zapłacę więcej.

[00:13:49]

O. PIETRYKIEWICZ: „Driven”. Oprócz „driven” mamy jeszcze „enterprising”.

[00:13:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale to jest gdzieś od entrepreneura?

[00:13:57]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak. Dlatego ja uważam, że to jest świetne słowo. Obydwa, „driven” i „enterprising” są bardzo łatwo kojarzone. Przecież jedno jest od „drive” – prowadzić, napędzać – a drugie jest właśnie od słowa „entrepreneur”. Easy peasy lemon squeezy.

[00:14:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra, "ambitious" wykreślam, to jest wstydliwe, to jest ten poziom na twarz, a my mówimy o poziomie...

[00:14:22]

O. PIETRYKIEWICZ: My mówimy level up. Hard-working…

[00:14:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Yes, it's me. Too much hard-working.

[00:14:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie, Jarek, ty się nie przyznawaj. Mówię ci, że miałkość tych słów po prostu mnie rozwala.

[00:14:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja jestem dziś - po paru odcinkach z tobą - na wysokości nawet jeśli nie brody, to nosa. Ja do głowy, do końca głowy mam jeszcze kawałek, więc ja na razie jestem "hard-working man".

[00:14:55]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, swim or sink.

[00:14:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Sink.

[00:14:59]

O. PIETRYKIEWICZ: Zła odpowiedź, bad answer. Zamiast „hard-working”, bardzo proszę, jak już idziemy na tę rozmowę rekrutacyjną, ubraliśmy się, wyprasowaliśmy koszulę, to niech tą wyprasowaną językową koszulą będzie „laborious” i „diligent”. Idąc dalej: „patient”.

[00:15:46]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Not me, także ja nie muszę tego w ogóle skreślać, bo ja tego nie mam w swoim słowniku.

[00:15:51]

O. PIETRYKIEWICZ: Zamiast „patient” zdecydowanie potrzebujemy przymiotnika złożonego „even-tempered”. Jarek, nie kręć głową, ja sprawdziłam w każdym słowniku synonimów w internecie przed tym odcinkiem, że to jest pierwsze słowo, które się pojawia, kiedy szukamy synonimu do „patient”. „Even-tempered” to jest osoba o umiarkowanym charakterze. Uważam, że dużo fajniej jest powiedzieć, że mamy umiarkowany charakter, niż że po prostu jesteśmy cierpliwi.

[00:16:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Powiem ci, że masz rację. Tylko że to nie o nas. Ani ty nie jesteś cierpliwa do cholery, ani ja. Prawda? Po co o sobie mówić w ten sposób?

[00:16:26]

O. PIETRYKIEWICZ: Ludziom dajemy możliwość.

[00:16:27]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli chcesz zaczarować... Dobrze, even-tempered but not patient.

[00:16:37]

O. PIETRYKIEWICZ: Jeszcze mocniej to „T”. Jak z Podlasia…

[00:16:41]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A myślisz, że skąd to wziąłem? Idom, idom oni dalej...

[00:16:46]

O. PIETRYKIEWICZ: By the way, uwielbiam Podlasie, to nie było nic osobistego.

[00:16:49]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Oczywiście, że tak. Dziewczyna ze Wschodu tak powiedziała. Dobra, "even-tempered" zamiast "patient"...

[00:16:54]

O. PIETRYKIEWICZ: Drugie słowo to jest „accommodating”. To jest słowo, na punkcie którego ostatnio oszalałam. Przyznam ci się szczerze.

[00:17:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Z uwagi na to, że jest tam "dating" na końcu, tak?

[00:17:03]

O. PIETRYKIEWICZ: Jak ty mnie dobrze znasz. „Accommodating”, czyli taka osoba, która ułatwia, usprawnia, jest cierpliwa i daje z siebie ludziom. Super słowo.

[00:17:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli trochę z hotelowego języka, tak? Akomodacja, "accommodation", "accommodating". Ja ci tu ogarnę przestrzeń, ty się dobrze czuj ze mną. Ty w polski nie potrafisz, a to można by tak przetłumaczyć.

[00:17:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Idźmy dalej… Zostało nam ostatnie słowo: „determined” – wykreślaj, już, nie ma tego. „Strong-willed”.

[00:17:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: What does it mean 'willed'?

[00:17:53]

O. PIETRYKIEWICZ: „Will” to jest wola, więc jeśli jesteśmy „strong-willed”, to jesteśmy „determined”, tylko że używamy przymiotnika złożonego. Przymiotnik złożony to jest właśnie to, o czym ja mówię od samego początku: dynamika, energia – dlatego one są tak uwielbiane przez native speakerów.

[00:18:33]

K. HYTREK PROSIECKA: Cześć, nazywam się Karolina Hytrek-Prosiecka. Skoro słuchasz tego podcastu, to mam dla ciebie coś interesującego: polecam program Brandbook, który współtworzę z Jarosławem Kuźniarem. O czym jest? O szeroko rozumianej komunikacji wokół marek, firm, mediów, artystów i polityków. Oboje z Jarkiem na komunikację patrzymy z perspektywy lat spędzonych w mediach. W naszym podcaście łączymy światy, które uznawane są za wrogie sobie lub konkurencyjne. Wszystko oceniamy wprost, bez skrupułów. Do usłyszenia w podcaście Brandbook.

[00:19:08]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja nikomu nie muszę tyle razy przypominać, co tobie. Moi uczniowie po prostu łapią just like that, a tutaj…

[00:19:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja się dopiero uczę, ja się stresuję. To po co oni do ciebie przyłażą jeszcze? Ja to jestem wyjątkowy przypadek, który naprawdę potrzebuje mnóstwo lekcji. Czyli zamiast "determined" - "strong-willed".

[00:19:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie. Obiecuję, że rekruter się uśmiechnie.

[00:19:32]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra. Czyli przymiotniki mamy za sobą, czasowniki mamy za sobą.

[00:19:34]

O. PIETRYKIEWICZ: Poczekaj, bo chciałam jeszcze pokazać kilka zdań, które nam spajają te wszystkie przymiotniki. Posłuchaj tego: I consider myself a driven person; I consider myself highly diligent person; I am an enterprising person.

[00:20:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli co, już mam szansę kolejną, tak?

[00:20:17]

O. PIETRYKIEWICZ: Wydaje mi się, że już jesteśmy po drugim punkcie – czas na trzeci. Coraz lepiej nam idzie.

[00:20:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra, robota czeka.

[00:20:24]

O. PIETRYKIEWICZ: Robota czeka, pali nam się w rękach.

[00:20:27]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak to będzie in English?

[00:20:29]

O. PIETRYKIEWICZ: Ty się najpierw skup na opisywaniu swojego hobby.

[00:20:30]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak będzie "Pali nam się w rękach"? Proszę powiedzieć.

[00:20:33]

O. PIETRYKIEWICZ: Proszę sprawdzić, co ja jestem?

[00:20:34]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale gdzie mam to sprawdzić?

[00:20:35]

O. PIETRYKIEWICZ: Merriam-Webster? Ale przechodząc do pkt 3… Kolejna rzecz, która jest problematyczna, jeśli chodzi o zagadnienie Polacy vs. job interview, to jest opisywanie swojego hobby. Na litość boską, wiemy, że jest to jedno z najpopularniejszych pytań. Wiemy, że może paść, spodziewamy się go, wyczekujemy, a potem, jeb, po prostu przychodzi kandydat i mówi: „I like reading books”.

[00:21:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Byłaś na jakiejś rekrutacji, gdzie ja byłem, czy co do cholery?

[00:21:20]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie daj Boże przyjdzie taki delikwent i powie: „I like criminal books”. Ja przy tym przymiotniku „criminal” po prostu wysiadam, ponieważ, proszę państwa: kryminały, te nasze kochane szwedzkie kryminały, to jest „crime stories”. Jak Boga kocham, „crime stories”, a nie żadne „criminal”.

[00:21:37]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A wiesz skąd ty to wiesz lepiej niż ktokolwiek inny? Bo z crime stories przegrywasz - to jest jedyne z czym ty przegrywasz na Apple Podcasts. Także w twoim angielskim powinno być więcej krwi, więcej tajemnicy, więcej seksu, więcej brutalności - chociaż językowej to już więcej się nie da.

[00:21:51]

O. PIETRYKIEWICZ: Ty wiesz, gdzie boli. Jeszcze tylko dodam, że to jest kolejne wyśmiewane przez Polaków pytanie i niestety, ale zdarza się, że ci, którzy najbardziej wyśmiewają to pytanie, potem mają największy problem z konstruktywną odpowiedzią. To pytanie jest zadawane często w bardzo konkretnym celu: ono ma na celu sprawdzenie, jak bogate jest nasze słownictwo codzienne też, nie tylko biznesowe, ale codzienne, jak potrafimy pociągnąć konwersację z osobą i czy np. w amerykańskiej firmie będziemy potrafili odnaleźć się kulturowo w tym całym water cooler conversation, smalltalk itd. To nie jest tak, że kogoś interesuje, czy my love mountain biking, czy my love reading books – nie, proszę mi wierzyć, że ta osoba ma wywalone na to. Chodzi po prostu o to, żeby też sprawdzić pewien kontekst kulturowy, czy my się będziemy potrafili w takiej organizacji odnaleźć. Jeśli mogę coś podpowiedzieć: przede wszystkim zejść z tego „like”. Proszę temu „like” odpuścić.

[00:23:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak Polacy zaczną ciebie słuchać i zaczną wywalać ze swojego języka to, co ty każesz im wywalić - niewiele zostanie.

[00:23:18]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja nie twierdzę, że oni mają wywalić to „like” na zawsze, bo to jest normalne słowo używane w British i American English. Natomiast jeśli chodzi o rekrutację, jeśli chodzi o ten moment – wracając znowu do tego dania 110 proc. z siebie – to bardzo chciałabym polecić jedno z tych 4 wyrażeń, które z powodzeniem zastąpi nam „like”. Zamiast „like” – ci, którzy wolą American English – proszę sobie zapamiętać: I am keen on…

[00:23:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To znam. Nie używałem, ale znam.

[00:24:07]

O. PIETRYKIEWICZ: Ty to znasz tak samo, jak ja pary półfinałów na Euro. Jeśli ktoś nie chce wersji amerykańskiej „keen on…”, to wtedy przechodzimy na tę bardziej brytyjską, czyli „I am fond of…”.

[00:24:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak mówi brytyjska królowa?

[00:24:47]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie wiem, czy tak mówi brytyjska królowa, ponieważ, Jarek, wątpię, żeby kiedykolwiek była na jakimkolwiek job interview.

[00:24:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dlatego tak czasem rządzi. Czyli I am fond of reading books.

[00:25:10]

O. PIETRYKIEWICZ: Kolejna rzecz – to jest już bardziej międzynarodowe, czyli nie rozróżniamy, czy to jest American czy British English – I am into… I am into basketball; I am into long distance swimming.

[00:25:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I am into reading? Czyli lubię to, jestem w tym?

[00:25:38]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie: „Jestem w tym” – to jest świetne tłumaczenie.

[00:25:41]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I dlatego my jesteśmy w parze w tym podcaście. Ale do czasu.

[00:25:44]

O. PIETRYKIEWICZ: Do czasu – też to chciałam zaznaczyć.

[00:25:47]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nawet puenty mamy podobne. To naprawdę czas kończyć tę zabawę.

[00:25:50]

O. PIETRYKIEWICZ: To jest niepokojące. Ostatnia rzecz – tutaj chyba jednak bardziej szala przechyla się w stronę American English – I am big on…

[00:26:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No tak, nikt w Wielkiej Brytanii skromnie nie powie: "I am big on books", "I am big on biking".

[00:26:10]

O. PIETRYKIEWICZ: Albo: „I am big on New York Cheesecake”.

[00:26:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ty też chyba dawno nie byłaś na rozmowie kwalifikacyjnej.

[00:26:23]

O. PIETRYKIEWICZ: To są takie bardzo fajne, proste zwroty.

[00:26:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja bym wolał, żebyś nie używała słowa "prosty", bo ludzie muszą się z nimi dopiero oswoić. Wtedy być może...

[00:26:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Oczywiście my im damy czas na oswojenie, natomiast takie zwroty pokazują pkt 4, czyli tę polską nadgorliwość w używaniu wyszukanych struktur gramatycznych. To jest coś, czego całkowicie powinniśmy się wyzbyć, jeśli chodzi o job interview, bo po prostu się zaplątamy. Mamy dodatkowy stres, ileś czynników, które działają na to, że coś może pójść nie tak.

[00:26:55]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I jeszcze mamy tłumaczkę.

[00:27:00]

O. PIETRYKIEWICZ: My pleasure. Powiem tak: nie pomagam. Co ciekawe, nawet na stronie strefabiznesu.pl ostatnio przeczytałam, że według rekruterów wystarczą tylko 3 czasy w języku angielskim, żeby poradzić sobie na job interview.

[00:27:17]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ile jest czasów? Wiem, wiem, specjalnie tak powiedziałem.

[00:27:20]

O. PIETRYKIEWICZ: Za dużo moim zdaniem.

[00:27:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dokładnie. Ludzie zresztą na to zwracają uwagę, chwaląc nasz podcast paradoksalnie i mówiąc: "Nareszcie ktoś nie uczy gramatyki i czasów". Rozumiem, że te 3, czyli teraźniejszy, przeszły i przyszły - that's it?

[00:27:33]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie. Ja absolutnie przybijam temu piątkę.

[00:27:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A zaprzeszły?

[00:27:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Co?

[00:27:37]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Zaprzeszły czas. Nie znasz takiego? Pokaż papiery na to, że ty się w ogóle znasz na English. A Future Perfect kojarzysz?

[00:27:45]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie. Nie używam i nie zamierzam.

[00:27:47]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak to?

[00:27:48]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja mam swoje ukochane idiomy i ty mnie zostaw z moimi idiomami w spokoju.

[00:27:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jedziemy dalej.

[00:27:54]

O. PIETRYKIEWICZ: Właśnie o to chodzi, że rekrutacja i ten moment job interview to absolutnie nie jest moment, żeby robić z siebie gramatyczne Alfy i Omegi, ponieważ my nimi nie jesteśmy. To jest nasz język nabyty i naprawdę nie ma sensu robić szpagatów z jakimiś 3 okresami warunkowymi, które jeszcze wstawiamy najlepiej w jedno zdanie, kiedy możemy coś zastąpić prostym, dedykowanym zwrotem. Tutaj bardzo często pojawiają się jakieś horrory w postaci: „If I were to…” – i następnie 3 linijki tłumaczenia. Już w ogóle nikt nie wie o co chodzi, wszyscy się pogubili. Zamiast tego można po prostu powiedzieć: „I tend to…” i coś dołożyć do tego. Koniec, finito. Po prostu, nie musimy zanudzać tego rekrutera tym, że w liceum kilka razy liznęliśmy 3 okresów warunkowych.

[00:28:49]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale teraz myślę sobie o tych straconych latach w liceum. Rozumiesz? 4 lata siedział i wkuwał. "When I was 18 I had to...", "I used to..." itd. A teraz? Ja biorę sobie podcast i mi dziewczyna z podcastu wywala z głowy tyle rzeczy...

[00:29:05]

O. PIETRYKIEWICZ: Tak, ponieważ my dzisiaj konkretnie rozmawiamy o job interview i to nie jest szkolny konkurs gramatyczny. Ja bym powiedziała, że to jest raczej festiwal przekazywania precyzyjnych odpowiedzi na konkretne pytania w możliwie jak najprostszy, ale też najciekawszy sposób.

[00:29:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I tend to... What?

[00:29:36]

O. PIETRYKIEWICZ: For instance, I tend to manage my team day in day out.

[00:29:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Gdybyś to przetranslatowała, to...?

[00:29:47]

O. PIETRYKIEWICZ: Mam w zwyczaju zarządzać swoim zespołem każdego dnia.

[00:29:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I tend to work with Olga at the same studio? Może być?

[00:29:58]

O. PIETRYKIEWICZ: In the same studio. Jeszcze o tym porozmawiamy.

[00:30:07]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra, fajne. Dalej?

[00:30:09]

O. PIETRYKIEWICZ: Dalej to jest oczywiście brak interakcji z rekruterem – to jest nasz pkt 5, już ostatni.

[00:30:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale że mam nie wchodzić w interakcję?

[00:30:17]

O. PIETRYKIEWICZ: Właśnie odwrotnie – żeby przełamać tę barierę sztywności i żeby jednak…

[00:30:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Let's get ball rolling! A on myśli sobie: "Siadaj, 2".

[00:30:26]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, let’s get THE ball rolling.

[00:30:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wiem, chciałem to skrócić, bo nie ma czasu. Ja widzę na zegarku, że kończymy. Let's get the ball rolling, OK. To co zrobić, żeby wejść w interakcję z rekruterem?

[00:30:35]

O. PIETRYKIEWICZ: Interakcja z rekruterem to jest przede wszystkim to flow i wymiana myśli – czyli coś czego między nami nie ma.

[00:30:40]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak, ale pracujmy nad tym. To jest dopiero 6 czy 7 odcinek.

[00:30:44]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja wiem, ale w tej interakcji z rekruterem też chodzi o to, żeby nie wpaść w coś, co np. Agencja Michael Page nazywa „senseless chit-chat”. To jest taka bezsensowna wymiana nic nieznaczących frazesów, bo smalltalk może być sensowny. Naprawdę. Tylko że piłeczka jest po naszej stronie i dobrym przykładem tego jest np. bardzo często zadawane pytanie w czasie rekrutacji: „Jak do nas trafiłeś?” – how did you get here? Jeśli kandydat odpowiada po prostu: „OK, fine, thank you, everything was good” – to nie ma tej możliwości, żeby pociągnąć konwersację i żeby zaprezentować się przed rekruterem z jak najlepszej strony.

[00:31:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra, zapytaj mnie.

[00:31:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Jesteś pewien?

[00:31:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak.

[00:31:32]

O. PIETRYKIEWICZ: OK. Jarek, how did you get here today?

[00:31:34]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Why are you asking me about that?

[00:31:37]

O. PIETRYKIEWICZ: O, na pewno… Jestem przekonana, że zestresowany kandydat w ten sposób zapyta rekrutera…

[00:31:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale szach-mat by było, co? Widzisz, ale zapyskował i źle, tak?

[00:31:45]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, ty dawno nie byłeś na job interview, co?

[00:31:47]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No nie. To jak mam wejść w interakcję, co mam powiedzieć? Bo fajna robota, bo słyszałem dobre słowo o panu? Fajna pani, która decyduje, czy mój English jest PRO czy nie?

[00:32:04]

O. PIETRYKIEWICZ: Jeśli np. dostaliśmy niewygodne pytanie albo takie pytanie, gdzie po prostu wiemy, że nie dowieziemy językowo, czyli nie damy rady na nie odpowiedzieć merytorycznie, to bardzo fajnie jest powiedzieć cokolwiek i od razu odbić piłeczkę. Np. „And what is your viewpoint?” albo „How do you perceive this issue?”, albo „What is your take on that?”. Czyli prostym, krótkim pytaniem odbijamy piłeczkę w stronę rekrutera – też, żeby wejść z tą osobą w rozmowę czy interakcję. To jest coś, co wszystkie agencje headhunterskie podkreślają: że Polacy mają z tym ciągle problem.

[00:32:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bo się boimy wejść w interakcję z kimś, kto... Wiesz, przychodzimy do człowieka, który decyduje o naszej przyszłości, więc my nie wchodzimy z nim w interakcję. My pokornie, jak matka kazała, odpowiadamy na jego pytania. On może kiedyś będzie naszym kolegą w przyszłości, ale teraz od niego zależy moje nowe życie.

[00:32:58]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja mam bardzo amerykańskie podejście do tego i generalnie jak ja słyszę słowo „pokornie”, to we mnie się aż wszystko gotuje. To nie jest moment też tak do końca na bycie pokornym. Ten rekruter też prowadzi z nami jakąś grę, więc my, żeby uczestniczyć w tej grze fajnie, jeśli językowo znajdziemy ciekawy sposób na zaskoczenie go i wybicie go z rytmu. Jednak rozmawiamy o naszej przyszłości. My chcemy dostać tę pracę, więc też piłeczka jest po naszej stronie, żeby dowieźć językowo.

[00:33:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: OK. Kiedy on mnie o coś pyta, np. "How did you get there?" i ja mu mówię coś, a później mówię: "What is your viewpoint?". Tak?

[00:33:45]

O. PIETRYKIEWICZ: No nie, ale możemy np. coś dodatkowego powiedzieć, że widzieliśmy remont, widzieliśmy coś po drodze, coś zwróciło naszą uwagę. Np. tak jak ty zawsze zaznaczasz, że najwyższy budynek w tej części Europy czy coś takiego.

[00:34:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I co o tym myślisz?

[00:34:02]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak. Co o tym myślisz, jak ty się z tym czujesz? Czy widziałeś kiedyś coś takiego?

[00:34:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja myślę, że trwoga jest o to, że jak ja zrobię coś takiego i mu zadam pytanie, to on mi zada kolejne pytanie i ja będę w coraz gorszej sytuacji, bo zacznie się rozmowa, a ja nie będę na nią gotowy.

[00:34:20]

O. PIETRYKIEWICZ: Przepraszam cię bardzo, ale dla mnie to jest typowo polskie podejście: być w gorszej sytuacji. Ty nie jesteś w gorszej sytuacji, ty jesteś na równi z tą osobą i chodzi o to, żeby utrzymać konwersację w taki sposób, żeby pokazać, że here I am, to jest moje miejsce, ja tu będę pracował.

[00:34:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I'm big on...

[00:34:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Musisz mieć American attitude. Jarek, get your shit together.

[00:34:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli jednak Harvey... Przystojny on jest czy nie?

[00:34:48]

O. PIETRYKIEWICZ: Bardzo. No pewnie.

[00:34:55]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szukałem puenty, ale nie znalazłem. Rozumiem, że moja rozmowa kwalifikacyjna właśnie dobiegła końca.

[00:35:02]

O. PIETRYKIEWICZ: Twoja tak.

[00:35:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A twoja?

[00:35:05]

O. PIETRYKIEWICZ: Ty mi musisz powiedzieć po nagraniu.

[00:35:08]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szanowni słuchacze, wy możecie dać jej tę robotę lub nie. To jest dopiero kolejny odcinek i umówmy się, mamy szansę przed 10-tym zdecydować, czy chcemy ją czy nie. Wejdźcie na Apple Podcasts, wejdźcie na review i napiszcie 2, 3 słowa, a przy okazji oceńcie, co słyszeliście. Im czulej, tym lepiej. Im szczerzej, tym jeszcze lepiej. Be honest with us.

[00:35:34]

O. PIETRYKIEWICZ: Gdybyś słuchał naszego podcastu, to wiedziałbyś, że tak w ogóle to mówi się „frank”, ale to dzisiaj ustaliliśmy, że ty go nie słuchasz. Dlatego twój angielski stoi w miejscu. Współczuję.

[00:35:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale cię obsmaruję za chwilę. Wejdę tam i zrobię ci takiego reviewsa, że...

[00:35:47]

O. PIETRYKIEWICZ: No dawaj. Żebym ja ciebie nie obsmarowała na twoim podcaście.

Autor odcinka
Olga Pietrykiewicz
Trenerka Business English

Uczy języka angielskiego w biznesie w Polsce i za granicą. Mieszka w Gdyni, prowadzi szkołę Work Up English oraz zajęcia i warsztaty w całej Polsce. Obecnie zajmuje się głównie szkoleniem kadry menedżerskiej w fabrykach produkcyjnych.

Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.