Transkrypcja odcinka

Wyróżnij się poprzez słowa

Autor: Jarosław Kuźniar
Edukacja
[00:01:43]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Powiemy słuchaczom, co mamy na stole?.

[00:01:46]

O. PIETRYKIEWICZ: Czemu nie? I tak zobaczą na zdjęciach.

[00:01:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Sernik. Jak będzie po angielsku sernik?

[00:01:53]

O. PIETRYKIEWICZ: Cheesecake.

[00:01:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Po prostu? Just cheesecake? Ale nie ma tak, że - skoro są rodzaje sernika - to jeden jest cheesecake, a drugi jest inny?

[00:02:02]

O. PIETRYKIEWICZ: Jarek, to jest najpiękniejsze słowo w języku angielskim – ono nie potrzebuje nic więcej.

[00:02:06]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: What the fuck jest najpiękniejsze - mówiliśmy już o tym. No i mamy Prosecco, bo świętujemy 11. miejsce na liście Spotify'owych podcastów w Polsce. 200 ich tam trafia, więc idźmy tą drogą, niech to będzie dobra edukacja na fajnym poziomie. Spotykamy się w kolejnym odcinku, żeby porozmawiać sobie o różnicy między nauką języka angielskiego a nauką języka angielskiego biznesowego. Jest jakakolwiek różnica?

[00:02:37]

O. PIETRYKIEWICZ: Wydaje mi się, że różnica jest ogromna – i to nie tylko w sposobie nauki, ale przede wszystkim w tym, czego się uczymy. Ja zawsze mówię, że język biznesowy to jest takie troszeczkę prawo naczyń połączonych, bo mamy i język angielski, i biznes – czyli bardzo konkretną, merytoryczną wiedzę, którą musimy podać w obcym języku – ale przede wszystkim też mamy sztukę dyplomacji i soft skills. My to wszystko musimy razem zebrać tak, żeby nam to zagrało. Wydaje mi się, że dopiero wtedy możemy mówić o języku angielskim w biznesie.

[00:03:13]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I to jeszcze mamy różne działalności biznesowe, prawda? Ktoś produkuje traktory, ktoś produkuje oprogramowanie, więc słówka nam się też zmieniają.

[00:03:21]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak. Dlatego ja się zawsze śmieję, jak ktoś do mnie pisze tego wstępnego maila a propos nauki języka angielskiego w biznesie, nie podając dokładnie swojej branży oraz nie podając zainteresowań.

[00:03:34]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Jak możesz? Jak możesz pisać do mnie, zajmować mi czas i nie napisać, czego ja mam cię, cholera, nauczyć?"

[00:03:39]

O. PIETRYKIEWICZ: Absolutnie nie, natomiast pewien rodzaj konkretów byłby spodziewany.

[00:03:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wracając do tego... Ludzie piszą: "Hello, Olga, my name is... and I want to..."? Czy co?

[00:03:50]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie tak, natomiast piszą, że chcieliby zacząć czy podjąć naukę języka…

[00:03:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale piszą po angielsku czy po polsku?

[00:04:00]

O. PIETRYKIEWICZ: Na 20 e-maili jeden jest po angielsku.

[00:04:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Chcą się uczyć angielskiego i piszą po polsku?

[00:04:08]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja nawet wolę, kiedy oni piszą po polsku, bo jeszcze przyjdzie czas na sprawdzenie tego, jaki jest ich poziom. Ja to zwykle robię na pierwszych technicznych zajęciach i nie potrzebuję do tego dużo czasu. Jakieś testy ABCD odpadają, bo tak naprawdę ten kontakt z żywym językiem jest tutaj ważny – żeby wyłapać, czego uczniowi brakuje.

[00:04:29]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Nie masz takiego poczucia, że oni się po prostu ciebie boją? I dlatego piszą po polsku?

[00:04:34]

O. PIETRYKIEWICZ: Popatrz na mnie: czy mnie się można bać?

[00:04:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Tak. To jest to, o czym rozmawialiśmy sobie ostatnio, czyli wychodzę na scenę i chcę mówić po angielsku, ale oczy patrzą... Oczy patrzą i ja myślę sobie: "Jezu, oni na pewno potrafią lepiej". Jak ja do ciebie prostego SMS-a napiszę z błędem, to zaraz jest awantura. Jakbym napisał mail z pytaniem, czy w ogóle zasłużę na naukę języka u ciebie, to awantura jest murowana.

[00:05:04]

O. PIETRYKIEWICZ: Co innego opieprzyć ciebie, a co innego potencjalnego ucznia. To 2 różne sprawy. Ja bym tego nie łączyła, absolutnie.

[00:05:13]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Oni mówią: "Niech mój biznesowy English będzie lepszy". Czy do tego trzeba mieć jakieś predyspozycje? To znaczy: ktoś, kto chce lepiej mówić po biznesowemu, musi mieć bazę inną niż ten, kto tego nie potrzebuje?

[00:05:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Powiedziałabym, że zdecydowanie nie, natomiast powinien mieć troszeczkę inne nastawienie. Ja bardzo często mówię, że nauka języka biznesowego jest troszeczkę jak trenowanie sportu – nawet takiego długodystansowego sportu – ponieważ dla mnie takie 3 składowe nauki języka biznesowego to jest przede wszystkim czas, potem zaangażowanie + motywacja, a trzecia rzecz to jest otwartość i zaufanie.

[00:05:59]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czas w jakim sensie? Czy ja mam czas na naukę?

[00:06:02]

O. PIETRYKIEWICZ: I tak, i nie. Jedno z pierwszych pytań, które zadaję na tej tzw. lekcji technicznej, to jest: ile ja mam czasu jako nauczyciel, żeby ciebie wyprowadzić na tę właściwą ścieżkę języka biznesowego? Czyli ile ty mi dajesz czasu, ile my tego czasu mamy, żebym ja mogła dać również z siebie jak najwięcej i w możliwie jak najkrótszym czasie podszkolić, a wręcz ubiznesowić twój język angielski.

[00:06:33]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobre słowa zostały użyte. Ubiznesowić oznacza, że ktoś już jako tako mówi, ale ty go tylko troszeczkę podciągasz, tak?

[00:06:40]

O. PIETRYKIEWICZ: To zależy od wymagań. Tak, jak rozmawialiśmy ostatnio – do mnie trafiają bardzo różni ludzie, nawet tacy, którzy w okolicach 40. czy 50. roku życia nie mówili wcześniej po angielsku, ale z racji tego, jaki zawód wykonują, jaką funkcję piastują, to muszą nauczyć się języka biznesowego przynajmniej na poziomie komunikacyjnym. Więc tutaj ten czas odgrywa ogromną rolę.

[00:07:06]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Narysowałem sobie taką linię, która, powiedzmy, będzie linią startu. Umówmy się, że stoi na niej ten 50-latek czy 40-latek, który w ogóle nic nie mówił po angielsku. I teraz on startuje od razu w biznesowy... Czy musicie przejść niebiznesowy angielski, żeby mówić po biznesowemu?

[00:07:25]

O. PIETRYKIEWICZ: Powiem ci, że są 2 tory i 2 typy nauczycieli. Tacy, którzy twierdzą, że nie uda się nauczyć języka biznesowego bez tego zaplecza general English i tacy – ja się do nich zaliczam, wręcz jestem wyznawcą tej teorii – że absolutnie da się nauczyć języka biznesowego, nie mając tego podparcia. My tutaj mówimy o zupełnie innym typie języka angielskiego. My nie potrzebujemy tego angielskiego do kupienia kilograma mąki w sklepie, tylko żeby zrobić konkretny deal. Ja nie muszę z taką osobą przechodzić przez wszystkie czasy przyszłe. Nie. Moim zadaniem jest doprowadzić do sytuacji, kiedy taka osoba w miarę swobodnie jest w stanie zarobić pieniądze po angielsku. To tak w skrócie.

[00:08:15]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A jak to będzie: "Zarobić pieniądze"? Bo nigdy nie wiem.

[00:08:18]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja lubię taki amerykański zwrot: „Make a living”.

[00:08:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Living? Kasa, money. Jaki living?

[00:08:27]

O. PIETRYKIEWICZ: No dobrze: „Earn salary”.

[00:08:35]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli odpada dużo różnych fundamentalnych zasad języka angielskiego, czyli on teoretycznie powinien być łatwiejszy?

[00:08:43]

O. PIETRYKIEWICZ: Teoretycznie tak, natomiast musisz pamiętać – tutaj wracamy do tego, o czym rozmawialiśmy na początku – że pewna wiedza merytoryczna jest bardzo istotna. Tutaj nie zawsze jest tak, że dyrektor w korporacji tę wiedzę posiada. Dlatego moim zadaniem jest też w taki sposób żonglować tą wiedzą i w taki sposób podawać ten język angielski, żeby też podciągnąć tę osobę z wiedzy biznesowej. Powiem szczerze, że to jest jeden z moich ulubionych elementów tej pracy, że ja mogę też bardzo często – tak jak moi uczniowie żartują – zafundować im taki mini-MBA. I to jest piękne.

[00:09:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale takiego w ogóle życiowego, czyli angielski jest na samym końcu? Rozumiem, że bierzesz go, myjesz go, czeszesz go i mówisz: "Teraz będziesz zarabiał większe pieniądze"?

[00:09:34]

O. PIETRYKIEWICZ: Może bez tego mycia. Ja staram się uczyć w taki sposób, żeby moi uczniowie przede wszystkim korzystali też z takiej wiedzy czysto biznesowej. Dzisiaj rano miałam zajęcia ze znakomitym prawnikiem, który jest absolutnie dla mnie niedoścignionym wzorcem, jeśli chodzi o wiedzę i sposób przedstawiania tej wiedzy. Rozmawialiśmy o rynku samochodów i o tym, że niedługo może zabraknąć komponentów do samochodów, więc ja musiałam też zrobić swój research i żeby nauczyć go mówić o rynku samochodowym, to musiałam przejść przez bardzo dużą ilość artykułów na „Wall Street Journal” czy „Financial Times”…

[00:10:39]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To ty dlatego nie śpisz, już rozumiem. Robota musi być zrobiona - jak to będzie po angielsku?

[00:10:47]

O. PIETRYKIEWICZ: Job must be done.

[00:10:49]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Zanotowane, szanowni słuchacze? Teraz, kiedy masz te słówka, on ma jakąś wiedzę, to czego ty go jeszcze masz nauczyć? Żeby poskładał te słówka w jakąś fajną całość?

[00:11:00]

O. PIETRYKIEWICZ: On musi to poskładać w fajną całość, natomiast on to musi zrobić konkretnie, fajnie. Najważniejsze jest to, żeby inni ludzie chcieli go słuchać. Na konkretnym przykładzie: Bartek jest na poziomie prawie C2, jest naprawdę fantastyczny – pozdrawiam cię, Bartek – i moim zadaniem jest ukierunkować go w taki sposób, żeby on, mówiąc bardzo precyzyjnie, szybko, stanowczo przekazał to, co chce powiedzieć w języku angielskim, ponieważ w języku polskim nie ma z tym najmniejszego problemu. Ale też on to musi zrobić w taki sposób, żeby słuchacze chcieli go słuchać i chcieli wyciągnąć z tego jak najwięcej dla siebie. Ja muszę wyczuć pewne słowa, których tacy prawnicy używają i jeszcze nadbudować to pewnymi sformułowaniami, przemyśleć sobie zwroty, które on będzie potrzebował tak, żeby on osiągnął cel w trakcie jakiejś prezentacji, konferencji, wystąpienia.

[00:12:08]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ważną rzecz poruszyłaś. Powiedziałaś: "Szybko i stanowczo". Rozumiem, że twoim zadaniem też jest takie przygotowanie, żeby to nasze mówienie biznesowym językiem było właśnie dynamiczne, stanowcze, żeby używać takich zwrotów, że ta warstwa show też będzie dopracowana, tak? Nie tylko merytoryka.

[00:12:30]

O. PIETRYKIEWICZ: Zdecydowanie tak, tylko że ta warstwa show się pojawia wtedy, kiedy my też aktywizujemy. Tutaj muszę wrócić do naszej rozmowy telefonicznej a propos pamięci mięśniowej – czyli sama ta idea pamięci mięśniowej jest bardzo ważna i fajnie, że rozmawiamy akurat kilka godzin po meczu Warriors-Lakers…

[00:12:51]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Hokejowym? Uwaga, odrobiłem lekcję: była minuta do końca meczu i był rzut za 3 punkty, prawda?

[00:13:03]

O. PIETRYKIEWICZ: U mnie za takie odrobienie zadania domowego to byś dostał linijką po łapach. Właśnie to jest idealny przykład pamięci mięśniowej, ponieważ on rzucił – ale to nie jest tak, że on rzucił przypadkowo – on ten rzut trenował.

[00:13:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale widać było, że to przypadek. Olga, błagam cię.

[00:13:26]

O. PIETRYKIEWICZ: Wracając do pamięci mięśniowej i nauki języka angielskiego w biznesie… Fajnie, że poruszyłeś ten temat show, ponieważ żeby wyjść i zrobić takie show, to ludzie nie wiedzą, że trzeba być przygotowanym na 150 proc. – to nie jest 90 proc. czy 80 proc. My tu rozmawiamy o zrobieniu show w języku obcym, to się nie na darmo nazywa język obcy. Takie show wymaga bardzo dużo skupienia, ale też właśnie przećwiczenia tej pamięci mięśniowej, czyli tego, że my musimy to robić już automatycznie i nie możemy się zastanawiać nad doborem słów. Dlatego ja tak bardzo dużo czasu poświęcam na to, żeby te słowa wyćwiczyć do takiego stopnia, że oni się nimi posługują just like that. To musi iść just like that, bo jak on mi wyjdzie zestresowany na środek i nie dowiezie tego, to to nie będzie show. To będzie shame.

[00:14:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Wydawało mi się, że to jest prostsze. Teraz przekładając to na tę twoją ulubioną dyscyplinę sportu, zaraz po pływaniu: mamy tego chłopaka, który rzuca piłką za te 3 punkty i to jest wyćwiczone, on się odchyla, rzuca, piłka wpada do kosza. Jak to przełożyć na pamięć mięśniową języka angielskiego? Żebym ja właśnie, używając słów, też był w tej sytuacji, w której był gracz Lakers?

[00:14:45]

O. PIETRYKIEWICZ: Tutaj naszą pamięcią mięśniową troszeczkę są usta. To one nam podają to, co chcemy powiedzieć. Jeśli my będziemy wiedzieć jak połączyć cały ten aparat mowy z tym, co dyktuje nam głowa, to jest to pierwszy punkt do sukcesu. Tylko że to wymaga godzin. Dlatego na początku powiedziałam o tym czasie i dlatego zawsze pytam uczniów, ile ja mam czasu, żeby dojść do tego momentu.

[00:15:14]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To ja zapytam: ile minimum potrzebujemy czasu? Nawet jeżeli wiemy, że ja mam jedną jedyną szansę po angielsku sprzedać swoją firmę - i mówię ci, że mamy tydzień, żebym ja się przygotował. Damy radę? Po angielsku już coś mówię, więc trochę by było łatwiej. Pewnie gdybym był 40-latkiem bez żadnej znajomości języka, to byłoby gorzej.

[00:15:33]

O. PIETRYKIEWICZ: Nieskromnie powiem: u mnie damy. Ale nie mogę ręczyć za innych nauczycieli. Ja miałam takie przypadki, że daliśmy radę – to wymagało bardzo dużo zarówno ode mnie, jak i od tej osoby. Nie wiem, czy czytałeś taką książkę Malcolma Gladwella „Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu”…

[00:15:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Siłą rzeczy już sobie sama odpowiedziałaś - jeszcze nie.

[00:15:58]

O. PIETRYKIEWICZ: Myślę, że na pewno i to do poduszki. Jeśli o ciebie chodzi, to nie mam wątpliwości. On tam przytacza taką regułę 10 tys. godzin, która była m.in. stosowana przez Berlińską Akademię Muzyczną i bardzo dużo naukowców uważa, że ofiarą tej reguły niejako jest Mozart. Chodzi o to, że żeby dojść do perfekcji w czymkolwiek wcale nie potrzeba jakiejś nadludzkiej siły, talentu, predyspozycji. Nie. To jest wyćwiczenie i ilość godzin spędzona – w przypadku koszykarzy na sali – i ilość godzin, która została poświęcona na jakościowe trenowanie.

[00:16:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: OK. Ileś godzin poświęcili na to, żeby rzucić, rzucić. Iga poświęca ileś godzin na to, żeby zaserwować. A w angielskim? Co ja muszę zrobić, czego użyć, albo gdzie jest ta moja piłka, żebym wyćwiczył pozostałe elementy swojego ciała?

[00:17:02]

O. PIETRYKIEWICZ: Może to zabrzmi troszeczkę niekonwencjonalnie, natomiast pierwszą piłką, która dla mnie jest bardzo ważna, jeśli chodzi o tego typu przygotowanie, to jest luz i brak stresu. Ten stres czasami tak zamyka głowę, że ja nie jestem w stanie jej w tydzień otworzyć. Ten brak stresu jest bardzo ważny na początek.

[00:17:30]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale zaraz. Bo to jest to samo, o co mnie pytają ludzie, kiedy chcą się nauczyć mówić w ogóle - nie w obcym języku, ale po polsku. Zawsze będzie stres. Czyli oni wychodzą i już są zestresowani, bo są w nienaturalnej dla siebie sytuacji, czyli - w moim przypadku - nie pracują przed kamerą, a muszą. W twoim przypadku - nie używali do tej pory biznesowego angielskiego, a muszą, więc stres jest naturalny. A każesz im go wyłączyć.

[00:17:57]

O. PIETRYKIEWICZ: OK, natomiast my tutaj nie mówimy o tym momencie, że oni wychodzą, nie. My mówimy o przygotowaniu, czyli treningu. Dla mnie bardzo ważne jest, żeby na tym etapie przygotowania ten stres nam odpadł i zostali tylko ja, człowiek i to, co musimy razem zrobić. Wtedy, kiedy on ma otwartą głowę, to on dużo łatwiej przyswoi to, co ja chcę przekazać i pójdzie to 2 razy szybciej.

[00:18:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czy dlatego że to jest biznesowy angielski, to - sformułowania są inne, to wiemy - ale metoda uczenia też jest inna niż tego General English?

[00:18:32]

O. PIETRYKIEWICZ: Ciężko powiedzieć. Szczególnie mi, ponieważ ja gdzieś też troszeczkę straciłam ten kontakt z General English przez te wszystkie lata bycia w biznesie, w fabrykach i w prawniczym angielskim. W biznesie jednak najważniejszy jest ten czas. Ja nie mam tego czasu, żeby uczyć daną osobę wszystkich słówek związanych z produktami spożywczymi. W General English zwykle ten czas jest – tutaj nie. Więc powiedziałabym, że te lekcje różnią się zdecydowanie – głównie też przez to ćwiczenie pamięci mięśniowej. Biorąc np. taki czasowanik „enhance”, to go muszę wyćwiczyć do takiego stopnia, że będę mieć pewność – ja, nawet nie uczeń – że on mi to użyje just like that. Czyli on nie będzie o tym myślał, tylko on wyjdzie i – nawet jeżeli ten element stresu się pojawi – to ja wiem, że my już przełamaliśmy tę barierę i ta płynność już jest.

[00:19:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: OK. Wiem, że to jest jedno z twoich nowych ulubionych słówek, które pojawi się w kolejnym podcaście, ale... Synonimy do "enhance"?

[00:19:56]

O. PIETRYKIEWICZ: Mój ulubiony to jest na pewno „boost”. Ja jestem w ogóle zakochana w tym słowie.

[00:20:06]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra. Mamy "enhance", mamy "boost", czyli zboostować coś, podkręcić.

[00:20:11]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie. Możemy powiedzieć oczywiście „increase”, ale to słowo jest nudne i miałkie.

[00:20:24]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: On musi wiedzieć, że w danym momencie, kiedy będzie chciał mocniej coś podkreślić albo zabłysnąć, używa "enhance" albo "boost".

[00:20:43]

O. PIETRYKIEWICZ: W takim przypadku, tak jak tutaj pokazujesz, że on musi wyjść i coś zaprezentować… Ja zawsze wtedy powiedziałabym, że: „Słuchaj, OK. Enhance jest świetne, ale użyj boost” dlatego, ponieważ ma to „B” z przodu. Tutaj cała gra też toczy się właśnie o wybranie słówek, które ściągają uwagę publiczności i „boost” jest jednym z takich słówek – właśnie przez tę wymowę, przez to, że jest takie krótkie, dynamiczne, fajne, a przede wszystkim nowoczesne, dużo bardziej nowoczesne niż „enhance”. To jest gwarancja tego, że ludzie będą cię słuchać, a w biznesie to jest bardzo ważne. Ty musisz być słuchany przez tych, którzy albo potem kupią twój produkt, albo kupią ciebie, albo będą chcieli zrobić z tobą deal.

[00:21:28]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Rozumiem. Tylko oni kupią mnie, jeśli zobaczą, że ja w ogóle fajnie wyglądam i fajnie gadam. Zakładam, że to jest jednak to pierwsze wrażenie. Czy ja użyję "boost" czy "enhance" - to może być trochę wtórne - ale jeżeli to jest spójne i to jest płynne, to jest fajne, to jest energetyczne - to już ich kupuję chociażby właśnie tym pierwszym wrażeniem, totalną emocją.

[00:21:49]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak. Mówimy tutaj o emocjach, ale mówimy też o komunikacji, bo my tym ludziom sprzedajemy siebie, sprzedajemy swój wygląd, sprzedajemy to, że wszystko jest coherent, czyli spójne. Natomiast trzeba pamiętać, że ludzie też się nie nabierają już na wygląd itd. Ludzie lubią słuchać, lubią słuchać konkretów. Mamy mało czasu, wszyscy się spieszymy…

[00:22:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Takie 60 seconds w windzie, to są takie momenty. Ale jak ja mam 60 sekund w windzie i mam sprzedać swój start-up, jadąc w Londynie na ostatnie piętro jakiegoś wieżowca, to użyję "boost" - i co jeszcze?

[00:22:38]

O. PIETRYKIEWICZ: To jeszcze zależy jaki start-up. Natomiast „boost” jest jednym z tych słówek, które gwarantuję, że jeśli staniemy w tej windzie na 60 sekund, to osoba przed którą stoimy i której chcemy coś sprzedać – jeśli powiemy „boost”, to automatycznie mózg rejestruje taką osobę na jakimś poziomie. „Improve” nam tego poziomu nie daje, „boost” da nam ten poziom. My chcemy być na wysokim poziomie, wszyscy chcą.

[00:23:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szukam kontekstu dla "boost"... Boost your business? Boost your number of clients? Boost what?

[00:23:11]

O. PIETRYKIEWICZ: Boost performance; boost productivity; boost the number of cheesecakes in the studio.

[00:23:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dlaczego tak ważne jest, żeby to były słowa, które też mają same w sobie energię? Tak, jak mówisz: to "boost" jest krótkie, dynamiczne i jest to "B" na samym początku. Why is it significant in Business English?

[00:23:57]

O. PIETRYKIEWICZ: Jedna z moich teorii dlaczego to jest takie ważne, to jest to, że generalnie my jesteśmy przebodźcowani. Do nas się mówi z każdej strony: ja wsiadam do Ubera i do mnie mówi radio, wychodzę i słyszę ludzi, którzy mówią w metrze, mówi do mnie spiker, wszędzie do mnie mówią – więc na koniec dnia takiej osobie już się wszystko zlewa. I my chcemy się przebić przez tę ścianę, żeby nasz komunikat się nie zlewał. Żeby się przebić przez tę ścianę, trzeba mówić rzeczy, które są konkretne, ciekawe i zajmujące. „Boost” jest słowem, które, moim zdaniem, pomoże nam przebić tę ścianę.

[00:24:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czy masz jakiś sposób na to - bo to jest ważne i zakładam, że słuchacze mówią: "Ej, zapytaj ją o to", więc uwaga...

[00:24:57]

O. PIETRYKIEWICZ: Jeśli chcesz się zapytać, czy moi uczniowie piją alkohol na zajęciach, to tak, zdarza się.

[00:25:04]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Skoro czasu mamy mało - bo powiedziałaś, że czas jest ważny - jak ktoś ci mówi, że macie 1 tydzień, macie 2 tygodnie, 2 dni do megaważnego spotkania, to ten czas może paradoksalnie także działać na waszą korzyść? To znaczy: czy nasz mózg może się tak przedstawić, że: "Ej, czasu mało, skup się"? Albo inaczej: ty też wybierzesz ograniczoną liczbę słów, zwrotów, synonimów i to się uda?

[00:25:28]

O. PIETRYKIEWICZ: Zdecydowanie tak. Ja też zawsze powtarzam moim uczniom, że czas gra na naszą korzyść i nie ma znaczenia, czy mamy tego czasu więcej czy mniej, ponieważ tego nie da się zmienić. Jeśli mamy mniej czasu, to musimy grać z tym, co mamy. Więc moim zadaniem jest też dopasować materiał i w taki sposób otworzyć tę osobę, żeby wyciągnąć z tego maksimum. To jest moja praca.

[00:25:52]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co to znaczy: "Otworzyć kogoś"?

[00:25:54]

O. PIETRYKIEWICZ: Przede wszystkim, żeby taka osoba mi zaufała, że ja wiem, co robię i potrafię nas doprowadzić do tego punktu, gdzie wychodzimy na scenę i robimy show w języku angielskim w biznesie. To jest pkt. 1.

[00:26:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No dobra. Powiedzmy, że ci ufam, że tak jest. Ale ty ode mnie czegoś też oczekujesz, bo sama tego za mnie nie zrobisz. Co ja muszę tobie dać, żebyś ty zaprowadziła mnie tam, gdzie ja chcę?

[00:26:21]

O. PIETRYKIEWICZ: Pracując też z ludźmi w biznesie, ja nie mam też troszeczkę złudzeń, że oni mi są w stanie dać cały swój czas. Owszem, na początku byłam taka wymagająca, cisnąca i spodziewałam się po ludziach Bóg wie czego, ale z czasem mi to przeszło. Wiem, że muszę grać tymi kartami, które mam. Więc jeśli ten człowiek ma tyle czasu na zajęcia ze mną, to moim zdaniem jest tak przygotować materiał, tak go okroić i w taki sposób go podać, również np. za pomocą jakichś interaktywnych narzędzi plansz, gier itd. Dlatego też bardzo często robię research, czy taka osoba jest przystosowana do gry na tablecie, czy w ogóle używa tableta, czy to jest coś, co przenika i umie np. czytać z takich urządzeń. To jest, wbrew pozorom, bardzo ważne, ponieważ zaoszczędza nam ten czas.

[00:27:13]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Szanowna, czy masz taki worek, listę top 10 słówek, które na pewno dobrze, żeby były użyte? Mamy "boost" - co jeszcze?

[00:27:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Na pewno powiedziałabym, że jednym z takich wyrażeń jest „for starters” – to jest coś, żeby zacząć naszą wypowiedź w fajny sposób, w taki, żeby ludzie chcieli nas słuchać.

[00:28:12]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "For starters" oznacza "Na początku chciałbym" albo "Chciałbym zacząć od..."? A po co tam jest to "S" na końcu?

[00:28:36]

O. PIETRYKIEWICZ: Tak. Taka jest utarta fraza.

[00:28:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "For starters", "boost" - co jeszcze? Chodzi o to, że nie mamy czasu - mamy krótką listę fajnych słówek, że nawet jeżeli ja nie mam czasu na lekcje z tobą, to ja sobie ich posłucham w samolocie do tego cholernego Londynu i jak wysiądę, to użyję ze 2 słówek i będę lepszy.

[00:29:15]

O. PIETRYKIEWICZ: Jeśli np. chcielibyśmy się przedstawić i powiedzieć, czym się zajmujemy, to na pewno radziłabym zejść z tego „responsible for”… Czyli np. „I am responsible for Voice House” – absolutnie nie. Już od razu można by powiedzieć: „Jestem z Polski”. Świat tak nie mówi.

[00:29:38]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To jak powiedzieć, że odpowiadam za ten bajzel tutaj na stole, z tym serniczkiem i prosecco? Słucham? No?

[00:29:43]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja bym tobie radziła użyć jednego z tych czasowników: „handle”, „tackle”, „face”. Jak nie dowieziesz, to może być „manage”.

[00:29:51]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No nie. "Manage" to aż ja się wstydzę...

[00:30:05]

O. PIETRYKIEWICZ: To jest fajne, że czasowników biznesowych nie używamy z przyimkami. Dzięki temu nie możesz się pieprznąć z przyimkiem.

[00:30:10]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: No dobra, ale "tackle" co?

[00:30:13]

O. PIETRYKIEWICZ: Tackle Voice House. Tackle problems at Voice House. Tak samo, bardzo bym polecała… Polacy mają tendencję do nadużywania „do” i „make”. Polacy mają taką tendencję, że – nie tylko w sytuacjach stresowych – nadużywają tych bardzo prostych czasowników. To jest też coś, co ja bardzo ćwiczę z moimi uczniami: że świetnie jest mieć zaraz pod ręką 3 bardzo fajne synonimy do „do” i „make” – czyli „carry out”, „conduct” i „undertake”.

[00:31:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ja 43 lata szedłem w jedną stronę i nagle ty mi każesz skręcić w inną. A ja jestem tym gościem, który teoretycznie mógłby być twoim klientem. Ale zobacz: "make mistake", "make money" - co więcej, no? Albo: "do business" i koniec.

[00:31:37]

O. PIETRYKIEWICZ: Ale możesz też: „Carry out business undertakings in order to make a living”. Szach-mat.

[00:31:57]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: OK. Co jeszcze jest ważne, żeby ten biznesowy angielski brzmiał biznesowo? Czego ci twoi uczniowie muszą się jeszcze nauczyć? Czego ty od nich jeszcze wymagasz?

[00:32:11]

O. PIETRYKIEWICZ: Ja od nich wymagam też takich… Jak to nazywam pięknymi zwrotami, które nic nie znaczą, natomiast wprowadzają pewien rodzaj fluency. To są np. wszystkie synonimy do „I think that…”, z którymi walczymy. To jest właśnie jedno z takich miałkich wyrażeń, które nigdy nie sprawi, że my będziemy słuchani. Dlatego te synonimy każdy, absolutnie każdy powinien mieć pod ręką. Te 4 lub 5 takich wyrażeń, którymi możemy zacząć zdanie. Ja naprawdę nie myślę, że to ma być nie wiadomo co, nie. To jest: „In my estimation”, „From my standpoint”, „From my point of view”, „From my viewpoint”… To są naprawdę proste sformułowania, które jednak wprowadzają ten element płynności, ponieważ tak mówi świat. To, że my takich zwrotów nie używamy w języku polskim, to naprawdę o niczym nie świadczy. My chcemy mówić fajnie, naturalnie. Natomiast musimy też troszeczkę równać do tego poziomu światowego i jeśli chcemy osiągnąć płynność, to musimy wprowadzić tego typu rozwiązania.

[00:34:00]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jakie jeszcze słowa ludziom się wydają biznesowe, a brzmią zupełnie niebiznesowo? Na jakie bomby trafiasz u swoich biznesowych uczniów?

[00:34:11]

O. PIETRYKIEWICZ: Takim flagowym przykładem jest „very important”, które dla mnie jest masłem maślanym – i dla native speakerów również. „Important” już oznacza, że coś jest ważne, więc jeśli my dodajemy do tego jeszcze „very”, to brzmi to okropnie. Dlatego najlepiej jest to zastąpić zupełnie innym zwrotem, zejść w ogóle z tego „important”, bo przecież tego nie słuchać. I suggest: „significant”, „crucial”, „essential”, „major”, „key”, „relevant”, „meaningful”, „impactful”.

[00:34:58]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra. Co jeszcze wykreślamy, a co zapamiętujemy tak, żeby człowiek miał w głowie, pod ręką? Zamiast "I think that" - "From my viewpoint", zamiast "very important" - "crucial", "relevant" albo "impactful".

[00:35:10]

O. PIETRYKIEWICZ: Tak jak wcześniej rozmawialiśmy – to oczywiście wszystkie synonimy i zastępstwa do „do” i „make”, które po prostu się nie nadają w takim dosyć poważnym języku. Ja nie jestem od tego, żeby mówić, że mówienie „do” czy „make” jest błędem. Ja jestem od tego, żeby pokazać biznesowy wariant tych słówek do użycia w korporacjach, w trakcie prezentacji.

[00:36:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A jak jest po angielsku: "Tylko mi wstydu nie przynieś"?

[00:36:14]

O. PIETRYKIEWICZ: Powiedziałabym tak, Jarek: shameful, shame on you.

[00:36:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Dobra. Wykreślam "do" i "make". Albo inaczej: zamieniam na coś innego.

[00:36:23]

O. PIETRYKIEWICZ: Właśnie o to chodzi: ja nie wykreślam tych zwrotów. Natomiast jeśli my mamy coś powiedzieć w prezentacji i faktycznie ten stres nas ściska i my się trzymamy tego „do” i w trakcie pięciominutowej prezentacji 20 razy mówimy „do”… Na litość boską, ile można?

[00:36:53]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Zamieniam "make" na?

[00:36:55]

O. PIETRYKIEWICZ: Np. na „conduct” albo „carry out”, „undertake”. Też oczywiście uwaga na kontekst. Tutaj też wchodzimy na bardzo ciekawą rzecz, a mianowicie jest coś takiego w nauczaniu języków obcych – ale nie tylko – co ja bardzo często stosuję na swoich zajęciach. To jest tzw. reguła 3. Reguła 3 kolokacji, które powinny się pojawić, żeby powoli zacząć wyrabiać tę pamięć mięśniową w przyswajaniu biznesowych zwrotów. Co ciekawe, z tej reguły korzystali m. in. Bill Gates, Steve Jobs…

[00:37:36]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale oni umieli angielski.

[00:37:37]

O. PIETRYKIEWICZ: Oni uczyli się zupełnie innych rzeczy na bazie tej reguły. Czyli jeśli mamy takie słowo jak „carry out”, to my musimy je połączyć w 3 różne kolokacje, np. „carry out research”, „carry out a meeting”, „carry out indispensible solutions in the company”. Wplatając w to kontekst biznesowy, tworząc takie 3 kolokacje, dużo łatwiej jest nam wtedy zapamiętać tak skomplikowane zwroty. W nauce języków obcych to też się nazywa chunks albo chunking, czyli właśnie tworzenie kolokacji poprzez tą regułę 3. Nie ma sensu zapamiętywać więcej niż 3 przykłady.

[00:38:21]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli "carry out research" to jest "zrobić badania"?

[00:38:24]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak. Przeprowadzić, zrobić badania.

[00:38:26]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: "Conduct research" to jest to samo?

[00:38:28]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie.

[00:38:29]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A "conduct a meeting" to jest "poprowadzić spotkanie"?

[00:38:31]

O. PIETRYKIEWICZ: Tak. Bardzo fajne jest, że jeśli mamy taki zwrot jak „conduct a meeting”, to wtedy możemy sobie strzałkami połączyć to na kolejne 3 różne sposoby, np. „conduct a meeting in the afternoon”, „conduct a meeting in a conference room”, „conduct a meeting outside the office”. Dzięki temu, łącząc to z takimi dosyć basicowymi frazami, nasz mózg bardzo łatwo rejestruje to słowo „conduct”, natomiast nie musi się skupiać na reszcie zdania, bo zna resztę słów.

[00:39:06]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: OK. Czyli ty - w tym swoim nauczaniu - wchodzisz właśnie trochę cała na biało w tym momencie, w którym mówisz tak: "To ogarniasz, tamto ogarniasz, więc my się skupmy na czymś innym i wybierzesz sobie z tego zbioru, który ogarnąłeś przez lata, coś w odpowiednim momencie". Inaczej podprowadzasz te słowa po prostu.

[00:39:22]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak, ponieważ mózg właśnie w taki sposób działa.

[00:39:34]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Co jeszcze, twoim zdaniem, przynosi biznesmenom wstyd? Używanie jakich zwrotów albo jakich słów?

[00:39:44]

O. PIETRYKIEWICZ: Nie powiedziałabym, że przynosi wstyd, bo to jest taki dosyć miażdżący komentarz, zamykający. Jak ty masz tydzień na doprowadzenie takiej osoby do wyjścia na scenę i zrobienia show, to takim komentarzem masz już 2 dni z głowy. Tracisz czas.

[00:40:19]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To nie jest łatwe.

[00:40:21]

O. PIETRYKIEWICZ: Dlaczego?

[00:40:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bo "do" i "make" to są tak proste rzeczy, że one gdzieś tam w tej głowie są. To są takie poduszki: wychodzę i wiem, jak odmienić "do", wiem, jak odmienić "make", wiem, jaka jest forma czasu przeszłego - i już. A przy twoich "conduct" i "carry out" zaczyna się kombinacja.

[00:40:43]

O. PIETRYKIEWICZ: Dlatego trzeba pamiętać, że nauka języka biznesowego to też jest swoisty kontrakt między nauczycielem a tą osobą. Owszem, mówisz, że to jest trudne, natomiast my to robimy w jakimś celu. Ja też bardzo często moim uczniom powtarzam, żeby zdjąć to odium trudności z języka biznesowego: „Pamiętaj, że to ma być przyjemność, ponieważ tym językiem biznesowym, użyciem go ty zarabiasz pieniądze, a pieniądze są po to, żeby je wydawać na przyjemności. Więc to jest pewna droga do celu i my jesteśmy tutaj po to, żeby ci ten cel ułatwić i żebyś jeszcze czuł satysfakcję z tego”. To jest bardzo ważne.

[00:41:25]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Myślę o takich fajnych zdaniach, których rzeczywiście można by użyć, kiedy ktoś przyjeżdża, żeby kogoś w tym Londynie zaczarować. Ma spółkę, firmę, cokolwiek i chce ją sprzedać. Są jeszcze jakieś takie cudne sformułowania, wyrażenia, słowa, których nie użyliśmy, które mogą sprawić, że nawet to wrażenie już będzie fajne?

[00:41:47]

O. PIETRYKIEWICZ: Np. rozmawialiśmy o „very important”. Wszelkie synonimy do słowa „very” są bardzo pożądane, ponieważ jeśli zapomnimy synonimy do takich prostych przymiotników jak np. „important”… Bardzo często się ludziom zdarza, że po prostu blank page, nic, to „significant” gdzieś uleciało. Wtedy bardzo fajnie jest mieć pod ręką pewne takie zaplecze. Mając to zaplecze synonimów do słowa „very”, takie jak np. „immensely”, „entirely”, „hugely”, „highly”, kiedy wiemy już, że nie mamy pod ręką tych synonimów do „important” – wtedy wchodzimy cali na biało z takim „immensely”. Wchodzisz z tym „immensely” i już wiesz, że nie dowieziesz „significant”, tylko powiesz „important” – „immensely important” już brzmi lepiej niż zwykłe „very important”. Najważniejsze jest to, żeby nie tracić płynności. To jest bardzo ważne. Już powiedz to „important”, tylko spróbuj użyć tego „immensely”, żeby jednak wybrzmieć lepiej, wybrzmieć bardziej biznesowo.

[00:43:23]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: I zobacz: teraz myślę sobie nad takim elementem naszej rozmowy. Jestem tym gościem, który przez te 40 lat czegoś tam się uczył. Teraz nagle przychodzę do ciebie i ty mi wywalasz z mojego słownika tyle słówek i każesz mi je zastąpić. Jak ja powinienem trenować tę swoją głowę, żeby mieć tę pamięć mięśniową tak wyrobioną, że ja już nie powiem "very important", tylko "immensely important", "hugely", "conduct a meeting"?

[00:43:51]

O. PIETRYKIEWICZ: Dlatego jeśli mówimy o krótkim przedziale czasowym, np. tydzień, to my musimy tę ilość nowych słówek okroić do minimum w taki sposób, żeby wybrać tylko te najważniejsze do danej prezentacji, żeby mieć pewność, że on to dowiezie, że on wyjdzie i to powie. Ja nie mogę go zasypać niesamowitą ilością synonimów, zwrotów itd. Ja też muszę nad tym mądrze pomyśleć, usiąść, skupić się i przygotować to, żeby mieć pewność, że on da radę i na koniec będzie satysfakcja ze współpracy.

[00:44:31]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A kiedy ty jesteś usatysfakcjonowana ze współpracy? Jak to wygląda? Rozumiem, że ty jesteś z tych, co ja - czyli robisz swoje, ale nigdy nie jesteś zadowolona sama z siebie? Prawda?

[00:44:44]

O. PIETRYKIEWICZ: Z siebie nigdy nie jestem zadowolona, wręcz przeciwnie.

[00:44:45]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: A ze swojego angielskiego biznesowego też?

[00:44:47]

O. PIETRYKIEWICZ: Też. Nie jestem. Musisz oddzielić to, czy ja potrafię go nauczyć i to, czy gdybym miała sama wyjść i przykozaczyć, to czy bym dała radę. Prawdopodobnie nie, bo ja jestem dosyć nieśmiała i mogłabym nie dowieźć. Natomiast wydaje mi się, że potrafię w taki sposób przekazać wiedzę i w taki sposób nauczyć tego języka biznesowego, żeby wtłoczyć go w inne osoby i żeby to poszło.

[00:45:20]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Najkrócej mówiąc: przychodzę i mówię, że mamy tydzień, a ty wybierasz ileś słówek, sformułowań, żebym ja to opanował. Czyli ja w głowie muszę sobie zastąpić to, co już - zakładamy - mam, czymś, co sprawi jakieś fajne wrażenie?

[00:45:38]

O. PIETRYKIEWICZ: O to się to troszeczkę rozbija: że ty nic nie musisz. To jest moje zadanie, żeby w taki sposób dopasować ćwiczenia i zrobić to kreatywnie, ciekawie, żeby to wręcz zostało podane metodą imersji. Czyli że ty naturalnie, organicznie sam zaczynasz w ten sposób mówić na bazie tych ćwiczeń, które ja wymyślam. Więc absolutnie tutaj nie ma takiego słowa jak „muszę”, może być „chcę”. Nie dopuszczam czegoś takiego, że ty musisz coś zrobić. Nie. Od tej brudnej roboty jestem ja.

[00:46:12]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Jest jakieś inne stwierdzenie niż "I have to" na "chcę", "muszę"? Takie, wiesz, bardziej biznesowe.

[00:46:31]

O. PIETRYKIEWICZ: Cały mam w głowie to, co przeczytałam niedawno i co też staram się wpoić uczniom: że w tej chwili „muszę” to jest przede wszystkim „have to”. Oni chcą zrezygnować z używania „must” i tylko wprowadzić samo „have to”.

[00:46:48]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Muszę się do czegoś przyznać. To nie było łatwe, żebym ja zrozumiał, jaka jest różnica między "must" a "have to". Jak będzie tylko jedno, to dla mnie idealnie. Nie będę musiał się martwić. "Have to" jest tym mocniejszym, prawda?

[00:47:05]

O. PIETRYKIEWICZ: Niekoniecznie, ponieważ tutaj bardziej chodzi o to, jaki przymus czujemy.

[00:47:11]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Że ktoś mi każe, prawda? Bo "must", to trochę ja sam siebie przymuszałem, ale "have to" to państwo mnie przymuszało albo nauczycielka.

[00:47:20]

O. PIETRYKIEWICZ: Tak. Na moich uczniów też zawsze działa przykład z lodówką: że jeśli lodówka jest pusta i ja mam wieczór kawalerski, czyli żona wyjechała, to wtedy „must”, bo przymus wychodzi ze mnie. Natomiast jeśli żona jest na weekend i każe zrobić zakupy, to wtedy „have to” i nie ma zmiłuj.

[00:47:50]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Czyli wtedy "must", bo sam siebie zmuszam, tak?

[00:47:54]

O. PIETRYKIEWICZ: Sam czujesz potrzebę, że trzeba ją napełnić. Ale kiedy jest żona i rodzina, to wtedy „have to”, żona każe.

[00:48:05]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Gdzie są tutaj, w tym nauczaniu i uczeniu się języka biznesowego, jakieś pułapki? Jak ja powinienem przygotować swoją głowę na to, że nagle - mając już jakąś wiedzę angielską - wchodzę i muszę ją otworzyć na coś zupełnie innego? Jak się dobrze za to zabrać?

[00:48:26]

O. PIETRYKIEWICZ: Jedną z takich pułapek jest na pewno to, że jeśli ludzie wchodzą już w ten język biznesowy, to ja zauważyłam, że – nie wiem, jakim cudem – ale on się im tak podoba i tak bardzo lubią się uczyć tego języka biznesowego, że troszeczkę zapominają o języku ogólnym. Ja mam do siebie żal czy taki prztyczek do własnego sposobu nauczania, że czasami zapominam też o rozwijaniu ludzi w tym kontekście ogólnym, generalnym. Tak bardzo jestem skupiona na tym, żeby przekazać im tę wiedzę biznesową, żeby nauczyć ich Business English, że potem po iluś miesiącach czy latach nauki mamy problem ze słowem „mąka”. Wtedy to jest taka „red flag” dla mnie, że mamy problem. Biznesowo mówimy na poziomie C1 – i to jest super – natomiast na wakacje też trzeba pojechać. To jest taki przykład, który dosyć często mi się pojawia, że właśnie ludzie zapominają, jak jest „mąka”. Jeśli rozmawiamy przy okazji Świąt np. o pierogach, to gdzieś z tyłu głowy zawsze mam, że: „Ku***, zapomni, jak jest ta mąka, na pewno zapomni”. Wtedy to jest dla mnie taki znak, wake-up call, że zaniedbaliśmy ten General English. Wtedy też staram się wrócić na właściwy tor. Np. z taką główną fabryką, z którą współpracuję, mamy coś takiego jak sobotnie e-maile. Ja w tych sobotnich e-mailach wysyłam im podsumowanie całego tygodnia, przyznajemy sobie nagrody „champion of the week” itd. Ale ja im zadaję też coś takiego jak „extra task”. Czyli oprócz zwykłego „homework” oni muszą też przygotować jakiś biznesowy temat, żebyśmy mogli sobie przez cały tydzień go pociągnąć i rozmawiać o tym.

[00:50:32]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale sam "topic" czy w ogóle wszystko muszą przygotować?

[00:50:35]

O. PIETRYKIEWICZ: Ostatnio mieliśmy fantastyczny artykuł o tym, jak motywować ludzi w trakcie pandemii – czyli jeśli wszyscy jesteśmy na Zoomie albo na Teams, to w jaki sposób egzekwować to poprzez sprawną motywację. Fantastyczna sprawa. Natomiast oprócz tego dałam im też filmik do obejrzenia, jak robić mojito. To była rewelacja. Okazało się, że oni byli tak spragnieni rozmowy o tak prostym temacie jak przyrządzenie koktajlu…

[00:51:03]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Ale poczekaj... Używali biznesowego angielskiego, żeby powiedzieć, że trzeba zgnieść limonkę i wsypać cukier trzcinowy?

[00:51:09]

O. PIETRYKIEWICZ: Dokładnie tak.

[00:51:22]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Przez mojito do serca? Przez mojito do angielskiego?

[00:51:25]

O. PIETRYKIEWICZ: Zdecydowanie.

[00:51:30]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: From my point of view we have to finish.

[00:51:37]

O. PIETRYKIEWICZ: Well, OK. As always it was a pleasure, Jarek.

[00:51:54]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: Bardzo ci dziękuję.

[00:51:55]

O. PIETRYKIEWICZ: To ja ci bardzo dziękuję, Jarek.

[00:51:56]

REDAKTOR J. KUŹNIAR: To co? Jeszcze po jednym prosecco?

Autor odcinka
Olga Pietrykiewicz
Trenerka Business English

Uczy języka angielskiego w biznesie w Polsce i za granicą. Mieszka w Gdyni, prowadzi szkołę Work Up English oraz zajęcia i warsztaty w całej Polsce. Obecnie zajmuje się głównie szkoleniem kadry menedżerskiej w fabrykach produkcyjnych.

Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.