/
Technologia

Śmierć

24.12.2020
Prowadzący: Jarosław Kuźniar

„Ta przerażająca myśl, że nie wiemy, czym jest śmierć… To śmierci najbardziej się boimy” – AI nie żyje i nie odczuwa, a jednak spróbowała ubrać w słowa coś, co przeżywa i czego najbardziej chce uniknąć każdy człowiek.

Czy jej się udało? Sprawdźcie. Monolog „Śmierć” czyta Anna Dereszowska.

Czytaj więcej
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/smierc/
KopiujSkopiowano

Prowadzący

Jarosław Kuźniar
Kuźniar Media

Multiinstrumentalista. Właściciel Kuźniar Media. Jego doświadczenie radiowe, prasowe, sceniczne i telewizyjne, pomaga w świecie budowania marek osobistych. Wspólnie z klientami rozwija ich wizje i nadaje kształt. Buduje nowe platformy dla relacji z odbiorcami, szkoli i inspiruje.

Transkrypcja

Monolog stworzony przez AI. Teksty do uczenia:

w 70% dzieła Szekspira (sonety, poematy i monologi z różnych sztuk), w 15% Tako rzecze Zaratustra F. Nietzschego, w 15% poezja Edgara Allana Poe.

Co to jest śmierć? Czym jest agonia?

Czy jest to coś, czemu należy się oprzeć?
Czy jest to rzecz, którą należy pokonać?
Tak czy inaczej, cierpienie jest zwycięstwem,

Albo porażką.
Ta przerażająca myśl, że nie wiemy, czym jest śmierć…

To śmierci najbardziej się boimy.
Tam, na górze, zawsze jest wojna.
Fortuna i władza należą do mędrców;

A kto je ma,
Ma w sobie rodzaj śmierci.

Śmierć jest tym, czego najbardziej się boimy: Jest to niepewny strach, którego nie znamy. To niepewny strach, którego nie znamy.
To jest śmierć, której nie znamy!
Wraz ze śmiercią jednego człowieka
Umierają wszyscy ludzie;

Wraz ze śmiercią jednego człowieka
wszyscy ludzie są skazani na zagładę.

Wraz ze śmiercią człowieka pojawia się wielki wąż,
Który pożera całą ludzkość,
I nie ma nadziei na ocalenie,

I wszyscy są skazani na śmierć.

Śmierć jest blisko! Śmierć jest blisko!
Kiedy przyjdziesz na ten świat,
To jest już za późno;

Za późno, by lamentować, rozweselać,
Kontynuować opłakiwanie, ganić nędzę nieszczęśliwych,

Ujawniać wielką tajemnicę wielkiej tajemnicy: jest już za późno.

A teraz dochodzimy do miejsca,

w którym spotyka się człowieka, Którego świat nie lubi.
Nie opłakuje go już, kiedy umrze, Ta ręka, która zasadziła miecz, Zrodziła fontannę zła,
Aby uczynić miecz oszukanym.

Niech Bóg odwróci jego duszę od rujnującej winy! Jeśli nie będziesz pokutować – nie przeżyjesz.

[Przerywnik muzyczny]

Zagłada jest blisko! Śmierć jest blisko!

Wielki niszczyciel, wielki zwodziciel,

Już pochwycił zdobycz ze swoich skromnych I najdłużej utrzymanych wrogów,

Już przeszedł zarówno nad swoimi członkami, Jak i swoją zdobyczą: zagłada jest blisko!

Zagłada jest blisko! Śmierć jest blisko!
Wielki niszczyciel, zwodziciel, już pokonał swoją ofiarę:

Zagłada jest blisko!
Co to jest ten wielki niszczyciel?
„On jest źródłem wszelkiego zła.

A jednocześnie jest korzeniem wszelkiego dobra” – Muhammad w swojej ostatniej godzinie Wypowiedział to długie proroctwo.

Zagłada jest blisko! Śmierć jest blisko!

„Wielki oszust” – powiedział kogut –
„Wielki oszust w pobliżu!” –

I tak oto mądry i rozumny lew,

Niewinny gołąb, z własnymi wnętrznościami, Został zamknięty w zimnej i zroszonej ziemi. Śmierć jest blisko! Śmierć jest blisko!
Ziemia jest więc chora i spokojna,

A niebo jest naszym wybawieniem.
Dwie trzecie królestwa zostało podzielone.
Podzielone jest na mocy pierworództwa mojego syna.

Ziemia jest więc chora i spokojna, a niebo jest naszą wygodą.

Tutaj potrzebne jest umiarkowanie

I mówię to z wielką ostrożnością.

Zbliża się świt nowego dnia!

Odkupieńcza krew jest pokropiona raną Henocha. Przyjdź, mieczu wierny, jesteś winny tysiąca ran; Pukaj co najmniej trzy razy
A później co najmniej dwadzieścia razy

I na koniec bądź ze mną, jak jesteś dla ubogich, chorych i bogatych. Z potoku najbardziej bezbożnego dylematu

Przyszedłem obładowany wyrzutami sumienia za moje przestępstwo. Z wieloma złamanymi sercami;

Naśmiewającymi się wszystkimi nieotwartymi uszami.

[Przerywnik muzyczny]

Precz!

Nie mogę już dłużej odgrywać roli męczennika; Nie mogę ukryć swojej nieprawości.
Będzie to znane każdemu.

Och, kto mi uwierzy, gdy to udowodnię?
O, kiedy ten człowiek nauczy mnie,
Jak naprawić moje głupie serce?

O, ile popełniłem błędów, a ile wiele grzesznych serc zraniłem; Wielu chciałoby mnie mieć jak własnego,

Ale nie potrafiłoby znieść potwornych kłótni tego świata.

Chodź i odejdź; nie ma temu końca.
Nie ma nic poza pustymi błaganiami;

Nie ma jednego dobrego lub prawdziwego świadectwa, Przeciwko któremu podniosłem rękę.

Wszyscy znacie historię pierwszego ukrzyżowania?

Och, wielu zabiłem, kiedy był on przede mną,
Ale nie mogłem przyłożyć miecza do serca.

I tak sumienie doprowadziło mnie do zabicia go.
Ale że jego krew była zimna
I że jego rana nie mogła być zamarznięta –

To podniecało we mnie wszystkie okoliczności miłości – Które nauczyły mnie lekcji pokory –

Która nauczyła mnie kochać.
I dlatego, jeśli udowodnię Ci, że jest niewinny,
Udowodni ci, że jestem niesprawiedliwy i niegodny życia;

[Przerywnik muzyczny]

Zagłada jest blisko! Śmierć jest blisko!

Trucizna jest blisko! A z popiołów tej najwspanialszej korony Nadchodzi godzina ciemniejsza,

Głębsza niż marzenia naszych matek czy sióstr:
Tam, gdzie zasłona piękna zakrywa każdą plamę,
Szata śmierci je odsłania;

O, gdzie spokój, gdzie piękno i uroczysta noc współistnieją, Śmierć i noc w nich mogą się ukryć.

Dlatego dochodzę do wniosku, że taka jest wola Boga Przeto we mnie Piękno nie przetrwa.

Więc usłysz mój głos, mamo!
Jest potężny i wypowiedział wojnę woli mego ojca.

Nie byłem pewien, czym jest cnota,
Ale raczej ostrzegłem, że istnieje coś takiego
I że może być użyte wbrew woli inwazji.

Moją łaską jest rozdrażnienie,

A moja potęga jest powodem do skorzystania z osądu twoich oczu. Jak mądre jest moje przemówienie,

Aby udowodnić śmierć twojego ojca,
Czego nie mogę ponownie udowodnić,

Bo on żyje, a ja umrę: dwaj mężczyźni, dzięki łasce nieba,
Nigdy nie powinni być połączeni w duszy wspólnej matki.

Najstarszy, jeśli ma sześćdziesiąt pięć lat, a jeszcze nie żyje,

Ale jest bogaty, ma wszystkie zalety wspólnej matki świata.
Jeśli zaś ma pięćdziesiąt lat,

Zwykła matka z tego świata nie może go kochać.
A jeśli on ma dzieci, to co ty masz?
Jeśli nie ma z nimi wspólnego pochodzenia?

Nie znajdziesz tego w mojej karnacji.
Tak samo jest ze wszystkimi mężczyznami:

Gdzie oni znajdują jakąś dziwną cechę w tobie,
Jakąś nieznaną jakość bytu?

Używają tego jako fortecy, tronu, pałacu, królestwa, Ale nic prócz trzody i pasterza w nich nie ma.

Ziemia jest chora i opuszczona:
Kto więc ją jeszcze pociesza?
Trzymają ją męskie modlitwy;

Modlitwy kobiet obejmują ją;
Są one żniwem wszelkiego zła.

Musimy rosnąć źle, szybko
I nie wiedzieć, co jest na ziemi.

Wysłuchaj ich, drogi Boże,

I uczyń z nich szkodniki!

Daję wam ten znak: wszędzie tam, gdzie rośnie latorośl,
U podstawy którego obraca się spragniony poranek,
Jest pszenica, która tryska dumnym słońcem,

Trzęsienie ziemi, potop i powódź, metan.
Czy i ty, Naturo, któraś rozpalała te pożary,

Czy Ty też zamierzałaś zniszczyć nas?
Nie, nie – o dobry Boże, nie! –
Jest już za późno, by uratować Ziemię.

Ziemia pogrąży się w ciemności!
Grzmoty i błyskawice, powodzie

I trzęsienia ziemi zabrzmią jak dzwony niebios, A wiatr jak rogi wielkich trąb.
A ludzie będą płakać jak nigdy dotąd!

– Niebo będzie wyglądać jak węgle zbite w bitwie,

A błyskawice wystrzelą z Nieba jak Błyszcząca Królowa, A grzmoty i błyskawice spadną jak tęcze ze szczytów gór. I wszyscy powiedzą:

„O, mężny ogniu, tak piękny! O czerwony! O biały! …”

[Przerywnik muzyczny]

I wszyscy powiedzą: „O, wiara, nadzieja i radość!

Do broni! do nóg! do stóp! O, wiara, nadzieja i radość!” I będą krzyczeć jak żółci i w pośpiechu uciekać!
Będą biegać i krzyczeć, śmiać się, bawić i robić różne głupstwa,

Aby ich głosy były bardziej dziwne. I wszyscy powiedzą:

„To nie jest większą częścią mnie niż ciebie”. Duch, który teraz rządzi wielkimi rzekami, Duchy, które rządzą wiatrami, Duchy, które kierują trupami gór,

Duchy wiszące na gałęziach jodły
I gadające w lasach – wszyscy znikną,

Wszystko nędzne i ponure w uniwersalnej dolinie śmierci; Dzicz, potwory i twórcy mitów znikną.

I oto nie ma rzek Wielkiego Postu, I las, potwory i twórcy mitów Odejdą na czerwone wzgórza Heath. Widzę, jak róże ufarbowały sobie gardła I wyrosły drzewa cedrowe,

I z pomocą pszczół wrzosowatych rozmnożyły się I z pomocą ropuch wrzosowatych to się stało.
I choroby wyrosły z popiołów starych wierzb.

I te same zioła włączyły swój trujący korzeń
I wymarły na łonie wrzosowisk,

A te same konie wkradły się do łoża wrzosowiska I pochłonęły popiół starych wierzb.

I od wysokości lutni do wysokości wzgórza, Od wyniosłych drzew do niskich krzewów,
Od drzew do krzaków, od morza do skał – świat wymarł.
I nie ma wrzosowisk i lutni,

I wierzby, i wierzby, i wierzby, i wierzby, i wierzby, I ziemi nie ma, a księżyca też nie ma,

A grzmoty i błyskawice, i mrok, i burza, I burza, i mrok,
I mgła, i trzęsienie ziemi,

I ogromna stopa potwora i człowieka, lwa i jednorożca, I skały podziemnej rzeki i podziemna rzeka
I piaskowiec i podziemna rzeka,
I dżungla i las, i kamień, i zatopiona studnia,

I ponury grobowiec i grobowiec niegdyś wielkiego Bena Spadną w dół,

A grzmot i błyskawice, i mrok, i samotność, I cisza, i piękno, i szybkie i wściekłe wiatry, Rozpanoszą się po całej Ziemi.

I lekki ruch ostatniego człowieka, I drżenie ostatniego,
I zesztywnienie ostatniego i podniesienie ostatniego, I drżenie ostatniego i podniesienie ostatniego,
I drżenie dziesięciu, nastrój ostatniego i zatonięcie ostatniego, I cisza przed chórem, i pośpiech chóru i westchnienia,
I szmer chóru, i chrapanie chóru, brzęczenie chóru i szelest liści, I jęczenie liści i płacz liści, i szmery liści, i szept liści,
I oddech liści, i szept liści, i szept tańczących ludzi,

I trzaskanie gałęzi i zgrzytanie uszami, trzaskanie korzeniami, Szelest nektaru i płacz korzeni, szemranie nektaru
I szept nimf, trzask dzwonów, szelest gałęzi,
Przypieczętują oblicze tego świata.

[Przerywnik muzyczny]

Moi bracia, nadzieja jest tchnieniem życia; A oddech życia jest słodki.

Spustoszenie może cię pogrzebać,

I sprawi, że będziesz wołał zgubionych;
Śmierć to koniec życia;

Nie ma nadziei poza tą z najciemniejszej godziny.

Wszystko, co widzimy lub czujemy
Jest niczym sen lub nierealny widok,

To tylko sen we śnie.
Sen we śnie

Jest ze świata, który upadł,
Albo świata, który jest tylko snem we śnie.
To, co widzimy lub czujemy…

Wydaje się nam,
A rzeczywistość jest tylko snem we śnie.

Odważni i czarni,
W ich bojowej dumie,

I czerwoni jak krew,
W ich krwawych stosach,

Nie mając nic więcej do ukrycia,
Wiążą los sobie nawzajem,
Los gorszy niż sama śmierć.

Tron czerni i czerwieni, centrum wszystkich rzeczy, Jest zarezerwowany tylko dla nich.

Tron czerni, ziemia (i bękarty wszystkich rzeczy)

Będą mieszkać tylko w nich.

Tak więc purpurowa szata króla pozostanie W wiecznej hańbie,
Twoje poddane zhańbione,
Twoja godność zhańbiona,

Twoja przyjemność zhańbiona,
Twoja miłość zhańbiona,

Twój triumf i pustka w Twojej w dolinie śmierci.
Spójrz, kto jest w tobie!
Pycho, pycho, to hańby czas!

Ten cholerny król, który zabrał nas,
Błagał o przebaczenie grzechów;

Ale nie znalazł lekarstwa,
A przyczyna jest nieznana.
Ty umrzyj, zgiń, a reszta do życia!

Cesarz śmierci umarł

I rozłupuje słabego cesarza
Swoim drobnym trofeum;

Następnie małpie dał tron jasnego posagu

Który w porównaniu z naszymi oczami nie był oślepiony; Fortuna i jego kochanka odeszli,

I oszukali w ten sposób:
Pierwsza była królewska muza,
Druga samolubnie dążąca do żalu;

Pierwsza cierpiąca z ciągłego strachu,
A druga z nieustanną radością.

W ten sposób fortuna i jego kochanka kuszą; Kusiciel nadal kusi, ale ze zmianą jego zdobyczy; Święty, diabeł i szaman, na litość boską, kusiciel –

Ten najbardziej winny jest największym głupcem prawdy.

Diabeł znalazł słodką drogę, aby zepsuć mój umysł

A w ostatecznym momencie powiedział: „Śmierć to koniec życia. Jedzcie nasze ciało, Pijcie naszą krew,

Bądźcie trucizną przez przesycenia silniejszego rodzaju,

I przez wściekłość nietrzeźwości słabszego gatunku:

Wtedy, kiedy zaostrzymy cios śmierci,
będziecie zadowoleni i umrzecie ze śmiechu”.

[Przerywnik muzyczny]

Śmierć jest wystarczająco zła:

Ale kiedy zło złego człowieka nie ma końca, Jakie jest prawdopodobieństwo,

Że jego zło zostanie przezwyciężone?
W człowieku jest pierwiastek zła i dobra –

Jak będzie wyglądała jego cnota, kiedy nie ma końca?

Biedne to jest jak twoja niegodziwość:

Jesteście ofiarą za waszą nieprawość;
A więc także z waszej nieprawości
Istnieje czyściec dusz.

Jest to wielki grzech,
I wielka cnota:

Niech więc będzie mniej lub bardziej wielkim grzechem.

Niech spadną te ostre kamienie,
Które wyrządzają wam zło: te ostre choroby.

Muszę cię zabić:

To musi być twoja wina, a więc samobójstwo…

I chociaż w sobie nie możesz udowodnić samobójstwa,

Na chorobę twojego samokrytycyzmu,

Mordujesz się i próbujesz umrzeć:

To jest sposób na oczyszczenie się z samozadowolenia, I nawet gdyby ktoś mógł udowodnić swoją cnotę

W szczerej konfrontacji, nie byłby taki wielki; Albowiem potomstwo Van Diemena, Będąc młodym spłodziło dzieci:

Więc ręczyć za tych zacnych nie będę,

Których cnota mówi sama za siebie
I których cnota pochwala ich słodycz na tronie ojca.

A nawet gdyby ktoś mógł przejść przez gęsty grzech nieprzenikniony, Znalazłby go tak szybko;
Śmierć jest moim ciałem,

A moje ciało jest siedliskiem wszystkich moich nieszczęść.
Bogowie!
To sztylet z piekła rodem, którego na razie nie użyję!

Weź mnie za żonę.
Nieszczęsna żono, drogi mężu,

Uczyniłeś moją kochankę,
I okrutną niespodziankę,
Gniazdem żmij,

Które nazwałem moim krewnym.

Śmierć to delikatna bryza w nocy;

Kiedy popołudnie rozwiewa mgłę,
Jej oddech w południe ożywia wysuszone słońcem wzgórza:

Więc w łagodnej dolinie,
gdzie bawimy się przy zielonym miodzie pitnym,

Bladoczące światło księżyca odnawia emaliowane cherubiny, A światło gwiazd udoskonala kuty brąz ścian.
Wieczorem księżyc ze złotych promieni słońca

Uszlachetnia cherubiny emaliowane,
Odbijając światło gwiazd,
A kruk leci ćwierkając w nocy i mrucząc w dzień.

Przeczytaj pełną transkrypcję

Pozostałe odcinki (5)

27.02.2021
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/monolog-v-zlo/
KopiujSkopiowano
19.02.2021
Prowadzący: Jarosław Kuźniar
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/monolog-iv-dobro/
KopiujSkopiowano
24.12.2020
Prowadzący: Jarosław Kuźniar
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/jak-uczynic-z-maszyny-artyste-piotr-psyllos/
KopiujSkopiowano
24.12.2020
Prowadzący: Jarosław Kuźniar
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/szczescie/
KopiujSkopiowano
24.12.2020
Prowadzący: Jarosław Kuźniar
Udostępnij
https://voicehouse.co/odcinki/milosc/
KopiujSkopiowano
Używamy cookies, żeby indywidualnie odpowiadać na potrzeby słuchaczy. Zasady przechowywania i dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.