Perlage Stories. Go艣ciem Krystyna Janda

31.01.2021
Prowadz膮cy: Jaros艂aw Ku藕niar

Jak to jest, gdy si臋 wszystko nagle zatrzymuje i nie ma do kogo m贸wi膰 i z kim gra膰? Dla Krystyny Jandy pandemia to niepewno艣膰, strach i b贸l, jakie dotykaj膮 przyjaci贸艂 . Nie ukrywa tego.

Ale rok 2020 nauczy艂 nas te偶 zachwyca膰 si臋 rzeczami, kt贸rych wcze艣niej nie doceniali艣my. I – mimo wszystko – da艂 iskierk臋 nadziei na zmiany. O tym wszystkim aktorka opowiada w szczerej, pe艂nej emocji rozmowie z Jaros艂awem Ku藕niarem.

Czytaj wi臋cej
Udost臋pnij
https://voicehouse.co/odcinki/perlage-stories-gosciem-krystyna-janda/
KopiujSkopiowano

Transkrypcja

[00:00:27]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Jak to jest, jak si臋 wszystko nagle zatrzymuje i nie ma do kogo m贸wi膰, nie ma z kim gra膰?

[00:00:36]

K. JANDA: Ja czego艣 takiego nie do艣wiadczy艂am, na szcz臋艣cie, takiego zupe艂nego zatrzymania. Bo nawet w momencie, kiedy si臋 zamkn臋艂am w domu – 2 razy si臋 zamkn臋艂am na 3 tygodnie – to jednak by艂o do艣膰 d艂ugo. Po prostu tak si臋 zdarzy艂o, 偶e w marcu wr贸ci艂am z Maroka i musia艂am. Przelecia艂am tyle jakich艣 lotnisk, jaki艣 samolot贸w… Biegiem wraca艂am, bo wiedzia艂am, 偶e granice zamykaj膮 w nocy. I poniewa偶 nie wiedzia艂am, co tak naprawd臋 po drodze mnie spotka艂o, wi臋c zamkn臋艂am si臋 na 3 tygodnie z tego l臋ku, ale ca艂y czas pracowa艂am, ca艂y czas przygotowywa艂am kolejne rzeczy. I szczerze m贸wi膮c, jak teraz patrz臋 w teatrze ze swoimi lud藕mi, wsp贸艂pracownikami, z ca艂ym biurem, z tymi, kt贸rzy robi膮 repertuar i licz膮 to wszystko itd., to w艂a艣ciwie tak intensywnej pracy, jak ostatnie p贸艂 roku, to Fundacja w艂a艣ciwie nie do艣wiadczy艂a. Poniewa偶 te kolejne terminy otwarcia teatru, sprzedawania bilet贸w, a potem odwo艂ywania i oddawania tych pieni臋dzy za te bilety i kolejne, i kolejne sprzedawanie bilet贸w… My艣my ci膮gle sprzedawali, oddawali, zmieniali repertuar, liczyli艣my, jak to b臋dzie najpierw dla 50 proc., potem 1/4 ludzi na widowni. My bez przerwy liczyli艣my. Do p贸艂nocy, ca艂y czas. To znaczy: 鈥濼en nie mo偶e i ten鈥 i tak ka偶dego dnia telefon. Do dzisiaj, jak dzwoni m贸j telefon, to ja my艣l臋, 偶e albo kto艣 nie 偶yje, albo kto艣 jest w szpitalu, albo nie mo偶e gra膰. Ustalali艣my repertuar z najwy偶szym trudem, jaka艣 grupa ludzi dzwoni艂a: 鈥濩zy ty m贸g艂by艣 przyjecha膰, zagra膰, bo prawdopodobnie otworz膮 si臋 teatry?鈥. Musieli艣my mie膰 – odwrotnie ni偶 rz膮d – kilka plan贸w awaryjnych. W zwi膮zku z tym, te plany awaryjne wszystkie tworzyli艣my, po czym si臋 okazywa艂o, 偶e kto艣 ma kwarantann臋, kto艣 si臋 widzia艂 z kim艣 z COVID-em i musieli艣my na nowo zmienia膰 ca艂y repertuar itd. Ja powiedzia艂am, 偶e w pewnym momencie b臋dziemy mie膰 tak, 偶e b臋dziemy po prostu sprzedawa膰 bilety nie wiadomo na co. Jak kto艣 b臋dzie chcia艂 i艣膰 do teatru, to na co trafi, co tam si臋 uda zagra膰.

[00:02:59]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: To by by艂a jaka艣 zmiana 2020 roku, pewnie nawet naturalnie przyjmowana przez widz贸w. Ale da si臋 robi膰 teatr, kt贸ry kto艣 ogl膮da na kom贸rce? Czy to jest ta sama emocja dla was, aktor贸w?

[00:03:11]

K. JANDA: Nie, nie. Musz臋 powiedzie膰, 偶e pocz膮tkowo te偶 si臋 zach艂ysn臋艂am, poniewa偶 siedzia艂am tak zamkni臋ta w domu. Wi臋c najpierw okaza艂o si臋, 偶e pierwsza zareagowa艂a Metropolitan Opera tak naprawd臋 i da艂a ca艂y sw贸j repertuar. Ja nagle obejrza艂am wszystkie spektakle Metropolitan. Ogl膮da艂am sobie codziennie inny spektakl i by艂am absolutnie tym zachwycona. Po czym zacz臋艂y si臋 te pierwsze streamingi, te pierwsze rzeczy na 偶ywo – i na 偶ywo spektakle, i fotografowane wcze艣niej, montowane. Ogl膮da艂am to z du偶ym entuzjazmem i bardzo szybko si臋 zorientowa艂am, 偶e to w og贸le – po pierwsze – nie jest teatr… Znaczy: to jest bana艂 taki: 鈥濼o nie jest teatr鈥. To jest teatr, tylko to jest po prostu przeka藕nik, to musi by膰 specjalnie przygotowane, pieczo艂owicie zrobione, z pe艂n膮 艣wiadomo艣ci膮, dlaczego si臋 tak co艣 opowiada kamer膮, a nie inaczej. Ten j臋zyk przekazu teatralny wcze艣niej ma jaki艣 zamys艂. I teraz: przychodz膮 ludzie z kamerami, z re偶yserem, kt贸ry widzi spektakl. Jest 1-2 pr贸by, montuje to na 偶ywo czy przekazuje, tam kto艣 si臋 z kim艣 pokrywa, 3 kamery, 1 jedzie, 1 ma zbli偶enie i m贸wi膮: 鈥濸ami臋tajcie, nie wolno przekroczy膰 tej linii. Ta kamera jest na zbli偶enia, jak widzicie, i lecimy鈥. Przesta艂am ogl膮da膰 ju偶 teraz, przesta艂am ogl膮da膰. Bardzo mi si臋 podoba艂 jeden spektakl przyniesiony, to by艂y 鈥濩z膮stki kobiety鈥, kt贸ry uwa偶am, 偶e po prostu zosta艂 przeniesiony… Ja ten spektakl widzia艂am na 偶ywo i w kamerach podoba艂 mi si臋 bardziej. S膮 takie rzeczy, 偶e co艣 nabiera urody czy co艣 nabiera tajemnicy, czy jakiego艣 blasku innego, bo kamera jednak wyczarowuje co艣 zupe艂nie innego czasem. Ale jednak, je偶eli co艣 zosta艂o zrobione do teatru 偶ywego, to trzeba potem jednak w bardzo przemy艣lany spos贸b to przenosi膰.

[00:05:16]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Jest co艣 takiego, 偶e narz臋dzia technologii dzisiaj troch臋 odzieraj膮 z tajemnicy?

[00:05:21]

K. JANDA: Nie. To znaczy: jak kto艣 umie ich u偶ywa膰. A przecie偶 kamera daje mo偶liwo艣ci absolutnie nieograniczone, tylko do tego trzeba si臋 przygotowa膰. Przecie偶 te wszystkie przekazy, co my mamy – nawet Metropolitan Opera – to s膮 g贸ra 3 kamery stoj膮ce w艂a艣ciwie nieruchomo. Wcze艣niej oni pewnie robili pr贸by i wiedz膮, kto za chwil臋… Albo jest jaki艣 re偶yser, kt贸ry m贸wi: 鈥濼eraz na sopran, a teraz na tenora, bo za chwil臋 zaczyna鈥. I to jest bardzo profesjonalnie zrobione, ale jednak ubogie. Jednak jak si臋 nie widzi ca艂o艣ci, nie wybiera, oko wybiera zbli偶enie samo… To jest zupe艂nie co innego. Mo偶na zrobi膰 j臋zyk przekazu kamer膮 fascynuj膮cy, ale to naprawd臋 do tego trzeba majstr贸w i do tego si臋 trzeba naprawd臋 przygotowa膰. A kamera mo偶e du偶o. Ja np. bardzo du偶o w telewizji w og贸le w 偶yciu gra艂am, a sama jako re偶yser zrobi艂am z 16 spektakli teatru w telewizji i wszystkie one mia艂y jaki艣 zamys艂 formalny. Bo kamera i telewizja, i studio lubi膮 formalne rozwi膮zania. Takie realistyczne co艣 – no to kamera filmowa dobrze pokazuje albo tutaj jakby trzeba co艣 tak zajrze膰 w dusze, to mo偶na co艣 tak opowiedzie膰, ale nie za d艂ugo. Trzeba by膰 perfekcyjnym aktorem, 偶eby kamera… Bo kamera jest bez lito艣ci. Musz臋 powiedzie膰, 偶e jak widzia艂am teraz klasyk臋 gran膮, kt贸ra normalnie w teatrze jest grana du偶ymi 艣rodkami, krzykiem i nagle kamera si臋 zbli偶a i nie zmniejszaj膮 aktorzy 艣rodk贸w wyrazu, to to jest kompletnie nie do ogl膮dania. Poza tym ja m贸wi臋: 鈥濸o co tak krzycz膮?鈥. A na du偶ej scenie to jest normalny 艣rodek wyrazu. Tak 偶e, niestety, to jest wszystko robione z 艂apanki, jak ja to m贸wi臋. To jest wszystko z 艂apanki. Tak 偶e no jednak nie. A jeszcze do tego Ministerstwo Kultury, kt贸re tam nawet jak da 2 z艂, do czego艣 do艂o偶y, to ka偶e, 偶eby si臋 z tego rozliczy膰 i zrobi膰 w internecie. Ale na ten przekaz nie dok艂ada ju偶 pieni臋dzy. To s膮 ju偶 takimi 艣rodkami robione rzeczy czasem naprawd臋…

[00:07:35]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Ale w og贸le ten 2020 rok musia艂 pokaza膰 - przez chwil臋 przynajmniej - 偶e 艣wiat na sznurkach istnieje, bo nie da艂o si臋 zrobi膰 innego troch臋. Tylko jak d艂ugo?

[00:07:43]

K. JANDA: I teraz wygrali ci, kt贸rzy si臋 nie boj膮, kt贸rzy maj膮 wi臋cej inicjatywy i kt贸rzy maj膮 tak膮 wyobra藕ni臋, 偶e potrafi膮 si臋 dostosowa膰 do sytuacji. To wida膰 te偶 w tych przekazach teatralnych, 偶e to jest po prostu kto艣, kto potrafi szybko pokojarzy膰, co艣 wymy艣li膰, zupe艂nie inny 艣rodek. A czasem taki ba艂agan si臋 fotografuje, 偶e to w og贸le…

[00:08:08]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Czyli rozwi膮zaniem by艂oby robienie czego艣, ale z my艣l膮, 偶e to nie jest przeniesienie kamer膮 tego, co robili艣my na scenie dla publiczno艣ci 偶ywej, tylko robimy to tylko dla kamery?

[00:08:19]

K. JANDA: Znaczy: znajdujemy j臋zyk dla kamer, kt贸ry b臋dzie dok艂adnie przekazywa艂 to, o co chodzi艂o przy robieniu przedstawienia.

[00:08:27]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Ale takie 鈥濽cho, gard艂o, n贸偶鈥 - gdyby pani mia艂a w艂a艣ciwie tak膮 jedn膮...

[00:08:30]

K. JANDA: No tak, ale jak ja jestem sama na scenie i jeszcze 3 kamery stoj膮, 1 fotografuje…

[00:08:33]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: A ile przekle艅stw. Ale w online to zawsze si臋 przekle艅stwa przyjmie?

[00:08:34]

K. JANDA: No, super.

[00:08:40]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Jest pani teraz z nami w艂a艣ciwie w przerwie mi臋dzy pr贸b膮 a kolejn膮 pr贸b膮. Czego?

[00:08:46]

K. JANDA: 鈥濧lei Zas艂u偶onych鈥. Jaros艂aw Miko艂ajewski napisa艂 zdumiewaj膮cy tekst, absolutnie zdumiewaj膮cy. Ja przeczyta艂am ten tekst i tak si臋 zachwyci艂am… Od dawna nie widzia艂am tekstu, kt贸ry by艂by… I uda艂o si臋 kolejny raz. Dzisiaj wysz艂am z pr贸by – bo pr贸buj臋 z Olem 艁ukasiewiczem, z Emilk膮 Krakowsk膮, z Dorot膮 Landowsk膮, z Grzesiem Warcho艂em – i jak ja us艂ysza艂am ostatni monolog Ola po 艣mierci, to m贸wi臋 tak: 鈥濨o偶e, znowu robimy dok艂adnie w sam 艣rodek problemu鈥. Bo to jest o poetce, o artystach, w og贸le o kondycji artyst贸w tekst. Du偶o tam jest rzeczy, 偶e nie b臋d臋 opowiada膰. Natomiast jak to poeta potrafi… A sam poeta w 艣rodowisku osadzony od lat, sam ze wszystkimi cierpieniami Wertera i m艂odego, i starszego ju偶. Du偶o rzeczy uda艂o mu si臋 w tym tek艣cie zmie艣ci膰, ale to s膮 generalnie bardzo biedni poeci, bardzo biedna poetka. Jak napisa艂, 鈥瀙ie*dolona, uboga poetka, kt贸ra nie ma za co si臋 sama pochowa膰鈥. To znaczy: m膮偶 si臋 martwi, bo jak umr膮, to nawet nie maj膮 na pogrzeb. I idzie najpierw do kancelarii cmentarza, a potem do Ministerstwa Kultury i Sztuki i chce, 偶eby dla m臋偶a tylko, 偶eby on si臋 nie martwi艂… Oczywi艣cie, to wszystko jest pretekst, 偶eby opowiedzie膰 o tym, jak si臋 偶yje. 呕eby obiecano Alej臋 Zas艂u偶onych, bo tylko w Alei Zas艂u偶onych mo偶e by膰 pogrzeb za darmo, gr贸b i pogrzeb za darmo. No i te rozmiary zas艂u偶enia i od czego to zale偶y, i czy kto艣 jest bardziej 鈥瀉lejny鈥 czy mniej 鈥瀉lejny鈥, czy pi艂 ca艂e 偶ycie, a napisa艂 wa偶ne rzeczy, czy przestrzega艂 sanatoryjnej diety… To wszystko dla komisji mo偶e mie膰 znaczenie. Na ko艅cu si臋 okazuje, 偶e to jest w og贸le pa艅stwowa sprawa, 偶e miejsce w Alei Zas艂u偶onych i obok kogo, i w kt贸rym rz臋dzie to jest bardzo powa偶na, pa艅stwowa decyzja i to nie jest takie proste. Tak 偶e to wszystko jest na tyle pojemne, a jednocze艣nie ca艂y czas m贸wimy o 艣mierci. O potencjalnej 艣mierci i o tym, 偶e w艂a艣ciwie niewa偶ne, czy si臋 napisa艂o 20 tom贸w poezji, czy si臋 przet艂umaczy艂o setki prozy, to w艂a艣ciwie na ko艅cu zostaje absolutna bezbronno艣膰. Ja musz臋 powiedzie膰, 偶e ja mam w tej chwili troje bliskich przyjaci贸艂 w szpitalach, kt贸rzy le偶膮 pod respiratorami. I musz臋 powiedzie膰, 偶e to do艣wiadczenie jest tak dojmuj膮ce, bo to byli kr贸lowie 偶ycia. To byli aktorzy, re偶yser, kt贸rzy w og贸le wiedzieli wszystko. Wyobra藕nia? Pot臋ga. Zamach, rozmach, wszystko. I nagle ta straszna sytuacja, ten straszny respirator, kt贸ry pozbawia w og贸le wszystkiego. Jest cierpieniem le偶enie pod respiratorem. I nie wiadomo, jak si臋 to wszystko sko艅czy, bo to s膮 ludzie w moim wieku, troszk臋 m艂odsi. I te rodziny do tego… I nie zostaje im nic. Zostaje takie co艣. I w艂a艣nie w tej sztuce, kt贸r膮 teraz robimy, Olo 艁ukaszewicz na ko艅cu m贸wi tak pi臋kny monolog o 艣mierci. Jarek dopisa艂 mow臋 pogrzebow膮 na nasz膮 pro艣b臋. M贸wi tak pi臋kny monolog, 偶e w艂a艣ciwie na ko艅cu zostaje tylko jeszcze ta wielka rozmowa i trzeba przynie艣膰 kartk臋, kt贸r膮 nale偶y opisa膰 w艂asnym charakterem, 偶e wszystko zostanie rozpoznane, jak co艣 tam jest nie tak i w艂a艣ciwie nie zostaje na ko艅cu nic. A ja to sobie tak pomy艣la艂am ostatnio… Ja si臋 wzruszam sama, bo to jest taki czas na wzruszanie te偶, na takie podsumowania… Ja mia艂am tak dosy膰 ju偶 w pewnym momencie tych zmian, tej niepewno艣ci, tego, 偶e ten zachorowa艂, tamten zachorowa艂, ten ma raka i go nie lecz膮, tamten umar艂, ten nagle upad艂, zemdla艂… Przy艣ni艂o mi si臋, 偶e umar艂am. Obudzi艂am si臋 rano i m贸wi臋 tak, jak ja na to zareagowa艂am: 鈥濷, no szkoda鈥. 鈥濻zkoda, bo takie 偶ycie by艂o super do pewnego momentu, takie cudne, mo偶na by艂o wszystko鈥. I to nie chodzi o pieni膮dze, nie chodzi o rzeczy materialne, tylko jest tyle pi臋kna na tym 艣wiecie, tyle wspania艂ych ludzi, tyle wspania艂ych rzeczy, tyle galerii, obraz贸w do obejrzenia…

[00:13:45]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: No, nie teraz. Nagrywamy pod koniec grudnia, nie teraz. Ale my艣l臋 sobie te偶, 偶e to jest taki rok, kt贸ry wiele rzeczy w og贸le sprowadzi艂 do samego pocz膮tku.

[00:13:53]

K. JANDA: Absolutnie.

[00:13:53]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Nawet ten moment, w kt贸rym s艂ysz臋, 偶e wielu aktor贸w... Ale nie tylko aktor贸w, ale te偶 tych, kt贸rzy s膮 na drugim lub na trzecim planie w operze, w teatrze, w balecie, wsz臋dzie, 偶e oni nagle musz膮 robi膰 rzeczy, kt贸rych w 偶yciu nie chcieliby robi膰. Oni nie m贸wi膮: 鈥濶ie鈥, bo oni wiedz膮, 偶e nie ma innego wyj艣cia, ale nagle s膮 taks贸wkarzami, nagle dowo偶膮 jedzenie, nagle wiedz膮, 偶e to jest jedyna droga do tego, 偶eby jakiekolwiek miesi臋czne wp艂ywy mie膰. To nie jest upodlenie, ale jest to takie wyprostowanie wszystkiego.

[00:14:22]

K. JANDA: Ale musz臋 powiedzie膰: u nas gra oko艂o 400 aktor贸w. Mo偶e 100-150 ma sta艂e etaty w r贸偶nych teatrach – w ca艂ej Polsce zreszt膮 – a reszta to s膮 freelancerzy. To s膮 ludzie, kt贸rzy… Bardzo wiele kobiet, kt贸re maj膮 po dwoje-troje dzieci i same je wychowuj膮, maj膮 kredyty wzi臋te, jakie艣 raty do zap艂acenia, mieszkania do op艂acenia, dzieci w szko艂ach… I musz臋 powiedzie膰, 偶e przychodzi tak du偶o do mnie aktor贸w w艂a艣nie z tej grupy – tych z wolnego rynku jakby, kt贸rzy m贸wi膮, 偶e nie s膮 w stanie w og贸le jeszcze nast臋pnego dnia cokolwiek zapewni膰 swojej rodzinie, swoim dzieciom, jakiegokolwiek bezpiecze艅stwa. I prosz膮 o prac臋, teatry nie graj膮. Ja… No co mog臋 zrobi膰? Po prostu starali艣my si臋 przez ten czas tym aktorom powype艂nia膰 przez teatr te wszystkie 2000 z艂 postojowego. Ja np. znam aktork臋 wspania艂膮, kt贸ra sama wychowuje troje dzieci, kt贸ra do dzisiaj zarobi艂a 2000 z艂 od marca. Tak 偶e je偶eli kto艣 nie ma rodziny, je偶eli nie ma mamy, je偶eli nie ma – nie wiem – przyjaciela, kt贸ry mo偶e po偶yczy膰, to musi zmieni膰 zaw贸d, musi robi膰 co艣 zupe艂nie innego i to s膮 naprawd臋 dramaty. To s膮 rzeczy niewyobra偶alne. Ale chc臋 powiedzie膰 jeszcze te偶 drug膮 stron臋 tej sprawy, 偶e jest bardzo wiele zawod贸w artystycznych, kt贸re wymagaj膮 sta艂ego treningu. I np. tancerze s膮 w sytuacji koszmarnej, poniewa偶 oni musz膮 codziennie trenowa膰, oni musz膮 codziennie 膰wiczy膰. Bez takiego re偶imu 膰wiczenia codziennego po prostu si臋 wypada z zawodu i nie wraca si臋 ju偶 do tego zawodu.

[00:16:18]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: To samo: mia艂e艣 by膰 w Tokio na olimpiadzie i tam nie jeste艣. Mia艂e艣 konkretn膮 dat臋, kiedy mia艂e艣 si臋 przygotowa膰. Tw贸j moment by艂 w艂a艣nie wtedy. I nagle si臋 okazuje, 偶e to jest kolejne 12 miesi臋cy.

[00:16:30]

K. JANDA: Dok艂adnie. A np. ja znam tak膮 mam臋 mojej przyjaci贸艂ki aktorki, kt贸ra ze strachu – starsza pani – zamkn臋艂a si臋 w lutym i do dzisiaj nie wysz艂a. Tylko jej przywo偶膮 i zostawiaj膮, gdzie艣 siedzi, w jakim艣 takim domku nad jak膮艣 rzeczk膮 i po prostu w og贸le nie wychodzi z l臋ku. Tak 偶e to wszystko si臋 tak jako艣 przewarto艣ciowa艂o… A z drugiej strony tak: jeste艣my zamkni臋ci, ja by艂am zamkni臋ta, mamy te telefony, mamy te komunikatory, mamy te filmy, mo偶emy ogl膮da膰, mamy ksi膮偶ki, mo偶emy zapomnie膰… Ale jak wielu ludzi nie czyta w og贸le ksi膮偶ek? Ja m贸wi臋: 鈥濧le co np. mama robi w tym domu od tych ilu艣 miesi臋cy?鈥, ona m贸wi: 鈥濿iesz, no sprz膮ta, co艣 tam czyta, co艣 tam sobie uk艂ada, co艣 tam…鈥. Nie wiem, co robi, bo co mo偶na robi膰 tyle czasu w zamkni臋ciu? To jest jeszcze tak, 偶e jakby rekapitulacja w og贸le ca艂ego sensu.

[00:17:33]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Cho膰 my艣l臋 - czekam na ten moment - kiedy 艣wiat si臋 otworzy, to b臋dzie par臋 os贸b, kt贸re b臋d膮 chcia艂y p贸j艣膰 na koncert albo b臋d膮 chcia艂y p贸j艣膰 do teatru. I b臋d膮 chcia艂y us艂ysze膰 o tym nowym 艣wiecie, w kt贸rym si臋 znale藕li艣my. Czy s膮 takie... Mo偶e ta sztuka na to odpowiada, ale zastanawiam si臋: czy dzisiaj powstaj膮 ju偶 takie sztuki, kt贸re troch臋 si臋 nami wszystkimi zaopiekuj膮 w czasie 鈥瀙o鈥?

[00:17:55]

K. JANDA: My – moim zdaniem – robimy rzecz bardzo wsp贸艂czesn膮 i dok艂adnie na czasie. Natomiast obejrza艂am teraz kilka rzeczy z antyku. I ogl膮daj膮c, pomy艣la艂am sobie: 鈥濧 co mnie to w og贸le obchodzi? Jaka艣 bzdura!鈥. Nawet Czechow jest w tej chwili… Nawet – nie wiem – nawet Amerykanie, 50. lata, ta literatura, to to w og贸le jest nieaktualne! To jest w og贸le wszystko do… W og贸le to wszystko przesz艂o. Ju偶 nie b臋dziemy tego gra膰, moim zdaniem. Dlatego, 偶e to nas nie interesuje. Co to s膮 za problemy?! Co to s膮 za problemy, 偶e kto艣 pije?

[00:18:31]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Wszyscy pij膮 dzisiaj.

[00:18:34]

K. JANDA: Ale naprawd臋: bardzo du偶o rzeczy jest kompletnie nie do grania dzisiaj. Ja obejrza艂am, co艣 tam krzyczy Medea, Fedra co艣, 偶e kocha… Ja m贸wi臋: 鈥濧 na choler臋?! W og贸le co mnie to obchodzi?鈥.

[00:18:52]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: COVID mam, rozumiesz, co to znaczy? COVID mam!

[00:18:55]

K. JANDA: Rzeczywi艣cie b臋dziemy si臋 pewnie zajmowa膰… Ale jest jeszcze jedna strona: 偶e du偶o bardziej doceniamy pi臋kno. Du偶o bardziej doceniamy spok贸j. Du偶o bardziej doceniamy cisz臋, muzyk臋, urod臋 w og贸le rzeczy. Dlatego 偶e tak p臋dzili艣my szybko, 偶e艣my tego ju偶 nie zauwa偶ali, a nagle widzimy, ile… Ja si臋 tyloma rzeczami zachwyci艂am przez ten czas, 偶e po prostu w og贸le jestem napakowana ca艂a jak膮艣 urod膮, kt贸r膮 zobaczy艂am.

[00:19:27]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Ale mia艂a pani w sobie strach przez chwil臋?

[00:19:30]

K. JANDA: Ja ca艂y czas si臋 boj臋. Ja ca艂y czas si臋 boj臋, potwornie si臋 boj臋 zachorowa膰, potwornie. Zadzwoni艂a do mnie Ma艂gosia Potocka – Sabat – 偶e sp臋dzi艂a 2 miesi膮ce, tak straszne, w szpitalu. W艂a艣ciwie umiera艂a. Tak 偶e ci膮gle kto艣 dzwoni i m贸wi: 鈥濻艂uchaj, teraz to ju偶 mi jest w og贸le wszystko jedno鈥. Ja 偶a艂owa艂am, 偶e tam czego艣 nie zrobi艂am… 鈥濻艂uchaj鈥 – m贸wi. 鈥濩zy wiesz, jaka ja jestem g艂upia, 偶e jak ja posz艂am do szpitala, to si臋 ca艂y czas denerwowa艂am, 偶e ja 鈥濺ewii鈥 nie zd膮偶臋 na nowo wyre偶yserowa膰? Czy ja zwariowa艂am?鈥. 鈥瀂ala艂o mi moje suknie z pi贸rami? A niech id膮 w choler臋!鈥. Po prostu nagle ju偶 nic nie ma znaczenia. Maj膮 znaczenie przyjaciele. Maj膮 znaczenie ludzkie s艂owa, pami臋膰 ludzka. Te wi臋zi, kt贸re okaza艂y si臋, 偶e przetrwa艂y ten czas. Ja jestem otoczona m艂odzie偶膮, wi臋c jeszcze w og贸le co innego, dlatego, 偶e moje dzieci, synowie, pracownicy fundacji to s膮 bardzo m艂odzi ludzie. Jak m贸wi臋: Ja, to tam 鈥瀌o widzenia鈥, ja to jeszcze tam mog臋 co艣 tam zrobi膰, jeszcze kilka rzeczy zagra膰 i w艂a艣ciwie… po schodach.

[00:21:34]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Do Alei Zas艂u偶onych. Chocia偶 jak pa艅stwo zdecyduje...

[00:21:38]

K. JANDA: Chocia偶 nie. Ta w艂adza to by mnie pod p艂otem pochowa艂a.

[00:21:41]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Ja my艣l臋, 偶e nie ma tam osoby, ko艂o kt贸rej mog艂aby pani le偶e膰.

[00:21:43]

K. JANDA: Ja m贸wi臋 do pana prezydenta Wa艂臋sy: 鈥濨艂agam, niech pan przetrzyma i umrze w jednym czasie…鈥. Bo co to b臋dzie? Co to by by艂o? Musimy jako艣 wszyscy… No, niewa偶ne.

[00:21:58]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Poczeka膰.

[00:21:59]

K. JANDA: Niewa偶ne, niewa偶ne. No, ale ja mog臋 le偶e膰 pod p艂otem, zreszt膮 o tym m贸wi臋. A tam, jak ju偶 umr臋, to mi nie zale偶y. Mog膮 naplu膰 na m贸j gr贸b, trudno. Natomiast ja jestem artystka do kontaktu codziennego, a artysta bez feedbacku nie istnieje, aktor. Muzyk, malarz – po 艣mierci go doceni膮. A aktora nie… Aktor si臋 tylko mo偶e zestarze膰, jego 艣rodki wyrazu si臋 mog膮 zestarze膰. Ale ja o czym艣 opowiada艂am… 呕e przetrwa艂o bardzo du偶o dobrych rzeczy, takich warto艣ci. Wr贸cili艣my nagle do takich, co to… Wstyd by nam by艂o m贸wi膰 o takich rzeczach.

[00:22:40]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: 鈥濴ubi臋 ci臋鈥- 鈥濿ow, dzi臋kuj臋鈥. W zesz艂ym roku to brzmia艂o dziwnie, ale teraz? 鈥濨ardzo dzi臋kuj臋鈥.

[00:22:44]

K. JANDA: Tak, tak. Dlatego nagle m贸wimy: 鈥濳ocham ci臋鈥, nagle m贸wimy: 鈥濳ocham ci臋鈥, 鈥濧ch, ja za tob膮 t臋skni臋鈥. Dzwoni do mnie przyjaci贸艂ka z Krakowa, m贸wi: 鈥濲ak ja za tob膮 t臋skni臋! Kiedy my si臋 zobaczymy?鈥. Nagle takie rzeczy, kt贸rych nie m贸wi艂o si臋, bo si臋 wstydzili艣my tych wszystkich s艂贸w. A poza tym tyle si臋 zrobi艂o te偶 z艂a dooko艂a i tyle jakich艣 okropnych rzeczy, i tyle takiego ludzkiego z艂a… Nie zwracali艣my na to uwagi. Uwa偶ali艣my, 偶e jeste艣my w innej grupie ludzi, kt贸rzy jednak zajmuj膮 si臋 wielkimi poj臋ciami, s艂owami, opowiadamy o mi艂o艣ci, o 艣mierci, o rzeczach ostatecznych i nie zajmujemy si臋 tak膮 proz膮 偶ycia, nie musimy si臋 tym zajmowa膰. I nagle si臋 okaza艂o, 偶e po prostu ta proza 偶ycia nam zabra艂a 偶ycie. 呕e nasze 偶ycie w艂a艣ciwie jest tak skopane, st艂amszone, ub艂ocone w czym艣, 偶e po prostu trudno si臋 z tego wyzwoli膰. Jeszcze tylko poeci nas jacy艣 ratuj膮.

[00:23:48]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: No bo nie aktorzy. Tylko poeci.

[00:23:51]

K. JANDA: Mnie poeci. Ale to wszystko si臋 przewarto艣ciowa艂o, przewali艂o.

[00:23:57]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Ale skoro nie b臋dziemy grali tej sztuki lat 50. czy innych, to o czym trzeba b臋dzie opowiada膰 w teatrze w tym nowym czasie?

[00:24:07]

K. JANDA: Ja my艣l臋, 偶e w og贸le przed nami… Ja mam zawsze takie edukacyjne zaci臋cie.

[00:24:14]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: S艂ucham, pani profesor.

[00:24:15]

K. JANDA: Ja my艣l臋, 偶e przed nami jest powr贸t do takich prawdziwych korzeni, do takiego zera prawdy, zera warto艣ci, takiego poziomu zerowego, na nowo. I nie nale偶y si臋 tego wstydzi膰, tylko trzeba na nowo. Bo mi si臋 wydaje, 偶e te偶 w og贸le co艣 si臋 z m艂odzie偶膮 sta艂o. Przez to, 偶e oni si臋 nie spotykaj膮, 偶e oni s膮 samotni, zaniedbani… Ja to mam takie uczucie, 偶e m艂odzie偶 jest w rozpaczy. 呕e ca艂a m艂odzie偶 jest w jakiej艣 dziwnej rozpaczy. Albo id膮 w tango, albo si臋 musz膮 leczy膰. Albo bior膮 leki jakie艣 na depresj臋, na nerwic臋…

[00:24:53]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Tu to w艂a艣ciwie granica wieku nawet nie istnieje. Samo zamkni臋cie sprawi艂o, 偶e to gdzie艣 musi mie膰 uj艣cie.

[00:24:59]

K. JANDA: I tak w艂a艣ciwie nie ma nadziei, 偶e nie wiadomo jak to dalej… M贸wi膮: 鈥濲eszcze 2 lata b臋dziemy chodzi膰 w maseczkach鈥, ja m贸wi臋: 鈥濶o dobra, w maseczkach, trudno…鈥.

[00:25:10]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: 鈥...ale chcia艂abym gdzie艣 m贸c wyj艣膰鈥.

[00:25:11]

K. JANDA: Ale te maseczki ograniczaj膮 w og贸le kontakt. Jak Emilka Krakowska siedzi z uporem maniaka… Emilka ma z 80 lat, ale jest w pe艂nej formie. Ale m贸wi: 鈥濪otyk, jak chc臋 dotyku! Jak chc臋, 偶eby mnie kto艣 dotkn膮艂!鈥. Bo nie ma, bo ludzie si臋 nie dotykaj膮, ludzie si臋 separuj膮. To jest tak straszne. Podanie r臋ki drugiemu cz艂owiekowi i przekazanie tej energii, tego ciep艂a, tego czego艣, no, nie istnieje. Tak 偶e Emilka siedzi na pustej widowni, my tam co艣 na scenie pr贸bujemy gra膰, a ona krzyczy: 鈥濲a chc臋, 偶eby mnie kto艣 dotkn膮艂!鈥. Ja to uwielbiam. Ja to uwielbiam. Ale no niew膮tpliwie…

[00:26:02]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: By艂 taki moment, kiedy politycznie si臋 zmieni艂o, 偶e wiele os贸b m贸wi艂o: 鈥濲a teraz w og贸le, jak patrz臋 na t臋 sztuk臋, to ja zupe艂nie inaczej j膮 czytam, inaczej j膮 odbieram鈥. A teraz mamy ten moment - ju偶 nawet nie polityczny, ale spo艂eczny - kt贸ry te偶 si臋 dos艂ownie przewarto艣ciowa艂. 呕e te偶, by膰 mo偶e, w艂a艣nie niekt贸re sztuki albo niekt贸re s艂owa wypowiadane ze sceny...

[00:26:23]

K. JANDA: S艂owa, teksty, poj臋cia…

[00:26:24]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: 鈥臋d膮 zupe艂nie inaczej czytane, nie? Nawet 偶art z blisko艣ci ju偶 nie b臋dzie 偶artem, tylko b臋dzie czym艣 takim, za czym rzeczywi艣cie si臋 zaczyna t臋skni膰.

[00:26:33]

K. JANDA: Bo cz艂owiek t臋skni do cz艂owieka, jak napisa艂a Agnieszka Osiecka.

[00:26:38]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: No w艂a艣nie: mo偶e wr贸cimy do Osieckiej tak naprawd臋?

[00:26:40]

K. JANDA: Mo偶e, mo偶e. Ja teraz s艂ucham kolejnej ksi膮偶ki o Agnieszce. Zostawi艂a po sobie takie morze cud贸w, 偶e… Zreszt膮 doceniam dzisiaj te偶 ich wszystkich. Wojtka M艂ynarskiego to, co napisa艂, i Agnieszk臋 to, co napisa艂a… Wielu, wielu, wielu ludzi, kt贸rzy zostawili po sobie takie oceany rzeczy, my艣li. Du偶o rzeczy dobrych w og贸le widzieli艣my ostatnio w sztuce umieszczonych. Nagle wszyscy zacz臋li m贸wi膰 wiersze, wszyscy zacz臋li czyta膰 wiersze w internecie. S膮 tacy, kt贸rzy m贸wi膮 pi臋knie, kt贸rzy po prostu potrafi膮 to czyta膰 pi臋knie. Nagle zacz臋li czyta膰, nagrywa膰 to, zamieszcza膰, komunikowa膰 si臋 z lud藕mi za pomoc膮 poezji. To jest w og贸le co艣. Potem si臋 dowiedzia艂am, 偶e 偶eby co艣 rozliczy膰 w teatrze, to trzeba pokaza膰, 偶e aktorzy s膮 aktywni.

[00:27:43]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: I dlatego nagrywaj膮? A co pan robi艂 przez te miesi膮ce? 2 razy by艂em na Instagramie, raz na Facebooku i na Snapchacie da艂em live'a.

[00:27:50]

K. JANDA: Wtedy mo偶na rozliczy膰 pensj臋. Ja te偶 nagrywa艂am swoj膮 drog膮, ale akurat mia艂am ca艂y czas kontakt z Miko艂ajewskim, kt贸ry codziennie pisze nowe wiersze. W zwi膮zku z tym, jak ju偶 napisa艂 co艣 nowego…

[00:28:02]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: 鈥... daj, przeczytam鈥.

[00:28:03]

K. JANDA: Tak, to ja m贸wi臋: 鈥濪awaj, to jest fajne. To b臋d臋 czyta膰鈥. Nie, nie, nie. Ale brakuje cz艂owieka drugiego. Brakuje cz艂owieka, a poza tym strasznie si臋 podzielili艣my na media te偶. To znaczy: jedni ogl膮daj膮 jedno i koniec, a inni ogl膮da drugie i koniec. I nie ma mi臋dzy tym w og贸le 偶adnego porozumienia. Co wi臋cej: ci uwa偶aj膮, 偶e tamci k艂ami膮, a tamci uwa偶aj膮, 偶e ci k艂ami膮, nie ma 偶adnej weryfikacji.

[00:28:33]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Nie ma, ale te偶 zawsze by艂o tak, 偶e... W艂a艣nie nie wiem, czy teatr, czy sztuka, kiedy艣 ko艣ci贸艂. Ale by艂o co艣 takiego, 偶e dobra: wy tu, wy tu, ale jest co艣 po艣rodku, co po艂膮czy. Ale dzisiaj nie ma czego艣 takiego. Nie wierz臋, 偶e do Jandy przyjdzie kto艣, kto...

[00:28:46]

K. JANDA: To jest w og贸le nieprzekraczalne. A ja to tylko mam od jakiego艣 czasu, 偶e mo偶na tak k艂ama膰, 偶e mo偶na by膰 takim bezczelnym! 呕e mo偶na by膰 takim z艂em, 偶e mo偶na tak chcie膰 藕le – co艣 mam. I mam tylko takie co艣 i od lutego mam takie: 鈥濶ie! No nie! No to, to nie!鈥 I ta granica…

[00:29:10]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: W艂a艣nie, ona si臋 tak przesuwa, 偶e we wtorek to co艣 jest 鈥濶ie鈥, ale w czwartek...

[00:29:13]

K. JANDA: Tak. W 艣rod臋 si臋 przyzwyczai艂am, bo w czwartek co艣 takiego pieprzn臋li… 呕e ja m贸wi臋 tak: 鈥濶o nie, to ju偶 po prostu nie prze偶yjemy鈥. A si臋 okazuje, 偶e prze偶yjemy. Poza tym, jeszcze jedn膮 rzecz chc臋 powiedzie膰: od momentu, kiedy te panie wysz艂y na ulice ze s艂owem 鈥濿ypierdala膰鈥, to si臋 w og贸le wszystko zmieni艂o.

[00:29:33]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Mo偶na, prawda?

[00:29:33]

K. JANDA: Formalnie. Poniewa偶 nagle pu艣ci艂y tamy.

[00:29:37]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: S膮 tacy, kt贸rzy m贸wi膮, 偶e 2020 - wiadomo, pandemia, zamkni臋cie, dystans, tysi膮ce rzeczy. Ale jak popatrze膰 na polsk膮 ulic臋, to zacz臋艂y rz膮dzi膰 kobiety. To by艂 moment, kiedy Janda te偶 si臋 tam pojawi艂a?

[00:29:49]

K. JANDA: Kiedy co zrobi艂a?

[00:29:50]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Wysz艂a na ulic臋 Janda czy nie w tym roku?

[00:29:51]

K. JANDA: Nie. Teraz nie wysz艂a, bo najpierw by艂a w kwarantannie, a potem si臋 ba艂a.

[00:29:56]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: 呕e w trafi na kwarantann臋 znowu?

[00:29:58]

K. JANDA: 呕e trafi na kwarantann臋… Znaczy: nie, tego to nie, bo bym chodzi艂a w maseczce, ale ja si臋 boj臋 tej policji. Ja si臋 potwornie ich boj臋. Ja mieszkam w Milan贸wku, ile razy jecha艂am do Warszawy do teatru po co艣, to mija艂am takie po prostu potworne ilo艣ci…

[00:30:14]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Bo kobiety wysz艂y.

[00:30:14]

K. JANDA: … samochod贸w z ca艂ej Polski tej policji, kt贸ra jecha艂a do Warszawy, potem wraca艂a z Warszawy. A potem widzia艂am, jak oni si臋 zachowuj膮 i pomy艣la艂am sobie, 偶e kto艣 m贸g艂by mnie popchn膮膰 albo kto艣 m贸g艂by gazem mi prysn膮膰 czy uderzy膰 mnie pa艂k膮… A przecie偶 ja widz臋, 偶e te dziewczyny, to niespecjalnie im co艣 robi膮. Tak 偶e ja bym pewnie te偶 mog艂a zosta膰 t膮 pa艂k膮, jakbym tak sta艂a… Jedna mnie tak wzruszy艂a, taka ma艂a, co sta艂a tak 2 godziny nieruchomo przed nimi z takim jakim艣 niewinnym zupe艂nie transparentem i oni potem j膮 z艂apali, we 4 wynie艣li i wywie藕li pod Warszaw臋 w nocy, zostawili, potem to czyta艂am… Ja si臋 tego wszystkiego tak boj臋. Po pierwsze, ja jestem zakochana w tej m艂odzie偶y. Oni s膮 fantastyczni. To, co ja zobaczy艂am na ulicy, co ja patrz臋 teraz ci膮gle, bo ja si臋 nie mog臋 oderwa膰 od tych obrazk贸w: oni – po pierwsze – maj膮 si艂臋, s膮 ja艣ni, pi臋kni jak bogowie. Oni s膮 wszyscy pi臋kni! Ja nie wiem, sk膮d oni tacy pi臋kni! Po wojnie nie byli tacy pi臋kni. Teraz si臋 zrobili od tych witamin.

[00:31:30]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Od tych tablet贸w, w kt贸re patrzyli od marca i si臋 od tego pi臋kni zrobili.

[00:31:33]

K. JADNA: Ale s膮 te dziewczyny – maj膮 takie wszystkie jasne spojrzenia…

[00:31:38]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: To jest jedno. Ale te偶 jak popatrze膰 nawet na ten transparent jeden, drugi, trzeci, czwarty, jest w tych dzieciakach - z ca艂ym szacunkiem - du偶o takiego dystansu. Ich j臋zyk jest taki...

[00:31:49]

K. JANDA: Wiele humoru, inteligencja, wyobra藕nia…

[00:31:50]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Tylko to nie trafia na t臋 drug膮 stron臋. Bo to jest tak, 偶e zawsze jednak poczucie humoru trzeba zrozumie膰, 偶eby si臋 tym albo przej膮膰, albo do tego u艣miechn膮膰.

[00:31:58]

K. JANDA: Tak. A z drugiej strony, ja patrz臋 na nich i my艣l臋 sobie tak: 鈥濨o偶e kochany, wi臋kszo艣膰 mojego 偶ycia prze偶y艂am w socjalizmie, nie licz膮c na to, 偶e jeszcze kiedykolwiek b臋d臋 偶y艂a w wolno艣ci鈥. Oczywi艣cie, gra艂am na Zachodzie, by艂am, mog艂am zosta膰, mog艂am wr贸ci膰, mia艂am paszport w pewnym momencie, bo przysparza艂am z艂ot贸wek mojej ojczy藕nie. W zwi膮zku z tym Pagart podpisywa艂 moje kontrakty filmowe. Czasem nie podpisa艂, bo mu si臋 nie podoba艂 scenariusz, ale jednak czasem. Mimo to wraca艂am, bo tu jest m贸j dom, tu jest m贸j j臋zyk. Aktor jest zwi膮zany z j臋zykiem przede wszystkim, tak 偶e to jest ten j臋zyk. Ale nie liczy艂am na to, 偶e jeszcze b臋d臋 偶y艂a w takiej prawdziwej wolno艣ci, b臋d臋 kiedy艣 gra艂a bez cenzury. I nagle 偶ycie da艂o nam te 30 lat, troszk臋 wi臋cej, tego czego艣 upojnego, tych nadziei, mo偶liwo艣ci, tego wszystkiego, 偶e nagle mo偶e by艂o wszystko. I to ju偶 w og贸le鈥 To by艂o najlepsze miejsce na 艣wiecie Polska dla nas wtedy, dlatego 偶e to by艂 kraj, 偶e je偶eli kto艣 mia艂 pomys艂, je偶eli kto艣 by艂 pracowity, je偶eli kto艣 umia艂 co艣 wymy艣li膰, to w艂a艣ciwie ka偶dy m贸g艂 zrobi膰 karier臋, to ka偶dy m贸g艂 zrobi膰 pieni膮dze. Je偶eli tylko za艂apa艂 si臋 na t臋 zmian臋, prawda? Zawsze s膮 ludzie, kt贸rzy s膮 pasywni i kt贸rzy wol膮, 偶eby kto艣 im powiedzia艂, co maj膮 robi膰. I nagle teraz na nowo. I w艂a艣ciwie moja mama jeszcze 偶y艂a 1,5 roku temu i tak siedzia艂a ca艂y czas i m贸wi艂a tak: 鈥濨o偶e, 偶ebym tylko do偶y艂a jeszcze zmiany鈥, bo ju偶 nie mog艂a znie艣膰 tego nowego zap臋tania, tego nowego zakleszczenia. Nie do偶y艂a. I ja nie wiem, czy do偶yj臋. Ja po prostu uwa偶am, 偶e to mo偶e p贸j艣膰 wszystko w bardzo niedobr膮 stron臋. Ale ja to ja, to nie ma znaczenia, to m艂odzi…

[00:33:51]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Um贸wili艣my si臋, 偶e pani musi poczeka膰 na Alej臋 Zas艂u偶onych. No tam na razie nie ma miejsca dla Jandy.

[00:33:55]

K. JANDA: No, na razie dla mnie nie ma.

[00:33:57]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Poczekajmy.

[00:33:57]

K. JANDA: Ale w ogr贸dku te偶 nie wolno… No niewa偶ne. A tam.

[00:34:02]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Ale odpowiadaj膮c - a wcale nie musimy znale藕膰 odpowiedzi, to mo偶e by膰 pytanie retoryczne: Sk膮d oni si臋 wzi臋li? Ale tak naprawd臋, to s膮 one. To te偶 jest fajne, prawda?

[00:34:10]

K. JANDA: One, dziewczyny. Ale te ch艂opaki s膮 z nimi. Te ch艂opaki, m臋偶owie czy narzeczeni…

[00:34:17]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Ale to rola jest taka, 偶e oni id膮 za nimi.

[00:34:18]

K. JANDA: Tak, oni id膮 jako towarzystwo dla nich, ochrona, obrona, poparcie, podparcie… Widz臋, jak tak trzymaj膮 je za r臋ce i tak id膮 razem. Natomiast co jest przed nimi? Co jest przed nimi wszystkim? Ja jestem przera偶ona. Zabierzemy im wszystko, b臋d膮 musieli na nas wszystkich pracowa膰. Znacz: ja to ju偶 umr臋, ale na tych tam po mnie. Pracowa膰, b臋d膮 musieli odbudowywa膰 t臋 czarn膮 dziur臋 w ziemi, kt贸r膮 si臋 sta艂a Polska. T臋 czarn膮, zadymion膮, chor膮, z wyci臋tym z lasami krain臋, kt贸ra po prostu nie wiadomo, co teraz b臋dzie. Kto to pozbiera? Kto to posprz膮ta? Kto to w og贸le wymy艣li? A to ju偶 tak du偶o si臋 sta艂o…

[00:35:07]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Du偶o, ale patrz膮c po tej sile, to rzeczywi艣cie nie wiemy, ile ona jeszcze potrwa i ile jej b臋dzie, i na jak d艂ugo...

[00:35:14]

K. JANDA: Przepraszam, 偶e panu przerwa艂am.

[00:35:15]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Nie ma sprawy. Ale my艣l臋 sobie o tym, 偶e nie brzmi膮 na grzeczne dziewczynki.

[00:35:20]

K. JANDA: I dobrze. Grzeczno艣ci ju偶 by艂o dosy膰. One powiedzia艂y: Dobrze, m贸wili艣my: 鈥濨ardzo prosimy鈥, m贸wi艂y艣my: 鈥濨ardzo prosimy nas wys艂ucha膰鈥, m贸wi艂y艣my: 鈥濸rosz臋 si臋 zastanowi膰鈥. Nikt nas nie rozumia艂. No, to jak krzykn臋艂y艣my: 鈥濿ypie*dala膰!鈥, to nagle wszyscy zrozumieli鈥. No ale co z tego? W艂adza jest w艂adza.

[00:35:45]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: W艂adza jest w艂adza, ale z drugiej strony nawet...

[00:35:47]

K. JANDA: Przymus jest przymus. Ten re偶im… Je偶eli nie wyjd膮 2 miliony na ulic臋, to i tak zdusi wszystko.

[00:36:02]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: To prawda. Cho膰 patrz臋 na to nawet nie z perspektywy w艂adzy, ale nawet z takiego... Z jakiej艣 Dulskiej, kt贸ra jak dziewczyny m贸wi膮: 鈥濿ypie*dala膰鈥 i uznaj膮, 偶e: 鈥濸anowie, innego j臋zyka nie mo偶emy u偶y膰, bo nie rozumiecie鈥, to pierwsi s膮 panowie, kt贸rzy m贸wi膮: 鈥濧le dlaczego ty, dziewczyno, tak m贸wisz?鈥. Nagle si臋 okazuje, 偶e zaczynamy sobie na nowo oznacza膰, co wolno komu i czy na pewno ta granica nie zosta艂a przekroczona.

[00:36:23]

K. JANDA: No tak. Teraz: czy granica zosta艂a przekroczona? Moim zdaniem nie. Dlatego, 偶e sytuacja jest tak podbramkowa, 偶e sytuacja jest tak dramatyczna, 偶e wszystkie 艣rodki wyrazu s膮 dost臋pne w tej chwili. Natomiast to, co m贸wimy o edukacji, kulturze, granicach w艂a艣nie itd., to tym si臋 zajmiemy po wojnie. I na nowo b臋dziemy m贸wili: To jest be. Je偶eli jeste艣 kulturalnym cz艂owiekiem, to jednak powiniene艣 dba膰 o pi臋kno polskiej mowy, prawda? A teraz, na razie krzycz. Ale potem b臋dziemy ten ogr贸dek uprawia膰.

[00:36:59]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Cho膰 wyobra偶am sobie tak膮 scen臋, 偶e w jakiej艣 sztuce po-COVID-owej czy mo偶e nawet po zmianie politycznej, jak kobieta wyjdzie na scenie i powie w pierwszym s艂owie 鈥濿ypie*dala膰鈥, to ludzie b臋d膮 si臋 艣miali, b臋dzie taka reakcja raczej. Bo b臋dzie jaki艣 przekaz polityczny.

[00:37:15]

K. JANDA: Zale偶y, w jakiej b臋d膮 sytuacji. Je偶eli b臋d膮 w sytuacji absolutnie nie do 偶ycia…

[00:37:18]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: W podziemnym teatrze b臋d膮 si臋 艣mia膰.

[00:37:18]

K. JANDA: … to nie b臋d膮 si臋 艣mia膰. Natomiast to wszystko jest po prostu zwyczajnie bardzo smutne. Ja bardzo cz臋sto rozmawiam – znaczy teraz ca艂y czas jeste艣my w kontakcie telefonicznym – i z Magd膮 Umer, i z Wiktorem Zborowskim, i z wieloma, wieloma aktorami i re偶yserami. Niekt贸rzy tam ca艂y czas co艣 usi艂uj膮 kr臋ci膰, pracowa膰. Za chwil臋 wchodz臋 na zdj臋cia do serialu 鈥濿arszawianka鈥, ale jakie艣 to wszystko jest nie w tym miejscu. To znaczy: co艣 takiego jest, 偶e rzeczywi艣cie jaka艣 ta zmiana… Jaka艣 ta zmiana spowodowa艂a, 偶e w og贸le inaczej… By艂o tak: byli艣my inni prywatne i byli艣my inni publicznie, prawda? I nagle si臋 to tak – z tej z艂o艣ci – nagle si臋 zrobi艂a prawda.

[00:38:13]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Nie trzeba gra膰.

[00:38:13]

K. JANDA: Nagle si臋 zrobi艂a prawda i koniec udawania, koniec. Ju偶 mamy dosy膰.

[00:38:18]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Nie ma czasu.

[00:38:18]

K. JANDA: Nie ma czasu. Tylko 偶e ja mam z drugiej strony wnuczk臋 16-latk臋, u kt贸rej widz臋 zagubienie. Ona jest bardzo grzeczna, u艣miechni臋ta, dyga i po prostu w og贸le nie wie, gdzie jest. To znaczy: ja nie wiem, jak ona jest prywatnie, bo nigdy jej nie widzia艂am w艣r贸d jej… Ale jak ona tak przychodzi grzecznie, m贸wi: 鈥濨abciu鈥, to ja m贸wi臋: 鈥濶ie, no to jest k艂amstwo. Tak nie mo偶na. No co ty tak udajesz co艣?鈥, m贸wi臋: 鈥濶ie鈥. Bo si臋 przyzwyczaili艣my ostatnio, 偶e zrzucili艣my te maski i to jest o偶ywcze. To jest o偶ywcze.

[00:39:02]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Ale dlaczego to si臋 zaczyna od dziewczyn dzisiaj?

[00:39:04]

K. JANDA: Co si臋 robi?

[00:39:05]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: 呕e to si臋 zaczyna od dziewczyn, 偶e kobiety wida膰 bardziej?

[00:39:08]

K. JANDA: No bo to dotkn臋艂o najbardziej kobiety. To znaczy: to zagro偶enie, kt贸re nad nimi zawis艂o, to nieludzkie. Nieludzki nakaz. W艂a艣ciwie 偶adnemu cz艂owiekowi nie mo偶na czego艣 takiego zrobi膰. Jak one to nazywaj膮: 鈥濶ie chcemy by膰 trumnami鈥. To jest po prostu co艣 niewyobra偶alnego… To pobudzi艂o prawdziwie ich wyobra藕ni臋 dopiero. 呕e dopiero taka ostateczna rzecz, jakby nagle one sobie to wyobrazi艂y, co si臋 stanie, gdyby je to spotka艂o. Nie b臋dzie znik膮d ratunku. Nie pomo偶e im matka, w internecie pani Kaja Godek zawsze zamknie i nie b臋dzie mo偶na nic kupi膰, 偶adnego ratunku. Tak 偶e one nagle sobie to u艣wiadomi艂y, 偶e b臋d膮 bezradne.

[00:39:58]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Zastanawiam si臋 zawsze, jak widz臋 - bo to nie jest pierwszy raz - kiedy to w艂a艣nie kobiety wychodz膮 na ulic臋 w naprawd臋 du偶ym t艂umie i pokazuj膮 te偶 facetom, 偶e 鈥瀂obacz, my mamy t臋 si艂臋鈥. Nie wiem, co musia艂oby si臋 zdarzy膰, 偶eby faceci mieli tak膮 moc i tak si臋 policzyli - na ulicach tak偶e - 偶eby to by艂o tak widoczne i tak skuteczne, jak w tym przypadku.

[00:40:15]

K. JANDA: No, ale gdyby wyszli tylko faceci, gdyby to chodzi艂o o – nie wiem – zamkni臋cie ca艂ego sportu. W og贸le jakby zlikwidowa膰 t臋 pi艂k臋 no偶n膮 i kto jest z tym zwi膮zany, to prosz臋 bardzo, w og贸le nie ma tego, to to by mia艂o zupe艂nie inn膮 form臋. A to ma tak finezyjn膮 – paradoksalnie – form臋 i tak wiele r贸偶nych obliczy, i tak wiele r贸偶nych s艂贸w pada, i takie niuanse tam si臋 rodz膮, 偶e to s膮 kobiety jednak inicjatorkami tego wszystkiego. Ja ogl膮da艂am ten Teatr w Oknie na 呕oliborzu. Oni mnie tam zaprosili, 偶ebym przysz艂a, ale ja by艂am w Sopocie akurat i nie mog艂am przyjecha膰 im tam pom贸c wyst臋powa膰 w tych oknach. Ale to s膮 pomys艂y nadzwyczajne. Po prostu uruchomi艂y si臋 jakie艣 takie… Gdyby to byli m臋偶czy藕ni, to pewnie by by艂… dramat.

[00:41:18]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Swoj膮 drog膮: ten 呕oliborz, kt贸ry by艂 inteligencki zawsze, dzisiaj ma zupe艂nie inne konotacje, prawda? Zupe艂nie inny moment. Ale to s膮 ciekawe czasy?

[00:41:28]

K. JANDA: No ciekawe, tylko 偶e przekle艅stwo w ciekawych czasach… Ja bym wola艂a 偶y膰 w czasach spokojnych, 偶eby艣my mogli robi膰 rzeczy po prostu wa偶ne, potrzebne, 偶eby przede wszystkim m贸c si臋 opiekowa膰 lud藕mi, kt贸rzy potrzebuj膮 opieki. Bo strasznie du偶o ludzi, kt贸rzy dot膮d sobie nie radzili, tym bardziej sobie teraz nie radzi. Jak s艂ysz臋 o tych samotnych ludziach, o starszych ludziach… W og贸le 艣wiat si臋 zrobi艂 taki, 偶e moim zdaniem ludzie od pewnego wieku ju偶 potrzebuj膮 opieki, poniewa偶 ja np. nie jestem w stanie zap艂aci膰 za telefon. Myl膮 mi si臋 te rachunki, ci膮gle zmieniaj膮… Tu mam za 艣wiat艂o, tu mam za gaz… A ja naprawd臋 dobrze na tym komputerze 艣migam.

[00:42:12]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: 鈥濲a jestem artystk膮, ja nie b臋d臋 p艂aci艂a za rachunki鈥. No i jest pani jedn膮 z pierwszych blogerek, um贸wmy si臋.

[00:42:18]

K. JANDA: No tak. A ja m贸wi臋: Jak sobie radzi膰 tam obok mnie starsza pani, kt贸ra mieszka? Jak ja nie jestem w stanie zrozumie膰, czy ja za co艣 p艂aci艂am czy nie, bo ci膮gle mi kto艣 to myli, 偶e tam nie ma napisane tego… Tak 偶e ja ju偶 u偶ywam w og贸le od pewnego momentu, tak si臋 艣wiat zmieni艂, a teraz jeszcze si臋 nakomplikuje. Podobno maj膮 wej艣膰 takie nowe podatki, takie nowe zupe艂nie zmiany, 偶e ju偶 w og贸le nie wiem, czy sobie damy rad臋. Ja dobrze, 偶e mam dooko艂a siebie m艂odzie偶 i m贸wi臋: 鈥瀂r贸b mi to鈥. Tak jak kiedy艣 opowiada艂 mi jeszcze Bogu艣 Kaczy艅ski, jak by艂 sekretarzem Wandy Wermi艅skiej i 偶e ona nie umia艂a pu艣ci膰 tego gramofonu, co tam ona 艣piewa. I m贸wi: 鈥濿e藕 mi, kochanku, pu艣膰 tak, 偶ebym ja us艂ysza艂a, jak ja 艣piewam鈥. I nie umia艂a sobie w艂膮czy膰. To ja teraz m贸wi臋 tak: 鈥濻艂uchajcie, zr贸bcie mi z tym telefonem co艣, bo po prostu wszystko sobie skasowa艂am…鈥

[00:43:08]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: 鈥瀂ap艂a膰cie babci rachunki...鈥

[00:43:12]

K. JANDA: To ja dzisiaj jestem dok艂adnie, jak takie stare diwy, kt贸re nie rozumia艂y w og贸le 偶ycia i odpada艂y przy zadzwonieniu do drzwi. Tak 偶e ja jestem na takim etapie teraz. Na szcz臋艣cie, jest du偶o m艂odzie偶y. Trzylatek ju偶 umie wszystko to, czego ja nie umiem: w艂膮czy膰, roz艂膮czy膰, po艂膮czy膰. Ja m贸wi臋: 鈥瀂r贸b mi, 偶eby mi ten film wyszed艂!鈥.

[00:43:39]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Ale 偶e nastolatka dyga, a babcia m贸wi: 鈥濽dajesz!鈥

[00:43:43]

K. JANDA: Nie, udaje.

[00:43:44]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Masz odwag臋. Czyli ta Aleja Zas艂u偶onych jeszcze nie?

[00:43:50]

K. JANDA: Tak, ale wszyscy my艣limy ci膮gle o 艣mierci teraz.

[00:43:53]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Pani o niej m贸wi dzisiaj ca艂y czas.

[00:43:56]

K. JANDA: Ci膮gle m贸wimy o 艣mierci, my艣limy o 艣mierci. Wczoraj chyba ja m贸wi臋: 鈥濨艂agam ci臋鈥 – bo widzia艂am kogo艣 z rodziny 鈥 鈥瀓akbym zachorowa艂a, to nie ratowa膰 i cia艂o odda膰 rodzinie! Bo ja tego respiratora nie wytrzymam!鈥. Tak 偶e po prostu ju偶 nawet 偶arty, nawet takie zawadiackie pomys艂y… Czas umierania, czas 艣mierci, czas niewiadomej… A z drugiej strony, wczoraj widzia艂am takich, co si臋 tak ca艂owali… Jecha艂am samochodem i tak si臋 nagle na 艣rodku skrzy偶owania, na 艣rodku pas贸w… I ja m贸wi臋: 鈥濶o bez przesady!鈥. Nie mog艂am przejecha膰 ani z tej, ani z tej. M贸wi臋: 鈥濸oczekam鈥. Ale 偶e si臋 nie boj膮 COVID-a? Po prostu tak si臋 ca艂owali…

[00:44:54]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Mo偶e to jest zwiastun tego, 偶e idzie zmiana. Tego sobie 偶yczymy.

[00:44:58]

K. JANDA: Mo偶e jaka艣 nadzieja, jakie艣 co艣… Nie, ale w ka偶dym razie jest moment prze艂omowy niew膮tpliwie. Co艣 si臋 ko艅czy, zaczyna si臋 nie wiadomo co, a w telewizji pisz膮 鈥濨alcerowicz, wr贸膰!鈥.

[00:45:10]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Jak to? Przed chwil膮 mia艂 odej艣膰.

[00:45:13]

K. JANDA: Tak, krzyczeli: 鈥濷dejd藕!鈥, a teraz krzycz膮: 鈥濿r贸膰!鈥.

[00:45:17]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Bardzo dzi臋kuj臋, pani Krystyno.

[00:45:18]

K. JANDA: Dzi臋kuj臋.

[00:45:18]

REDAKTOR J. KU殴NIAR: Krystyna Janda.

Prowadz膮cy

Jaros艂aw Ku藕niar
Ku藕niar Media

Multiinstrumentalista. W艂a艣ciciel Ku藕niar Media. Jego do艣wiadczenie radiowe, prasowe, sceniczne i telewizyjne, pomaga w 艣wiecie budowania marek osobistych. Wsp贸lnie z klientami rozwija ich wizje i nadaje kszta艂t. Buduje nowe platformy dla relacji z odbiorcami, szkoli i inspiruje.

Go艣膰 podcastu

Krystyna Janda
Aktorka filmowa i teatralna, re偶yserka, prozaiczka, felietonistka

Pozosta艂e odcinki (34)

Do艂膮cz do Voice House Club

Twoje ulubione autorki i autorzy, kt贸rych znasz z naszych podcast贸w, przygotowuj膮 dla Ciebie specjalne serie odcink贸w. Dajemy wiedz臋, poszerzamy horyzonty, m膮drze bawimy i pomagamy si臋 rozwija膰 w przyst臋pny spos贸b.

Zamknij
U偶ywamy cookies, 偶eby indywidualnie odpowiada膰 na potrzeby s艂uchaczy. Zasady przechowywania i dost臋pu do plik贸w cookies mo偶esz zmieni膰 w ustawieniach swojej przegl膮darki.