Transkrypcja odcinka

Słowa, których nie używają Polacy

Autor: Jarosław Kuźniar
Edukacja
[00:01:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bierzcie i uczcie się od Olgi wszyscy - ja siadam w pierwszej ławce.

[00:01:17]

O. PIETRYKIEWICZ: Dzisiaj bohaterami podcastu English PRO są zwroty, które trzymam na półce nazywanej przeze mnie: „językowym kijem przez szmatę”. Już tłumaczę, dlaczego tak. Jeśli chodzi o język biznesowy, to mam całe strony notatnika zapisane wyrażeniami i słówkami, które towarzyszą wydarzeniom biznesowym na całym świecie, tylko nie w Polsce. Razem z Jarkiem na pewno nie chcemy, żeby Polska była behind the times – czyli zacofana – w kwestii profesjonalnych sformułowań usprawniających komunikację.

[00:01:49]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale zobacz: "behind the times" - to brzmi tak czule, a "zacofana" brzmi tak po prostu, jak powinna. Fajne, zapisuję.

[00:01:55]

O. PIETRYKIEWICZ: Dlatego właśnie warto się uczyć języka angielskiego, bo to jest tak piękny język.

[00:01:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Zdecydowanie. Te zwroty...

[00:02:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Tak. Zwroty te potrafią być odrobinę nieintuicyjne dla Polaków, natomiast są używane przez cały świat biznesu – od Szanghaju po Nowy Jork. No, z przerwą na Warszawę. Coś jest takiego w tych zwrotach, że u nas nie idą. Jednym z nich jest: „on the ball” – powtórz, Jarek.

[00:02:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: On the ball. Ale poczekaj, bo Euro jest za chwilę, więc wszyscy będą on the ballu?

[00:02:23]

O. PETRYKIEWICZ: Dlatego wybrałam to słówko jako pierwsze. Czyli: „on the ball” – „być skupionym, być w dziele” i mam nadzieję, że przez następne 30 minut to wy będziecie on the ball. Tak, żeby za chwilę wyjść na spotkaniu po angielsku i błysnąć sformułowaniami, które dzisiaj bardzo chciałabym wam pokazać. Ale żeby nie było nudno, to dzisiaj jedziemy na początek z bezą, a nie z serniczkiem.

[00:02:51]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A jaka jest różnica? Jaka jest różnica między bezą a sernikiem?

[00:02:57]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek…

[00:02:59]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Robię wszystko, żeby słuchacze zostali i zobaczyli, czy ona, czy on na końcu wygrają. Uwaga, skoro dzisiaj beza, a nie serniczek, to tak naprawdę zaczynamy.

[00:03:10]

O. PIETRYKIEWICZ: Pierwsze słówko, czy pierwszy idiom, to jest: „in nutshell”.

[00:03:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A to jest po angielsku "w ogóle"?

[00:03:19]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, po kongijsku – no oczywiście, że po angielsku!

[00:03:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: In a nutshell... A, czyli nie wolno robić tam przerw. To w ogóle dziwnie brzmi.

[00:03:29]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie. Łączymy to, robimy blending troszeczkę: „in a nutshell”. Umiejętność zgrabnego podsumowania dłuższej wypowiedzi czy prezentacji to jeden z nieodłącznych elementów nauki języka angielskiego w biznesie. Pisząc ten tekst, siedzę w mojej ulubionej kawiarni w Gdyni i jem bezę cytrynową z orzechami. Jest to absolutnie kluczowa informacja z powodu tychże właśnie orzechów. Podsumowanie wypowiedzi i orzechy idą hand in hand – że tak powiem po biznesowemu. A chodzi mi o genialny zwrot: „in a nutshell”. Tym zwrotem możemy rozpocząć każde podsumowanie. W języku polskim to po prostu: „w skrócie”, „krótko mówiąc” lub „w pigułce”. Z tym, że zamiast pigułki mamy orzechy, więc chyba nie myśleliście, że darowałabym sobie taki zwrot.

[00:04:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A... Dopiero teraz zrozumiałem, że tam są "nuty", tak?

[00:04:28]

O. PIETRYKIEWICZ: Szybko ci poszło… Przyjrzyjmy się teraz następującym przykładom: In a nutshell, english translation to „beza” is „meringue”. In a nutshell, we achieved success. In a nutshell, I deeply enjoy working with Olga.

[00:04:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: In a nutshell I deeply enjoy working with Jarek... with Olga, sorry.

[00:04:54]

O. PIETRYKIEWICZ: Jest to wyrażenie, które zwykle używamy na początku zdania i zaraz po nim stawiamy przecinek. Dzięki temu zwrotowi, połowa sukcesu z podsumowaniem wypowiedzi jest za nami, ponieważ zrobiliśmy profesjonalne wprowadzenie, użyliśmy dynamicznego idiomu i teraz możemy powiedzieć 1-2 zdania do zakończenia. „In a nutshell” da wam pewność siebie do wyrażenia swojego zdania, ale przede wszystkim pokaże, że umiecie w Business English.

[00:05:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: In a nutshell. Ładne, dobrze brzmi. Nikt tego nie zrozumie, ale fajnie, że macie zapisane.

[00:05:28]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek… Kolejny zwrot: „put in the picture”. Put in the picture to zwrot, który zawsze ciężko mi wytłumaczyć na zajęciach, taka moja nauczycielska pięta achillesowa. Dlatego mam nadzieję, że teraz pójdzie mi lepiej. Jeśli chcecie kogoś wdrożyć lub objaśnić temat i sytuację, to wtedy właśnie mówimy: let’s put him in the picture. He was absent, let’s put her in the picture.

[00:06:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale poczekaj, czyli: "Powiedz jej, co się działo"? Tak?

[00:06:11]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie, „Wprowadź ją w temat”, „Powiedz jej, co się działo, kiedy jej nie było”.

[00:06:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Widzisz, uczę się!

[00:06:22]

O. PIETRYKIEWICZ: No, ale teraz ty.

[00:06:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: She was absent, let's put her in the picture.

[00:06:26]

O. PIETRYKIEWICZ: Super, pięknie. Jest to bardzo prosty zwrot, dzięki któremu nie musimy tworzyć długich zdań wyjaśniających, tylko posługujemy się konkretnym: „let’s put him in the picture”. Polacy, w ogóle mam wrażenie, trochę boją się takich naturalnych zwrotów ze słowem „picture”, ponieważ tak bardzo kojarzą je z obrazkiem, że nie potrafią tego oddzielić. A przecież „picture perfect” np. oznacza, że coś jest idealne i doskonałe. W biznesie możemy komuś powiedzieć, że „this report is picture perfect, well done”. Świetna, krótka i bardzo responsywna pochwała. Jarek, spróbujesz?

[00:07:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jeśli chodzi o pochwały, to ja czekam na twoją. Wiem, że to jest trudne. Wracając do frazy tej, o której sobie rozmawiamy... Ale co mam powiedzieć? Po prostu "this report is picture perfect, well done"?

[00:07:19]

O. PIETRYKIEWICZ: A tak bardziej z werwą?

[00:07:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: This report is picture perfect, well done my friend!

[00:07:25]

O. PIETRYKIEWICZ: No, bolało?

[00:07:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No nie. Ale strasznie długie, a tak bym powiedział po prostu: "Good job"... Wiem, wiem. W 2021 roku nie wolno mówić "good job", tak jak nie wolno mówić "clever", o czym mówiliśmy ostatnio. This report is picture perfect, well done!

[00:07:40]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja bym chciała coś takiego usłyszeć od swojego szefa, nie wiem jak ty.

[00:07:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Olga, well done. Let's go.

[00:07:45]

O. PIETRYKIWIECZ: Super. Wracając do frazy „put in the picture” pamiętajcie, że możecie zrezygnować z czasownika „put” i zostać przy samym „in the picture”, „to be in the picture”. I wasn’t listening, but I am in the picture. I was absent last time, but now I am in the picture. To jest rewelacyjny zwrot, całkowicie zaniedbany na polskim rynku biznesowo-językowym. So…

[00:08:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Using "in the picture" is picture perfect.

[00:08:14]

O. PIETRYKIEIWCZ: Super.

[00:08:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: So, using "in the picture" is picture perfect. To jest fajne. Zastanawiam się tylko - ale to w ogóle nie powinien być nasz problem - kto w ogóle zrozumie, co my będziemy mówili na tym biznesowym spotkaniu? Ale zostawmy to.

[00:08:26]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, wierz mi, że ludzie zrozumieją. Naprawdę. To, że ty tak nie mówisz, to nie znaczy, że świat tak nie mówi. Właśnie o tym jest ten odcinek.

[00:08:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bardzo dziękuję. Zamknąłem się w sobie na amen.

[00:08:37]

O. PIETRYKIEWICZ: Kolejny zwrot to „face adversity”. Jako nauczyciel, w tej chwili głównie online, problemy techniczne zawsze staram się brać na klatę. Ja jestem odpowiedzialna, to mój internet leży, generalnie uczeń ma mieć zero stresu z tym. Bardzo lubię to powiedzenie: „face adversity” i po polsku: „Brać na klatę”.

[00:09:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A to to znaczy, tak? Brać na klatę - face adversity?

[00:09:08]

O. PIETRYKIEWICZ: Poczekaj chwilę, zaraz do tego dojdziemy.

[00:09:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To może zamknijcie mi mikrofon na wszelki wypadek? Będę in the picture but without the mic.

[00:09:16]

O. PIETRYKIEWICZ: Wracając do „Brać na klatę”. W języku biznesowym, w tym celu, upodobaliśmy sobie inną część ciała. Tutaj „twarzujemy” problemy, czyli „face adversity”. Oczywiście nie używając słowa „problem”. Co ciekawe, jeśli chodzi o nieużywanie słowa „problem”, to słyszałam, że w piątkowym poranku Radia TOK FM jeden z redaktorów użył słowa „setbacks” w audycji.

[00:09:40]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale w tym odcinku to nie "setbacks" jest gwiazdą, tylko "adversity". "Face adversity", czyli stawić czoła problemom. Kombinacja, która na Zachodzie jest totalnie naturalnym sposobem na opisanie problematycznej sytuacji, w Polsce nie może podbić serc biznesmenów i ludzi pracujących w języku angielskim. Czas to zmienić once and for all. Popatrzmy na te przykłady: we will face adversity in this project.

[00:10:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli co, poradzimy sobie choćby nie wiem, jaki burdel był w tym projekcie?

[00:10:18]

O. PIETRYKIEWICZ: No, będziemy gasić pożary.

[00:10:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Uwierzyli nam.

[00:10:26]

O. PIETRYKIEWICZ: Oby. Facing adversity is part of this job. Albo: one of my tasks is to face adversity in my department.

[00:10:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Poczekaj, ponieważ jest ten hałas za studiem, który nas irytuje strasznie, ale w ogóle się tym nie przejmujemy – we face adversity because of this…?

[00:10:48]

O. PIETRYKIEWICZ: We face adversity - unexpected adversity - because of the noise outside.

[00:10:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Super. Właśnie dlatego są ci ludzie tutaj, żebyś mogła pięknie się popisać, jak ty potrafisz to w kontekst ładnie włożyć.

[00:11:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Idziemy dalej. Całe to sformułowanie brzmi dużo bardziej profesjonalnie niż zwykłe "meet a problem". "Adversity" to w ogóle w języku biznesowym stosunkowo nowe słowo, które w naszym ulubionym znaczeniu - czyli "problemy" i "przeciwności losu" - na dobre zagościło w okolicach 2009 roku - tak przynajmniej podaje słownik Merriam Webster. Wtedy zarówno magazyn "Newsweek", jak i "Time": "It may also be that their early struggle with reading better prepares them for dealing with adversity in a volatile, fast-changing world."

[00:11:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chcę to przetłumaczyć słuchaczom, ale myślę, że są w tym lepsi ode mnie.

[00:11:48]

O. PIETRYKIEWICZ: No, po tym co dzisiaj słyszę, to na pewno.

[00:11:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Deal with that.

[00:11:52]

O. PIETRYKIEWICZ: Deal with that. Jest to wspaniałe sformułowanie, choć ja suszę głowę moim uczniom biznesowym, że "deal with" to jest takie słabe B1. My celujemy w "cope with", a od moich czempionów wymagam właśnie "face", czyli "face adversity".

[00:12:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Face adversity. No, prawie jak czempion.

[00:12:17]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, bez przesady...

[00:12:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja już widzę kolejne słówko, więc czempion właśnie się wyprowadza ze mnie, uwaga.

[00:12:22]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja myślę, bo kolejne słówko to jest "thoughtful".

[00:12:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No nie brzmi jakoś…

[00:12:33]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, brzmi pięknie. Brak większego rozgłosu dla tego przymiotnika jest dla mnie absolutnym fenomenem. Prawda jest taka, że powinien zbierać oklaski na językowych salonach. To słowo dzięki swojej mocnej końcówce "ful" jest tak naprawdę słowem, które ja zaliczam do kategorii łagodzących obyczaje w biznesie. "Thoughtful" oznacza "wspaniałomyślny" i może być wykorzystane w wielu kontekstach.

[00:13:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co, że „you are so thoughtful english teacher”?

[00:13:06]

O. PIETRYKIEWICZ: Ty mi nie dasz skończyć dzisiaj?

[00:13:07]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie. Albo oni, albo ja.

[00:13:09]

O. PIETRYKIEWICZ: Proszę siedzieć i słuchać, na litość boską.

[00:13:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I’m not thoughtful.

[00:13:19]

O. PIETRYKIEWICZ: Absolutely not. Chcemy komuś podziękować za pamięć lub pomoc. Darujmy sobie "thank you" i spróbujmy "how thoughtful of you". Chcemy kogoś skomplementować za wysiłek lub okazaną nam uwagę? "You are so thoughtful". Opowiadamy o jakimś pracowniku? "This guy is really thoughtful. I enjoy working with him". Ale słowo "thoughtful" podbija też internet. Jedną z pierwszych rzeczy, jaką sprawdzam codziennie rano, to posty Alexa Liebermana na Twitterze. Alex ukrywa się pod pseudonimem Business Barista i prowadzi niesamowity podcast Founders Journal, czyli moją i Jarka Biblię, jeśli chodzi o słownictwo biznesowe. Wiecie, jak najczęściej fani opisują Alexa? Piszą, że jest "approachable" i o tym słowie rozmawialiśmy w pierwszym odcinku podcastu o słowach, Które mają moc. Ale przede wszystkim piszą też o nim, że jest "thoughtful". Właśnie, a mogliby przecież napisać "nice", "smart"...

[00:14:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: „clever”…

[00:14:30]

O. PIETRYKIEWICZ: ..."cool". Nie. Oni używają przymiotnika "thoughtful". Co, uważam, jest ogromnym komplementem dla autora, pokazuje jego klasę, ale przede wszystkim pokazuje też jak bardzo tego typu przenikliwe, konkretne i życzliwe przymiotniki są używane na co dzień w obrębie nowoczesnego języka biznesowego. I tak, sprawdziłam komentarze pod dzisiejszym wpisem Alexa Liebermana - a mówię to w czwartek 10 czerwca - słowo "thoughtful" zostało użyte 2 razy przez 2 różnych komentujących. Moim zdaniem jest moc.

[00:14:59]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie no, super. You are so thoughtful english teacher. Uwaga, uwaga, uwaga: czas na piłkę nożną w naszym dzisiejszym podcaście.

[00:15:09]

O. PIETRYKIEWICZ: Teraz przechodzimy do idiomu "on the ball". I kiedy myślimy o koncentracji i pochyleniu się nad czymś, to oczywiście pierwsze, co przychodzi nam na myśl, to czasownik "focus". Jako nauczyciel biznesowy mam z nim problem z dwóch powodów. Po pierwsze: w Polsce mega kuleje wymowa tego słowa. To nie jest Ford Focus z tłumikiem, kiwającym pieskiem, babcią w Niemczech, która płakała jak sprzedawała i te klimaty - nie. To są klimaty "focus".

[00:15:46]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Po ile ten „Focus”? Wyobraź sobie, że jesteś na giełdzie samochodowej. „Po ile ten pana Fokus?”. Nikt ci tego nie sprzeda.

[00:15:51]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, my robimy podcast o profesjonalnym angielski, a nie kupujemy ci Forda Focusa.

[00:15:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: You are so thoughtful. Back to „on the ball”…

[00:16:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Yes, back to "on the ball". Focus. Po drugie: koncentrować na czymś konkretnym, to zawsze "focus on" - z przyimkiem "on". Czy zdarza wam się zapomnieć o tym przyimku?

[00:16:13]

O. PIETRYKIEWICZ: Absolutnie. Czy mylicie go często z „off”?

[00:16:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie. Of course!

[00:16:18]

O. PIETRYKIEWICZ: Ależ absolutnie, bez dwóch zdań. Więc jak wyjść z tej językowo-niekorzystnej sytuacji? Zastąpić „focus on” idiomem – i to najlepiej krótkim, sportowym, mocnym i ciekawym. Takim, który zostanie wam w pamięci na zawsze. Przetestowałam na moich uczniach i jestem zachwycona. Każdy z nich w tej chwili obudzi się w środku nocy i powie „at work, I am on the ball”.

[00:16:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: At work, I am on the ball and thanks to that, I am so thoughtful.

[00:16:52]

O. PIETRYKIEWICZ: Yes. Mnie ten idiom kojarzy się przede wszystkim z jedną z fabryk pod Lublinem, gdzie miałam przyjemność pracować jako tłumacz. To był pierwszy raz, kiedy na oczy widziałam tak zautomatyzowaną linię produkcyjną. Przepraszam, za ten off-topic, ale do dzisiaj, jak ją wspominam, to po prostu mam łzy w oczach. Ale „on the ball” – ten idiom wam powinien się kojarzyć z byciem sfokusowanym, skoncentrowanym i wg jednego ze słowników „alert to new ideas and trends”. Ten idiom sam się prosi, żeby go zapamiętać i używać na spotkaniach i w trakcie rozmów rekrutacyjnych. Co więcej: poprzez użycie słowa „ball” – czyli „piłka”, oczywiście – ten zwrot ma w sobie coś motywującego i bardzo optymistycznego. Dlatego jestem pewna, że odbiór będzie co najmniej pozytywny. Popatrzmy teraz na te przykłady: „I am always on the ball”, „It will be a tough project, we have to be on the ball”.

[00:18:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To ładne jest. Powiem ci, że to dobrze nawet brzmi. Ja wiem, że to wymagało ode mnie 5 czy 6 audycji, ale zaczynam się do ciebie przekonywać, że ty jednak coś ogarniasz. "I am always on the ball" - to ładne będzie, "thoughtful" jest też niezłe i czuję, że to nie jest ostatnie słowo.

[00:18:17]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale poczekaj, bo teraz przechodzimy do czasownika. To JEST bardzo krótki czasownik: „gain”.

[00:18:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jesteśmy w studiu podcastowym, czyli "to gainów" trochę mamy. Podkręć gaina. Tak się mówi, że "podkręć gaina". Tylko, że wtedy twoi fani zawsze będą jeszcze głośniejsi, ale OK. Słówko, o którym chcę powiedzieć teraz Olga, to...?

[00:18:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Gain. Jako filolog amerykański, jestem bardzo oddana czasownikowi „get”, który w połączeniu z wieloma innymi słowami tworzy bardzo ciekawe biznesowe wyrażenia np. „I have to get going”, czyli „muszę spadać” lub „zawijać się z tego spotkania”. Pamiętajcie też, że w American English, „get” ma nieco inną odmianę: get, got, gotten. Trzecia forma, to właśnie „gotten”. Ale nie o „get” teraz chciałam, chociaż też na „g”. W biznesie w wielu miejscach możemy zastąpić „get” świetnym słowem „gain”. Znowu: jest słówko, którego – moim zdaniem – Polacy niesłusznie się obawiają. Mam wrażenie, że to dlatego, że nie znają kolokacji z tym słowem. Ja zawsze powtarzam, że słówek – szczególnie tych biznesowych – uczymy się w kontekście. I będę to powtarzać do znudzenia, tak, żeby wam to zostało na wieki wieków – kontekst. „Gain” to nic innego, jak „zbierać”, „zyskiwać”, „znajdować”, „zarabiać” lub „wywalczyć”. Z czego oczywiście dwa pierwsze tłumaczenia, czyli „zbierać”, i „zyskiwać” są najbardziej trafne. I tak, przy użyciu słowa „gain” możemy powiedzieć choćby: „gain experience”, „gain knowledge”, „gain support” i „gain access”.

[00:20:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak po prostu?

[00:20:01]

O. PIETRYKIEWICZ: Tak po prostu. Niestety, słowo to jest również używane w niebiznesowym, bardzo przykrym kontekście, mianowicie „gain weight”, czyli „przybierać nieco na wadze”. W tym podcaście jednak nie poruszamy takich smutnych tematów.

[00:20:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie, gadamy non stop o serniczku, ale nie poruszamy tego.

[00:20:46]

O. PIETRYKIEWICZ: Właśnie z racji zainteresowaniem jego autorki, absolutnie nie poruszamy takich smutnych tematów. Dlatego czasownik „gain” to przede wszystkim „zyskiwanie wiedzy, doświadczenia”. Bo kiedy chciałabym przekonać Jarka… Nie, czekaj.

[00:20:59]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie, spróbuj, przekonaj mnie do czegoś.

[00:21:01]

O. PIETRYKIEWICZ: Kiedy chciałam przekonać Jarka do własnego podcastu, to mogłam powiedzieć: „Jarek, I gain knowledge quickly and I am always on the ball”. Myślicie, że by mnie wziął? Ja myślę, że mógłby zaryzykować.

[00:21:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie no, poprosilibyśmy, żeby pani przemyślała to i wróciła ewentualnie jeszcze raz. Gdybym ja wiedział, że ty nie masz 18 lat, to byśmy w ogóle inaczej rozmawiali. Gain access to the studio - for example. Ale właśnie, to chyba jest inny "gain" niż ten, o którym ja mówiłem. Bo u nas to się kojarzy raczej z dźwiękiem itd. że to jest "gain", czyli takie jakby dopalenie czegoś, że tak podkręcasz.

[00:21:37]

O. PIETRYKIEWICZ: No, a tutaj jednak mówimy o zyskiwaniu.

[00:21:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Gain experience" - to było kolejne takie, które zgainowałem.

[00:21:46]

O. PIETRYKIEWICZ: No, to teraz kolejny idiom: „in two minds”.

[00:21:51]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli o nas mówimy wreszcie.

[00:21:55]

O. PIETRYKIEWICZ: To by było „masterminds”. My jesteśmy mistrzami świata w posiadaniu zdania na absolutnie każdy temat. W słowniku poprawnej polszczyzny nie ma czegoś takiego, jak „nie wiem”, „poczekaj sprawdzę” albo „nie mam zdania” – to nie występuje w przyrodzie. Lata pracy za granicą z Niemcami, Szwajcarami, a szczególnie Francuzami nauczyły mnie, że nie ma nic złego w stwierdzeniu „let me check” albo „I don’t have sufficient knowledge regarding this matter”, czyli bardziej biznesowe podejście do wyrażenia „I don’t know”. Jeśli jesteśmy w biznesie, to z reguły nieprzypadkowo i nie ma żadnej ujmy w powiedzeniu „Nie wiem, muszę sprawdzić”. Wyrażenie, które swoim profesjonalizmem, neutralnością oraz pewnego rodzaju dyplomatycznym wydźwiękiem ratuje tego typu sytuacje, to właśnie „I am in two minds about something”.

[00:22:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli mam rozdwojenie jaźni? Sama chciałaś, jak zrobisz pauzę, to ja zawsze się odezwę. I am in two minds about something - czyli co, myślę o czymś?

[00:23:05]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie, jestem undecided – jestem niezdecydowana, nie mam zdania, dopiero muszę się dowiedzieć.

[00:23:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak kobieta tak mówi, to ja to rozumiem.

[00:23:13]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja np. jestem in two minds w sprawie, kto zostanie mistrzem NBA w tym sezonie. Po odpadnięciu Dallas Mavericks, mój estetyczny kompas mówi, że powinni to być Atlanta Hawks z Bogdanem Bogdanovićem. Wracając do meritum: jeśli czegoś nie wiemy, nie jesteśmy pewni, jesteśmy przede wszystkim niezdecydowani co do finalnej odpowiedzi, to wtedy mówimy: „I am in two minds about something”. Co ciekawe 2 kwietnia 2008 roku Barack Obama użył tego sformułowania w publicznym wystąpieniu, ale powiedział: „I am off two minds” – sprawdziłam, I did my homework, i tak, istnieją 2 wersje tego samego powiedzenia z 2 różnymi przyimkami. Oczywiście wersja „in two minds” jest daleko bardziej rozpowszechniona, ale prześledziłam wypowiedzi Obamy na przestrzeni lat i faktycznie on używa wersji z „off”, czyli „off two minds” i wszyscy dziennikarze powtarzają za nim. Dlatego hey, kim my jesteśmy, żeby poprawiać Baracka Obamę.

[00:24:17]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ty chyba nie czytasz wpisów sędzi Trybunału Konstytucyjnego, ale o tym ten podcast nie jest szczęśliwie.

[00:24:25]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, zawróć z tej drogi…

[00:24:27]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No właśnie, I am on two minds.

[00:24:30]

O. PIETRYKIEWICZ: In two minds…

[00:24:32]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja poszedłem jak Barack prawie. Jemu dopuściłaś "off", a mi nie dopuścisz mojej wersji?

[00:24:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Przepraszam cię bardzo, ale w słowniku Cambridge twojej wersji nie ma – jest wersja Baracka, jest wersja moja, ty jesteś excluded.

[00:24:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja zawsze używam sobie Merriam Webster... Dobra, idźmy dalej.

[00:24:53]

O. PIETRYKIEWICZ: Kolejne sformułowanie to jest „on the ropes”.

[00:24:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: On the ropes - what the fuck? Najgorsze, że coraz częściej mam ochotę o to pytać. Ty przyjeżdżasz tu z każdym kolejnym tygodniem, z tak absurdalnymi z pozoru wyrażeniami, że mam wrażenie, że nikt poza tobą w Polsce ich nie używa. Znalazłaś Obamę, ale on tu nie żyje.

[00:25:15]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale ja znalazłam Obamę jako przykład używania innego rodzaju zwrotu, natomiast wierz mi, że moi uczniowie tego używają.

[00:25:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Moich 2 uczniów tego używa" - ale my jesteśmy tu od tego, żeby takich uczniów było więcej, żeby słówek, a właściwie stwierdzenia "on the ropes" używało zdecydowanie więcej Polaków. What does it mean?

[00:25:38]

O. PIETRYKIEWICZ: Zacznijmy od tego, że w 2015 roku Forbes opublikował artykuł o tym, dlaczego fraza „no problem” jest paradoksalnie problematyczna w biznesie, a samo słowo „problem” zalicza się do tzw. deal killerów, czyli zbioru słów, fraz czy nawet zachowań, które uniemożliwiają prowadzenie skutecznego biznesu. Od tamtego czasu z ogromną przyjemnością obserwuję, jak słowo „problem” znika z przestrzeni publicznej i zastępują je zupełnie inne wyrażenia, daleko bardziej kojarzone ze światem biznesu czy profesjonalną komunikacją. We wspomnianym wcześniej artykule dziennikarz zapytał prezesów kilku firm, dlaczego na spotkaniach czy w korespondencji unikają słowa „problem” i odpowiedzi były bardzo podobne: bo jest za mało pozytywne, za ciężkie, zniechęcające, a nawet, że tego typu słowo niesie za sobą bagaż w postaci braku sukcesu. Dlatego w swoich spółkach odeszli od tego słowa na rzecz innych alternatyw. Oczywiście mówiliśmy wcześniej o słowie „setback” – teraz czas na idiom, i to sportowy.

[00:26:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A ten setback - przypomnisz co to znaczy?

[00:26:47]

O. PIETRYKIEWICZ: A jak myślisz?

[00:26:49]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No ja mogę sobie posłuchać podcastu, ale mam cię w studiu. Setback?

[00:26:53]

O. PIETRYKIEWICZ: Ponieważ rozmawiamy w tej chwili o słowie „problem”…

[00:26:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Setback" to jest to samo, tylko inaczej.

[00:26:58]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak, dziękuję bardzo. No więc jeśli już mówimy o idiomach, i to sportowych, to mamy taki nawet związany z boksem – „on the ropes”, proszę państwa. To jest odpowiedź na problem ze słowem „problem”. „To be on the ropes”, czyli mieć kłopoty, trudności, być w biznesowym potrzasku. My company is on the ropes.

[00:27:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: My studio today is on the ropes.

[00:27:26]

O. PIETRYKIEWICZ: A to dopiero początek.

[00:27:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "My company is on the ropes", czyli "moja firma ma kłopot".

[00:27:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie, jest w tarapatach.

[00:27:38]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale rozumiem, że wtedy już nie ma tego "problem", więc czulej się na to patrzy, myślisz sobie: "Poradzisz sobie z tymi ropesami".

[00:27:46]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale zobacz na kolejny przykład: we are on the ropes with this project.

[00:27:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli możemy powiedzieć, że jakoś nam nie idzie, tak? Po grudzie, pod górkę?

[00:27:59]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie dowozimy.

[00:28:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To już ty powiedziałaś.

[00:28:05]

O. PIETRYKIEWICZ: Teraz czas na ciekawostkę, bo jeśli już mówimy o boksie, to jako sport amatorski boks pojawił się w programie nowożytnych igrzysk olimpijskich już w 1904 roku podczas igrzysk w Saint Louis i dokładnie wtedy ten idiom zaczął być używany na świecie. Czyli mamy tutaj dokładnie połączenie sportu i języka angielskiego – po prostu idealnie, 10 na 10.

[00:28:30]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To, co widzę ja przed sobą, a co będzie kolejnym twoim połączeniem - już nawet nie są to słowa, które czynią cuda, tylko jakieś dzisiaj mamy tutaj dziwne konstrukcje: "the upside and downside of...".

[00:28:44]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak, czyli „the upside and downside of…” – omawianie zalet i wad pomysłów czy projektów. To jest tzw. bread and butter, czyli w zasadzie chleb powszedni w języku biznesowym. Przez lata dostrzegłam jednak, że nie jest to taka bułka z masłem, jak by się mogło wydawać – a bo to „pluses and minuses” czytacie jako „plusys end minusys”…

[00:29:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Słuchałaś mnie gdzieś?

[00:29:11]

O. PIETRYKIEWICZ: Dostałam nagrania i włos mi się na głowie zjeżył…

[00:29:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Pluses and minuses tego naszego wspólnego życia w studiu są takie, że...?

[00:29:19]

O. PIETRYKIEWICZ: Że może się zdarzyć też taka sytuacja w postaci innych kwiatków fonetycznych w stylu „pros and cons”.

[00:29:27]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nawet ja nie wiem, co to znaczy.

[00:29:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Jaką ty mi robisz antyreklamę.

[00:29:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co to jest?

[00:29:34]

O. PIETRYKIEWICZ: A jak myślisz? Wady i zalety oczywiście. Dlatego kiedy ja zaczynam z uczniami cisnąć temat choćby prezentacji czy wystąpień publicznych, to natychmiast wjeżdżam z synonimami do „pros and cons”. I tutaj proszę postawić wykrzyknik przy liczbie 2 – synonimy do „pros and cons”, nie więcej. Do sukcesu i satysfakcji językowej wystarczą nam 2 synonimy w tym przypadku. Moim ulubieńcem ostatnio jest bez wątpienia fraza „the upside and downside of…”.

[00:30:07]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A to jest jedno, tak? Ja myślałem, że można... Ja mam to razem wypowiedzieć? Zobacz, ja się przejęzyczam nawet teraz. Jak ci ludzie biedni, słuchacze mają tego używać? Ja nie wiedziałem, że to jest jedno zdanie... Co takie oczy duże?

[00:30:24]

O. PIETRYKIEWICZ: Bo aż mnie zmroziło, jak tego słucham.

[00:30:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "The upside and downside of..." - i dopiero zaczyna się ciąg dalszy?

[00:30:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Oczywiście, że tak, ponieważ jest to wprowadzenie: wady i zalety.

[00:30:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Pros and cons" jest lepsze.

[00:30:39]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie, ja proponuję „upside and downside”, gdzie oczywiście pierwsze oznacza zaletę, a drugie wadę. Tych synonimów do „pluses and minuses” jest od cholery, bo mamy oczywiście „ins and outs”, „merits and demerits”… W zaawansowanym języku prawniczym używamy „assets and liabilities”, ale to właśnie zwrot „the upside and downside of…” podbił ostatnio wszystkie magazyny biznesowe, które biorę do ręki. Dosłownie to ostatnie 2 lata sprawiły, że choćby w ostatnim odcinku WorkLife Adama Granta bodaj z 1 czerwca, ten zwrot pada aż 5 razy w ciągu 40 minut.

[00:31:19]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale nie chcesz powiedzieć, że facet nie zna innych słówek, tylko po prostu się czepił jednego?

[00:31:22]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale brzmi to tak dobrze, tak sprawczo i tak profesjonalnie…

[00:31:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To brzmi tak długo.

[00:31:26]

O. PIETRYKIEWICZ: To nie jest długo.

[00:31:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "The upside and downside of..." - ludzie myślą, że skończył, a on dopiero zaczyna.

[00:31:32]

O. PIETRYKIEWICZ: Dobrze, to ja cię zostawię z twoimi „prosami i consami”, a my z państwem się nauczymy, jak mówić jak profesjonalni biznesmeni. Ja nie muszę tego reklamować, bo na szczęście słuchacze mi ufają i oczywiście, jeśli mówimy o specjalistycznym angielskim, to nie możemy mylić tego zwrotu z „Upside/Downside Ratio”, który używany jest do opisania sytuacji rynkowej. Wracając do „the upside and downside of…” – ten zwrot jest też wymarzony do ćwiczenia aktywizacji języka biznesowego przed lustrem. Tak, dobrze słyszycie – przed lustrem. A tematów, na które możemy mówić, używając tego zwrotu jest multum, np. The upside and downside of Olympics in Tokyo – wady i zalety organizacji Olimpiady w Tokio, szczególnie rok później. The upside and downside of gig economy; the upside and downside of being self-employed.

[00:32:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ha, właśnie.

[00:32:58]

O. PIETRYKIEWICZ: I tak dalej. Aż się prosi, żeby wziąć wyrażenia z tego odcinka, przemóc się i pociągnąć przed lustrem fantastyczny, profesjonalny monolog na jeden z powyższych tematów. In a nutshell, you should gain confidence, be on the ball and face this language adversity.

[00:33:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Perfect. Powiem ci tak: robiłaś te kursy takie różne, żeby ludzie myśleli, że znasz angielski, ale na końcu tego odcinka myślę sobie: "No dobra, położyła dziewczyna na stół dowód". Bardzo ci dziękuję.

[00:33:29]

O. PIETRYKIEWICZ: To ja ci dziękuję, Jarek.

[00:33:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I przepraszam jeszcze raz za tych wariatów z Gdańska...

[00:33:33]

O. PIETRYKIEWICZ: Chyba za siebie.

[00:33:34]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: ...którzy stoją za szybą. Wiesz, że oni już wypili morze wódki tam i oni myślą sobie: "Może wyjdzie, rozda autografy?".

[00:33:41]

O. PIETRYKIEWICZ: To może dołączymy do nich?

[00:33:44]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie, w życiu. My musimy jeszcze popracować tutaj troszeczkę. Szanowni słuchacze, bardzo wam dziękujemy. Nie omawiałem tego z Olgą, ale sama ona powtórzyła parę razy - może nie tak często jak ten gość, który w ciągu 40 minut 5 razy użył wyrażenia "the upside and downside of..." - ale właśnie the upside and downside of mojego wcinania się jest po to, żebyście też zobaczyli, czy to jest w ogóle dobry kierunek, bo my cały czas jesteśmy też na tym etapie, że my sobie sprawdzamy, którą drogą pójść, nie?

[00:34:14]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak.

[00:34:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Lubisz to?

[00:34:16]

O. PIETRYKIEWICZ: Bardzo to lubię i bardzo lubię ten feedback, który też dostajemy, więc jeśli tylko państwo chcieliby podzielić się z nami, to jesteśmy absolutnie na Twitterze, na Instagramie.

[00:34:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wherever you get your social media.

[00:34:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Exactly. I bardzo dziękujemy za wszelkie słowa.

[00:34:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A tak swoją drogą, bo nie żartujemy i nie jesteśmy tymi, którzy wyjęli ręce i mówią: "Teraz napisz coś, napisz", ale, szanowni słuchacze, którzy chcielibyście dać nam szansę - nic tak dobrze nie robi audycjom każdym, jak napisanie kilku słów. One mogą być gorzkie - przyjmiemy, damy sobie radę.

[00:34:53]

O. PIETRYKIEWICZ: Bierzemy na klatę. Face adversity.

[00:34:55]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dokładnie. The upside and downside of being a public person. Weźmiemy na klatę, serniczkiem zagryziemy i nam to pomoże. Ale całkiem serio - 5 gwiazdek się przyda, a potem 2 słowa i jak Olga wystrzeli, to spokojnie będzie na pierwszym miejscu przed Kryminatorium.

[00:35:15]

O. PIETRYKIEWICZ: Kłaniamy się.

Autor odcinka
Olga Pietrykiewicz
Trenerka Business English

Uczy języka angielskiego w biznesie w Polsce i za granicą. Mieszka w Gdyni, prowadzi szkołę Work Up English oraz zajęcia i warsztaty w całej Polsce. Obecnie zajmuje się głównie szkoleniem kadry menedżerskiej w fabrykach produkcyjnych.

Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.