Transkrypcja odcinka

Szymon Brodziak. Historia zamrożona w ułamku sekundy

Autor: Jarosław Kuźniar
Biznes
[00:00:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: W jakim momencie jesteś na początku 2021 roku?

[00:00:22]

S. BRODZIAK: W bardzo dobrym. Ja zawsze jestem przeświadczony, że najpiękniejsze przede mną i tak zawsze mówię też innym: „Najpiękniejsze przed tobą”. I z takim podejściem myślę, że można zawsze coś pozytywnego w życiu zauważyć i zwojować świat.

[00:00:40]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale jednocześnie w prezencie dajesz mi swój album, który dotyczy ostatnich ilu lat?

[00:00:45]

S. BRODZIAK: Dwudziestu.

[00:00:46]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wciąż najładniejsze i najciekawsze przed?

[00:00:49]

S. BRODZIAK: Pewnie, że tak. Boże, jakby to było smutne, gdybym miał już wszystko, co najfajniejsze, za sobą. Tak że wiesz: była to w zamyśle taka wizytówka. Zrobiło się z tego 520 stron czarno-białych fotografii i sporo też tekstu. Ale ja zawsze najbardziej uwielbiam zaskakiwać sam siebie i innych. Czyli jakby cały czas odkrywać na nowo rzeczywistość, tworzyć nową rzeczywistość…

[00:01:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Właśnie bardziej tworzyć, nie? Jak się popatrzy na niektóre twoje zdjęcia, to - teoretycznie, bo zdjęcie jest czarno-białe - ale jak się na nią popatrzy, to ona jest - w tym innym tego słowa znaczeniu - kolorowa.

[00:01:31]

S. BRODZIAK: Właśnie nawet czasami wystawiając swoje zdjęcia na wystawach czy targach sztuki, zdarzało mi się taki feedback otrzymywać, że właśnie ktoś dostrzega kolory w tych czarno-białych moich fotografiach. Tak że to jest też mega interesujące.

[00:01:46]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bo jest w tym dużo kreacji.

[00:01:48]

S. BRODZIAK: Faktycznie, traktuję fotografię właśnie już nie jako pasję, która przejmuje całe moje życie i nie interesuję się tak bardzo np. sprzętem fotograficznym czy tym, co się dzieje w świecie, w ogóle kreacji innych twórców, tak? Ale traktuję tę fotografię bardziej jako źródło wyrazu, swojego wnętrza i wyobraźni. I w ten sposób właśnie bardziej kreuję te światy niż je dokumentuję.

[00:02:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko jak mówisz o kreacji, to zastanawiam się - kreacji swojej wyobraźni: czym ją karmisz, żeby potem biorąc aparat i stawiając modela czy modelkę na planie, wyczarować coś takiego, czego normalnie w tym miejscu, w którym jesteście - czy to są kamieniołomy, czy inne - nie ma.

[00:02:38]

S. BRODZIAK: Myślę, że głównym źródłem mojej inspiracji jednak jest wyobraźnia, chociaż ta wyobraźnia zawsze się będzie mieszać z wpływami, z bodźcami, które zbierasz przez całe życie. Czy to jest otaczający cię świat, czy sztuka, czy film, czy książka…

[00:02:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: ...podróż.

[00:02:56]

S. BRODZIAK: Podróż, internet… Wiadomo, przesiąkamy tym i procesujemy to wewnętrznie i gdzieś produkujemy zupełnie z tego nową jakość, nową treść.

[00:03:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jak mówisz "internet"... Jesteś w tym świecie od 20 lat, ale dzisiaj jak popatrzymy po sieci, to w sumie fotografów jest bez liku. Jak popatrzymy na Instagramie - w sumie fotografem jest każdy, czyli masz ładnych parę miliardów fotografów na świecie. Nie masz problemu z tym, że ta definicja bycia fotografem się tak poszerzyła?

[00:03:30]

S. BRODZIAK: W żadnym wypadku. Wynika to z tego, że zawsze starałem się robić swoje i traktuję tę fotografie jako medium, formę wyrazu i nie staram się z nikim porównywać ani też za bardzo się inspirować kimś, żeby właśnie zachować taką czystość kreacji i możliwie najbardziej zaskakujące obrazy tworzyć. Myślę, że to jest piękne, że akurat to jest dobra strona tego postępu technologicznego, że każdy może chwycić teraz aparat do ręki i zacząć coś…

[00:04:11]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Aparat.. Telefon.

[00:04:11]

S. BRODZIAK: Telefon, tak. I to jest świetne, że ludzie mogą się rozwijać w tym kierunku bez większych barier. Ale jednak myślę, że kluczowym elementem nie jest właśnie ta łatwość dostępu technologicznego i zamienienie foty z kolorowej na czarno-białą, tylko właśnie to, co masz w sobie. Twoje bogactwo wewnętrzne, które potrafisz za pomocą języka, jakim jest fotografia czy inna dziedzina sztuki, po prostu wyrazić, przekazać i dotrzeć do innych ludzi. Do ich serc, do ich takiego wnętrza głębokiego.

[00:04:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Z perspektywy tego, co się wydarzyło w 2020 roku, dla ciebie dzisiaj rolą artysty, bo nie tylko fotografa, bo zakładam, że fotografem jest ten, kto bierze sprzęt - niezależnie od tego, czy to telefon z aparatem czy aparat sensu stricto - znajduje kadr i zamyka to w ujęciu… Ty dokładasz różne rzeczy, dostawiasz, przestawiasz, bawisz się tym, więc widzę w tym jednak bardziej artystę fotografa, nie samego fotografa. Choć fotograf potrafi być artystą. Twoim zdaniem dzisiaj powinniśmy sztuką dawać ludziom nadzieję, dawać ludziom siłę...? Od czego ona jest po 2020?

[00:05:32]

S. BRODZIAK: Myślę, że sztuka zawsze była jakimś takim źródłem i pewnej motywacji, pewnej odskoczni… Dla mnie to zawsze był taki właśnie równoległy świat, który mogę sobie tworzyć, jak gdyby bezkarnie – w cudzysłowie – będąc na planie zdjęciowym. Dlatego – tak jak mówisz – zazwyczaj obrazy, które fotografuję, powstają w mojej głowie dużo wcześniej. I dzięki temu wiem, jak zaplanować sobie dzień zdjęciowy, jak się przygotować, jakie mieć elementy scenografii czy stylizacji, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Myślę, że ta sztuka właśnie w naszym życiu codziennym może w wielu celach służyć. Są ludzie, którzy posługują się tym do celów społecznych, politycznych, biznesowych. A to, co ja robię – lubię o tym myśleć, że oczywiście spełnia bardzo często cele biznesowe, bo robię kampanie zdjęciowe dla różnych marek, ale zawsze jest to kreacja taka wewnętrzna. Taka bardzo autorska, bardzo w zgodzie ze mną i traktuję np. taki budżet firmowy jako po prostu szansę na to, żeby zrobić coś autorskiego, czego normalnie nie byłbym w stanie zrobić.

[00:06:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Teraz, gdybym próbował wejść w twoje buty: wiesz, że masz plan zdjęciowy w - nie wiem - w kamieniołomie albo w żwirowni, będą tam koparki, spychacz, tysiące różnych rzeczy i nagie kobiety. Co się dzieje w tej głowie Brodziaka, że to to się, cholera, jakoś klei?

[00:07:12]

S. BRODZIAK: Ciekawe, że mówisz o kamieniołomach akurat i takich historiach, bo niebawem będę premierowo pokazywał materiał właśnie z takiego miejsca. W zeszłym roku robiliśmy sesję dla Rolls-Royce’a w Austrii, pod Kitzbuehel jest kamieniołom właśnie, który został wynajęty na kilka dni i miałem taką szansę i przywilej fotografować Cullinana, czyli rolls-royce’a największego i takiego terenowego. I w tym fantastycznym kontekście nie było, co prawda, nagich kobiet, była jedna modelka, wspaniała Ludwika, która jakby wchodziła w interakcję z tym samochodem, w tym całym takim zimowym, bardzo surowym kontekście. I wiesz co? Świetnie, że o tym wspomniałeś, bo lokalizacja jest zawsze takim punktem zapalnym dla mojego procesu twórczego.

[00:08:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale dopytam cię tylko: mamy tę sytuację, mamy rolls-royce'a i mamy kamieniołom. I teraz: co tu, cholera, będzie ważniejsze, żeby dobre zdjęcie wyszło? Jakość tego samochodu? Jego forma, design? Czy to złamanie tym, że tym rollsem jeździcie po kamieniołomie?

[00:08:33]

S. BRODZIAK: Wszystkie elementy są ważne, trzeba to jakoś tak… Ja to bardzo intuicyjnie łącze i zawsze jakby staram się wsłuchać w potrzeby klienta na początku. Później robię wizję lokalną i myślę sobie: to jest moja scena, nie? To jest moja moja piaskownica.

[00:08:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tutaj podjedziesz i z tego nasypu tak go zrzucę...

[00:08:56]

S. BRODZIAK: No jest tam jakiś element taki nietypowy. Wiadomo, że samochodem za…

[00:09:01]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: ...parę groszy.

[00:09:02]

S. BRODZIAK: …parę groszy nie można aż tak rzucać, ale udało nam się parę nietypowych rzeczy z nim zrobić. Więc myślę, że na filmie backstage, który niedługo będziemy na moim Instagramie i w ogóle w mediach społecznościowych publikować, będzie widać, będzie się działo.

[00:09:19]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale nawet wspominaliśmy wcześniej o internecie, sam teraz wywołujesz temat filmu backstage’owego. Jedno z moich pytań, które miało paść później - tak sobie planowałem - jest takie: czy nie korci cię dzisiaj, w dobie obrazka, ale jednak bardzo ruchomego, stanięcie za kamerą?

[00:09:36]

S. BRODZIAK: Jasne, że tak. Jasne, że tak i od lat o tym myślę, i zawsze dbałem o to, żeby sesje zdjęciowe były opatrzone właśnie też tym materiałem filmowym, backstage’owym. Bo zdaję sobie sprawę… Sam po sobie widzę, że często te kulisy sesji, całej produkcji czy to filmu, czy dużej sesji są bardziej niekiedy inspirujące i interesujące niż efekt finalny. Dlatego staram się zapraszać też moich fanów, ludzi, którzy się interesują tym, co robię, właśnie za kulisy, żeby zobaczyć, jak ten proces twórczy przebiega, że tak naprawdę nie sprowadza się do wyciągnięcia telefonu i pstryknięcia.

[00:10:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale przyznaj, że tak ludzie wyobrażają sobie pracę fotografa. Czasem jak rozmawiam z klientami, oni mówią: "Ale naprawdę? Za to? Tyle pieniędzy? Kiedy to jest... Moja żona cyknęła w weekend tyle zdjęć, jak byliśmy na spacerze..." Koniec. I to jest cyknąć fotkę na Instagrama.

[00:10:36]

S. BRODZIAK: Tak, zdarza mi się to słyszeć…

[00:10:37]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co to za praca?

[00:10:38]

S. BRODZIAK: Ale wiesz, to jest właśnie też budowanie takiej świadomości, że jednak coś się za tym kryje, jakaś myśl, jakiś proces, jakiś nakład ludzi, synergia twórcza wielu osób tak naprawdę, nie? Także te backstage’e wspaniale to pokazują. I idąc krok dalej: na pewno chciałbym kiedyś może stworzyć jakąś krótką fabułę. Raczej nie dokument, bo bardziej fabuły mnie kręcą, w sensie: opowiadanie historii.

[00:11:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bo znów można coś do kadru dołożyć, co?

[00:11:11]

S. BRODZIAK: Dokładnie.

[00:11:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A dokument? Muszę tylko pokazać to, co jest. A ja chcę tworzyć!

[00:11:18]

S. BRODZIAK: Tak. Tak, dokładnie. I myślę, że świetnie by było, gdybym się odważył na taki krok. Ale jednak opowiadanie obrazem ruchomym jest jeszcze zupełnie inną bajką.

[00:11:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A nie jest tak, Szymon, że kadr to kadr?

[00:11:33]

S. BRODZIAK: Fotografia ma w sobie coś niesamowitego. Że jak gdyby zamrażasz w ułamku sekundy tę rzeczywistość i jesteś w stanie opowiedzieć pewną historię właśnie tym ułamkiem sekundy. A tutaj taką formułą chociażby 10-minutową czy – już nie mówię o pełnym metrażu – trzeba jak gdyby przeprowadzić to i to napięcie, które kumulujesz w ułamku sekundy, jakby przetransportować na dłuższy czas i bardzo mądrze to wszystko zakomponować pod względem i światła, i kątów…

[00:12:06]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No przestań, mówiłem ci: żona cyknęła fotkę na Instagrama bez światła, bez kątu. Po co to? Nawet statywu nie miała!

[00:12:14]

S. BRODZIAK: Tak że myślę właśnie w tym kontekście: najpiękniejsze przede mną.

[00:12:19]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Poznałem ostatnio człowieka, który się nazwa - taką ma ksywę na Instagramie - @monstercam_poland i on jest specem od kamery RED. Czego ci życzę, żebyś mógł na niej ten film zrobić. To jest właśnie dzieło sztuki, jeśli chodzi o film. I on przyznaje, że są już klienci, którzy jego z tym RED-em zapraszają na plan, żeby zrobił 15 sekund reklamy albo 15 sekund TikToka wręcz, nawet. Szanuję takich klientów, którzy rzeczywiście widzą różnicę w obrazku.

[00:12:45]

S. BRODZIAK: Tak. Z RED-em akurat miałem już przyjemność pracować wiele lat temu. Pierwszy RED, który się pojawił w Polsce, Jacek Jabłoński, który ze mną współpracował właśnie przy wielu backstage’ach. Zapraszam na moją stronę szymonbrodziak.com – wejdźcie sobie albo na YouTube’a najlepiej: Brodziak Power się nazywa mój kanał albo po imieniu i nazwisku też mnie znajdziecie. Tam jest mnóstwo backstage’ów i kilka z nich jest właśnie Jacka Jabłońskiego, który na RED-zie pierwszym w Polsce kręcił nasze backstage’e i był absolutnym właśnie takim entuzjastą jakości. I ja już wtedy właśnie się dziwiłem… On wiem, że miał różne problemy, nawet finansowe, ale ten RED musiał być na planie, najlepsze obiektywy. I no doceniam bardzo nie tylko jego tę zajawkę techniczną, ale też wspaniały kunszt filmowy, muzyczny, montażowy, bo jest człowiekiem orkiestrą.

[00:13:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Sławek Idziak mówi o tym fajnie. Zresztą nawet kiedyś - pamiętam jeszcze z czasów TVN24 taką zabawę - udowadniał, że sprzęt jest wtórny do historii, którą chcesz powiedzieć. Zgadzasz się z tym?

[00:13:52]

S. BRODZIAK: W stu procentach. Uważam, że sprzęt w ogóle jest drugorzędny, absolutnie. Mówię to z perspektywy 20 lat pracy, ale na początku, jak zaczynałem jako nastolatek fotografować…

[00:14:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Na czym?

[00:14:06]

S. BRODZIAK: Zacząłem na Canonie i to tak z przypadku. Bo się ludzie pytają: Canon, Nikon? Później jeszcze jakieś inne marki. Po prostu wpadasz w jedną markę i raczej w tym systemie zostajesz. Ale w żadnym stopniu nie jest to jakiś wyznacznik dla mnie jakości twojej twórczości. Nie mówię: zdjęć, ale twórczości. I na początku faktycznie uległem takiemu wyścigowi zbrojeń, że lepsze aparaty, lepsze obiektywy, średni format. Sprzedałem w ogóle samochód, żeby kupić średni format, ze Stanów ściągałem. Jeszcze analogowy średni format. Później wiadomo: wchodziła cyfra, to coraz to nowe Hasselblady, Leiki i inne historie. Wypożyczałem tylko w przeświadczeniu, że im będę miał lepszy sprzęt, tym będę robił lepsze zdjęcia. Nic bardziej mylnego. Właśnie się czułem bardziej osaczony sprzętem, jak gdyby zaaferowany sprzętem i technikaliami, że gubiłem gdzieś taką bardzo ważną warstwę, która bardziej się skupia na utrzymaniu swojej wizji, na kontakcie z modelką, na budowaniu swojej historii. A byłem bardziej w świecie: kurcze, dobra, mam teraz super aparat, to muszę na maksa wykorzystać…

[00:15:29]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wszystkie możliwości wam pokaże.

[00:15:30]

S. BRODZIAK: Tak. A czułem się bardziej jak gdyby skrępowany. Bo na tym moim pierwszym Canonie, drugim, trzecim, robiłem reportaże ślubne – jako student jeszcze – i robiłem tysiące zdjęć bardzo szybko, w bardzo trudnych warunkach często, czyli w takim stylu reporterskim. I to mnie nauczyło obcowania z aparatem, w ogóle nie myśląc o sprzęcie. Aparat stał się częścią mojego ciała.

[00:15:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jest bohater, ujęcie, koniec.

[00:15:57]

S. BRODZIAK: Tak. Po prostu łapiesz, nie? Łapiesz tę chwilę. I wszystko wiesz, jak ustawić szybciutko, podświadomie. A kiedy właśnie zacząłem pracować na nowych sprzętach, tych bardziej super-super top…

[00:16:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Rozpraszałeś się?

[00:16:09]

S. BRODZIAK: Tak. Musiałem się skupić właśnie: gdzie tu jest fokus? Jaka jest przesłona? Jakie są ustawienia pliku? Strasznie odwrotny efekt to dawało niż w zamierzeniu. Chociaż nie twierdzę, są fotografowie, którzy uwielbiają pracować na sprzętach za kilkaset tysięcy i uzyskują też fenomenalne efekty. Ja mówię tutaj o swojej perspektywie i zachęcam właśnie do tego, żeby nie powstrzymywać się przed kreacją, mówiąc: kurcze, dopiero jak będę miał ten obiektyw, to zrobię super portret. Bo jest 80, taka wymarzona, światło 1.0, wymarzone szkiełko portretowe dla fotografów. Możesz jakiś podrzędny aparat i po prostu skupić się na emocji, na historii, na jakiejś warstwie takiej bardzo ulotnej.

[00:17:07]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co cię pchnęło do tego, żeby się zabrać za to te x lat temu?

[00:17:12]

S. BRODZIAK: Zainspirowała mnie uroda mojej żony.

[00:17:18]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Aktualnej też? To tej samej cały czas, OK.

[00:17:20]

S. BRODZIAK: Cały czas tej samej.

[00:17:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Myślałem, że artyści - wiesz - przeskakują z kwiatka na kwiatek.

[00:17:25]

S. BRODZIAK: Jest wiele mitów, jest wiele mitów…

[00:17:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szymon Brodziak obala mit: "Nie, jesteśmy wierni!", szanowni słuchacze.

[00:17:31]

S. BRODZIAK: Jesteśmy razem od 20 paru lat. Miałem 16, lat jak się poznaliśmy, chwyciłem do ręki aparat, żeby uchwycić, spróbować uchwycić jej piękno i były to spacery gdzieś po polu nieopodal domu, bez jakichś koncepcji, bez ekipy, bez górnolotnych jakichś historii. Ale to był ten naprawdę początek. I potem to się przerodziło w chęć zgłębiania tematu…

[00:18:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale wejdę ci w słowo: to się przerodziło, dlatego że ty zobaczyłeś, ktoś zwrócił na to uwagę i powiedział: "Szymon, to jest fajne" - nie wiem - "fajny kadr, fajny pomysł"?

[00:18:14]

S. BRODZIAK: Oczywiście, potem zaczęły się właśnie… Robiłem to amatorsko, miałem swoją amatorską ciemnię, wywoływałem filmy – jeszcze jestem megaszczęśliwy, że zahaczyłem o tę…

[00:18:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No tak, o ten moment. Spinacz, żyłka...

[00:18:29]

S. BRODZIAK: Stąd ta moja fascynacja też monochromem. Że jednak w czerni, bieli wszystko… Jakby mam tę nostalgię, wyczuwam w tym i też czuję tą czerń i biel. Jak dochodzi kolor, to zupełnie gdzieś ta magia znika i nie potrafię się odnaleźć. A tworząc w czerni i bieli dokładnie wiem, co chcę.

[00:18:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli ty myślisz czarno-biało?

[00:18:51]

S. BRODZIAK: Tak. I widzę czarno-biało.

[00:18:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bo wiesz, dla wielu dzisiaj to: "Aha czarno-biały, no jest taki filtr na Instagramie" i koniec.

[00:18:58]

S. BRODZIAK: Mam kilka… Mam 3 filtry swoje, autorskie na Instagramie – polecam, poszukajcie. Po „Szymon Brodziak black and white” na pewno znajdziecie. Myślę, że fajne. A wracając do twojego pytania, to…

[00:19:12]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Kto ci powiedział: "Szymon, idź w tę stronę"?

[00:19:17]

S. BRODZIAK: Na pewno najbliżsi mnie w jakiś sposób w tym wspierali. Ania mówiła… Ale to jest jakby takie wąskie grono. Myślę, że kluczowym momentem jest wysyłanie prac na konkursy. Wtedy jeszcze w latach 98-99…

[00:19:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie miałeś Instagrama wtedy jeszcze?!

[00:19:38]

S. BRODZIAK: Nie było tak, że sobie wrzucałeś fotkę w tej samej chwili praktycznie, w której ją zrobiłeś. Ale wysyłanie portretów czy zdjęć na jakieś tematyczne konkursy fotograficzne. I oczywiście na początku było tak, że wysyłałem… Byłem przekonany, że wysyłam coś fantastycznego i bez echa zupełnie przechodziły te zgłoszenia. Nie można się poddawać. Trzeba wysłać jeszcze raz, jeszcze raz… Ania zgłosiła mnie do takiego studenckiego konkursu w magazynie „Dlaczego”. Nie wiem, czy jeszcze funkcjonuje?

[00:20:12]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Pamiętam. Nie wiem, czy funkcjonuje, ale pamiętam.

[00:20:14]

S. BRODZIAK: Dzięki temu zdobyłem taką nagrodę Johnnie Walker Keep Walking Award.

[00:20:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Kojarzę.

[00:20:21]

S. BRODZIAK: Była to jakaś nagroda pieniężna, ale w tym momencie był to dla mnie najważniejszy sygnał, właśnie taki przełomowy sygnał, że jednak może warto zająć się fotografią na serio. Bo dostałem ją jako student ekonomii, studiowałem w Wyższej Szkole Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu. Tam założyłem kółko fotograficzne z kumplami, założyliśmy ciemnie i tworzyliśmy sobie…

[00:20:48]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nieźli kumple stamtąd, swoją drogą. Patrząc po polskim biznesie.

[00:20:52]

S. BRODZIAK: Świetny czas. I faktycznie…

[00:20:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Poszło?

[00:20:54]

S. BRODZIAK: Poszło, poszło. I ten Johnnie Walker to był pierwszy taki mocny strzał, że: Szymon, może warto. Później wysłałem też zdjęcia Ani na konkurs magazynu „Pani”, gdzie tematem było: „Kobieta w obiektywie”. Krystyna Janda, Chris Niedenthal, Marcin Tyszka był też…

[00:21:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I Szymon Brodziak, tak?

[00:21:17]

S. BRODZIAK: Szymon Brodziak zgłaszał swoją wtedy dopiero…

[00:21:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A, oni byli w jury.

[00:21:20]

S. BRODZIAK: Oni byli w jury już. Tak że – wiesz – zupełnie z drugiej strony. I zdobyłem pierwsze miejsce w tym konkursie i to też kolejny taki moment. Zacząłem wysyłać za granicę, do Stanów Zjednoczonych, do Paryża swoje prace, zacząłem zdobywać złote medale, pierwsze nagrody, drugie, trzecie, wyróżnienia… I to jak gdyby raz, że uświadcza ciebie w takiej właściwej drodze, że mówisz sobie tak: „Ktoś to docenia, tak obiektywnie”. A po drugie też buduje twoją markę, twoją pozycję. Tak że polecam wam, jeżeli ktoś was interesuje się fotografią lub sztuką w jakiejś innej dziedzinie albo tworzy coś, to koniecznie, bez żadnych oporów…

[00:22:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: …wstydu…

[00:22:11]

S. BRODZIAK: …wstydu zgłaszajcie się na konkursy, wysyłajcie swoje prace, dzielcie się jak najszerzej tym, co robicie. No bo tylko wtedy dostaniecie taki feedback, prawda?

[00:22:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak. Choć myślę, że wielu się powstrzymuje przed tym, bo to jest jakieś takie "sprawdzam" dla poczucia własnej wartości, prawda? Na ile ja wiem, że to zdjęcie zrobione mojej ukochanej, jest po prostu fajne? I czego by oni nie powiedzieli - ci "inni" - to ono po prostu jest fajne. A tutaj masz ten moment, kiedy jest w jakimś sensie ocena. Dzisiaj mamy takie czasy, że na każdym kroku jesteśmy oceniani cały czas. I ty wrzucasz zdjęcie, które jest dziełem sztuki na Instagrama, a ileś osób może napisać: "Brodziak, dajże spokój. Ja lepsze zdjęcia robię, idąc z psem na spacer".

[00:22:53]

S. BRODZIAK: I właśnie to jest też druga rzecz kluczowa, że raz: robić swoje, działać, szerzyć tą swoją twórczość. Z jednej strony: być odpornym na krytykę, a z drugiej strony: potrafić przyjąć ją na klatę, jeżeli jest konstruktywna. Np. właśnie pod koniec studiów usłyszałem: „Szymon, może już byś przestał robić zdjęcia tylko Ani, tylko coś nowego?” i gdybym się wtedy obruszył, powiedział: „K***a, jak? To są super zdjęcia” – a były super i nadal się bronią po 20 latach. Ale gdybym się zamknął w tym pudełku, to prawdopodobnie bym się nie rozwinął jako artysta. A przyjąłem to na klatę, zrobiłem nowy cykl, zupełnie inny „Zniewolone kobiety wyzwolone”, który był super takim niszowym, kontrowersyjnym projektem, gdzie kobiety były przedstawione w magazynach, rzeźniach, w różnych kontekstach takich, które…

[00:23:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: ...mało pasowały.

[00:23:54]

S. BRODZIAK: Które były inne od tego, co wcześniej robiłem. Ale to paradoksalnie właśnie pozwoliło mi się bardzo wyrazić jako artyście i później pozwoliło mi zdobyć zlecenie na mój pierwszy kalendarz dla Kulczyk Tradex z samochodami marki Porsche. Dlatego wiesz, nigdy nie wiesz, do czego cię doprowadzi… Właśnie to jest piękne w fotografii, nie? Że zawsze te sploty okoliczności, które wydają się takie nieprawdopodobne, nagle okazuje się, że tak musiało być. Że właśnie musisz zawsze być w zgodzie z sobą, tworząc i wtedy na pewno pójdziesz dobrą drogą.

[00:24:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jeśli weźmiemy pod lupę zdjęcie, to gdzie jest ta granica między dobrym zdjęciem a dziełem sztuki?

[00:24:42]

S. BRODZIAK: Ja myślę, że definicji jest mnóstwo i każdy ma pewnie swoją, ale ja lubię myśleć o dobrym zdjęciu czy dziele sztuki… Dzieło sztuki jest dla mnie czymś takim, co chciałbym powiesić na ścianie, z czym chciałbym obcować na co dzień, co chciałbym, żeby mnie inspirowało, żeby wzbogacało moje wnętrze w sensie takim dosłownym i w przenośni też. Podchodząc do sesji, do aparatu, chwytając aparat do ręki, za każdym razem myślę sobie: „Dzisiaj chciałbym zrobić choć jedno takie zdjęcie”.

[00:25:16]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Które zawiśnie na ścianie i nie będzie wstydu.

[00:25:19]

S. BRODZIAK: Tak.

[00:25:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: OK. Czy boli cię czasem to, że musisz się przyciąć do kwadratu Instagramowego?

[00:25:30]

S. BRODZIAK: Faktycznie jest to wyzwanie, zgadza się. W ogóle to, że świat cały, social media, właściwie wszyscy zaczęliśmy postrzegać świat w pionie.

[00:25:42]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak.

[00:25:42]

S. BRODZIAK: A przecież mamy widzenie horyzontalne, słuchajcie.

[00:25:46]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To jest właśnie zawężenie horyzontu.

[00:25:47]

S. BRODZIAK: Tak, to jest ogromne wyzwanie.

[00:25:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale także wyobraź sobie: OK, fotografia, portret szczególnie da się jakoś jeszcze w tym pionie zamknąć. Ale mówiliśmy o filmie - jak widzę filmowców, którzy po prostu zgrzytają zębami, kombinują, żeby jednak... Dobra, mamy pion, ale niech to ktoś pokaże, że jest tam jakiś horyzont, jest perspektywa.

[00:26:09]

S. BRODZIAK: Instagram nam trochę wyszedł naprzeciw przez IGTV, tam obraca się automatycznie ten horyzontalny kadr filmu i jakoś to się broni, ale traci czasami.

[00:26:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tylko ten moment właśnie, w którym przez to, że wyjmujemy ten telefon i nie kombinujemy, czy mamy go zrobić w horyzontalu czy w verticalu, ale po prostu bierzemy, pyk pyk pyk, miliardy - chciałem powiedzieć "spustów migawki", ale nawet jej tutaj nie słychać - powstaje i to bardzo upraszcza proces. Tobie się zdarza wyjmować telefon i robić jeszcze jakieś zdjęcia po odłożeniu prawdziwego aparatu?

[00:26:44]

S. BRODZIAK: Nawet mam w ofercie mojej galerii – Brodziak Gallery – mamy różne fotografie z różnych sesji w poziomie, w pionie. Ale właśnie od niedawna funkcjonuje też fotografia pt. „Mirror”, czyli ”Lustro”, którą stworzyłem telefonem komórkowym. I wynikało to z takiej sytuacji, że gdzieś byliśmy w podróży i bardzo często w podróży tworzę różne artystyczne projekty. I akurat byliśmy w takiej podróży podczas której nie miałem ze sobą aparatu lustrzanki. Wiedziałem już od wielu, wielu lat, że chcę zrobić jedną sesję, jeden kadr wskazującej kobiety do basenu, tylko nie na główkę, ale na twarz. Miałem taką wizję, którą chciałem od dawna zrealizować. I podróżując po Tajlandii 2 lata temu z Anią i z przyjaciółmi na moje 40. urodziny, trafiliśmy do wspaniałego hotelu w Chiang Mai w dżungli, który miał właśnie taki infinity pool z piękną perspektywą, który idealnie nadawał się na realizację tej sceny.

[00:27:59]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale chciałeś złapać moment, kiedy jej twarz uderza w taflę, tak?

[00:28:02]

S. BRODZIAK: Dokładnie ten moment.

[00:28:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Opowiadaj, opowiadaj. Ja sobie zamknę oczy i będę sobie to wyobrażał.

[00:28:06]

S. BRODZIAK: Możesz otworzyć album i zobaczyć to zdjęcie nawet.

[00:28:09]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szukam.

[00:28:10]

S. BRODZIAK: Pierwsze zdjęcie, które otwiera ten album. Pierwsze zdjęcie.

[00:28:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I to jest ta nieprzewaga podcastu, kiedy ja nawet nie odważę się opowiedzieć, ale ponieważ będę mógł zostawić wam link do tych zdjęć, więc ja to z przyjemnością zrobię.

[00:28:26]

S. BRODZIAK: To jest właśnie to zdjęcie i ono występuje w dyptyku. Jest moment, ułamek sekundy przed dotknięciem tafli wody, a na samym końcu albumu zobaczysz właśnie drugą odsłonę tego dyptyku, gdzie już twarz Ani – bo to Ania wykonała ten skok – na samym końcu. Państwu polecam zamknąć oczy, opowiadam dalej, słuchajcie. Jesteśmy w Tajlandii, Chiang Mai, dżungla. Złoty Trójkąt – Birma, Laos i Tajlandia. W jednym takim tropikalnym trójkącie. Późne popołudnie – późne popołudnie jest kluczowe, dlatego że woda w basenie czy każda woda, tafla wody w morzu staje się lustrem. Bardziej się odbija wszystko to, co w nim widzimy, albo wczesnym porankiem, kiedy słońce jest po prostu nisko. Poprosiłem Anie, wytłumaczyłem Ani, zresztą ona już o tym wiedziała od paru lat, że chcę to zrobić. I powiedziałem: „Słuchaj, Aniu, to jest ten moment. Spróbujmy to zrobić”.

[00:29:38]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Współczuję twojej twarzy, ale spróbujmy to zrobić".

[00:29:40]

S. BRODZIAK: Żeby właśnie uniknąć jakichś argumentów, że będzie bolało, że nie się nie da i w ogóle, wykonałem ten skok, ja pierwszy. Ania się zgodziła, ale powiedziała: „Pod warunkiem, że…”

[00:29:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "... nie ma dubla".

[00:29:55]

S. BRODZIAK: „…nie ma żadnych dubli”. „Dubli nie będzie”, jak to w słynnym filmie. Tak że musiałem się bardzo skupić, pożyczyłem od Madzi – naszej przyjaciółki – najlepszy telefon, który miała w towarzystwie, to Madzia. Mówię: „Dawaj, najnowszy model!”. Ustawiłem się…

[00:30:11]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ach, to jest zrobione telefonem?

[00:30:12]

S. BRODZIAK: Tak. I właśnie nawiązuję też do twojego wcześniejszego pytania, że właśnie wyjmuję czasami telefon. I nawet abstrahując od tych zagwozdek technologicznych, że trzeba mieć supersprzęt…

[00:30:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No nie, trochę szumów jest, no przyznaj.

[00:30:30]

S. BRODZIAK: Myślę, że właśnie kluczowa jest tutaj wizja, co chcesz osiągnąć i żeby to widzieć, zanim naciśniesz spust migawki czy też klikniesz tę fotę w telefonie. I Ania wykonała ten skok, udało mi się w krótkiej serii zdjęć złapać ten moment, dokładnie ten moment.

[00:30:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A, bo ustawiłeś serię jednak, tak? No tak, nie ma dubla to jasne.

[00:30:55]

S. BRODZIAK: Właśnie wiedziałem, że nie mogę tego zepsuć. Zrobiliśmy to, ta fotografia zdobyła jakąś nagrodę gdzieś w Stanach Zjednoczonych. Właśnie teraz w pandemii wysłałem, w kwietniu chyba dostaliśmy wyniki. Tak że fantastycznie. Da się.

[00:31:17]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Masz - jako mistrz fotografii - w telefonie to, co wszyscy? Czyli 100 tysięcy zdjęć, które zostały zrobione, ale właściwie się do niczego nie przydają. Czy masz taki porządek, jak nikt z nas w swojej rolce aparatu?

[00:31:31]

S. BRODZIAK: Nie, absolutny burdel.

[00:31:32]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak? Czyli też robisz złe zdjęcia?

[00:31:35]

S. BRODZIAK: Tak, robię. Robię mnóstwo zdjęć. Ale zazwyczaj traktuję aparat jak notatnik – dokumentacyjne. Czyli lokalizacje, do których wracam, które pozwalają mi zrobić wizję lokalną, albo jakieś testy, próby. Oczywiście prywatne zdjęcia czasami też. Ale niewiele, niewiele.

[00:31:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co to znaczy złe zdjęcie?

[00:31:58]

S. BRODZIAK: Takie, obok którego przechodzisz obojętnie.

[00:32:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czy nawet nie chodzi o to, że ono jest technicznie - nie wiem -niedoświetlone, nieostre. To jest wtórne?

[00:32:08]

S. BRODZIAK: Tak, tak. Bo może być piękne, nieostre zdjęcie. Oczywiście, że tak.

[00:32:!3]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I teraz nasi słuchacze myślą: "No właśnie, to moje! Krzyczałeś na mnie, że jest nieostre! Brodziak powiedział w podcaście u Kuźniara, że nieostre to piękne".

[00:32:31]

S. BRODZIAK: Tak że – wiesz – moje motto artystyczne brzmi: „Jesteś tym, co widzisz”. To jest raz, że zaproszenie do mojego świata, do tego, żeby właśnie interpretować po swojemu to, co robię. Ja nie mówię ci, co masz widzieć na tym zdjęciu, czy ono jest ładne czy brzydkie, czy dobre czy złe. Po prostu oceń sam. Jeżeli do ciebie przemawia to, co robię, no to pięknie. Zapraszam do mojego świata.

[00:32:48]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No jest ta parszywość pracy artystycznej, kiedy wszystko jest, cholera, tak jest subiektywne, prawda? Nie ma czegoś takiego, że - nie wiem - przyszło na wystawę milion osób i masz milion pozytywnych recenzji. Nagle każdy spojrzał na to zupełnie inaczej i teraz trzeba się z tym zmierzyć.

[00:33:02]

S. BRODZIAK: Chociaż jest zawsze jakaś tendencja, prawda? Statystyka też coś mówi, że jednak skoro dostajesz nagrody, ktoś cię obserwuje, ktoś cię docenia, pisze do ciebie, to znaczy, że jednak, wiesz…

[00:33:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A masz taką pokusę, że zobacz: ja teraz jestem na twoim Instagramie. Teraz tak: mamy to zdjęcie... Nie, to jest fragment filmu, ja chciałbym się skupić na zdjęciach... To też jest fragment filmu, cholera.

[00:33:25]

S. BRODZIAK: Niektóre zdjęcia są animowane po prostu.

[00:33:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra. No i tutaj mamy - no to też animowane jest - 868 lajków... Poczekaj, znajdę jakieś. To z bacikiem takim, mieczem świetlnym - 991, to już lepiej. Kusi cię to, żeby sprawdzić, czy kochają czy nienawidzą? O, jest jedno z 1257, to z flagą.

[00:33:45]

S. BRODZIAK: No, to z flagą. Właśnie sprzedaliśmy w galerii taką fotografię kolekcjonerską wczoraj.

[00:33:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czy to ma dla ciebie znaczenie? Te liczby pod zdjęciami.

[00:33:56]

S. BRODZIAK: No trudno od tego uciec.

[00:34:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie chodzi mi o algorytm, tylko tak w ogóle, dla ciebie. To znaczy, myślisz sobie: Wow, 1500 osób powiedziało: "Szymon, nie ma, nie ma wstydu"?

[00:34:08]

S. BRODZIAK: Zdaję sobie sprawę, że jest to jakiś wyznacznik. Cieszy mnie to bardzo, ogromnie doceniam wsparcie fanów i followersów. Bo też tworzymy po to, żeby się tym dzielić i jakoś tę energię dawać i też otrzymywać z powrotem. Także to jest super. Ale zdaję sobie sprawę, że cyferki są względne, że są pewne algorytmy, które rządzą mediami społecznościowymi, że mam 20-parę tysięcy followersów, z czego widzi to może 5 tysięcy. I z tych 5 tysięcy – powiedzmy – ileś tam osób to polubi. Oczywiście jest to dla mnie ważne, ale tak jak nigdy nie kierowałem się np. pieniędzmi w swojej działalności fotograficznej, tylko tym, co mogę zrobić, co mi ktoś umożliwia.

[00:35:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dzięki tym pieniądzom, np.

[00:35:06]

S. BRODZIAK: Tak, albo dzięki temu, że w ogóle ja ci tu daję fajny produkt, usługę, markę, a ty z tym zrób coś niesamowitego.

[00:35:13]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chociaż to jest właśnie ta odwaga marki też, nie? "Dobra, dajmy tego rollsa Brodziakowi, niech on ma ten kamieniołom" - i właśnie tu dochodzę do tego słowa - "zaufajmy, że on tego nie spieprzy".

[00:35:23]

S. BRODZIAK: Tak. To jest taka brama do wolności artystycznej, to zaufanie. I myślę, że właśnie te 20 lat pracy, czyli lata konsekwencji pewnej. Czyli ja po drodze zrobiłem mnóstwo sesji kolorowych, mnóstwo sesji reklamowych, których nie chciałbym nikomu nigdy pokazać i nie pokazałem. Nie podpisywałem się pod tym i komunikowałem na zewnątrz…

[00:35:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A co, wymyśliłeś sobie synonim jakiś, nicka na to, czy co?

[00:35:55]

S. BRODZIAK: No tak. Reklamę rzadko kiedy są podpisywane. Jeżeli zrobię jakąś superreklamę, to zabiegam o to, żeby była podpisana moim nazwiskiem, a jeżeli robię edytoriale, to czasami pod jakimś pseudonimem.

[00:36:12]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli jak aktor, który idzie do serialu, ale jednocześnie tęskni za teatrem?

[00:36:16]

S. BRODZIAK: Aktor ma trochę gorzej, bo jednak go widać.

[00:36:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chyba, że sceny są ciemną nocą i pozwalają mu stać plecami do obiektywu. Ale wracając do tego Instagrama: wiem, że to oczywiście widzimisię widzów itd., ale zobacz: masz Peja Slums Attack - fajna fota - i zaraz poniżej jest Magdalena Perlińska - piękne zdjęcie także. To jest 2 razy więcej... Nie wiem, czy dlatego, że ono jest takie kuszące, że ona jest przynajmniej od połowy nago, ale ten moment, kiedy tak patrzysz, myślisz sobie: "Naprawdę fajny Peja" - 760. "Śliczna kobieta" - 1543.

[00:35:55]

S. BRODZIAK: To już wiemy, jak to działa. Że stety-niestety ten pierwiastek seksualny, kawałek ciała zawsze powoduje jakieś większe zaangażowanie, odpowiednio większą ilość lajków czy odpowiedzi, reakcji. Ale tak, jak mówiłem właśnie o tych pieniądzach, tak mówię tutaj, że ja nie tworzę z myślą o tym: „A, kurcze, jak zrobię to tak, to może dostanę więcej lajków, może pójdzie wiralowo”. Dla mnie to jest ślepy zaułek, jeśli chodzi o twórczość. Po prostu robię to, co mi w duszy gra i później się tym dzielę.

[00:37:37]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Fajne podejście. Natomiast wspominałeś o tym, że załapałeś się jeszcze na realną ciemnię. Dzisiaj, jak ta ciemnia się odbywa na klawiaturze komputera, to co - tęskno?

[00:37:37]

S. BRODZIAK: Nie, nie tęsknię. Gdybym tęsknił, to pewnie bym jednak… Wiem, że jest taka możliwość, że można sobie zorganizować cały czas i odczynniki, i sprzęt i robić to cały czas klasycznie. Ale ciemnia cyfrowa – raz, że w ciemni cyfrowej mogę robić dokładnie to, co w ciemni analogowej, takiej klasycznej i do tego się sprowadza właśnie moja praca w Photoshopie np. Praca z cieniem, ze światłem, z kontrastem, kadrowaniem. I to jest kluczowe moje takie działania, które wyniosłem właśnie z klasyki. Dwa: mam większą swobodę działania. Czasami po wielu godzinach pracy w ciemni klasycznej w tych oparach chemii, w czerwonym świetle, byłem trochę sfrustrowany tym, że jednak nie do końca ta odbitka wyszła tak, jak sobie to wyobrażałem. Że troszkę przepaliłem kontrast, że gdzieś tam wyszedł jakiś paproch, którego trudno bardzo wyretuszować, że coś nie do końca się utrwaliło tak, jakbym chciał. I tutaj w ciemni cyfrowej z kolei mam pełną kontrolę nad tym, jak ten mój obraz, który miałem w głowie zanim nacisnąłem spust z mostu migawki, jak on ma finalnie wyglądać. I to jest, uważam, wspaniała rzecz.

[00:39:29]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale to jest fajne, jak słucham nawet ciebie teraz, tak sobie uświadamiam, że w sumie to ty sporą - nie chcę powiedzieć "większą" uwagę - ale bardzo dużą wagę przywiązujesz do bycia na miejscu akcji, zanim to miejsce akcji nabierze realnego timingu. Czyli ty widzisz te zdjęcia, zanim je zrobisz?

[00:39:47]

S. BRODZIAK: Tak jest. Oczywiście to jest taki punkt wyjścia wokół tych wizji, takich już stworzonych, zapisanych, zanotowanych w notatnikach. Przy myciu zębów np. coś mi wpada do głowy, notuję to szybko w telefonie albo w notatniku, później gdzieś próbuję wpasować do jakiegoś tematu, który dostaję. Tak że to są takie wizje, które powodują, że mogę stworzyć scenariusz sesji. Taki, że wiem, że to muszę zrobić, do tego potrzebuję to, stylista wie, co ma zrobić, fryzjer wie, co ma zrobić. Zanurzamy się w tym świecie. Ale właśnie pragnę zaznaczyć, że to jest też tylko punkt wyjścia, bo często pomiędzy tymi punktami zaplanowanymi powstają najpiękniejsze zdjęcia. Takie spontaniczne, które nigdy by nie powstały, gdybyśmy wcześniej nie zaplanowali tych scenariuszy. Dlatego to jest taka niekończąca się przygoda, praca na planie.

[00:40:47]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Fajna puenta. Bardzo dziękuję za twój czas i opowieść.

[00:40:50]

S. BRODZIAK: Dziękuję za zaproszenie.

Autor odcinka
Jarosław Kuźniar
Kuźniar Media

Multiinstrumentalista. Właściciel Kuźniar Media. Jego doświadczenie radiowe, prasowe, sceniczne i telewizyjne, pomaga w świecie budowania marek osobistych. Wspólnie z klientami rozwija ich wizje i nadaje kształt. Buduje nowe platformy dla relacji z odbiorcami, szkoli i inspiruje.

Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.