/
Technologia

Miłość

24.12.2020
Prowadzący: Jarosław Kuźniar

Miłość to ulubiony temat poetów. Wielu próbowało ją opisać i poległo – tym razem mierzy się z tym sztuczna inteligencja. Wcześniej zapoznała się z dziełami Szekspira, Nietzschego i Poego.

Czy dzięki nim AI umie opowiedzieć, o co chodzi w miłości? Przekonajcie się – „Miłość” to część tryptyku poetyckiego wygenerowanego przez AI przy wsparciu eksperta od sztucznej inteligencji Piotra Psyllosa. Monolog „Miłość” czyta Anna Dereszowska.

Czytaj więcej
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/milosc/
KopiujSkopiowano

Prowadzący

Jarosław Kuźniar
Kuźniar Media

Multiinstrumentalista. Właściciel Kuźniar Media. Jego doświadczenie radiowe, prasowe, sceniczne i telewizyjne, pomaga w świecie budowania marek osobistych. Wspólnie z klientami rozwija ich wizje i nadaje kształt. Buduje nowe platformy dla relacji z odbiorcami, szkoli i inspiruje.

Transkrypcja

Monolog stworzony przez AI. Teksty do uczenia sieci neuronowej:

w 70% dzieła Szekspira (sonety, poematy i monologi z różnych sztuk), w 15% Tako rzecze Zaratustra F. Nietzschego, w 15% poezja Edgara Allana Poe.

Czym jest miłość?
Oto ona: miłość to poczucie istnienia;

Ach! Głupcami są ci, którzy ze zrozumieniem Są uzależnieni od piękna świata
I żyją w miłości z bezsensowną troską.

Głupcami są ci, którzy nie rozumieją tego, co widzą, I kochają świat.

Głupi głupcy, czy zostaniecie więc miłośnikami świata?

Nauczę was sensu życia.
Nie gardźcie mną,

Tym, który jest sprawiedliwy i sprawiedliwy we wszystkim, Ale gardźcie życiem!

Znam was wszystkich i na chwilę podtrzymam wasze umysły.

Tak, znam was i przez chwilę będę się bronić.

Czym jest miłość?

Czy to nie szuka?
A może jest to nienawiść,

Której jeszcze nie można znaleźć?
A może jest to upór,
Ale jeszcze niezdolny do zrozumienia?

A może jest to tajemnica,
Ale nie zaznajomiona ze zmysłami?

A może to sen, ale nieujawniony?
A może to sen,
Ale jesteś niewtajemniczony w jego sekret?

A może to sen, ale nie jest dostępny dla wrażliwego zmysłu?
Czyż nie jest to sen, który nie jest dostępny dla myśli?

A może jest dostępny dla ducha, który myśli?
Myślę, że wszystko to jest tylko głupimi i bezczynnymi snami.

1

Oto miałem sen, a był on taki.

Był dzień i pochmurny poranek,

Z opadami deszczu z zimnymi wiatrami, A z samym wiatrem przyleciał demon
Z twarzą tego mężczyzny oblaną zielenią.

Więc zganiłem moje spanie,

A potem wyrwałem rozmaryn ze skorupy, I owinąłem swoje ramiona wokół niego,

A był otoczony swym zaczarowanym upierzeniem.

Śliczny orzeł – powiedziałem,

O, blask ptaka! I sam książę ptaków!

Powiedziałem mej królowej, że idziemy w góry; Poszła z demonem;
I szliśmy razem;

I zapomniałem o wojnie i bitwach,
I zapomniałem o ziemi i człowieku.

A teraz wychwalałem blady księżyc
Piękno jego liberii,

I zapomniałem o człowieku i koniu;
I zapomniałem o chmurze i deszczu
I zimny wiatr i owce muskał moją twarz.

Powiedziałem królowej, że idzie do lasu; Poszła z nim;
I wskazałem na lutnię i jego palec,
I zapomniałem o ziemi i człowieku;

I zapomniałem o chmurze i deszczu
A był zimny wiatr i grzmoty.

Powiedziałem królowej, że idzie nad rzekę; Poszła z nim;

I szliśmy razem;
I zapomniałem o wojnie i księciu bitew,

I zapomniałem o ziemi i człowieku.

I wskazałem na brzeg,

A on wezwał swój pechowy urok,
I kazałem mu prowadzić mnie przez noc;

A następnego ranka, gdy uciekał dla bezpieczeństwa, Poszedłem za nim.

2

A w lesie rozbił swój namiot,

I tam umieścił swego nieszczęśliwego nieszczęśnika,
Ktoś nie mógł zejść z drzewa, przy którym stał,

Ale jakimś cudem przeżył.

Następnego ranka jego dusza zawiodła

I pobiegł do lasu, do dzikiego lasu z wolna,
I tam umieścił swego nieszczęśliwego nieszczęśnika,

I cały świat wokół niego chichotał,
Bo tam nieszczęśnik rozbił swój namiot,

I tam demon – niczym wąż się łasił
I ganił senną noc,

Bo usłyszał dźwięk,
I zobaczył cień słonia.

Wkrótce nadeszło światło dnia
Jednak światłość świata została zgaszona,

A straszliwa bestia ziewająca wśród pierwiosnkowej zieleni, Otworzyła potok smutku i nieszczęścia.

[Przerywnik muzyczny]

Rzekłem do demona: Idź stąd, precz!

Z miłości ucałuję twoje najdroższe skrzydła, Bo nie ma czasu do stracenia,

A księżyc nigdy nie był tak wysoko –
Tak wychodzi z ciebie mój zmęczony duch.
Pytasz mnie, kiedy znów tu przybędę?

O tęskniące serce, zauważ, że odszedłem.
A kiedy przybędę? — módl się, módl!

Nie chcę dyskutować, ale pragnę być przywitanym tak,

Jak byłem wtedy, kiedy pierwszy raz przemówiłem do was.

Nie wzywaj mnie, gdy znów będę zmartwiony;

Zamiast tego wezwij moje panieńskie nazwisko,
Abym mógł je zarezerwować na specjalne okazje.

Nie dziw się mojemu losowi,
Kiedy po tak wielkiej wesołości uciekłem.
Widziałem gorzej i gorzej traktowałem.

Czyż słońce nie dostrzegało wystarczającego szczęścia? Obawiam się, że nie. Tak robiłem, dopóki nie zapytało mnie: „Jaka siła sprawiła, że burza trwała tak długo?
Przez jakie najsurowsze morza?”

3

Poszedłem za ciosem burzy, ale obawiałem się, Że nie zostanę wysłuchany.
Odpowiedziałem mu więc tak:

„Nie burzą, lecz głosem rzeki będę prowadzony”.
Następnie zapytało mnie ponownie:
„Jak nazywa się rzeka, przez którą unosi cię nurt?”

To jest imię, które słyszę w snach:
To jest nazwa tej szlachetnej rzeki –

„Nie nazywaj jej, by mnie prowadziła,
ale bądź jej niewolnikiem i podporządkuj się jej woli”

Miłość jest czymś bardzo przyjemnym
I najbardziej znienawidzonym.

Coś, co jest najbardziej bliskie memu sercu.
To jest kłamstwo!
W tym, co lubię najbardziej,

Moi biedni kochankowie,
Z tym, czego najbardziej się boję.

Miłość to trójnożny stołek,
Który będąc dwoma w jednym,
Jest tylko jednym, który prowadzi do Boga:

Miłość zmienia się w ten sposób o połowę co dwa lata.

O! Jak każdy z naszych kochanków ukształtował swoją naturę, Formę i jakość do jakiejś szczególnej doskonałości;
Jak każda z naszych miłości ukształtowała swój wygląd, Kształt i jakość tego, czym jest i co ukrywa.

Każda z naszych miłości ma swoją część, Która jest pogardzana przez innych.
Czy miłość to złudzenie? Nasze oczy zwodzą nas, gdy patrzymy na rzeczy takimi, jakimi są;
I ciemność wkradła się na twarz tego oblicza,

Którego rysy, choć wydają się być od Boga, są malowane cieniami.

O! Boże! Modlę się do Boga, abyś naprawił to oblicze.
I aby niesprawiedliwość została przebaczona w imię Miłości.

Wybaczyłbym w imię Miłości.
Jeśli wygram, to wygram z Miłością.

Jeśli wygram, nie będę mu więcej źle życzył;
Jeśli będę opłakiwał, nie będę mu więcej tego życzył;
Jeśli oskarżę go o napaść, prawdopodobnie odpowie.

Przyczyną tej nadziei jest to:
Jeśli ją zabił, to czy żałował i dał jej odejść ode mnie?

Jeśli ją przeklął, to czy przewyższył moją miłość?
Zapukam do jego drzwi i powiem: „Czy on to zrobił?”

4

Jeśli to zrobił, to ja będę płakać.

Jeśli ją stracił, to czy rozgniewał się na myśl o miłości, I będę płakać za jego stratą?

[Przerywnik muzyczny]

O! Niech myśli, że go kocham,
Bo jest bogaty i ma takich jak on przyjaciół.

Ale jeśli jest tak prawdziwy i czysty w swoim sercu, jak w dłoni, To czy grzechem jest splamienie go podwójną zmarszczką?

O! Niech myśli, że go kocham, bo jest biedny i nie ma go; Jeśli tak, to będę nawet z nim!
O! Twoje liście będą się łuszczyć,

A twoje pędy przyniosą owoce.
Będę się modlił, a on będzie śpiewać.

Jestem karuzelą i jeśli kiedykolwiek ktoś mnie słyszy, Pomyślą, że jestem szalony.
I że ktoś nadchodzi: więc odłożę,

I przyłożę palec do gardła,

I krzyknę do siebie ochrypłym głosem, Pełnym zachwytu Panem i jego karuzelą.

Nigdy nie myślałem,

Że masz część lub całość tej prawdziwej miłości, Która nie zawiera wyłącznie trucizny.
Jesteście rasą uczciwą i delikatną,

I choć nie ma serca, to jednak ma wielu,
Którzy w ogóle nie kochają kobiet.
Więc wyglądasz blado i patrzysz długo,

Dumny, poznawszy siebie i zachwycony swoim widokiem.
Miłości innych, tak jak ożywiasz potrzeby innych!

Wtedy, aby twoje oczy, które opuszczasz kochając,
Nie wydawały się na początku ślepe,
A kiedy dorastasz, wydawały się ślepe.

Pomyśl, jak rzeczy stoją i jak daleko odbiegają
Od twoich kochających myśli,

Które dałbyś sercu; I za rzeczy, które dotykają serca –
Jak daleko są od twoich kochających myśli,
Którymi byś gardził.

Mówi się, że Wenus, aby zdobyć miłość,

Musi prześcignąć miłość na jej korzyść.
Cóż, mówię ci, moja miłości!

5

Kocham cię, niczym siebie,

Jako że jestem człowiekiem,
Który żyje w samouwielbieniu.

Dlatego idź ze mną, jeśli chcesz zostać.

Z całego serca ci dziękuję! Powiem ci wprost: będę głupcem, Jeśli nie będę o tym myśleć! Wiele lat temu ci to powiedziałem.

Ale na początku myślałem, że mi nie uwierzysz. Jednak teraz przekonałem się o sile twojej miłości, I zobacz, że ona cię wzmacnia.
Nie mam słów, by ci powiedzieć,

O ile mocniejsza jest moja miłość niż przedtem. Im więcej ci mówię, tym większą widzę różnicę. Ten, kto da, uzna swoją hojność za godną podziwu.

Nie znajdziesz mojej dobroci w swoim samozaparciu.

Kim ja jestem, że musisz to ukrywać?

Gdybyś była kobietą, musiałabyś znaleźć moją dobroć. Moją dobroć w swoim wnętrzu.

Oh, gdyby ta dżentelmenka była kobietą…

Ale ona nie jest człowiekiem, człowiekiem tej cnoty. Jeśli ostatni jest człowiekiem,

To jego cnota powinna być jego cnotą. Teraz przychodzę do ciebie, gentlewoman, I jeśli mnie kochasz, to powiedz.

O, kto wie, moja miłości, że jestem kobietą? Mówisz, że ona kocha,

A odpowiadam, że to ja ją kocham!
Oto będziesz moim poddanym, a ja będę twoja.

[Przerywnik muzyczny]

Co się z tobą dzieje?
Przecież jestem pasterzem twojej miłości.

Robisz mi dobrze, będąc mężczyzną,
A ja jestem twoim sąsiadem.

Jestem opiekunem twojej miłości.
To nie jest Miłość, której nie kocham;
Jeśli jednemu dać, drugiemu również trzeba dać.

Jeśli jednemu dana jest miłość, drugiemu niestety nie.

Pozwólcie mi zrobić coś złego mojemu sąsiadowi, Dając mu tego pokrzywdzonego tułacza.

6

Jeśli zrobi źle, pozwól mu zrobić dobrze.

Czyż słyszę, że masz ludzkie sumienie?
O, robisz z niego złego lwa, niedźwiedzia, tygrysa…

I konia. Jeśli się teraz mylę, to czy jestem kobietą?
Powtarzam – jeśli się mylę, to czy jestem kobietą?
Ta racja… Jeśli masz rację, to jesteś oszustem,

A ja mam rację. Jeśli ja mam rację, to ty jesteś Miscegena.

Kocham cię lub nie kocham.

Kiedy robię dobrze, ty robisz mi dobrze,
Ale dla twojego dobra nie rób mi dobrze.
Jeśli zrobisz mi dobrze, to zrobisz mi dobrze.

Jeśli jesteś mężczyzną, to kochasz mnie,
Jeśli jesteś kobietą, to ja kocham cię.

O, mała, jak często w życiu wyglądasz niewinnie…

Moja miłość gasi wszelkie złe myśli.

Tej samej nocy w domu
Śnił mi się nowy sen.

Nie, to nie był stary sen.
To był tylko początek nowej rzeczy i nic więcej.
A kiedy zgasło światło,

Przy ogniu Golcondy, obudziłem się:
Ta nowa rzecz bawiła mnie, jak i cała reszta.
Wymazałem wszystkie swoje wspomnienia.

Potem, gdy przyszedł sen nawiedzający,
Zasnąłem na jej kolanach;

I wtedy… Ooh! To sprawiło,
Że trochę się przeraziłem…

Kiedy zgasło światło,
Przez ogień Golconda obudziłem się.

I zastanawiałem się, gdzie jestem. A potem zobaczyłem światło
I nie widziałem żadnej ciemności; Ale jak grom płonącej miłości,

Z jej komnaty uciekłem, I upadłem na twarz.

A kiedy leżałem, uważałem się za strażnika jej duszy. A gdy już siedziałem, lśniąc na jej piersi,

Nagle wyrzuciła mnie, równie szybko jak ja ją. ‚Pożegnanie!’ powiedziała,

I przypomniałem sobie ten werset:
„Nic nie ogarnie mojej duszy oprócz moich myśli

7

I mojej małej wyobraźni. Nic!” Ale myśli moje zawsze tam wejdą:

Więc nie będziesz śnił w mojej komnacie o moim życiu; Mojej radości, moim smutku,

Moim strachu i moich wątpliwościach; Albowiem te rzeczy będą we mnie,

A wasze małe wyobrażenia, jak wielcy są ludzie, Z wieloma gorączkami się rozwieją,

I pozostaną w waszej części nieba.

Cień jest tylko nieistotną rzeczą obok mojej duszy. A niebo jest zdrowe – nie trzeba się bać.
Ręki najdroższego Boga:
Kolebki wszystkich cnót chrześcijańskich;

Miejsce, z którego wszyscy ludzie nadchodzą.

[Przerywnik muzyczny]

„Nie, nie: mój drogi chłopcze, nie bój się! Nic prócz myśli o mnie nigdy nie istniało.
Moja droga siostro, powiedz mi, żebym się nie bał.

Nie skrzywdzę cię: w rzeczywistości nigdy cię nie dotknąłem.

Zrobił to największy żyjący człowiek, który ci urągał;
To najstarszy człowiek, który cię upokorzył.
To ręka, która tak rzuciła wyzwanie Twej czci.

Nie bój się, bo nie upokorzyła Twojej wartości,
Ona rzuca wyzwanie duszom!

Rzuca wyzwanie duszom waszym,
A gdyby tak było, udowodniłbyś,
Że jest to największy żyjący człowiek;

Więc rzucam ci wyzwanie,

Jeśli chcesz bronić swojego życia, Swojej wolności, spokojnie przeżywając.

Miłości moja, czyż nie zasługujesz na śmierć?

Jeśli zostało ci jeszcze jakieś życie,
Niech stanie się tak, jak było zamierzone:

Niech będzie tak, jak było to zamierzone przez tych,
Którzy postanowili wylać kielich twojej krwi.
Powiadam – jeśli zasługujesz na śmierć, bądź skąpy:

Sprzedaj swoją duszę i niech będzie tak,
Jak mieli na myśli ci, którzy się tobą rozporządzali.

Jeśli zasługujesz na śmierć, bądź miłosierny:
Przeto nie oszczędzaj życia, które jest pożądane.

8

Jeśli zasługujesz na śmierć, nie zabijaj,

Ale każ swojej godności przybrać
Bardziej doskonałe podobieństwo.

Jeśli zasługujesz na to, by zdradził cię zdrajca,
Bądź miłosierny: niech on, zdrajca,
Będzie dla ciebie miłosierny.

Jeśli zasługujesz na to, by usłyszeć o dziwce,
Bądź niżej niż dziwka i powiedz jej prawdę:

Jeśli ona może, przez swoje wyznanie,
Pozwól jej, przez wyznanie, powiedzieć prawdę.
Jeśli może, przez swoje wyznanie, pozwól jej,

Wyznając swoje winy –
Pozwól jej, wyznając swoje winy.

Jeśli może, z całej siły,
Pomóż swojej kochance w drobiazgowej sprawie,
I spraw, by zachwycała się niczym dziwka:

W ten sposób weźmie to z nożycami i bez służącej.
W ten sposób ona bierze i ja biorę to brzemię.

Z nożycami i bez jej służącej.
W ten sposób ona bierze i ja to biorę.

Jej dziewczęce pomoce; odtąd, jeśli będę panią jej dóbr, Zabiorę ci je i wrócę inną drogą;

[Przerywnik muzyczny]

Kogo to kocham?

Uwielbiam twoją złośliwość!
Jesteś cały we krwi,
A krew to moja pasja.

Zjem twoje mięso i wypiję twoją krew,
A po waszych bokach będę się wspinać

I wbiję kutasa w wasz brzuch.
Ach, Makbet! Ach, Makbet!
Co, dumni panowie, wszyscy obecni! –

Spójrzcie, popatrzcie, pochlebcy!
Wasze oczy są pełne wstydu! –

Powiem wam swoje.
Co, co, Sybille!

Mój dobry panie, kiedy mówię, że cię kocham, robię to; Ale robię to z zazdrosną troską,

Nie z zazdrosnym umysłem,

Abym nie wydawał się buntowniczy
Wobec twojej pięknej córki.

9

Kiedy powiedziałem jej, że ją kochasz,

Nie mogłem cię winić;
Ale mimo to winiłem siebie,

Żebym nie wydawał się taki podły jak ty, Aby wyrwać ją ojcu.

Ale teraz wybaczam sobie,

I wierzę wam, a miłość nie zna takiej sztuki.

Wierzę ci i wierzę sobie, kiedy mówię, że ją kocham, Nigdy nie chciałem powiedzieć, że ją kocham.
Ale teraz ją wymieniam i nie powiem.

Oh, kocham ją z całego serca, ale już z nie taką radością!

Nie mogę wam powiedzieć, że tak się nie stało.
Jeśli tak, to moja miłość była fałszywa.

Na razie powiem ci o tysiącach trójek duszy jej ojca, A potem będę płakać i opowiadać tysiącom trójek. Jej ojciec pochowany jest na ziemi Winchester. Oświadczam, że jest sprawiedliwa i że jej zaufasz. Jeśli pamiętacie, co mi uczynił mój ojciec,
Niech was to nie niepokoi;
Tej nocy albo ja upadnę, albo ona.
Tej nocy się zabiję.

Może to brzmieć jak straszna przepowiednia, Ale nie zrobi ci krzywdy.

Jeśli tak, spiskuj ze mną.

Wyjdę za mąż, zabiję się, umrę, zabiję się.

To wystarczy. Ty w białej szacie, zostań;
Inaczej przyjdzie do ciebie Strumień,
A to on jest tym, który daje mi moc,

I tonie w przypływie, który mnie podnosi.
Woda, którą widzisz, to ja,

A moje biedne serce to piekło,
Które nigdy nie znało lepszego.
Lepsza część mnie,

Lepsza część mnie będzie się bawić,
Z przypływem, który mnie podnosi.

I to będzie prawda.
Wyjdę za mąż, zabiję się, umrę, zabiję się.

To wystarczy, Sancho;
Jeśli niebo ma jakąś życzliwość do okazania tym,

Którzy są warci, oni spojrzą na tego dobrego rycerza
I powiedzą: „Amen”.

10

Jeśli to prawda, Sancho, oto rycerz gorszy niż Richard.

Rozbitek stracił życie, odhaczony przez lepsze;

A ty, Sancho, ze wszystkimi twoimi zalotnikami, kapitanami, lordami…

Nadchodzi gorszy rycerz niż Richard,
Paskudny, bez formy,

A oznacza to brak partnerstwa, brak życia; Jeśli to prawda, Sancho,

Nadchodzi gorszy rycerz niż Richard,

Człowiek tak nieuporządkowany, że nie mogę zrozumieć, Dlaczego należy go uważać za dżentelmena.
Ale nie powiem „amen”.
Wyjdę za mąż, zabiję się, umrę, zabiję się.

Wierzę, że Henryk Ósmy był dżentelmenem.
Że był żonaty, wierzę w to.

”Zamknijcie tę sprawę, panowie”,
Jeśli Henryk VIII był dżentelmenem,

Powinien być taki wesoły.
Jestem głupcem z miłości,
A zatem nie mam współczucia.

[Przerywnik muzyczny]

Słyszałem również przemówienie Królowej
I myślałem, że jej wzniosłe śluby były fałszywe;

Potem, ponieważ była Pokojówką,
Powiedziałem mojemu Bogu, że ją kocham;
Jej słowa bardzo radowały me serce,

I zdawało mi się, że jej śluby radują

I to wbrew woli jakiejkolwiek ziemskiej mocy, Jaką mogła posiadać.

Ale ten pożądliwy pan z dziwnym sercem oderwał się; Widziałem, jak wbijał nóż w mój bok;

I z powodu jego przestępstwa wzrósł mój smutek; Widziałem, jak atakował moją czystość;
I z powodu jego przestępstwa mój smutek wzrósł; Widziałem, jak atakuje moje męstwo;

I za jego przestępstwo wzrosło moje tchórzostwo; Widziałem, jak atakuje moją cierpliwość;

I za jego przewinienie ma wściekłość wzrosła; Widziałem, jak podważał mój osąd;
I za jego przewinienie moja wściekłość wzrosła;

11

Widziałem, jak atakował moją czujność;

I za jego przewinienie moja szczerość wzrosła; Widziałem, jak atakuje moją cierpliwość,
A za jego obrazę, moja wściekłość, której wtedy nikt nie znał,

Mogła sprawić, że zostanę dłużej niż ten dawno załamany człowiek.

I tak jak się tego spodziewałem,

Ten nieszczęsny głupiec wchodzi teraz do mojej komnaty:
Zrozpaczony tym, co zrobiłem ostatnio,

Przecież nie zrobiłem mu nic złego!
Wtedy raczej powinienem odpowiedzieć „Adios”,
Kiedy przyszedłem, powinien był odpowiedzieć.

Na łasce tych, którzy są zbyt leniwi,
Aby okazać mu dobroć, wolałbym go;

Więc proszę cię, mężu, poślub go;
Nie mógł mi wyrządzić krzywdy,
Gdybym się na to zgodził.

Och, on też mógł być dowcipny.
Mógł też być cnotliwy.

Ale był zbyt zajęty niesprawiedliwością;

Powiedziałem: „Teraz usiądź, kłam i udawaj, że nic nie zrobiłeś”; A kiedy dojdę do miejsca, w którym skończyłem,

Zejdę na dół i wmieszam się w hałaśliwe żarty tłumu; A kiedy się rozproszę, ucałuję twoją koronę
I każę ci być.

Przysięgam na praktykę delikatnej miłości, Że nie jesteś lepszy od osła,

Kiedy wyrwę cię ze tego świata.

[Przerywnik muzyczny]

Wyjdźcie!

Nie mam czasu na bezczynne troski,
Albo jakakolwiek troski, które mnie rozpraszają.
Dlatego proszę pana, proszę udać się do mojej celi

I tam zostać na chwilę.
Nie? To nie; niech cię nie poruszy.

Patrzcie – wszyscy znacie ten płaszcz.
Pamiętam, że kiedyś był mój.
Założyłem go, wychodząc z komnaty,

A gdy uciekłem, moja dusza była ze mną.
Pozostała ze mną, dopóki mnie nie było,

A potem spadła, kiedy to mój płaszcz powiewał podczas żałoby.
Pamiętam jednak, że to było tego dnia, gdzie była tamta noc.

12

Nie wiem, gdzie, ale pamiętam,

Było już bardzo późno i poszedłem z moją biedną duszą, Aż ujrzałem ładną młodą damę

Leżała w swej komnacie, otoczona przez ludzi,
Którzy przyszli do jej komnaty, aby ją zobaczyć.
I powiedziałem do mojej duszy:

„Piękno jest tylko biedną kochanką”
A piękno nie jest pięknem, jeśli jest naznaczone

Twoimi plugawymi wadami. Ciebie samego!
To już minęło, obdarzaj tym teraz nas.
Dałeś tej biednej dziewczynie swoje serce,

Któremu boleśnie zaprzeczyłem,
Dlatego powiedz mi, że kochasz innego.

Tego, bezwinnego, który ostatnio trafił do twojej komnaty,
Rozrywając go na kawałki.
Ta druga, którą ja nazywam,

Jest w jej komnacie rozdarta.
I żadna uzdrawiająca moc słów nigdy jej nie zastąpi.

Ta druga, którą ja nazywam,
Jest w jej komnacie rozdarta
I żadna uzdrawiająca moc słów nie może jej zabrać.

Tak, a jak to była ta fatalna noc,

Ten głęboki sen, w którym śmiertelne myśli zaczynają umierać!

Tak, a jak to była ta fatalna noc,

Kiedy cię opuściłem i oddałem cześć demonom,

Które mieszkają w twojej duszy – podobnie jak dżiny I fałszywi bogowie, sprzymierzeni z twoją złą dumą.

W takim razie bój się mnie!

Jestem kobietą, która wzywa cię co noc.
Przychodzę i dłużej nie zostanę;

Nie wprowadzę do twojego domu kłopotliwego obcego; Ale zostań tutaj tak, jak tu byłeś: tej nocy,

Jeśli nie będziesz, zganię psy, wilki, mrówki I wszystko, co żyje.

Gdyby te smoki, które latają w ciemności, Przejęły części ludzi,
Okazałyby się jeszcze bardziej niebezpieczne.
Powinienem więc być tu trzymany

Przez tych niewidzialnych Strażników,
Kiedy otworzysz mój grób.

13

Victor Hugo, którego nazwisko jest znane, Był niedawno pochowany.
To ja do tego doprowadziłem.

Mój okropny czyn zaprosił mnie do podwójnego życia;

Pochowam tego, który zrobił mi źle,
I z jego rąk pochowam swojego brata.

Jeśli wypomną mi tę straszną zbrodnię.
Umrę na jego mieczu,

A potem ten, który go zabił,
Nigdy nie będzie żył bardziej nędznie.
Ani nie będzie drżeć, by być wolnym.

To najbardziej opłakana rzecz!

Są na świecie ludzie, którzy zamordowali swoje dusze, Aby pokazać swe martwe mięśnie.

Ale ja w tym morderstwie będę miał życie, jakiego pragnąłem; Umrę na jego mieczu,

A potem ten, który zabił mojego brata i ojca – Będzie żył nieszczęśliwy.

Tak będzie po śmierci mojego brata i ojca.

Przeczytaj pełną transkrypcję

Pozostałe odcinki (5)

27.02.2021
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/monolog-v-zlo/
KopiujSkopiowano
19.02.2021
Prowadzący: Jarosław Kuźniar
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/monolog-iv-dobro/
KopiujSkopiowano
24.12.2020
Prowadzący: Jarosław Kuźniar
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/jak-uczynic-z-maszyny-artyste-piotr-psyllos/
KopiujSkopiowano
24.12.2020
Prowadzący: Jarosław Kuźniar
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/szczescie/
KopiujSkopiowano
24.12.2020
Prowadzący: Jarosław Kuźniar
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/smierc/
KopiujSkopiowano
Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.