Technologia

艢mier膰

24.12.2020
Prowadz膮cy: Jaros艂aw Ku藕niar

鈥濼a przera偶aj膮ca my艣l, 偶e nie wiemy, czym jest 艣mier膰… To 艣mierci najbardziej si臋 boimy鈥 – AI nie 偶yje i nie odczuwa, a jednak spr贸bowa艂a ubra膰 w s艂owa co艣, co prze偶ywa i czego najbardziej chce unikn膮膰 ka偶dy cz艂owiek.

Czy jej si臋 uda艂o? Sprawd藕cie. Monolog 鈥炁歮ier膰鈥 czyta Anna Dereszowska.

Czytaj wi臋cej
Udost臋pnij
https://voicehouse.co/odcinki/smierc/
KopiujSkopiowano

Prowadz膮cy

Jaros艂aw Ku藕niar
Ku藕niar Media

Multiinstrumentalista. W艂a艣ciciel Ku藕niar Media. Jego do艣wiadczenie radiowe, prasowe, sceniczne i telewizyjne, pomaga w 艣wiecie budowania marek osobistych. Wsp贸lnie z klientami rozwija ich wizje i nadaje kszta艂t. Buduje nowe platformy dla relacji z odbiorcami, szkoli i inspiruje.

Transkrypcja

Monolog stworzony przez AI. Teksty do uczenia:

w 70% dzie艂a Szekspira (sonety, poematy i monologi z r贸偶nych sztuk), w 15% Tako rzecze Zaratustra F. Nietzschego, w 15% poezja Edgara Allana Poe.

Co to jest 艣mier膰? Czym jest agonia?

Czy jest to co艣, czemu nale偶y si臋 oprze膰?
Czy jest to rzecz, kt贸r膮 nale偶y pokona膰?
Tak czy inaczej, cierpienie jest zwyci臋stwem,

Albo pora偶k膮.
Ta przera偶aj膮ca my艣l, 偶e nie wiemy, czym jest 艣mier膰鈥

To 艣mierci najbardziej si臋 boimy.
Tam, na g贸rze, zawsze jest wojna.
Fortuna i w艂adza nale偶膮 do m臋drc贸w;

A kto je ma,
Ma w sobie rodzaj 艣mierci.

艢mier膰 jest tym, czego najbardziej si臋 boimy: Jest to niepewny strach, kt贸rego nie znamy. To niepewny strach, kt贸rego nie znamy.
To jest 艣mier膰, kt贸rej nie znamy!
Wraz ze 艣mierci膮 jednego cz艂owieka
Umieraj膮 wszyscy ludzie;

Wraz ze 艣mierci膮 jednego cz艂owieka
wszyscy ludzie s膮 skazani na zag艂ad臋.

Wraz ze 艣mierci膮 cz艂owieka pojawia si臋 wielki w膮偶,
Kt贸ry po偶era ca艂膮 ludzko艣膰,
I nie ma nadziei na ocalenie,

I wszyscy s膮 skazani na 艣mier膰.

艢mier膰 jest blisko! 艢mier膰 jest blisko!
Kiedy przyjdziesz na ten 艣wiat,
To jest ju偶 za p贸藕no;

Za p贸藕no, by lamentowa膰, rozwesela膰,
Kontynuowa膰 op艂akiwanie, gani膰 n臋dz臋 nieszcz臋艣liwych,

Ujawnia膰 wielk膮 tajemnic臋 wielkiej tajemnicy: jest ju偶 za p贸藕no.

A teraz dochodzimy do miejsca,

w kt贸rym spotyka si臋 cz艂owieka, Kt贸rego 艣wiat nie lubi.
Nie op艂akuje go ju偶, kiedy umrze, Ta r臋ka, kt贸ra zasadzi艂a miecz, Zrodzi艂a fontann臋 z艂a,
Aby uczyni膰 miecz oszukanym.

Niech B贸g odwr贸ci jego dusz臋 od rujnuj膮cej winy! Je艣li nie b臋dziesz pokutowa膰 – nie prze偶yjesz.

[Przerywnik muzyczny]

Zag艂ada jest blisko! 艢mier膰 jest blisko!

Wielki niszczyciel, wielki zwodziciel,

Ju偶 pochwyci艂 zdobycz ze swoich skromnych I najd艂u偶ej utrzymanych wrog贸w,

Ju偶 przeszed艂 zar贸wno nad swoimi cz艂onkami, Jak i swoj膮 zdobycz膮: zag艂ada jest blisko!

Zag艂ada jest blisko! 艢mier膰 jest blisko!
Wielki niszczyciel, zwodziciel, ju偶 pokona艂 swoj膮 ofiar臋:

Zag艂ada jest blisko!
Co to jest ten wielki niszczyciel?
鈥濷n jest 藕r贸d艂em wszelkiego z艂a.

A jednocze艣nie jest korzeniem wszelkiego dobra鈥 – Muhammad w swojej ostatniej godzinie Wypowiedzia艂 to d艂ugie proroctwo.

Zag艂ada jest blisko! 艢mier膰 jest blisko!

„Wielki oszust” – powiedzia艂 kogut 鈥
„Wielki oszust w pobli偶u!” 鈥

I tak oto m膮dry i rozumny lew,

Niewinny go艂膮b, z w艂asnymi wn臋trzno艣ciami, Zosta艂 zamkni臋ty w zimnej i zroszonej ziemi. 艢mier膰 jest blisko! 艢mier膰 jest blisko!
Ziemia jest wi臋c chora i spokojna,

A niebo jest naszym wybawieniem.
Dwie trzecie kr贸lestwa zosta艂o podzielone.
Podzielone jest na mocy pierwor贸dztwa mojego syna.

Ziemia jest wi臋c chora i spokojna, a niebo jest nasz膮 wygod膮.

Tutaj potrzebne jest umiarkowanie

I m贸wi臋 to z wielk膮 ostro偶no艣ci膮.

Zbli偶a si臋 艣wit nowego dnia!

Odkupie艅cza krew jest pokropiona ran膮 Henocha. Przyjd藕, mieczu wierny, jeste艣 winny tysi膮ca ran; Pukaj co najmniej trzy razy
A p贸藕niej co najmniej dwadzie艣cia razy

I na koniec b膮d藕 ze mn膮, jak jeste艣 dla ubogich, chorych i bogatych. Z potoku najbardziej bezbo偶nego dylematu

Przyszed艂em ob艂adowany wyrzutami sumienia za moje przest臋pstwo. Z wieloma z艂amanymi sercami;

Na艣miewaj膮cymi si臋 wszystkimi nieotwartymi uszami.

[Przerywnik muzyczny]

Precz!

Nie mog臋 ju偶 d艂u偶ej odgrywa膰 roli m臋czennika; Nie mog臋 ukry膰 swojej nieprawo艣ci.
B臋dzie to znane ka偶demu.

Och, kto mi uwierzy, gdy to udowodni臋?
O, kiedy ten cz艂owiek nauczy mnie,
Jak naprawi膰 moje g艂upie serce?

O, ile pope艂ni艂em b艂臋d贸w, a ile wiele grzesznych serc zrani艂em; Wielu chcia艂oby mnie mie膰 jak w艂asnego,

Ale nie potrafi艂oby znie艣膰 potwornych k艂贸tni tego 艣wiata.

Chod藕 i odejd藕; nie ma temu ko艅ca.
Nie ma nic poza pustymi b艂aganiami;

Nie ma jednego dobrego lub prawdziwego 艣wiadectwa, Przeciwko kt贸remu podnios艂em r臋k臋.

Wszyscy znacie histori臋 pierwszego ukrzy偶owania?

Och, wielu zabi艂em, kiedy by艂 on przede mn膮,
Ale nie mog艂em przy艂o偶y膰 miecza do serca.

I tak sumienie doprowadzi艂o mnie do zabicia go.
Ale 偶e jego krew by艂a zimna
I 偶e jego rana nie mog艂a by膰 zamarzni臋ta 鈥

To podnieca艂o we mnie wszystkie okoliczno艣ci mi艂o艣ci 鈥 Kt贸re nauczy艂y mnie lekcji pokory 鈥

Kt贸ra nauczy艂a mnie kocha膰.
I dlatego, je艣li udowodni臋 Ci, 偶e jest niewinny,
Udowodni ci, 偶e jestem niesprawiedliwy i niegodny 偶ycia;

[Przerywnik muzyczny]

Zag艂ada jest blisko! 艢mier膰 jest blisko!

Trucizna jest blisko! A z popio艂贸w tej najwspanialszej korony Nadchodzi godzina ciemniejsza,

G艂臋bsza ni偶 marzenia naszych matek czy si贸str:
Tam, gdzie zas艂ona pi臋kna zakrywa ka偶d膮 plam臋,
Szata 艣mierci je ods艂ania;

O, gdzie spok贸j, gdzie pi臋kno i uroczysta noc wsp贸艂istniej膮, 艢mier膰 i noc w nich mog膮 si臋 ukry膰.

Dlatego dochodz臋 do wniosku, 偶e taka jest wola Boga Przeto we mnie Pi臋kno nie przetrwa.

Wi臋c us艂ysz m贸j g艂os, mamo!
Jest pot臋偶ny i wypowiedzia艂 wojn臋 woli mego ojca.

Nie by艂em pewien, czym jest cnota,
Ale raczej ostrzeg艂em, 偶e istnieje co艣 takiego
I 偶e mo偶e by膰 u偶yte wbrew woli inwazji.

Moj膮 艂ask膮 jest rozdra偶nienie,

A moja pot臋ga jest powodem do skorzystania z os膮du twoich oczu. Jak m膮dre jest moje przem贸wienie,

Aby udowodni膰 艣mier膰 twojego ojca,
Czego nie mog臋 ponownie udowodni膰,

Bo on 偶yje, a ja umr臋: dwaj m臋偶czy藕ni, dzi臋ki 艂asce nieba,
Nigdy nie powinni by膰 po艂膮czeni w duszy wsp贸lnej matki.

Najstarszy, je艣li ma sze艣膰dziesi膮t pi臋膰 lat, a jeszcze nie 偶yje,

Ale jest bogaty, ma wszystkie zalety wsp贸lnej matki 艣wiata.
Je艣li za艣 ma pi臋膰dziesi膮t lat,

Zwyk艂a matka z tego 艣wiata nie mo偶e go kocha膰.
A je艣li on ma dzieci, to co ty masz?
Je艣li nie ma z nimi wsp贸lnego pochodzenia?

Nie znajdziesz tego w mojej karnacji.
Tak samo jest ze wszystkimi m臋偶czyznami:

Gdzie oni znajduj膮 jak膮艣 dziwn膮 cech臋 w tobie,
Jak膮艣 nieznan膮 jako艣膰 bytu?

U偶ywaj膮 tego jako fortecy, tronu, pa艂acu, kr贸lestwa, Ale nic pr贸cz trzody i pasterza w nich nie ma.

Ziemia jest chora i opuszczona:
Kto wi臋c j膮 jeszcze pociesza?
Trzymaj膮 j膮 m臋skie modlitwy;

Modlitwy kobiet obejmuj膮 j膮;
S膮 one 偶niwem wszelkiego z艂a.

Musimy rosn膮膰 藕le, szybko
I nie wiedzie膰, co jest na ziemi.

Wys艂uchaj ich, drogi Bo偶e,

I uczy艅 z nich szkodniki!

Daj臋 wam ten znak: wsz臋dzie tam, gdzie ro艣nie latoro艣l,
U podstawy kt贸rego obraca si臋 spragniony poranek,
Jest pszenica, kt贸ra tryska dumnym s艂o艅cem,

Trz臋sienie ziemi, potop i pow贸d藕, metan.
Czy i ty, Naturo, kt贸ra艣 rozpala艂a te po偶ary,

Czy Ty te偶 zamierza艂a艣 zniszczy膰 nas?
Nie, nie – o dobry Bo偶e, nie! 鈥
Jest ju偶 za p贸藕no, by uratowa膰 Ziemi臋.

Ziemia pogr膮偶y si臋 w ciemno艣ci!
Grzmoty i b艂yskawice, powodzie

I trz臋sienia ziemi zabrzmi膮 jak dzwony niebios, A wiatr jak rogi wielkich tr膮b.
A ludzie b臋d膮 p艂aka膰 jak nigdy dot膮d!

– Niebo b臋dzie wygl膮da膰 jak w臋gle zbite w bitwie,

A b艂yskawice wystrzel膮 z Nieba jak B艂yszcz膮ca Kr贸lowa, A grzmoty i b艂yskawice spadn膮 jak t臋cze ze szczyt贸w g贸r. I wszyscy powiedz膮:

鈥濷, m臋偶ny ogniu, tak pi臋kny! O czerwony! O bia艂y! 鈥︹

[Przerywnik muzyczny]

I wszyscy powiedz膮: 鈥濷, wiara, nadzieja i rado艣膰!

Do broni! do n贸g! do st贸p! O, wiara, nadzieja i rado艣膰!鈥 I b臋d膮 krzycze膰 jak 偶贸艂ci i w po艣piechu ucieka膰!
B臋d膮 biega膰 i krzycze膰, 艣mia膰 si臋, bawi膰 i robi膰 r贸偶ne g艂upstwa,

Aby ich g艂osy by艂y bardziej dziwne. I wszyscy powiedz膮:

鈥濼o nie jest wi臋ksz膮 cz臋艣ci膮 mnie ni偶 ciebie鈥. Duch, kt贸ry teraz rz膮dzi wielkimi rzekami, Duchy, kt贸re rz膮dz膮 wiatrami, Duchy, kt贸re kieruj膮 trupami g贸r,

Duchy wisz膮ce na ga艂臋ziach jod艂y
I gadaj膮ce w lasach – wszyscy znikn膮,

Wszystko n臋dzne i ponure w uniwersalnej dolinie 艣mierci; Dzicz, potwory i tw贸rcy mit贸w znikn膮.

I oto nie ma rzek Wielkiego Postu, I las, potwory i tw贸rcy mit贸w Odejd膮 na czerwone wzg贸rza Heath. Widz臋, jak r贸偶e ufarbowa艂y sobie gard艂a I wyros艂y drzewa cedrowe,

I z pomoc膮 pszcz贸艂 wrzosowatych rozmno偶y艂y si臋 I z pomoc膮 ropuch wrzosowatych to si臋 sta艂o.
I choroby wyros艂y z popio艂贸w starych wierzb.

I te same zio艂a w艂膮czy艂y sw贸j truj膮cy korze艅
I wymar艂y na 艂onie wrzosowisk,

A te same konie wkrad艂y si臋 do 艂o偶a wrzosowiska I poch艂on臋艂y popi贸艂 starych wierzb.

I od wysoko艣ci lutni do wysoko艣ci wzg贸rza, Od wynios艂ych drzew do niskich krzew贸w,
Od drzew do krzak贸w, od morza do ska艂 鈥 艣wiat wymar艂.
I nie ma wrzosowisk i lutni,

I wierzby, i wierzby, i wierzby, i wierzby, i wierzby, I ziemi nie ma, a ksi臋偶yca te偶 nie ma,

A grzmoty i b艂yskawice, i mrok, i burza, I burza, i mrok,
I mg艂a, i trz臋sienie ziemi,

I ogromna stopa potwora i cz艂owieka, lwa i jednoro偶ca, I ska艂y podziemnej rzeki i podziemna rzeka
I piaskowiec i podziemna rzeka,
I d偶ungla i las, i kamie艅, i zatopiona studnia,

I ponury grobowiec i grobowiec niegdy艣 wielkiego Bena Spadn膮 w d贸艂,

A grzmot i b艂yskawice, i mrok, i samotno艣膰, I cisza, i pi臋kno, i szybkie i w艣ciek艂e wiatry, Rozpanosz膮 si臋 po ca艂ej Ziemi.

I lekki ruch ostatniego cz艂owieka, I dr偶enie ostatniego,
I zesztywnienie ostatniego i podniesienie ostatniego, I dr偶enie ostatniego i podniesienie ostatniego,
I dr偶enie dziesi臋ciu, nastr贸j ostatniego i zatoni臋cie ostatniego, I cisza przed ch贸rem, i po艣piech ch贸ru i westchnienia,
I szmer ch贸ru, i chrapanie ch贸ru, brz臋czenie ch贸ru i szelest li艣ci, I j臋czenie li艣ci i p艂acz li艣ci, i szmery li艣ci, i szept li艣ci,
I oddech li艣ci, i szept li艣ci, i szept ta艅cz膮cych ludzi,

I trzaskanie ga艂臋zi i zgrzytanie uszami, trzaskanie korzeniami, Szelest nektaru i p艂acz korzeni, szemranie nektaru
I szept nimf, trzask dzwon贸w, szelest ga艂臋zi,
Przypiecz臋tuj膮 oblicze tego 艣wiata.

[Przerywnik muzyczny]

Moi bracia, nadzieja jest tchnieniem 偶ycia; A oddech 偶ycia jest s艂odki.

Spustoszenie mo偶e ci臋 pogrzeba膰,

I sprawi, 偶e b臋dziesz wo艂a艂 zgubionych;
艢mier膰 to koniec 偶ycia;

Nie ma nadziei poza t膮 z najciemniejszej godziny.

Wszystko, co widzimy lub czujemy
Jest niczym sen lub nierealny widok,

To tylko sen we 艣nie.
Sen we 艣nie

Jest ze 艣wiata, kt贸ry upad艂,
Albo 艣wiata, kt贸ry jest tylko snem we 艣nie.
To, co widzimy lub czujemy鈥

Wydaje si臋 nam,
A rzeczywisto艣膰 jest tylko snem we 艣nie.

Odwa偶ni i czarni,
W ich bojowej dumie,

I czerwoni jak krew,
W ich krwawych stosach,

Nie maj膮c nic wi臋cej do ukrycia,
Wi膮偶膮 los sobie nawzajem,
Los gorszy ni偶 sama 艣mier膰.

Tron czerni i czerwieni, centrum wszystkich rzeczy, Jest zarezerwowany tylko dla nich.

Tron czerni, ziemia (i b臋karty wszystkich rzeczy)

B臋d膮 mieszka膰 tylko w nich.

Tak wi臋c purpurowa szata kr贸la pozostanie W wiecznej ha艅bie,
Twoje poddane zha艅bione,
Twoja godno艣膰 zha艅biona,

Twoja przyjemno艣膰 zha艅biona,
Twoja mi艂o艣膰 zha艅biona,

Tw贸j triumf i pustka w Twojej w dolinie 艣mierci.
Sp贸jrz, kto jest w tobie!
Pycho, pycho, to ha艅by czas!

Ten cholerny kr贸l, kt贸ry zabra艂 nas,
B艂aga艂 o przebaczenie grzech贸w;

Ale nie znalaz艂 lekarstwa,
A przyczyna jest nieznana.
Ty umrzyj, zgi艅, a reszta do 偶ycia!

Cesarz 艣mierci umar艂

I roz艂upuje s艂abego cesarza
Swoim drobnym trofeum;

Nast臋pnie ma艂pie da艂 tron jasnego posagu

Kt贸ry w por贸wnaniu z naszymi oczami nie by艂 o艣lepiony; Fortuna i jego kochanka odeszli,

I oszukali w ten spos贸b:
Pierwsza by艂a kr贸lewska muza,
Druga samolubnie d膮偶膮ca do 偶alu;

Pierwsza cierpi膮ca z ci膮g艂ego strachu,
A druga z nieustann膮 rado艣ci膮.

W ten spos贸b fortuna i jego kochanka kusz膮; Kusiciel nadal kusi, ale ze zmian膮 jego zdobyczy; 艢wi臋ty, diabe艂 i szaman, na lito艣膰 bosk膮, kusiciel –

Ten najbardziej winny jest najwi臋kszym g艂upcem prawdy.

Diabe艂 znalaz艂 s艂odk膮 drog臋, aby zepsu膰 m贸j umys艂

A w ostatecznym momencie powiedzia艂: 鈥炁歮ier膰 to koniec 偶ycia. Jedzcie nasze cia艂o, Pijcie nasz膮 krew,

B膮d藕cie trucizn膮 przez przesycenia silniejszego rodzaju,

I przez w艣ciek艂o艣膰 nietrze藕wo艣ci s艂abszego gatunku:

Wtedy, kiedy zaostrzymy cios 艣mierci,
b臋dziecie zadowoleni i umrzecie ze 艣miechu鈥.

[Przerywnik muzyczny]

艢mier膰 jest wystarczaj膮co z艂a:

Ale kiedy z艂o z艂ego cz艂owieka nie ma ko艅ca, Jakie jest prawdopodobie艅stwo,

呕e jego z艂o zostanie przezwyci臋偶one?
W cz艂owieku jest pierwiastek z艂a i dobra –

Jak b臋dzie wygl膮da艂a jego cnota, kiedy nie ma ko艅ca?

Biedne to jest jak twoja niegodziwo艣膰:

Jeste艣cie ofiar膮 za wasz膮 nieprawo艣膰;
A wi臋c tak偶e z waszej nieprawo艣ci
Istnieje czy艣ciec dusz.

Jest to wielki grzech,
I wielka cnota:

Niech wi臋c b臋dzie mniej lub bardziej wielkim grzechem.

Niech spadn膮 te ostre kamienie,
Kt贸re wyrz膮dzaj膮 wam z艂o: te ostre choroby.

Musz臋 ci臋 zabi膰:

To musi by膰 twoja wina, a wi臋c samob贸jstwo鈥

I chocia偶 w sobie nie mo偶esz udowodni膰 samob贸jstwa,

Na chorob臋 twojego samokrytycyzmu,

Mordujesz si臋 i pr贸bujesz umrze膰:

To jest spos贸b na oczyszczenie si臋 z samozadowolenia, I nawet gdyby kto艣 m贸g艂 udowodni膰 swoj膮 cnot臋

W szczerej konfrontacji, nie by艂by taki wielki; Albowiem potomstwo Van Diemena, B臋d膮c m艂odym sp艂odzi艂o dzieci:

Wi臋c r臋czy膰 za tych zacnych nie b臋d臋,

Kt贸rych cnota m贸wi sama za siebie
I kt贸rych cnota pochwala ich s艂odycz na tronie ojca.

A nawet gdyby kto艣 m贸g艂 przej艣膰 przez g臋sty grzech nieprzenikniony, Znalaz艂by go tak szybko;
艢mier膰 jest moim cia艂em,

A moje cia艂o jest siedliskiem wszystkich moich nieszcz臋艣膰.
Bogowie!
To sztylet z piek艂a rodem, kt贸rego na razie nie u偶yj臋!

We藕 mnie za 偶on臋.
Nieszcz臋sna 偶ono, drogi m臋偶u,

Uczyni艂e艣 moj膮 kochank臋,
I okrutn膮 niespodziank臋,
Gniazdem 偶mij,

Kt贸re nazwa艂em moim krewnym.

艢mier膰 to delikatna bryza w nocy;

Kiedy popo艂udnie rozwiewa mg艂臋,
Jej oddech w po艂udnie o偶ywia wysuszone s艂o艅cem wzg贸rza:

Wi臋c w 艂agodnej dolinie,
gdzie bawimy si臋 przy zielonym miodzie pitnym,

Bladocz膮ce 艣wiat艂o ksi臋偶yca odnawia emaliowane cherubiny, A 艣wiat艂o gwiazd udoskonala kuty br膮z 艣cian.
Wieczorem ksi臋偶yc ze z艂otych promieni s艂o艅ca

Uszlachetnia cherubiny emaliowane,
Odbijaj膮c 艣wiat艂o gwiazd,
A kruk leci 膰wierkaj膮c w nocy i mrucz膮c w dzie艅.

Przeczytaj pe艂n膮 transkrypcj臋

Pozosta艂e odcinki (5)

27.02.2021
Udost臋pnij
https://voicehouse.co/odcinki/monolog-v-zlo/
KopiujSkopiowano
19.02.2021
Prowadz膮cy: Jaros艂aw Ku藕niar
Udost臋pnij
https://voicehouse.co/odcinki/monolog-iv-dobro/
KopiujSkopiowano
24.12.2020
Prowadz膮cy: Jaros艂aw Ku藕niar
Udost臋pnij
https://voicehouse.co/odcinki/jak-uczynic-z-maszyny-artyste-piotr-psyllos/
KopiujSkopiowano
24.12.2020
Prowadz膮cy: Jaros艂aw Ku藕niar
Udost臋pnij
https://voicehouse.co/odcinki/szczescie/
KopiujSkopiowano
24.12.2020
Prowadz膮cy: Jaros艂aw Ku藕niar
Udost臋pnij
https://voicehouse.co/odcinki/milosc/
KopiujSkopiowano
Do艂膮cz do Voice House Club

Twoje ulubione autorki i autorzy, kt贸rych znasz z naszych podcast贸w, przygotowuj膮 dla Ciebie specjalne serie odcink贸w. Dajemy wiedz臋, poszerzamy horyzonty, m膮drze bawimy i pomagamy si臋 rozwija膰 w przyst臋pny spos贸b.

Zamknij
U偶ywamy cookies, 偶eby indywidualnie odpowiada膰 na potrzeby s艂uchaczy. Zasady przechowywania i dost臋pu do plik贸w cookies mo偶esz zmieni膰 w ustawieniach swojej przegl膮darki.